Nie narzekaj, że nie masz czasu. Wszyscy mamy go tyle samo

 i tylko od Ciebie zależy na co, go poświęcasz.

Twój dzień wypełniony jest po brzegi mnóstwem obowiązków – praca, dzieci, dom…

Wstajesz i biegniesz, odhaczasz zadania w biurze, w domu, z dziećmi…

Kładziesz się spać i przez sen znowu biegniesz, bo przecież jutro znowu lista pełna zadań…

Dzwoni do Ciebie koleżanka, a Ty wciąż powtarzasz, że nie masz czasu, bo przecież taka jesteś zapracowana…

Dzieci odsyłasz do pokoju, gdy marudzą, żebyś się z nimi pobawiła. Ty właśnie gotujesz obiad. Obiad musi być – wiadomo!

Widzisz w tym opisie choć trochę siebie?

Odpowiesz: TAK WIDZĘ, TAKIE CZASY, TAKIE ŻYCIE, CÓŻ ZROBIĆ?

Czy może…

O CHOLERA! WIDZĘ, CZAS TO ZMIENIĆ!

W kółko powtarzamy, jakie to my jesteśmy zapracowana, tyle na głowie a doba ma tylko 24 godziny. Pytanie tylko, czy rzeczywiście?

Nie, NIE czy rzeczywiście doba ma tylko 24 godziny, ale czy rzeczywiście jesteśmy takie zapracowane?!

Teraz powtarzaj za mną:

W ŻYCIU MAM CZAS NA WSZYSTKO, CO DLA MNIE WAŻNE

 A teraz proponuje takie ćwiczenie, które pomogło mnie i wielu osobom, które znam. Zacznij od wypisania wszystkich czynności, jakie wykonujesz każdego dnia i podziel je na cztery kategorie. Możesz skorzystać z mojej tabelki. Do ściągnięcia tutaj.

 

Absolutny MUS

Mam tu na myśli wszystkie czynności, które MUSZĄ się w ciągu dnia zadziać, typu:

  • wyprawić dzieci do szkoły/przedszkola
  • dojechać do pracy
  • zawieźć dzieci na zajęcia dodatkowe
  • pójść spać

Czyli wszystkie te rzeczy, bez których Twoje normalne funkcjonowanie w społeczeństwie może się delikatnie mówiąc-zachwiać. Dzieci trzeba odstawić, bo inaczej nie dojedziesz do pracy, a jak nie dojedziesz do pracy, to w końcu Cię zwolnią itd.

Na tej liście mogą pojawiać się rzeczy, które nagle okazują się bardzo ważne jak np. natychmiastowe zakupy, bo macie pustą lodówkę i możecie nie mieć wieczorem co jeść. Albo odebranie stroju na bal przebierańców, bo inaczej Twoje dziecko jako jedyne mieć go nie będzie. Wszystko zależy od dnia i od sytuacji.

Świat się bez nich nie zawali

Są to czynności, które wydają się nam super istotne, ale w rzeczywistości takie nie są. Po dłuższym zastanowieniu okazuje się, że nie są one na tyle krytyczne, aby dzień w dzień pojawiały się na naszej liście. Oto moje przykłady takich czynności:

  • odkurzanie
  • codzienne gotowanie obiadu
  • prasowanie
  • wieczorne ogarnianie mieszkania
  • kurtuazyjnie telefony do teściowej

Czyli wszystko to co, wykonujemy z przyzwyczajenia, bo np. tak wypada, ale w gruncie rzeczy nie musimy tego robić. Bo nikomu nie stanie się krzywda, jeśli po przyjściu z pracy darujesz sobie odkurzanie i czas poświęcisz na coś innego, ważniejszego. I nie mam na myśli zamiany odkurzania na prasowanie, ale na przykład zastąpienie odkurzania spacerem z dziećmi. Ty się dotlenisz, a dzieci wyszaleją. Same pozytywy.

Pożeracze czasu

Wszystko to co, jest w naszym życiu zbędne, mało nieistotne i to na co, często w ciągu dnia poświęcamy sporo czasu. Jeśli zastanowisz się nad tym głębiej, pewnie znajdziesz sporo czynności, które w ciągu dnia mnej lub bardziej bezsensowne i w rezultacie wnoszą wielkie NIC w nasze życie. Pożeracze, które zidentyfikowałam kiedyś u siebie:

  • bezmyślne przewijanie Facebook’a 10 x dziennie
  • wieczorne oglądanie seriali
  • przeglądanie sklepów internetowych w poszukiwaniu tych jednych wymarzonych butów (ja robię to niestety nagminnie)
  • siedzenie w pracy po godzinach, gdzie trudno już o jakąkolwiek efektywność i produktywność

Nie zrozum mnie źle, każda z powyższych rzeczy może być dla kogoś ważna i nie oceniam tego. Tak długo, jak jest to Twój świadomy wybór, że właśnie w ten sposób chcesz spędzać wolną chwilę. Pamiętaj tylko, że jeżeli wybierzesz np.oglądanie seriali wieczorem, to nie twierdź później, że nie masz, kiedy ćwiczyć, albo gdy siedzisz w pracy po godzinach, to nie tłumacz się, że nie masz czasu spotkać się ze znajomymi

Sprawy ISTOTNE

Czyli takie, które uważamy, że byłyby kluczowe, patrząc na nasze życie z większej perspektywy. Takich, których obecny brak w życiu, spowoduje, że kiedyś będziemy tego żałować. Ale też takie, na które przy nadmiarze powyższych, ostatecznie często brakuje nam czasu.

  • Twoje pasje – taniec, książka, rysowanie, basen
  • czas z dziećmi – spacery, wspólne gry planszowe, wypady do kina
  • czas z mężem – wspólne wieczory, randki, poranna kawa w łóżku
  • odpoczynek – relaks z książką, regenerujące drzemki czy aktywność fizyczna
  • czas z przyjaciółmi – wspólne wypady do kina, restauracji czy po prostu rozmowy przez telefon

Wszystkie powyższe podpowiedzi, są tylko sugestiami, więc nie musisz się nimi kierować. Każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Więc jeśli dla Ciebie porządek w domu to Sprawa Istotna, to jak najbardziej jest to ok. Ważne, żebyś Ty umiała podzielić wszystkie wykonywane codzienne czynności zgodnie ze swoim sumieniem I dokonała świadomego wyboru. Jeśli to zrobisz, możesz mnie pretensje tylko i wyłącznie do siebie, że nie znalazłaś czasu na coś innego. Ponownie podkreślam wszystko to kwestia priorytetów. sumieniem.

Jeśli Twoja lista jest już gotowa, poproszę Cię o to, abyś zastanowiła się co z kategorii Świat się bez nich nie zawali i Pożeraczy Czasu, możesz lub powinnaś wykreślić, bo zabierają ci one zdecydowanie za dużo dnia i koniec końców nie masz z nich żadnej korzyści. Aby pomóc Ci wykreślać., poniżej znajdziesz jeszcze kilka pytań pomocniczych:

  1. Czy plamy od pasty na lustrze sprawią, że jutro nie będziesz mogła się umalować i wyjść do pracy? Czy może umiejętnie wciśniesz swoją facjatę pomiędzy dentystyczną mozaikę i wyjdziesz z pięknym jak co dzień makijażem?
  2. Czy zlew pełen naczyń kiedyś Cię zaatakował? Czy po prostu Twoja mama opowiadała Ci takie koszmarne bajki na dobranoc?
  3. Czy lajkowanie zdjęć Twoich Facebookowych znajomych, wpłynie korzystanie na relacje z tymi w realu?
  4. Czy nadgodziny w pracy to konieczność? Czy może siedzisz tam, bo w domu jest jeszcze więcej pracy?
  5. Czy wieczorny serial to coś, bez czego nie możesz żyć? Czy robisz to tylko dlatego, żeby mieć o czym pogadać z koleżankami przy kawie?

Jeśli już skreśliłaś wszystko to co zbędne, pierwszy mały sukces za Tobą. Teraz powinnaś małymi kroczkami próbować wyeliminować lub ograniczyć je do minimum tylko, że w realu.

Nie jest to łatwe zadanie, bo często działamy automatycznie, bez zastanowienia, bo tak się przyzwyczaiłyśmy. Dlatego, żeby dopiąć swego, musisz tego naprawdę chcieć. Czeka Cię dużo pracy.

Teraz czas na priorytety. Powoli usuwając z życia czynności mało istotne, zaczynasz mieć czas na rzeczy ważne. Bo okazuje się, że gdy np. wyłączysz telefon, możesz swobodnie usiąść z dzieckiem i poczytać mu książkę. Migające lampki z powiadomieniami nie drażnią Twojego wzroku, a Ty całą sobą możesz być tu i teraz.

Więc, zamiast wciąż narzekać, że nie masz na nic czasu, zastanów się co, jest dla Ciebie w życiu ważne i działaj. Do dyspozycji masz AŻ 24 GODZINY!

 

Masz problem z wyznaczenie swoich priorytetów?

Za dużo czasu marnujesz za rzeczy zbędne, choć wiesz co jest dla Ciebie ważne?

Mimo starań wciąż masz za dużo na głowie?

Nie zgadzasz się z moimi farmazonami i chcesz mi o tym powiedzieć?

 Napisz do mnie na geeway@geeway.pl lub zostaw komentarz pod postem. Odpisuję na każdą wiadomość, więc pisz śmiało.

 

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

3 sprawdzone narzędzia do organizacji dnia mamy

Każda mama wie, że w ciągu dnia dzieje się milion rzeczy, które jakoś umysłem trzeba ogarnąć. Pytanie jak to zrobić, żeby w tym wszystkim nie zwariować?

Żeby zapamiętać wszystkie czynności, które mamy do wykonania w ciągu dnia nasz umysł musi być w ciągłej gotowości. Po głowie lata nam często setka myśli, obijając się o siebie tworząc chaos i nierzadko poddenerwowanie.

Mimo tego, że wszystko starasz się zapamiętać wpadki się zdarzają. Ile razy zdarzyło ci się, że np. Twoje dziecko nie miało w czym iść do przedszkola, bo wszystko było brudne. Upssss… Mnie się zdarzało. I to nie raz i nie dwa. Każdej z nas może się to przytrafić i to żaden wstyd – na głowie mamy często więcej niż nie jeden dyrektor czy project manager 😉 Oni korzystają z różnych narzędzi pomagających ogarnąć wszystkie zadania. Dlaczego my nie możemy ułatwić sobie życia?

Czytaj dalej i zobacz jakie metody i narzędzia pomogły mnie. Może znajdziesz coś dla siebie:)

 PAMIĘTAJ GRUNT TO WSZYSTKO ZAPISYWAĆ!

Dla mnie najlepszym sposobem na sprawną organizację i spokojna głowę jest SPISYWANIE wszystkiego co jest do zrobienia.

Dzięki temu:

  • oczyszczam głowę ze wszystkich zadań, zarówno tych większych jak napisać post na blog, jak i małych, typu wstaw pralkę, zadzwoń do alergologa itp.
  • mam spokojniejszy umysł, bo nie powtarzam sobie ciągle w myśli, co jest do zrobienia i nie przypominam sobie co chwilę o tej samej rzeczy, którą wiem, że muszę zrobić, ale nie w danej chwili
  • nie jestem poddenerwowana perspektywą wielu piętrzących się zadań, które kumuluje w swojej głowie

GDZIE ZAPISUJĘ?

Tablica kredowa

Wisi sobie u nas w kuchni taka piękna prawie 2,5 metrowa tablica kredowa. Rozpisujemy tam zadania na najbliższy tydzień. Spisuję nawet te oczywiste rzeczy typu:

PONIEDZIAŁEK

  • ugotować obiad
  • spakować Igiego na basen
  • zrobić zakupy przez internet
  • Mati idzie na szkolenie
  • Gosia spotkanie
  • umówić wizytę u dentysty

Cały plan MNIEJ WIĘCEJ rozpisuję w niedzielę wieczorem. W tygodniu często go modyfikuję, bo i priorytety czasem ulegają zmianie.

W ciągu dnia zerkam na tablicę i odhaczam rzeczy zrobione.

Staram się nie narzucać sobie zbyt wiele jednego dnia, bo i po co?

Wolę zrobić jedną rzecz a od początku do końca. Jestem wtedy zdrowsza i szczęśliwa:)

Tablica służy nam również do spisywania listy zakupów. Wszystko co się kończy automatycznie tam ląduje. Gdy siadam wieczorem do zakupów internetowych, mam już ułatwiona sprawę, bo listę mam przed oczami. Uzupełniam ją o rzeczy, które zamawiam regularnie, klik, klik i po sprawie.

Z tablicy wbrew pozorom korzystam nie tylko ja. Początkowo stworzyłam sobie to narzędzie dla siebie, ale i mąż z czasem się przekonał.

Kalendarz na cały rok ścieralny z markerem

Zajmuje miejsce na naszej kuchennej ścianie tuż obok tablicy kredowej. Służy jednak do bardziej długoterminowych większych spraw typu:

21 grudzień – przedstawienie u Ignasia w przedszkolu

14 styczeń – wyjazd w góry, powrót 20 styczeń

17 luty – spotkanie blogerów w Poznaniu itd. Itd.

19 luty – Mati spotkanie rysunkowe w Krakowie

Mamy tu możliwość poruszania się po całym roku kalendarzowym. Wpisujemy do niego wszystkie nadchodzące spotkania, wydarzenia, wizyty u lekarza czy zaplanowane weekendy.

Pozwala nam to sprawnie organizować sobie tydzień, miesiąc, rok. Unikamy w ten sposób nakładania się na siebie planów i miliona zbędnych pytań typu…

„ Kochanie a co robimy w weekend za dwa tygodnie?” lub „ Kiedy ta wizyta u dentysty?”

Wtedy ze spokojem w głosie możesz odpowiedzieć:

„Sprawdź sobie w kalendarzu”

Kalendarz sprawdza się u nas rewelacyjnie!

 Mobilna aplikacja

Ciężko mnie czasem przekonać do korzystania z różnego rodzaju aplikacji. Ten typ tak ma! Dinozaur pełną gębą;)

Ale tym razem udało się mojemu mężowi przekonać mnie do aplikacji NOZBE.

PLUSY

  • telefon mam zawsze pod ręką i gdy tylko przypomni mi się coś co powinnam zrobić natychmiast to spisuję, żeby nie zaprzątało mi to głowy
  • w aplikacji można tworzyć różne projekty typu DOM, PRACA, DZIECI, wszystko jest uporządkowane i spójne
  • zamiast setki telefonów w ciągu dnia do męża typu:
  • kup chleb lub
  • trzeba wyrobić dzieciom paszport do końca miesiąca czy
  • pogadaj z mamą co z weekendem

Wrzucamy to w aplikację i dane zadanie przypisujemy któremuś z nas. Otrzymujemy wtedy maila z informacją o przypisanym zadaniu więc nic nie powinno nikomu umknąć.

Aplikacja rewelacyjnie sprawdza się w warunkach domowych jak i pracowych.

Nie trzeba też każdego zadania przypisywać do projektu. Możesz cokolwiek naprędce zanotować. Później możesz albo to zrobić, albo przepisać do kalendarza lub na tablicę kredową. Sprawdza się rewelacyjnie gdy np. nagle na spacerze przypomni Ci się coś, co trzeba dodać do listy zakupów.

Daje to niesamowity spokój, bo każde zadanie, myśl możesz tam wprowadzić i jesteś spokojna, że zajrzysz do niej w domu, zakutalizujesz listę i nie musisz już o tej rzeczy więcej myśleć.


Podstawowa wersja aplikacji jest darmowa, więc możesz spokojnie sprawdzić czy jest to rozwiązanie dla Ciebie. Jeżeli przejdziesz na stronę korzystając z tego linka (link afiliacyjny), to gdybyś zdecydowała się wykupić wersję płatną, ja będę z tego miała parę groszy (za co będę Ci bardzo wdzięczna) 

 Jeśli chciałabyś wypróbować możesz skorzystać z tego linka. Jest to link afiliacyjny, więc jeśli zdecydujesz się na płatną rozszerzoną wersję, mnie do kieszeni wpadnie parę groszy od Twojego zakupu. Natomiast jeśli chcesz możesz wejść na nozbe i tam skorzystać z aplikacji samodzielnie.


To chyba tyle. Jeśli masz jakieś pytania, coś jest nie jasne, napisz do mnie. Chętnie pomogę:)

Życzę Ci spokojnego dnia, tygodnia, miesiąca

Twoja Gee

 

 

Continue Reading

7 sposobów, żeby dzieci nas słuchały

Wydaje Ci się czasami, że Twoje dziecko ma  Twoje prośby kompletnie w nosie?

Ty wytężasz się, grzecznie prosząc o posprzątanie pokoju a w odpowiedzi słyszysz:

  1. absolutną ciszę tak jakby Twoje dziecko nagle ogłuchło albo
  2. jęczące „Nie lubię sprzątać?”

Czy wiesz, że Twoje dziecko ma wbudowany mechanizm, który podpowiada mu:

„Nie słuchaj rodziców”

Nie wiem, jakbyś się płaszczyła, błagała, wkurzała czy krzyczała, prawdopodobieństwo osiągnięcia Twojego celu jest znikome. Bo jemu w główce ktoś ciągle powtarza:

„Jesteś już duży, nie musisz jej słuchać”

 Czasem mimo tego, że włożyłaś ogrom energii w to, aby wytłumaczyć dziecku, że np.

  1. po każdej zabawie należy posprzątać pokój, albo
  2. codziennie myjemy zęby czy
  3. zawsze przed wyjściem wkładamy buty

ono nawet w pełni świadome, że będziesz się złościła lub wyciągniesz konsekwencje i tak czasem powie Ci:

„Nie zrobię tego, bo nie!”

 Nikt nie lubi być kontrolowany

Pomyśl sobie jak się czujesz, kiedy szef KAŻE Ci coś zrobić. Automatycznie odpalają Ci się negatywne emocje i chęć przeciwstawienia się. Jesteś dorosłym, niezależnym człowiekiem i nikt nie może Ci nic kazać. A tu jednak!

Tak samo czuje się Twoje dziecko, gdy po raz kolejny słyszy: WŁÓŻ BUTY, bo wychodzimy.

Twoje dziecko zaczyna zadawać sobie pytanie:

„Dlaczego zawsze muszę robić to, co oni chcą?”

Zaczyna w nim narastać poczucie potrzeby niezależności i posiadania własnego zdania. W konfrontacji z Twoimi prośbami czy rozkazami Twoje dziecko może przejawiać agresję, negację, lenistwo, brak chęci współpracy czy chęci do nauki.

To jest absolutnie normalne i naturalne zachowanie, a nie, jak się nam czasem wydaje podstępny plan czterolatka, który chce wyprowadzić Cię w danym momencie z równowagi.

Nie twierdzę, że powinniśmy

  1. pozwolić dziecku podejmować decyzje w każdym obszarze
  2. pozwolić mu robić co chce
  3. spisać współpracę z dzieckiem na straty,

ale sądzę, że powinniśmy

  1. zrozumieć, z czego wynika jego zachowanie
  2. dawać mu wybór i szanować jego decyzje
  3. zwracać się do niego w taki sposób z prośbami, aby mimo wszystko czuło, że samo podejmuje decyzje

Jak w takim razie dogadać się z małym buntownikiem?

 

1.Daj dziecku wybór

Dzieci lubią współpracować, tylko czasem nie wiedzą jak. My, jako rodzice, też mamy z tym problem. Współpraca to nie dawanie rozkazów i wykonywanie poleceń.

Współpraca to słuchanie i szanowanie zdania innych, tak aby wszyscy byli szczęśliwi.

Więc, zamiast mówić: Posprzątaj pokój!

Powiedz: Chcesz sam posprzątać czy wolisz, żebym Ci pomogła?

Zapewniam Cię, że Twoje dziecko wybierze drugą opcję. Czyli wilk syty i owca cała. Ty mu pomożesz, ale w zamian szybko osiągniesz swój cel.

2. Powiedz, co masz do powiedzenia i odejdź

Gdy prosisz dziecko o coś, nie stój nad nim i nie czekaj aż to wykona. Daj mu przestrzeń do podjęcia decyzji.

Zamiast: Obiad na stole, jak nie przyjdziesz to wyjdziemy na spacer sami!

Powiedz: Kochanie, właśnie podałam do stołu, ja, tata i Jula już siadamy, właśnie rozmawiamy o tym, co będziemy robić po obiedzie, dołączysz do nas?

I wyjdź! Daj mu czas na podjęcie decyzji. Nie złość się, jeśli chwilę mu to zajmie.

Jeśli nie przyjdzie zaakceptuj to, nie złość się i dawaj kary. Może za pierwszym razem nie zadziała, ale w końcu się uda.

3. Dawaj motywację

Pomyśl o tym, co jest dla Twojego dziecka ważne i daj mu opcje do wyboru.

Zamiast mówić: Włóż szybko buty, bo spóźnimy się do przedszkola.

Powiedz: Czas do przedszkola, włóż buty i wskakuj do auta. Wiesz, że jak teraz nie wyjdziemy to Stefan nas wyprzedzi i będzie pierwszy.

Albo będzie się ociągać i kolega przyjdzie do przedszkola wcześniej, albo szybko włoży buty i to on ma szanse na wygraną. Widzisz różnicę?

4. Nie złość się i nie rób scen

Pewnie dobrze znasz sytuacje, w których Twoje dziecko, z byle powodu potrafi doprowadzić Cię do furii. Dzieje się tak dlatego, że pewne sytuacje się nawarstwiają, a Ty wybuchasz przy najbardziej banalnej rzeczy jak np. źle założone skarpetki.

Gdy się złościsz, dziecko wyczuwa zagrożenie i może nie chcieć współpracować. Często dochodzi do scen, płaczu i histerii. Wtedy to dopiero jest dramat, bo wyprowadzenie dziecka z takie stanu, zajmie Ci o wiele więcej czasu, niż przeprowadzenie całej akcji w spokoju.

Poproś dziecko o wykonanie jakiejś czynności stanowczo, ale z opanowaniem w głosie. Pamiętaj, żeby twoja prośba była wyraźna. Nie proś dziecka w sposób błagalny, ale konkretny i zdecydowany.

5. Nie rzucaj karami na lewo i prawo

 Z doświadczenia wiem, że kary przynoszą efekty, ale na krótką metę. Sama je stosowałam i sądziłam, że moja konsekwencja przyniesie zamierzony skutek i moje dziecko zawsze będzie się mnie słuchało. Tylko że dzieci szybko przyzwyczajają się do kar i z czasem nic sobie z nich nie robią. Nie zapomnę, jak któregoś dnia przy kolacji:

Ja: Zjadaj kolację, bo…. (i tu nie zdążyłam dokończyć zdania)

Igi: Tak wiem, wiem nie będzie słodyczy i soczków.

W pełni świadom, że na powyższe będzie szlaban, nie zjadł kolacji. Nie robiło to już na nim żadnego wrażenia. W dodatku przez kilka dni nie prosił o słodycze!

6. Nie mów za dużo

Rodzice często próbują wyjaśnić dziecku pewne sprawy za wszelką cenę. Tak miał mój mąż. Sądził, że jeśli wyłoży swojemu synowi teorię dobrego zachowania, to on na pewno wszystko z tego zrozumie, wyciągnie wnioski i wprowadzi założone zmiany w swoje zachowanie.

No cóż…

Próbował! Podziwiam za cierpliwość.

Ale prawda jest taka, że Igi przy trzecim zdaniu się totalnie wyłączał i nie był w stanie powtórzyć, o co tacie chodziło.

Do dzieci trzeba mówić krótko, zwięźle i na temat!

7. Dziecko to nie żołnierz

 Zastanów się co tak naprawdę z rzeczy, o które prosisz dziecko jest ważne i niezbędne. Czy coś się stanie, jeśli ich nie wykona lub jeśli mu w nich pomożesz? Często kierujemy się swoimi nawykami i nadgorliwością. Wymagamy od dzieci, wykonania każdej czynności, o którą zostaną poproszone.

Nie uczmy ich bezwarunkowego posłuszeństwa. Dajmy im przestrzeń, pomóżmy w niektórych rzeczach, odpuśćmy od czasu do czasu i pozwólmy im zrobić pewne rzeczy po swojemu. Bezwarunkowe posłuszeństwo do niczego nie prowadzi. Kształtuje jedynie w naszych dzieciach bezradność i uzależnienie od poleceń. Nie róbmy z naszych dzieci odtwórczych istotek, pozwólmy im być samodzielnymi ludźmi, a zaprocentuje to w ich dorosłym życiu.

Dzięki powyższym sposobom:

  • masz szanse na zbudowanie ze swoim dzieckiem relacji, opartych na zaufaniu i zrozumieniu
  • ominiesz wiele konfliktowych sytuacji
  • będziesz spokojniejsza
  • w Twoim domu zapanuje miła i przyjemna atmosfera
  • ZYSKASZ CZAS! Pamiętaj, że każda kłótnia, każda sprzeczka z Twoim dzieckiem to strata czasu. Gdy się przepychacie, marnujecie go. Zamiast złościć się i tracić energię, możecie w łatwy sposób dojść do porozumienia. A zyskany czas poświęcić na wspólną zabawę lub chwilę każdy z osobna dla siebie.

Mam nadzieję, że powyższe sposoby zadziałają również u Ciebie. U mnie sprawdzają się rewelacyjnie. Wprowadzenie ich nie było proste, bo wymagało ode mnie i mojego męża sporo wysiłku i cierpliwości. Spędziliśmy godziny na dyskusjach co powinniśmy robić a czego nie, czytaliśmy mnóstwo książek i chodziliśmy na warsztaty.

Ale zapewniam Cię, że było warto:)

Jeśli masz jakieś pytania, coś jest dla Ciebie niejasne, zaczęłaś wprowadzać te metody i coś nie działa lub masz jakieś inne propozycje, zostaw komentarz pod postem lub napisz do mnie geeway@geeway.pl Odpowiadam na każdego maila i na każdy komentarz. Pisz śmiało!

Twoja GEE


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Wiosna to stan umysłu

spełniona mama

Kocham ten zapach, który unosi się w powietrzu gdy temperatura przekracza magiczne 10 stopni. Czuję świeżość i zapach odżywających roślin. Wszystko dookoła nabiera blasku. Pozytywna energia faluje między mijającymi się ludźmi. Uśmiechają się nieśmiało pod nosem…wdychają to samo wiosenne powietrze.

Kocham tę porę roku, energię, moc i siłę, którą mi daje. Jak dla niektórych nowy rok, to czas na zmiany i wytyczanie celów. Tak dla mnie pierwszy powiew ciepłego, słonecznego powietrza to taki mój mały sylwester.

Głowa pełna pomysłów, serce pełne wiary, wszystko jest jak być powinno. Jest dobrze a może być jeszcze lepiej…przecież przyszła wiosna.

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

Koszula – Tatuum, Spodnie – vintage, Sandały – Kazar


fot. Mr Blacksheep Photography

 

Continue Reading

Jak rutyna u niemowlaka zmieniła moje życie

Są mamy, które biorą całe macierzyństwo na spontanie – chapeau bas! Ale są też takie, które w chaosie, które w codzienne życie wprowadza dziecko, nie do końca potrafią się odnaleźć. Tak też było ze mną.

Urodził się Ignaś, z początku wszystko wydawało się łatwe, bo dużo spał i nie wymagał ode mnie nic więcej jak karmienia i przewijania. Tak było przez pierwsze dwa, trzy tygodnie.

Tak ma wyglądać macierzyństwo??? Wow super! Miejmy zatem więcej dzieci – myślałam.

Moja sytuacja zmieniła się dość szybko, gdy Igi zaczął być bardziej wymagający, pojawiły się kolki czy też wkrótce ząbki. Brakowało mi rytmu dnia, który towarzyszył mi przed pojawieniem się dziecka. Nie miałam, kiedy się ubrać, zjeść śniadania a o prysznicu mogłam już tylko pomarzyć. Latałam jak przysłowiowy „ kot z pęcherzem” gasząc non stop jakieś pożary.

Ja? Czas dla mnie? Mogłam zapomnieć, nawet gdy miałam go chwilę, jedyne, o czym marzyłam to sen!

Wychodziłam z siebie. Ciągła gotowość do zadań specjalnych wysysała ze mnie energię. Cały czas musiałam zastanawiać się, o co chodzi, w czym rzecz, co teraz moje dziecko może chcieć?

Może spanie???

Nie, nie jest śpiący,

Może jedzenie? Ale dopiero jadł.

Dlaczego on płacze?

Zaczęłam szukać pomocy w Internecie i podpytywać znajomych czy też tak mieli. Po nitce do kłębka odnalazłam dla siebie sposób idealny. RUTYNA!

Sama idea już mnie zachwyciła. Ja lubię działać według planu i lubię ten plan realizować. Głęboko wierzyłam, że wszystko się uda i odzyskam w tym wszystkim odrobinę siebie.

I udało się! Ale sprawa nie była prost. Wymagała ode mnie bardzo dużo zaangażowania, cierpliwości i konsekwencji.

Wprowadziłam do naszego życia bardzo prosty schemat:

SPANIE

JEDZENIE

ZABAWA

Dokładnie spisywałam godziny w których odbywały się powyższe czynności. Po dwóch tygodniach zorientowałam się, że jego tryb dnia jest dość powtarzalny. O mniej więcej tych samych godzinach jadł, szedł spać i bawił się. EUREKA! Od tamtej pory wiedziałam jak organizować dzień, aby był on łatwiejszy do przetrwania i przyjemniejszy;)

Wprowadzenie schematu ułatwiło mi on organizację całego dnia, a w dodatku moje dziecko stało się spokojniejsze i bardziej przewidywalne.

Niesamowite było to, że po kilku tygodniach, Ignaś wiedział, że po zabawie, jest czas na drzemkę i automatycznie robił się śpiący. Nie płakał, nie marudził, nie był przemęczony. Bo ja reagowałam na pierwsze oznaki zmęczenia jak tarcie oczu i ziewanie (więcej o rutynie zasypiania u niemowlaka już wkrótce) Dwie, trzy piosenki i do łóżeczka. Wszystko wróciło do normy, a ja do psychicznej równowagi.

Julia natomiast rutynę zna od pierwszego dnia swojego życia. Ominęłam okres, w którym po urodzeniu dziecka, życie staje się totalnym chaosem, gdzie dochodzi zdenerwowanie, niewysypianie, wiecznie pusta lodówka i wyczerpane baterie. Za drugim razem było zdecydowanie łatwiej. Bez problemu znajdowałam czas dla siebie, na książkę na ćwiczenia czy inne przyjemności, które my mamy powinnyśmy sobie w ciągu dnia serwować…

…co by nie zwariować:P

  • Jeśli znalazłaś się w sytuacji, gdzie całe dnie wymykają Ci się spod kontroli.
  • Masz problem z usypaniem dziecka.
  • Masz wieczne poczucie, że nie ogarniasz, bo ciągle gasisz pożary.

Napisz do mnie. Opisz mi dokładnie swoją sytuację i z czym masz problem. Postaram się pomóc, najlepiej jak tylko potrafię. Bo naprawdę wierzę, że wprowadzenie rutyny do życia niemowlaka to klucz do sukcesu. Ty też możesz się o tym przekonać:)

Pozdrawiam Cię,

Gee

geeway@geeway.pl

 

Continue Reading

Wielodzietne macierzyństwo, czy tylko dla Matki Polki?

Tak się już utarło: dwójka dzieci, to taki standard, trójka lekkie szaleństwo, więcej, to dla kobiety, nic tylko już etat w domu do końca życia. Wiktoria Skalmierska, matka piątki, przełamuje stereotyp zarobionej Matki Polki i pokazuje nam, że posiadanie kilkorga dzieci to nie wyrok. Wiktoria mimo napiętych domowych grafików nie rezygnuje z siebie, nadal pragnie się rozwijać, kształcić i spełniać swoje marzenia. Doskonale wie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci a także szczęśliwy mąż.

spełniona mama

Skąd ty się w ogóle wzięłaś?

Przede wszystkim nie jestem z Polski. Pochodzę z Kazachstanu, jestem w połowie Polką w połowie Rosjanką. Dorastałam w mieście, ale poznałam też życie na wsi. Pochodzę z rodziny repatriacyjnej. Do Polski przyjechałam na studia.

Wiki, jak to z tymi dziećmi było? Planowaliście?

Nigdy nie bałam się macierzyństwa. Rodzenie dzieci jest dla mnie rzeczą naturalną. Nigdy nie zastanawiałam się, czy jest już na to czas, pieniądze itp. Żadnej ciąży nie planowaliśmy z kalendarzem w ręku. Ale od samego początku naszej znajomości z mężem marzyliśmy o piątce. Gdy była już trójka, staraliśmy się zabezpieczać, ale plan był tak mocno zakodowany w naszych głowach, że i kolejna dwójka się przytrafiła.

spełniona mama

Ile macie dziewczynek a ilu chłopców?

 Mamy 4 dziewczynki i jednego chłopca. Czwarty był chłopiec, doczekałam się:)

 Jak na Wasze kolejne dziecko, reagowała rodzina i otoczenie?

 Mój promotor śmiał się, że jestem wiatropylna:)

Ale tak serio przy każdym kolejnym dziecku było gorzej. Rodzice po trzecim mieli nadzieję, że już na więcej się nie zdecydujemy. Słowa, gesty z otoczenia często były niemiłe i pełne współczucia dla nas i dla naszych dzieci, tak jakby wielodzietność była czymś złym. Nie czułam się z tym dobrze, ale wiedziałam, że jestem kobietą, matką i to ja podejmuje decyzje.

spełniona mama

 Pięcioro dzieci urodziłaś przez cięcie cesarskie, nie bałaś się?

 Przy każdej kolejnej ciąży, w szpitalu myśleli, że jestem chodzącą patologią.

Położna tuż przed czwartym porodem, kazałam mi się pożegnać z trójką moich pozostałych dzieci, bo była pewna, że nie dam rady. Ja dałam i mocno wierzyłam w to, że wszystko będzie dobrze. Mój mąż i lekarz prowadzący też wierzyli. Wszyscy wierzyliśmy w życie. Dałam radę, urodziłam syna, było warto.

Jak ogarniacie wszystko logistycznie?

Do niedawna mieliśmy takie uczycie, że nie nadążaliśmy. W tym roku przeprowadziliśmy się do dużego domu. Musieliśmy przeorganizować szkoły i przedszkola tak, żeby żadne dziecko nie było poszkodowane i żeby w miarę możliwości najstarsza mogła sama wracać do domu. Obecnie mamy 4 różne miejsca w które odwozimy dzieci. Jest co raz lepiej.

Z czasem dochodzicie do perfekcji?

Można tak powiedzieć, ale cała organizacja zawsze nawala, kiedy dzieci chorują. Gdy któreś zostaje w domu wszystko trzeba organizować od nowa, zmieniać i dostosowywać.

Jak radzicie sobie z wychowaniem takiej gromadki?

Grunt to organizacja. Stosujemy system nagród, staramy się być konsekwentni i wyznaczamy granice. Cały czas się uczymy. Obecnie sprawdzamy system punktacji, który przekłada się na atrakcje bądź ich brak. Dzieci wiedzą, za co dostają plusy a za co punkty ujemne. Taka trochę motywująca rywalizacja.

Jak Ty, jako mama, radzisz sobie z ogarnianiem piątki?

Każdy dzień to nie lada wyzwanie. Nie mogę być nieprzygotowana.

Jestem głównym organizatorem naszego życia.

Nikt nie wstanie z łóżka, dopóki ja wszystkich nie obudzę. Tak jakby nikt w domu nie miał budzika. Później wyprawianie dzieci do szkoły, każdy musi zjeść i zabrać śniadanie, dziewczynkom trzeba uczesać włosy, a jest co czesać, sprawdzić czy każde ma plecak, buty itp. Oczywiście nie jestem w tym sama, mąż także jest w to wszystko zaangażowany, ale to raczej ja wyznaczam priorytety i mówię co jest do zrobienia.

spełniona mama

 Czy jesteś menadżerem w swoim domu?

Od rana do wieczora:)

Jesteś pracującą mamą, jak to wszystko łączysz?

Pracuję, ale nie na pełen etat. Zajmuję się kilkoma rzeczami, w tak zwanym między czasie. Jestem doradcą pielęgnacyjnym w Mary Kay, koordynatorem grupy zakupowej Lokalny Rolnik, wykonuję też okazjonalnie makijaże ślubne a także wspieram męża w prowadzeniu własnej firmy rozrywkowej. Elastyczność wszystkich tych zajęć pozwala mi godzić dom i pracę.

Mimo natłoku obowiązków starasz się znaleźć chwilę dla siebie, chodzisz na spotkania motywacyjne, warsztaty, rozwijasz się, co Ci to daje?

 Odskocznię, motywację i pozytywną energię. Wychodząc z domu, czy to na spotkania biznesowe czy motywacyjne, wracam do domu z otwartym umysłem. Jestem szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej wyluzowana. Natomiast gdy całymi dniami siedzę w domu nie umiem trzeźwo myśleć, nie umiem rozwiązywać konfliktów i nie mam konstruktywnych rozwiązań na problemy dnia codziennego. Wiem, że gdy się spełniam jestem lepszą mamą. Czasem gdy wchodzę do domu po cudownie spędzonym czasie, tryskam energią, mam więcej cierpliwości do dzieci, a na napiętą sytuację w domu, działam jak katalizator. Mam na to wtedy siłę.

Czy czujesz się egoistką wychodząc z domu?

Kobiety czują olbrzymią odpowiedzialność za wszystko co robią, dlatego wychodząc z domu niepotrzebnie obarczają się poczuciem winy, sama też tak mam. Dlatego chodzę na różne warsztaty, spotykam się z innymi mamami, aby się tego wyzbyć. Przecież poradzą sobie beze mnie przez te parę godzin.

 Wiem, że warto zadbać najpierw o siebie, żeby potem móc zadbać o innych.

Zachęcasz do wielodzietności?

Czasem łatwo nie jest, ale tak jak najbardziej!

spełniona mama


fot. Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Mamo, czas zadbać o siebie

 

Mamo, piszę Ci dużo o tym, jak ważne jest, żebyś zadbała o siebie.

Dlaczego?

Bo szczęśliwa Ty to szczęśliwe dzieci i szczęśliwy mąż! I ogólnie całe życie szczęśliwe:P

To tak, w bardzo ekspresowym skrócie.

Może zanudzam, może inspiruje. Choć mam głęboką nadzieję, że to drugie. Ale nawet jeśli, to sama inspiracja, to często za mało!

Napływa do mnie dużo zapytań, jak ja to robię, jakie są moje sposoby? Przecież doba ma tylko 24 godziny, a dzieci wypełniają 23 z nich. A gdzie obiad, zakupy, sprzątnie, prasowanie? I co, może mam sposób na wydłużenie dnia?

Muszę Cię zmartwić, nie mam!

Przeszłam bardzo długą drogę, żeby najpierw zrozumieć, jak ważna jestem w tym wszystkim JA, mój czas i moje pasje. A później jeszcze dłuższą, żeby nauczyć się jak o to JA zadbać. Nie było to łatwe, ale wiedziałam jedno, jeśli nie poczynię jakichś kroków, będę wiecznie naburmuszona, fochata i -co gorsza- niezadowolona z życia.

Kiedyś dawno temu, kiedy jeszcze nie miałam dzieci, byłam królową własnego czasu. Praca, hobby, sport, przyjemności…

Aż łezka się w oku kręci. Posiadałam najwspanialszy skarb tej ziemi CZAS!

A teraz?

Teraz to się człowiek musi czasem nieźle nakombinować, żeby umyć rano zęby i zjeść śniadanie. A co dopiero mówić o sobie. Trzy minuty w toalecie to czasem niezłe błogosławieństwo! Znasz to?

 Doby nie rozciągniemy, ze snu nie zrezygnujemy, dzieci nie sprzedamy…

Więc co możesz zrobić, żeby zrobić coś dla siebie?

Po pierwsze, ułożyć sobie w głowie, że tego potrzebujesz, bo wszystkie homo sapiens tego potrzebują.

Po drugie, przetłumaczyć sobie, że odrobina matczynego egoizmu ma zbawienny wpływ na wszystkich dookoła.

Po trzecie, powtarzać sobie pierwsze i drugie do znudzenia.

Po czwarte, zacząć DZIAŁAĆ!

Ale co dokładnie mam robić? – zapewne zapytasz!

A ja Ci odpowiem, że przygotowałam dla Ciebie niespodziankę:)

3 SPOSOBY NA CZAS DLA SIEBIE!

Czyli dokładny plan działania, który pozwoli Ci w całym tym rodzinno-domowym chaosie, uszczknąć jakąś chwilę dla siebie.

Nieświadomie pracowałam nad nimi przez ostatnie kilka lat. Testowałam, zmieniałam, uczyłam się,. Teraz wiem, że to działa i mogę się nimi z Tobą podzielić.

Zostaw mi swój mail, a ja przez następne kilka dni podzielę się z Tobą tym, co wypracowałam i co u mnie sprawdza się rewelacyjnie.

Kto wie? Może i Ty na tym skorzystasz!

Aby zapisać się na mailing 3 SPOSOBY NA CZAS DLA SIEBIE!

skorzystaj z formularza poniżej.

Pozdrawiam Cię,

Twoja Gee

Continue Reading

Mamo, bądź menedżerem w swoim domu

Mamo, każda z nas w mniejszym lub większym stopniu zajmuje się domem. I pewnie nie raz nie dwa, dopadała Cię frustracja związana z robieniem wszystkiego za wszystkich.

Czyż nie?

Sprzątanie, gotowanie, prasowanie, pranie – i tak dzień w dzień.

Ale podstawowe pytanie jest takie:

Czy ktoś zatrudnił Cię w Twoim domu na stanowisku „całodobowa służąca”? Czy raczej to Tobie wydaje się, że wszystko musisz zrobić sama i to w dodatku za wszystkich?

Ahaaa!

I tu Cię mam! Typowa kobieca przywara! Wydaje Ci się, że skoro siedzisz w domu, to ogarnięcie wszystkiego, co się z nim wiąże, należy do Ciebie.

Też tak kiedyś myślałam. I dlatego właśnie czasem po całym tygodniu w domu, czułam się jak mocno wyeksploatowany korporacyjny pracownik. Ale uświadomiłam sobie, że siedzenie w domu, to nie jeden, a kilka etatów naraz! Oto one:

  • Domowy menedżer do spraw organizacyjnych w Twoim domu – etat pierwszy.
  • Opiekunka do dzieci – etat na 24 godziny na dobę, czyli w sumie 3 etaty w jednym. Opiekunki kiedyś wychodzą do domu, Ty nie!
  • Pani do sprzątania – etat trzeci. Od świtu do później nocy. Tu zamieść, tam odkurzyć
  • Kucharka – etat czwarty. Coś jeść trzeba, a samo się nie ugotuje.

I wtedy gdy zdałam sobie sprawę, ile tak naprawdę rzeczy jest na mojej głowie, dałam sobie rozgrzeszenie, za to, że czasem po prostu nie nadążam.

Organizacja domu, jego sprawne funkcjonowanie i dbanie o to, aby każdy z domowników miał wszystko, co mu potrzeba, naprawdę potrafi człowieka wykończyć.

Oczywiście nie ma nic złego w dbaniu o swój dom i swoją rodzinę, ale nikt nie powiedział, że jako mama MUSISZ o wszystko zadbać sama.

Czy widziałaś kiedyś menadżera, który najpierw organizuje, tworzy listę zadań, a potem sam się za nie wszystkie zabiera?

No właśnie, tak samo jest z Tobą. Ty organizujesz, ale nie musisz robić wszystkiego sama.Twoją pracą jest dom i dzieci. Ty jesteś główną dowodzącą. Naucz się polegać na innych.

  1. DOMOWNICY

Każdy z domowników powinien mieć swoje przydzielone obowiązki. Tak, aby każdy drobiazg nie był na Twojej głowie. Zastanów się, w czym może pomóc Ci mąż a w czym dzieci. Mogą być to drobne sprawy jak wyrzucenie śmieci czy włożenie naczyń do zmywarki po każdym posiłku. Ale w ten sposób te drobne obowiązki schodzą z Twojej listy zadań a im korona z głowy przecież nie spadnie:P

  1. POMOC DOMOWA

W dzisiejszych czasach coraz bardziej popularne jest korzystanie z usług pań, które mogą wesprzeć Cię w sprzątaniu domu. Nikt nie powiedział, że musisz taką panią zatrudniać na siedem dni w tygodniu, ale taka wizyta raz w tygodniu na dwie/trzy godzin może Cię znacznie odciążyć. Możesz poprosić ją o wyprasowanie prania z całego tygodnia, umycie podłóg czy chociażby przetarcie zalegającego kurzu.

  1. OPIEKUNKA DO DZIECI

Czasem normalnie w świecie potrzebujesz wyjść sama na zakupy, spotkać się z koleżanką (aby przewietrzyć trochę umysł) lub popracować (jeśli np. jesteś akurat mamą rozwijającą domowy biznes). Jeśli masz do pomocy mamę czy teściową to super, ale pamiętaj, że znalezienie niani też jest opcją.

I znowu nikt nie mówi o zatrudnianiu pomocy do dzieci na cały etat. Jest mnóstwo opiekunek, które szukają pracy dorywczej, raz czy dwa razy w tygodniu. Daje Ci to odrobinę swobody i możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym. Taka osoba wesprze Cię w zorganizowaniu czasu Twoim dzieciom i zarówno one, jak i Ty będziecie mieli małą od siebie odskocznię.

  1. DZIADKOWIE

Często spragnieni swoich wnuków podejmują się pomocy w codziennych obowiązkach jak odbieranie dzieci z przedszkola czy zawożenie ich na zajęcia. Czasem zdarzy się też, że babcia podrzuci np. wór pierogów czy inne rarytasy. Jeśli masz taką możliwość, korzystaj! . Oni robią to z przyjemnością a Twoja lista zadań, ulega skurczeniu:P

  1. OBIADY NA ZAMÓWIENIE

Jestem zwolenniczką domowego, wartościowego i zdrowego jedzenia. Ale bywają dni, kiedy po prostu, najzwyczajniej w świecie nie mam czasu lub energii na gotowanie. Wtedy siadam do komputera i wybieram, co tylko dusza i żołądek zapragnie. Najczęściej korzystam z pyszne.pl i pobliskich restauracji.

  1. ZAKUPY PRZEZ INTERNET

Zakupy z dziećmi w markecie? Już dawno powiedziałam NIE! Męczarnia, chaos, stres i wieczne naciąganie – po co mi to wszystko??? Przecież mogę spokojnie wieczorem usiąść i zrobić spożywcze zakupy, siedząc w kuchni z kubkiem gorącej kawy. Tesco.pl i lokalnyrolnik.pl rewelacyjnie się w tym sprawdzają. Oszczędzam czas, energię i pieniądze.

Myśląc o swojej karierze zawodowej, wiesz, że wraz ze zmianą stanowiska Twoja odpowiedzialność wzrasta, ale i obowiązki się zmieniają. Już nie robisz tego, co robiłaś poprzednio. Więcej delegujesz i bardziej wspierasz się wiedzą i pomocą innych . Pomyśl sobie, że MAMA, to bardzo wysokie i odpowiedzialne stanowisko. Podejdź do niego mądrze i naucz się, że jak coś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Nie bój się zaufać innym i pomóc sobie w codziennych sprawach.

Mam nadzieję, że jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, już wkrótce zmienisz swoje podejście i staniesz się głową i szyją swojego domu aniżeli pełnoetatową służącą. Pamiętaj, w Twoim domu bardzo dużo zależy od Ciebie, nie umniejszaj tej roli i stań się menadżerem we własnym domu:)

Twoja Gee

Continue Reading

Czaru nie ma, kwiatów brak, czyli Matka i Walentynki

Walentynki???

NIE OBCHODZĘ

Kwiaty w ten dzień?

NIE DOSTAJĘ

Romantyczna kolacja?

NIE JESTEM ZAPRASZANA

To może chociaż sexy bielizna, łóżko i nocne igraszki?

TYLKO, JEŚLI AKURAT MA WOLNY WIECZÓR

 

Gee, czy Ty naprawdę masz takiego strasznego męża??????

 

Eheś….

Nie obchodzi Walentynek, kwiatów nie kupuje, na kolacje nie zaprasza, no i na co ta bielizna, skoro on właśnie siedzi i rysuje…

I wiecie co??? Chwała mu za to!!!

Bo ja też, Walentynek nie obchodzę, kwiatów w ten dzień nie doceniam, kolacje w zatłoczonych miejscach mnie męczą, a sex wolę uprawiać w dni, kiedy naprawdę mam na niego ochotę, a nie wtedy, kiedy wskaże mi na to kalendarz.

Walentynki, jasne, ale 15 lat temu. Kiedy to wysyłanie kartek, dostawanie czerwono-czerwonych upominków przyprawiało o szybsze bicie serducha. Kiedy, to z niecierpliwością czekałam na wymarzony prezent i niezapomniany wieczór.

Teraz gdy życiem zawładnęły dzieci, a lista priorytetów uległa przewartościowaniu, do takich dni jak dziś, zachowuje bardzo duży dystans. Albo nawet ostrzej, totalnie o nich zapominam!

Bo życie nie składa się z tych narzuconych nam dni miłości, a tych powszednich, w których pokazujemy sobie, jak ważni dla siebie jesteśmy. Wiem, zabrzmiało to nieco pompatycznie, ależ czy nie mam racji? Czy to nie, codzienne życie z drugą osobą definiuje nasz poziom szczęścia? Czy to nie, te małe rzeczy, drobne czyny sprawiają, że wiemy, że możemy liczyć na naszą drugą połówkę? Czy to nie te spontanicznie kupione kwiaty lub przypalona kolacja, sprawiają, że serce nam puchnie z radości?

Narzucone, oczekiwane, w kalendarzu wyznaczone, nie ma czaru, nie ma magii…

Przynajmniej dla mnie.

A jak jest u Was?Obchodzicie, gardzicie, czy nie zauważacie?

Bo u mnie to tyle w temacie Walentynek NIE OBCHODZĘ I KROPKA.

Mama Gee powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała….

 

Miłego dnia kochane, dla tych co obchodzą i nie obchodzą:)

Wasza Gee

Continue Reading

Organizacja pierwszych urodzin – czas start!

Gdy zbliża się data pierwszych urodzin naszego dziecka, mamy ochotę wykrzyczeć „Kiedy to zleciało!!!!!” Tak, tak czas leci nieubłaganie, a nasze pociechy niestety rosną jak na drożdżach.

Pierwsze urodziny to bardzo wyjątkowe wydarzenie szczególnie dla rodziców. Nie wiem czemu, ale gdy Iguś dmuchał pierwszą świeczkę na torcie, płakałam jak bóbr. Teraz przyszedł czas na Julę. Pewnie będzie podobnie, bo mama Gee to taka bardzo wrażliwa i sentymentalna osóbka. Kto by pomyślał?:P

Został mi nieco ponad miesiąc, więc czas najwyższy zakasać rękawy i zabrać się za organizację.  Czyli to, co tygryski lubią najbardziej.

Na moim przykładzie podpowiem Ci jak sprawnie przygotować tą niezwykłą uroczystość.

PROJEKT – PIERWSZE URODZINY 

Jaki jest mój cel? Na czym mi zależy?

Nieważne czy to pierwsze, czy już kolejne urodziny Twojego dziecka, zadaj sobie te pytania. Pomogą Ci one sprawnie zaplanować, jak i zrealizować projekt.

Wiem powiało korporacją, ale dobra organizacja to podstawa!

Jeśli dziecko jest starsze, zapytaj je o zdanie. Jak chce spędzić ten dzień? O czym marzy? I co sprawi, że będzie szczęśliwe?

Jeśli natomiast są to jego pierwsze urodzinki, zadaj te pytania sobie (ze względów dość oczywistych:P). Czyli, krótko mówiąc, stwórz własną wizję, do której w dalszych krokach będziesz dążyć.

Na przykład mamie Gee zależy na:

  • Rodzinnej i spokojnej atmosferze
  • Przyjaznym dzieciom środowisku
  • Niewielkiej liczbie gości, aby Jula czuła się bezpiecznie i komfortowo
  • Gustownych i dziewczęcych dekoracjach
  • Eleganckim torcie
  • Stworzeniu niepowtarzalnej pamiątki dla Juleczki, jak i jej gości
  • Trzymaniu się tradycji rodzinnych związanych z pierwszymi urodzinami

 

Gdy już mamy swoją listę życzeń, czas na planowanie.

  1. Budżet

Bardzo istotny element przyjęcia urodzinowego. Nie planuj nic, zanim nie ustalisz jakim budżetem dysponujesz. Od tego zależy wszystko: miejsce, liczba gości, dekoracje itp.

  1. Liczba gości

Ten punkt powinien iść zaraz za ustalonym budżetem. Skoro wiesz ile pieniędzy masz do dyspozycji, wiesz też już mniej więcej,  jak duże może być przyjęcie. Pomyśl, kogo wypada, a kogo po prostu chcesz zaprosić. Gdy już to dziesięć razy przeanalizujesz, dodasz, wykreślisz, posprzeczasz się trochę z mężem, że ta ciocia tak, a ta nie, przejdź z gotową listą do kolejnego punktu.

  1. Miejsce spotkania

Gdy już masz ustalony budżet i liczbę gości, możesz przejść do miejsca spotkania. Zastanów się, gdzie Ty, Twoje maleństwo i goście będziecie czuli się najlepiej. Może być to dom, restauracja, impreza w plenerze czy inne.

Patrząc na powyższe wcześniej wypisane oczekiwania, łatwiej będzie Ci podjąc decyzję.

Na przykład u mnie rodzinna atmosfera i komfort dziecka jest priorytetem, wybór jest zatem dość oczywisty. Będzie to nasze mieszkanie. Nie powiem, bardzo kusiła mnie opcja restauracji, bo wchodzisz, jesz, płacisz i wychodzisz. A w domu nadal czysto i nic do sprzątania:P Jednak komfort Julki i dwójki pozostałych dzieci w jej wieku był decydujący.  Przeważyły tutaj dwa argumenty:

  • O każdej porze dzieci będą mogły pójść na drzemkę w osobnym pokoju. Unikniemy stresu, marudzenia i noszenia na rękach niewyspanego dziecka w nieznanym dla nich miejscu.
  • Maluchy będą mogły swobodniej poruszać się po domowej podłodze niż tej restauracyjnej. A wiadomo jest to okres raczkowanio-chodzenia, więc bezpieczeństwo ponad wszystko.

Natomiast jeśli w Twojej głowie powstała, jak u mnie wcześniej, wizja komfortu związanego z nicnierobieniem – postaw na restaurację. Może akurat znasz takie miejsce, które jest przyjazne dzieciom i maluchy będą czuły się tam świetnie.

Miejsce to bardzo ważny element całego planu, od niego zależy, w którym kierunku będziesz szła przy następnych punktach.

  1. Gotowanie w domu czy catering?

Omijasz ten punkt, gdy wybrałaś restaurację:)

Ileż to ja razy dałam się namówić na gotowanie i szykowanie wszystkich posiłków w domu. Rok w rok, po takim przyjęciu, gdy padałam pod koniec dnia na twarz, obiecywałam sobie, że następnym razem to już na bank wezmę catering. I co? Przychodziła kolejna impreza, a ja powtarzałam ponownie ten sam błąd.  A bo może wyjdzie taniej! Nic bardziej mylnego!

Po pierwsze, czasu, który poświęcasz na zakupy i całe to gotowanie, nikt Ci nie zwróci. Umęczysz się po pachy już kilka dni przed. I w dzień samej imprezy, oczy założysz na zapałki i będziesz udawała, że czujesz się kwitnąco. A nie zapominaj, że to wyjątkowy dzień i warto byłoby go zapamiętać, jako miły i przyjemny, a nie jako kolejny dzień harówki.

Po drugie, ceny cateringu są często bardzo korzystne i koniec końców nie powinnaś, zapłacić więcej niż zapłaciłabyś za wszystkie składniki sama. Bo szykując przyjęcie na własną rękę, kupujesz zawsze więcej „na wszelki wypadek”. Później zostają resztki, na które często nie masz już ochoty. Więc nie raz, nie dwa, jedzenie się marnuje. I te teksty „ojej ile Ty tego narobiłaś, nie przejemy”, a Tobie wtedy nóż w kieszeni się otwiera. Plusem cateringu są dobrze wycyrklowane porcje. Podajesz liczbę dzieci i dorosłych, a oni wiedzą co już z tym zrobić. Plus za dzieci zazwyczaj płacisz mniej.

Po trzecie, często nie musisz martwić się o zastawę, bo firmy cateringowe coraz częściej oferują swoją. Wobec tego jeśli brakuje Ci części do kompletu, nie musisz się spinać. Oni przywiozą Ci swój.

Tak, więc w tym roku mama Gee, będzie bardzo asertywna i zamawia catering! A Ty?

  1. Tort

 Przemyśl jak chcesz, żeby wyglądał. Poszukaj inspiracji w internecie (polecam do tego Pinteresta – moje inspiracje znajdziesz tutaj). I co najważniejsze, nie zapomnij zamówić go z wyprzedzeniem. Bo jeśli Twoje dziecko, jak na przykład moje starsze, ma urodziny w maju, cukiernie są zazwyczaj obłożone komunijnymi zamówieniami i często odmawiają przyjęcia zamówienia.

Rok temu, znalazłam na szczęście Panią, która torty robi sama w domu. Przemiła, niesamowicie utalentowana i zawsze wyrozumiała na fanaberie klientów Tortowa Cudotwórczyni:) Dobrze jest mieć taką osobę na liście kontaktów w swoim telefonie.

W głowie już mam wizję tortu idealnego i wiem, że Pani Ania na pewno tej wizji sprosta:)

  1. Dekoracje

Zastanów się czy chcesz i jeśli tak to jakie. Będą to eleganckie dekoracje na stole, czy baloniki w całym domu. Ogranicza Cię jedynie Twoja wyobraźnia… no i ustalony wcześniej budżet 🙂 O dekoracje też warto zadbać z wyprzedzeniem, żeby znaleźć odpowiednią kolorystykę i pasujące do Twojej wizji gadżety.

Ja lubię, skromnie i elegancko. A, że Julia jest na tyle mała, że o Elzę jeszcze nie woła, to ja korzystam i robię po swojemu:P Zdąży pewnie mi się jeszcze bajkowymi bohaterkami i przepychem ulać:P Stawiam więc na delikatne dekoracje na stole, kilka baloników i kwiaty…. dużo kwiatów! (moje inspiracje znajdziesz również tutaj)

  1. Pamiątka pierwszych urodzin

Fajna sprawa, o której często zapominamy, a zostaje później na lata. Strasznie żałuję, że nie zrobiłam takiej pamiątki dla Ignasia. Ale pomysł przyszedł do głowy niestety dopiero po pierwszych urodzinach.

Na przyjęciu Julii, chciałabym, aby każdy z gości, nagrał dla niej swoje życzenia na pierwsze, jak i na osiemnaste urodziny. Chciałabym pokazać jej ten film dopiero w dniu osiemnastych urodzin. Na samą myśl, jak Jula po latach ogląda to nagranie, aż łezka kręci mi się w oku. Będzie mogła zobaczyć, jak wyglądali jej rodzice, dziadkowie i chrzestni na jej urodzinach, siedemnaście lat wcześniej:) Ja jestem bardzo podekscytowana pomysłem, mam nadzieję, że i Jula się kiedyś ucieszy 🙂 (właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy nie będę musiała usunąć tej części posta za kilka lat, żeby pozostało to niespodzianką 😉

Możesz oczywiście pomyśleć o czymś innym: jak wspólne rodzinne zdjęcie z tego dnia, wpis życzeń do księgi gości czy inne.

  1. Tradycja w pierwsze urodziny

Tradycję warto pielęgnować. Bo to ona umacnia więzy rodzinne, jak i zostawia nam w głowie miłe wspomnienia. Dlatego też podczas pierwszych urodzin warto sięgnąć do rodzinnych zwyczajów i wykorzystać je podczas przyjęcia.

U mnie w rodzinie na przykład, roczny jubilat zawsze wybierał przedmioty, które mogą określać jego potencjalne zajęcie w przyszłości. Taka drobna zabawa, przy której jest zazwyczaj kupa śmiechu.

Na tacy kładziemy długopis (pisarz/pisarka), różaniec (ksiądz/zakonnica), kieliszek (rozrywkowa dziewczyna/ chłopak), samochód (dziewczyna szukająca mocnych wrażeń/ rajdowiec) i kilka innych, które przyjdą Ci do głowy. Dziecko wybiera, jedno czy dwa i już wiesz, że Twój syn będzie np. policjantem:)

  1. Zdjęcia

Ja w tym roku mam jeszcze jeden plan. Jest on związany ze zdjęciami. Cykamy ich miliony, ale rzadko kiedy trafiają one do naszych albumów. Od tego roku mam postanowienie, że przed urodzinami moich dzieci, będę robiła w nich porządki. Będę je segregowała i drukowała te najbardziej wartościowe i wkładała do albumów. Raz do roku nie częściej.

Dodatkowo przy okazji chcę stworzyć mini zestaw zdjęć dla dziadków i chrzestnych i wręczyć im w dniu przyjęcia.

 

Ja już jestem podekscytowana:) Zabieram się zaraz do działania. Wkrótce podzielę się z Wami efektami mojej pracy. Mam nadzieję, że powyższy plan działania Ci się przyda.

 

A może o czymś zapomniałam? Dodałabyś coś do powyższej listy?

Jak Ty podchodzisz do organizacji takich imprez? Masz jakieś specjalne zwyczaje/tradycje?
Przejmujesz się tym, poświęcasz na organizację dużo czasu i roztkliwiasz się nad szczegółami? Czy może jesteś zdystansowana do tego typu wydarzeń i załatwiasz je szybko i konkretnie?

Napisz w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila.

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Mama Gee

 

Continue Reading