Jak wyrabiać się z niekończącymi domowymi obowiązkami?

Miewałam dni, kiedy otwierałam oczy i od razu rzucałam się w wir obowiązków. Biegłam, próbując odznaczyć jak najwięcej rzeczy na liście. Chciałam każdego dnia wyrobić się ze wszystkimi zadaniami domowymi.

Wstawić dwie pralki, posprzątać łazienkę, salon, i kuchnię, przygotować dwudaniowy obiad, wyprasować itd. Dzień kończyłam z wywalonym językiem, a ciągle coś jeszcze pozostawało na mojej liście.

Tak dłużej być nie mogło. Musiałam coś zmienić, bo czułam, że dzień w dzień gonię swój własny ogon, a co gorsza bez głębszego sensu.

Zatrzymałam się i uświadomiłam sobie kilka rzeczy, które Ty też powinnaś.

Po pierwsze NIE ZROBISZ WSZYSTKIEGO

Zakładając, że kobiety z reguły uwielbiają nakładać na siebie tonę obowiązków, zazwyczaj ciągnie się za nimi lista niemożliwa do zrealizowania w ciągu jednego dnia.

Doba ma tylko 24 godziny i nie wiem jakbyś miała się prężyć i wysilać, nie wciśniesz tam więcej niż to możliwe. A jeśli Ci się to uda, to na pewno odbędzie się to jakimś kosztem np. Twoim snem, humorem czy czasem z dziećmi.

Mądrzej będzie, jeśli zaakceptujesz fakt, że czas nie jest z gumy i wrzucisz na luz. 

Po drugie JEŚLI CHCESZ ZREAZLIZOWAĆ SWOJĄ DOMOWĄ LISTĘ ZADAŃ, ZMNIEJSZ JĄ!

Najważniejsze jest, aby zastanowić się, co tak naprawdę musimy zrobić. I zadać sobie pytanie, co w najgorszej z możliwych opcji może się wydarzyć, gdy czegoś nie zrobię?

Czyli w ładniejszej angielskiej formie: What’s the worse that might happen?

  • Czy jak nie wstawię dwóch pralek, tylko jedną, to oznacza, że dzieci nie będą miały w czym iść do przedszkola, a my do pracy?
  • Czy jeśli zamiast całego domu, sprzątnę tylko łazienkę, to komuś zrobi to różnicę?
  • Czy jeśli zamiast dwóch dań na obiad, ugotuję tylko jedno, jednogarnkowe, to czy dzieci padną z głodu?

Czasem z przyzwyczajenia i przekonania, że to coś jest konieczne, poświęcamy temu zbyt dużo naszego cennego czasu. A w rezultacie okazuje się, że świat nadal funkcjonuje, dzieci idą do przedszkola ubrane, a w dodatku szybki obiad wcale nie jest gorszy od tego dwudaniowego.

Eliminowanie i zmniejszanie listy zadań jest idealnym sposobem na realizowanie;)

Po trzecie ODRZUĆ PERFEKCJONIZM

Przy dzieciach gra niewarta świeczki. Ty się naszorujesz i nasprzątasz przez cały dzień, a nie dość, że pewne nikt tego nie zauważy. To jeszcze, gdy dzieciaki jak huragan wpadną do domu, szybko wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ty stracisz czas, rozzłościsz się, a wszystko jak było, tak będzie. Lepiej to wszystko przewidzieć i pewne rzeczy sobie po prostu odpuścić. Jak? zobacz tutaj

Po czwarte DAJ SOBIE POMÓC

Nie musisz w domu robić wszystkiego sama. Masz przecież męża i dzieci i tak samo jak Ty, powinni uczestniczyć w obowiązkach domowych.

Możesz również zatrudnić panią do pomocy w prasowaniu czy sprzątaniu. Albo od czasu do czasu pozwolić babci ugotować obiad. Szczególnie jeżeli trafi Ci się tzw. babcia “gastronomiczna”, jak moja teściowa 🙂 Opcji jest wiele, wystarczy tylko chcieć. Więcej tutaj

Po piąte NIE TRAĆ ŻYCIA

Życie jest za krótkie. Rób to, co, kiedyś uznasz, że będzie miało dla Ciebie znaczenie.

Za kilka lat nie wspomnisz, jak to super, że miałaś zawsze idealnie wysprzątany dom, albo co jak co, ale kosz na brudy był u Ciebie zawsze pusty, pralki chodziły non stop, a dzieci zawsze jadały wystawny obiad. Będziesz wspominać czas spędzony z rodziną, to co robiłaś dla siebie, czego się nauczyłaś, co osiągnęłaś. Nie pozwól, abyś w przyszłości zadała sobie kiedyś pytanie typu: dlaczego nie nauczyłam się tańczyć, przecież zawsze o tym marzyłam, albo dlaczego nie zainwestowałam w siebie i nie poszłam na podyplomowe studia?

Także, tego…

Chcesz się wyrabiać ze wszystkim, przemyśl powyższe i przeorganizuj głowę, plan i swoich pomocników. A wtedy zobaczysz, że nagle wyrabiasz się ze wszystkim i nie jesteś w tym wszystkim sama:)

Powodzenia!

Twoja GEE


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak przetrwać podróż samolotem z maluchami?

Przed wakacjami, jedna rzecz nieustannie spędzała mi sen z powiek. Mianowicie:

Jak przetrwamy czterogodzinny lot z naszymi dziećmi? A szczególnie, jak my go przetrwamy z 16 miesięczną Julką???

6 letni Ignaś, przy Julce, która dopiero niedawno nauczyła się chodzić, to bułka z masłem;)

Po Ignasiu spodziewałam się jedynie, miliona pytań do…, zagadywania wszystkich pasażerów i marudzenia w stylu „mamo, daleko jeszcze….???” Do ogarnięcia!

Julka natomiast to LEVEL MASTER. Na miejscu nie usiedzi, spać na rękach nie umie (bo tylko w łóżeczku) no i ten start, lądowanie, potencjalnie zatkane uszy, rzeczy do zabrania na pokład… wszystko to sprawiało, że aż ściskało mnie w żołądku.

Zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji. Trochę tego było, ale ostatecznie skorzystałam z:

  • pomocy Marysi, która w artykule NIEMOWLAK W SAMOLOCIE, radzi jak praktycznie spakować się na pokład, jakie mamy prawa na lotnisku podróżując z dzieckiem i jaki bagaż przysługuje maluchom.
  • ale też z porad Natalii i Łukasza, którzy w UWAGA! DZIECKO W SAMOLOCIE mówią, że grunt to wrzucić na luzzzz, dobrze się spakować i zabrać ze sobą dużo przekąsek, ale również i gadżetów, które umilą dziecku podróż.

Z pomocą Marysi, Natalii i Łukasza zaczęłam powoli ogarniać temat, spuszczać ciśnienie i przygotowywać się do lotu.

Na myśl o gadżetach wyprułam do sklepu, w którym spędzam zdecydowanie za dużo czasu, a co gorsza wydaję zawsze zbyt dużo:P

Flying TIGER Copenhagen – skarbnica gadżetów, umilaczy czasu i niespotykanych pierdułek dla dzieci ale też i dorosłych!

Zarówno dla Julki jak i Ignasia stworzyłam, zestawy rozrywkowe na czas lotu.

Zakupiłam mnóstwo małych gadżetów w Tiger, a Mati uzupełnił zestaw o grę planszową, komiks i zeszyt z superbohaterami. Wręczyliśmy im wszystko dopiero w dzień podróży. Nie wcześniej, bo inaczej cały plan mógł wziąć w łeb.

Największa ekscytacja miała nastąpić podczas startu i trwać jak najdłużej – a najlepiej cztery godziny!!!

Poniżej znajdziecie wszystkie wyszukane przeze mnie skarby.

JULKA- 16 MIESIĘCY

Jula (pewnie jak większość maluchów) uwielbia, otwierać i zamykać wszelakie pudełka. Dlatego skrzyneczka na przechowywanie skarbów była koniecznością. Flying TIGER Copehagen

Odklejanie i naklejanie – kolejna ulubiona czynność dzieci w tym wieku:) Flying TIGER Copehagen

Bardziej przydały się do bicia mamy po głowie, ale zawsze to jakieś zajęcie.W pełni skorzystaliśmy z kręgli już na miejscu:) Flying TIGER Copehagen

Kaczucha z wytrzeszczem. Gdy naciskasz oczy wychodzą jej z orbit. Flying TIGER Copehagen

Po pół godziny brakowało nam już elementów, ale zabawa była przednia. Flying TIGER Copehagen

Plastikowe kubeczki w samolocie, po przyklejeniu kwiatuszków, prezentowały się znacznie lepiej:) Flying TIGER Copehagen

Na wypadek gdyby klima w samolocie padła.. Flying TIGER Copehagen

Dopasowywanie, rzucanie, gryzienie – zabawka wielofunkcyjna. Flying TIGER Copehagen

Gdyby naszła wena na jakiś piękny rysunek… Flying TIGER Copehagen

 

IGNAŚ – 6 LAT

Może nie najlepszy pomysł na czas turbulencji, ale nas akurat ominęły. Flying TIGER Copehagen

Podczas lotu wprowadzaliśmy się w wakacyjne klimaty, bo pogoda u nas w kraju akurat nie sprzyjała. Flying TIGER Copehagen

Co prawda więcej było skupienia na obrazkach niż na czytaniu, ale to zawsze kilka chwil skupienia i wytchnienia dla rodziców. EMPIK

Można było porządnie oberwać po głowie, ale udało się nam pobawić bez większych ofiar (poza pasażerem klasy business, który siedział w rzędzie przed nami;) Flying TIGER Copehagen

Idealny moment na naukę sznurowania. Maluch opuszcza pokład samolotu z nową umiejętnością. Flying TIGER Copehagen

Glutek do rzucania, zamiast piłki. PS grali też inni pasażerownie;) Flying TIGER Copehagen

W samolocie trzeba uważać, żeby nie zgubić kości. My wróciliśmy z dwiema;) Flying TIGER Copehagen

Gdyby zachciało się porysować lub zrobić trochę działań matematycznych, razem z super bohaterami.

Świetna gra na każdą okazję, nie tylko dla dzieci;) Gralnia

 

Wszystkie powyższe pomogły nam jako tako przetrwać lot. Z czterech godzin zapełniły przynajmniej jedną pełną – zawsze coś;) Reszta czasu to spanie, posiłek, start i lądowanie. Jakoś daliśmy radę, choć łatwo nie było.

Skarby przydały się nam również na miejscu podczas przemieszczania się autem, plażowania czy leniuchowania przy basenie. W drodze powrotnej przy naszych miejscach w samolocie, stworzyło się mini przedszkole. Nasze dzieci, już znudzone zabawkami po dwóch tygodniach, chętnie dzieliły się nimi z  innymi małymi pasażerami.

Podsumowując warto było zainwestować w gadżety, ponieważ:

  • Zastąpiły nam duże zabawki, których nie moglibyśmy ze sobą zabrać.
  • Było ich sporo, więc zawsze ktoś znalazł coś dla siebie
  • Były lekkie, więc nie było specjalnie dużo dźwigania
  • Żadna z zabawek nie miała jakiejś szczególnej wartości, wiec przy zagubieniu czy zniszczeniu nie było płaczu
  • Dzieci wzięły je do rąk dopiero w dzień podróży, co zdecydowanie wydłużyło ich zainteresowanie

Więc jednym słowem jeśli lecisz na wakacje z dziećmi (a warto)… Mamo! Przygotuj się 🙂

Twoja Gee


fot. Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom…

Dawanie rad, samo w sobie, jest dość kontrowersyjną sprawą. Bo kto lubi ich słuchać, a tym bardziej się do nich stosować?

Na pewno nie rodzice…

Dlaczego więc ja postanowiłam podjąć to ryzyko i coś Wam poradzić?

Przetestowałam i wiem, że warto;) Hahah wiem, brzmi jak każda dobra rada, ale zaufajcie mi i zostańcie ze mną jeszcze przez chwilę:) Pamiętajcie nie musicie się do niej stosować.

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom to…

Wyjeżdżajcie z dziećmi na wakacje!

Temat u mnie bardzo na czasie, bo dopiero wróciłam z dwutygodniowego urlopu z moją familią.

Czy jestem wypoczęta? Sprawa dyskusyjna.

Czy pojechałam, żeby leżeć plackiem na plaży? Marzenie…

Czy przez dwa tygodnie, nic tylko się do siebie uśmiechaliśmy i prawiliśmy sobie komplementy? Buahahhahahah

To niby po co ta rada, zapewne zapytacie?

Każdy rodzic wie, że wspólne wakacje z dziećmi to czasem nie lada wyzwanie. Bo dla nas rodziców poza klimatem i ładnymi widokami niewiele się zmienia;) Nadal dzieci trzeba ogarnąć, nakarmić, dopilnować i zapewnić im atrakcje. Tylko że często nawet ze zdwojonym wysiłkiem. One nie wchodzą w stan relaksu i odpoczynku, one się tam dopiero rozkręcają.

Obecnie schodzi, ze mnie całe zmęczenie i ledwo trafiam w klawiaturę pisząc ten post;) Ale patrząc wstecz, pomimo czasem trudnych i męczących sytuacji, niespełnionych oczekiwań co do zwiedzonych miejsc, czasu spędzonego na plaży i czystego relaksu, był to wspaniały czas z moją rodziną.

Bez względu na to, jak bardzo zmęczeni i niewypoczęci wracamy, mówię Wam – warto! Dlaczego? Przeczytajcie sami:

  1. Wakacyjny relaks łączy

Nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólny posiłek (link) i wakacje. Jest to czas tylko dla Was. Nie ma dookoła rozpraszaczy typu praca, obowiązki domowe czy szkolne. Jest to czas, w którym nic nie musicie. Jedyne co, musicie, a w sumie raczej chcecie, to dobrze spędzić ten czas. Budzicie się w rzeczywistości, gdzie cały dzień jest tylko i wyłącznie do Waszej dyspozycji. Robicie rzeczy, na które na co dzień nie ma czasu. Jesteście ze sobą i dla siebie. Jadacie wspólne posiłki, gracie w gry, zwiedzacie i wiele innych.

Ale pamiętajcie co za dużo to niezdrowo. Czasem warto się rozdzielić i pozwolić sobie na odrobinę swobody i czasu sam na sam. To też łączy. Szanujemy wtedy nawzajem swoje potrzeby. Nie warto zmuszać się do robienia wszystkiego wspólnie, gdy któreś z Was ma akurat ochotę na coś innego.

U nas to dość powszechna taktyka. Tym bardziej że nasze wakacyjne preferencje z mężem znacznie się różnią. On nie lubi słońca, ja kocham. On woli posiedzieć w domu i przeczekać z Julą największe upały w klimatyzowanym pomieszceniu, dla mnie to idealny czas na plażę z Ignasiem. Czasem jedno z nas przejmuje dwójkę, tak by drugie mogło zrobić coś tylko dla siebie. A czasem do znudzenia siedzimy wszyscy razem, nie robiąc nic szczególnego i ciesząc się jedynie swoją obecnością.

  1. Poznajecie siebie nawzajem

Na co dzień wszyscy jesteście czymś zajęci. Praca, przedszkole, szkoła, dodatkowe zajęcia, obowiązki. Każde z Was większość dnia spędza poza domem.

Podczas wakacji macie okazję spędzić ze sobą więcej czasu niż zwykle. Dostajecie niepowtarzalną szansę poznania się bliżej, z innej strony, w najróżniejszych sytuacjach. Doświadczacie wspólnie chwil przyjemnych, ale i konflikty nie są Wam obce. Bo pamiętajcie, wakacje nie dzieją się w oderwaniu od rzeczywistości, one są jej częścią. Z taką różnicą, że podczas wakacji spędzacie ze sobą więcej czasu niż na co dzień. Co może generować znacznie więcej miłych i śmiesznych momentów, ale i konfliktów, sytuacji stresujących, fochów, humorów i innych. Grunt to umiejętnie sobie z nimi poradzić, szybko o nich zapomnieć i nadal cieszyć się wakacjami:)

  1. Kreujecie wspomnienia

Kiedy, jak nie w wakacje można dbać o te magiczne wspomnienia ze swoją rodziną? To właśnie wtedy dzieje się dużo niecodziennych rzeczy. Zwiedzacie, doświadczacie innych kultur, próbujecie nowego jedzenia, chłoniecie atmosferę całymi sobą. Odcięci od codziennych problemów, cieszycie się chwilami zarówno z dziećmi jak z samymi sobą. Wtedy właśnie tworzą się cudowne wspomnienia. A te zostają z nami na zawsze.

  1. Wspólnie uczycie się rozwiązywać problemy

Wakacje z dziećmi to nie jakby się wydawało okres wielkiej sielanki, ale też czas gdy, właśnie wtedy lubią pojawiać się przeszkody i problemy. Jak np. przeziębienie dziecka, zgubiony bagaż, zalany namiot czy elektroniczne kluczyki do samochodu utopione w morzu. Tak to, wszystko nasze doświadczenia.. Wszystko zdarzyć się może;) A wiadomo od wakacji mamy duże oczekiwania, chcemy, żeby było miło, zdrowo, bezproblemowo i przyjemnie. Ale nie zawsze tak jest. Ważne, by w takich momentach podejmować wspólne decyzje, podchodzić z dużym dystansem do takich sytuacji i nie spisywać wszystkiego na straty. Uczycie się wtedy jak umiejętnie wyjść z każdej sytuacji razem, tak by wszyscy pod koniec powiedzieli, że mimo wszystko było fajnie.

  1. Doceniacie i uczycie się

Czas wakacji to idealny moment na wspólnie spędzone chwile, ale też czas gdzie my i nasze dzieci, możemy nauczyć się masę nowych rzeczy, doświadczyć innych kultur i skosztować życia w innych warunkach. Nauka poprzez doświadczenie to nauka najcenniejsza. Gdy wpleciemy w to wszystko jeszcze wspaniałą atmosferę wakacji, nabyta wiedza na pewno w las nie pójdzie. Mawiają przecież, że podróże kształcą. I nie musisz jeździć na koniec świata. Dla Twojego dziecka nawet leśne zwierzęta biegające 100 km od domu są niesamowicie fascynującym doświadczeniem. A i Ty możesz się przy tym czegoś nauczyć. Bo pewnie nie raz nie dwa wertowałaś Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania swoich dzieci:P

My właśnie wróciliśmy z Portugalii, było cudownie, choć nie ukrywam, potrzebowaliśmy chwili, żeby nauczyć się przebywać ze sobą więcej niż zwykle. Doświadczaliśmy konfliktu interesów, przekonań wychowawczych i oczekiwań co do wakacji. Mieliśmy trudne momenty z dziećmi, bo, a to foch, a to małe przeziębienie. Samo życie. Ale w ogólnym rozrachunku cieszyliśmy się wspólnym czasem i czerpaliśmy z niego jak najwięcej.

Ignaś z początku mało chętny na wakacje, bo ominął go wyjazd na zielone przedszkole, ocenił wakacje w skali od 1 do 10 na 10. To chyba najlepszy wyznacznik, tego dlaczego, było warto. My z mężem wyjazd oceniamy na 8. Dwóch punktów zabrakło ze względu na niedosyt snu no i zawsze można było zostać jeszcze parę dni dłużej;) To było by, na tyle jeśli chodzi o moje rady…

Twoja Gee

 


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

 

Continue Reading

6 powodów, dla których warto jeść wspólne posiłki z dziećmi

Ile razy w tym tygodniu zasiadłaś z całą rodziną do stołu? Raz, dwa, czy może wcale?Jak często zdarza się Wam jeść w biegu, bo spieszycie się do pracy, szkoły, czy przedszkola? Kanapki ze śniadania dzieci kończą w samochodzie, a kolację zjadają przed telewizorem, bo tak jest szybciej? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, co wspólny posiłek wnosi do życia Twojego dziecka?

 Oto 6 powodów, dla których rodzinne zasiadanie do stołu jest takie istotne.

Po pierwsze jest to  Czas na rozmowę

Żyjemy tak szybko i tak intensywnie, że zdarza się, że w ciągu dnia brakuje czasu na rozmowę z naszymi najbliższymi. Kontakt z dziećmi, czy z mężem sprowadza się czasem jedynie do informacyjnej wymiany zdań. Ciężko jest nam wygospodarować luźny czas na to, aby dokładnie dowiedzieć się co takiego wydarzyło się u innych członków rodziny. Wspólny posiłek jest natomiast ku temu fantastyczną okazją.

Bo kiedy jak nie przy wspólnej kolacji rozmawia się lepiej?

Ty, mąż i dzieci jesteście po całym dniu pełnym wrażeń. Zasiadanie do stołu, spożywacie posiłek i:

  • dzielicie się swoimi przeżyciami z całego dnia, czasem lepszymi czasem gorszymi
  • wysłuchujecie się siebie nawzajem
  • okazujecie zrozumienie
  • pocieszacie się
  • doceniacie
  • wyjawiacie sobie swoje sekrety i plotki
  • jesteście dla siebie, bez telefonów, telewizji i innych rozpraszaczy
  • cieszycie się swoim towarzystwem

W naszym domu kolacja potrafi trwać nawet do godziny. Fakt, że często głównym powodem jest żółwie tempo przyswajania pokarmów przez naszego syna Ignasia. Ale dzięki temu zobaczcie, jak dużo czasu możemy sobie wspólnie poświęcić. Siedzimy, rozmawiamy, śmiejemy się i ostatnimi czasy wciąż rozwiązujemy zadania matematyczne…

Mamo, a ile to jest 3 x 4 i tak w kółko.

Nie dość, że Ignaś uczy się tabliczki mnożenia to rodzice mają szanse co nieco sobie powtórzyć:P

Po drugie Wspólne posiłki wpływają na rozwój Twojego dziecka

U nas, jak widać, matematyka przy stole rządzi. Można by pomyśleć, że katują dziecko matmą od małego;) Ale uwierzcie mi! To on się nad nami znęca.

Bo mama po całym dniu, nie zawsze wie, ile to jest nieskończoność razy 3, a tata ma problem, żeby wytłumaczyć dlaczego, coś razy zero równa się 0.

Badania, na które natknęłam się czytając książkę Susan Pinker “Efekt Wioski” mówi, że wspólne posiłki z dziećmi mają wpływ na ich rozwój. To właśnie podczas wspólnego jedzenia Twoje dziecko chłonie najwięcej wiedzy. A nie, jakby się zdawało, z zajęć dodatkowych, nauki przy biurku czy programów edukacyjnych w telewizji (nie wspominając o tabletach i telefonach) Dzieci podczas posiłków przysłuchują się rozmowom dorosłych, uczestniczą w nich, pytają, zastanawiają się i cały czas kminią sobie coś w tych małych główkach. Siadając z Wami do stołu, Twój maluch:

  • wzbogaca swoje słownictwo, bo przysłuchuje się Wam, przez co
  • sprawniej i szybciej uczy się czytać i pisać, a co za tym idzie
  • ma lepsze wyniki w nauce
  • dowiaduje się wielu fascynujących rzeczy, których w szkole nie mówią
  • uczy się rozpoznawać ludzkie emocje towarzyszące na co dzień
  • buduje swoją pewność siebie, bo traktowane jest na równi z innymi członkami rodziny

Bezpieczeństwo i poczucie stabilizacji, które tworzy się przy rodzinnym stole, otwiera dziecięce główki na wszystko, co się dookoła dzieje. Dziecko analizuje, odpowiada, zadaje pytania. Chce wiedzieć, jest ciekawe-nie ignoruj tego. A od kogo jak nie od rodziców ma się wszystkiego dowiedzieć i kiedy jak nie przy wspólnym stole☺

Po trzecie Pogłębiasz w dziecku poczucia bezpieczeństwa

Zasiadając do wspólnego stołu, czujemy, że przynależymy. Budujemy wtedy mocne rodzinne więzi, poczucie stabilizacji i zaufanie. Daje to, nie tylko nam, ale przede wszystkim dzieciom, olbrzymie poczucie bezpieczeństwa. Dzieląc się swoimi troskami i sukcesami przy stole, dajemy im do zrozumienia, że zawsze mogą na nas liczyć.Codzienny rytuał staje się bezpieczną oazą, gdzie problemy i troski czasem tracą na znaczeniu.

I znowu przytoczę badanie z książki Susan Pinker, które dowodzi, że rodzinne posiłki pozwalają uniknąć nawet takich zagrożeń u dzieci jak: depresja, bulimia, narkotyki, przedwczesny seks czy myśli samobójcze. Niewiarygodne jak coś tak z założenia prozaicznego jak wspólny posiłek może mieć tak duży wpływ na to:

  • jakimi ludźmi będą nasze dzieci
  • jak odnajdą się w zewnętrznym środowisku
  • jak bardzo będą nam ufać i często będą przychodzić do nas z problemami
  • jak bardzo podatni będą na młodzieńcze pokusy

Dlatego, zanim wręczysz dziecku kanapki przed telewizorem, bo nie macie czasu razem zjeść, zatrzymaj się i zastanów się, czy warto

Po czwarte Budujesz w nim dobry nawyk

Dając dziecku przykład wspólneg.o zasiadania do stołu, budujesz w nim dobry nawyk spędzania czasu z rodziną. Pokazujesz, że mimo codziennego pędu i zapracowania, czas dla najbliższych przy stole znaleźć się musi. Czasem, jak w pospiechu próbuję coś jeszcze ogarnąć w kuchni przed kolacją, a moi panowie (bo Jula zazwyczaj już wtedy śpi) czekają z wywieszonymi językami przy stole, słyszę od Ignasia: mama no chodź już!

Nie zaczynają beze mnie, mimo tego, że pokusa jest duża:P

Jest duża szansa, że rytuał przekazany będzie również dalszym pokoleniom. Tak też stało się u nas. Mój i męża nawyk, siadania do wspólnego stołu wyniesiony był z domu. Oczywistym zabiegiem zatem było przeniesienie go na nasz wspólny rodzinny grunt.

Po piąte Twoje dzieci jedzą zdrowiej

Wspólne posiłki wpływają na to, co wybieramy do jedzenia. Gdy zdarzają się sytuacje, że mam zjeść samotną kolację, bo mąż na spotkaniu, a dzieci u babci, zdarza się, że na moim talerzu lądują odgrzewane, odsmażane, często mało zdrowe dania.

Też tak macie?

Natomiast gdy szykujemy jedzenie dla całej rodziny, staramy się, aby to były zdrowe i bardziej wartościowe posiłki. I nie czytaj tu czasochłonne. Bo już powinnaś wiedzieć, że takich u nas w domu zwykle nie uraczysz 🙂 Szybko, zdrowo i na temat:P

Pamiętaj, dziecko jest wspaniałym obserwatorem. I zazwyczaj je to, co jedzą jego rodzice. To nie szkoła i programy edukacyjne uczą go, że warzywa są zdrowe, ale codzienne nawyki całej rodziny. Dlatego warto postarać się o to aby na Waszych talerzach przy rodzinnych posiłkach wylądowały zdrowe i wartościowe produkty.

Po szóste Wspólne jedzenie wpływa na trawienie

Jedząc przy telewizji czy komputerze możemy pochłonąć zdecydowanie więcej jedzenia aniżeli siedząc przy stole. Mózg skupiony jest wtedy na bodźcach płynących z ekranu, a nie na samym jedzeniu. Jemy wtedy więcej, czasem się opychamy i w rezultacie gorzej trawimy no i tyjemy.

Wielu rodziców wykorzystuje myk jedzenia przy bajkach, aby dzieci zjadły więcej. Ale muszę Cię zmartwić, nie tędy droga, Dziecko jedząc, powinno być świadome tego, co je, ile je i z kim je. Czasem ważniejszy jest cały rytuał jedzenia, a nie witaminy podane przed ekranem telewizora. I znowu, jeśli na Waszym stole nie ma warzyw, nie spodziewaj się, że dziecko samo po nie sięgnie.

U nas wspólne śniadania i kolacje to codzienny rytuał. Spotkania przy obiedzie odbywają się w weekendy, bo tylko wtedy wszyscy jesteśmy o tej porze w domu.

Dbamy o to, żeby dzieci nigdy nie jadły same. Nawet jeśli tylko jeden rodzic jest obecnie w domu.

Nie zawsze jest wolno, miło i idealnie, ale takie jest życie. Raz jest śmiesznie i przemiło, innym razem mamy skwaszone miny i nie mamy ochoty ze sobą gadać. Ale dzień w dzień bierzemy udział w naszym małym rytualne, który stopniowo coraz bardziej umacnia nasz rodzinny fundament.

Twoja Gee


 Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

10 sposobów na sen dla zmęczonej mamy

Uwielbiam spać, uwielbiam, gdy moje dzieci śpią. A jeszcze bardziej lubię, gdy wstaję rano wypoczęta, rześka i gotowa do działania.

Gdy jesteś mamą, nie jest to łatwe, ale jak najbardziej osiągalne. Zobacz, jak możesz poprawić jakość swojego snu, wstawać bardziej wypoczęta i ze zdecydowanie większą dawką energii.

  1. Kładź się spać zawsze o tej samej porze

Jest to element jakże ukochanej przeze mnie rutyny, a zarazem klucz do sukcesu wypoczętej mamy. Żeby dobrze się wysypiać należy kłaść się spać zawsze o tej samej porze. Gdy organizm zna Twój rytm dnia, przystosowuje się do niego i z nim współpracuje. Przełącza się na tryb odpoczynku zawsze o tej samej porze, co wspiera produktywny i skuteczny sen.

  1. Nie zawalaj nocy

Gdy z czymś się nie wyrobiłaś i chcesz nadrobić wieczorem, lepiej nie zawalaj nocy, gdyż:

  • Po pierwsze skrócisz sobie czas snu, co nie wpłynie na Ciebie dobrze następnego dnia
  • Po drugie Twoja efektywność po przekroczeniu etapu, w którym powinnaś wejść w fazę snu, będzie dość mierna, żeby nie powiedzieć zerowa.
  1. Zrezygnuj z kawy (kofeiny) po 14

Kocham kawę i mogłabym popijać ją przez cały dzień . Ale picie jej po 14, zdecydowanie zaburza efektywny sen w nocy. Jeśli czujesz, że jedziesz na ostatkach baterii, a jest dopiero 16:00, zdrzemnij się na 15 min jeśli akurat jest to niemożliwe. Jeśli nie, zjedz garść orzechów, one też pobudzają, a nie zawierają kofeiny.

To również tyczy się tych z Was (jak mojego męża), na których kawa “nie działa”. Mój mąż pije kawę dla smaku, a nie dla “kopa”. Ale kofeina swoją robotę w organizmie wykonuje tak czy owak. Także po 14:00 nie powinnaś pić kawy, coli czy innych napoi z kofeiną.

  1. Telewizor, komputer, tablet i telefon zostają poza sypialnią.

Niebieskie światło padające z wszystkich na co dzień otaczających nas ekranów zaburza wydzielanie melaniny. Gdy przed snem sprawdzamy jeszcze Facebooka, czy oglądamy serial, nasz mózg otrzymuje informacje, że wciąż jest dzień.

I ponownie, nawet jeżeli (podobnie jak mój mąż), potrafisz bez problemu zasnąć w każdych warunkach, przy telewizorze, muzyce, to nie zmienia to faktu, że Twój sen nie będzie tak efektywny, jak powinien. Nie wypoczniesz tak, jak powinnaś, pogłębisz zmęczenie i co gorsza nie zyskasz tyle energii, ile powinnaś na następne dni.

Dlatego odstaw wszelkie niebieskie ekranowe potwory, na co najmniej godzinę przed snem.

  1. Śpij przynajmniej 7 godzin

Są teorie, które mówią o 90 min cyklach snu. Ale są tacy, dla których tak naprawdę nie ma to znaczenia. Natomiast niepodwarzalną prawdą jest, że aby się wysypiać powinniśmy spać przynajmniej 7-8h.

To, że będziesz spała krócej, daje tylko złudne wrażenie, że zrobisz więcej. Tak naprawdę zmęczenie, w dłuższym terminie, prowadzi do gorszej produktywności, kreatywności a jednocześnie powoduje, że brakuje Ci pozytywnej energii i siły , nie tylko w pracy, ale również dla rodziny.

  1. Zrób listę rzeczy na kolejny dzień

My kobiety uwielbiamy tak przed snem, tworzyć sobie w głowie listę rzeczy do zrobienia na kolejny dzień. Takie żonglowanie myślami tuż przed zaśnięciem potrafi porządnie zaburzyć fazę, w której właśnie powinnyśmy usypiać. Zamiast robić listę leżąc w łóżku, zrób ją przy stole z kartką i długopisem w ręku. Uspokoi to Twoje myśli, a Ty udasz się z oczyszczoną głową na odpoczynek.

  1. Słuchaj relaksującej muzyki

Tak jak dzieciom, tak i dorosłym przed snem przyda się chwila wyciszenia. W ciągu dnia ogarniamy tak dużo, że często jeszcze w łóżku potrafimy przeżywać wszystkie zdarzenia. Warto na wieczór się wyciszyć i posłuchać relaksującej muzyki. Zdecydowanie łatwiej będzie się nam zasypało.

  1. Nie ćwicz na noc

Tak samo, jak czas tuż przed snem nie jest dobrym momentem dla dzieci na wygłupy i zabawy, tak dla Ciebie nie jest to dobry moment na ćwiczenia. Pod wieczór Twój organizm powoli wchodzi w stan odpoczynku, dlatego nagłe jego rozbudzenie wpływa na zaburzenie całego rytmu. Gorzej będzie Ci się zasypiało, a sam sen nie będzie już tak efektywny

  1. Chodź spać w dobrym nastroju

To jest coś, co w kółko powtarza mi mój mąż. Jeśli zdarzy się nam posprzeczać w ciągu dnia albo wieczorem, on zawsze dąży do tego abyśmy przed snem się pogodzili. Bo w takim, w jakim nastroju się kładziesz, w takim później zazwyczaj wstajesz. Skoro sprzeczka już była, to po co przeciągać emocje dalej i psuć sobie z założenia cały kolejny dzień?

Choć moja kobieca strona ma ochotę się pofoszyć i wkurzać dłużej, muszę jednak przyznać, że mój mąż dość szybko przekonał mnie do korzyści płynących z takiego podejścia do rozwiązywania konfliktów 🙂

10.Nie włączaj drzemki w budziku

Funkcja drzemki w budziku powinna być zakazana. Bo 10 minutowe dosypianie z rana nic dobrego nie wnosi. Zamiast się wysypiać, wyrywamy nasz organizm ze snu tylko po to, by przestawić budzik na chwilę później. Tym sposobem wstajemy pół godziny później, ale bez żadnych dodatkowych pozytywnych efektów. Zatem może lepiej od razu z założenia nastawiać budzik pół godziny później, ale w pełni wykorzystać ten czas. Ja cały czas się jeszcze tego uczę, obecnie jestem już tylko na jednej 10 minutowej drzemce;)

Jeśli chcesz lepiej wypoczywać i stosować się do powyższych zaleceń, pamiętaj, metoda małych kroków jest tutaj bardzo ważna. Mamy tendencje do implementacji wszystkiego na raz. Jednak najskuteczniejsza jest metoda małych kroków. Wybierz to, co najbardziej Cię przekonuje, to co już “prawie” robisz, co wydaje się najłatwiejsze i daj temu szansę. Jak się uda i wejdzie Ci w nawyk, spróbuj kolejnej rzeczy i tak stopniowo dodawaj coraz więcej, żeby korzyści były większe

Pamięitaj też, że nie wszystko jest dla każdego. Może się okazać, że któraś z rad zupełnie się u Ciebie nie sprawdzi, albo niewiele Ci da. Każdą, o której napisałam, albo o której dowiesz się w innych miejscach, warto sprawdzić, dać jej szansę i przetestować, ale nic na siłę. Jeżeli nie działa, albo jest Ci wyjątkowo cieżko i nienaturalnie – zostaw ją i weź kolejną na tapetę, a nie (jak to często mamy w zwyczaju) porzucaj wszystkie inne.

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jesteś mamą? Lepiej zaprzyjaźnij się z rutyną!

Ludzie dzielą się na tych, którzy preferują życie na totalnym spontanie i na tych, którzy wolą mieć wszystko poukładane. Ci na spontanie nie wyobrażają sobie życia z zegarkiem w ręku, poukładani nie wyjdą bez niego z domu. Jako matka zdecydowanie należę do tych, którzy zdecydowanie potrzebują poukładanego planu dnia i RUTYNY.

Czy jestem nudziarą?

 ZDECYDOWNIE NIE!

 Rutyna jest dla mnie, a nie ja dla rutyny.

To właśnie ona pomaga mi przetrwać nie jedną trudną chwilę. Czytaj poniżej dlaczego!

  1. Rutyna redukuje stresy

Gdy w ciągu dnia jestem świadoma, co po czym następuje, jestem o niebo spokojniejsza. Wszystko dzieje się według planu, każdy wie, co ma zrobić i tym sposobem unikamy codziennych stresów.

Najcięższe dla rodziców są chyba zawsze poranki. Bo wtedy wszyscy się spieszą…

Kiedyś wstawałam rano i nie wiedziałam, w co mam włożyć ręce. Musiałam wyszykować Ignasia do przedszkola, siebie do pracy, a tu łazienka zajęta, za śniadanie nie ma się kto zabrać, młody uprawia histerię, bo nie te spodnie chciał założyć i zawsze coś. Coś, co sprawiało, że poranki często kończyły się u nas katastrofą.

Wprowadzenie rutyny sprawiło, że nie latam już po domu jak kot z pęcherzem próbując reaktywnie ogarnąć każdą sytuację.

Teraz mamy stały plan i według niego działamy. Ja, wiem, że muszę wstać przed dziećmi, żebym w spokoju mogła poćwiczyć, wziąć prysznic i się umalować. Gdy wstają dzieci, ja już większość porannych przygotowań mam za sobą. Mąż zabiera się za śniadanie, a ja ogarniam dzieci. Wcześniej wstaje Jula, dostaje mleko, a w międzyczasie budzę Ignasia. Później wracam do Julki, bo zdąży już do tego czasu zjeść. Ubieramy się. Ignaś wstaje, myje się i ścieli łóżko. Czasem z Julą musimy mu kibicować;) Gdy już dzieci są gotowe, siadamy wszyscy do śniadania. I tak dalej….. Jest milej, spokojniej i bez awantur.

Oczywiście nie oznacza to, że Ty też musisz nagle wcześniej wstawać, żeby wprowadzić rutynę. To tylko mój przykład z życia. Ty możesz zastosować zupełnie inne, swoje metody. Ważne, żeby zastanowić się nad całościowym schematem dnia, który może znaczne poprawić komfort Twojego życia.

  1. Rutyna pozwala dobrze wypocząć

Mamie potrzebny jest po całym dniu dobry odpoczynek. Odpoczywamy zdecydowanie lepiej, gdy nasze organizmy są przystosowane do regularnej pory snu. Konsekwentne kładzenie się spać i wstawanie o tej samej porze wpływa na to, jak się wysypiamy.

Im bardziej mamy uregulowany rytm spania, tym organizm sprawniej przystosowuje nasze funkcjonowanie do pory snu. Gdy schemat jest zaburzony, i raz wstajemy o 6 a raz o 10, nasz organizm gubi się, a w efekcie my nie odpoczywamy, tak jak powinnyśmy.

Tak więc, jeśli codziennie kładziesz się spać i wstajesz o tej samej porze, Twój organizm po pewnym czasie wie, czego się spodziewać, układa się pod Twój rytm i zaczyna z nim współpracować. Wstajesz wtedy rześka i wypoczęta.

  1. Rutyna wpływa na kreatywność

Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego Mark Zuckerberg, czy Karl Lagerfeld każdego dnia ubierają się podobnie? Podpowiem, że nie chodzi tutaj o pustą szafę i kobiece „nie mam się w co ubrać”.

Może Cię zaskoczę, ale oni właśnie stosują się do zasad rutyny i nie tworzą wymyślnych stylizacji na każdy dzień tygodnia. Podobnie działał Albert Einstein i Steve Jobs. A Barack Obama, choć miał kilka garniturów, jako prezydent nie podejmował decyzji odnośnie tego, co zje czy innych „przyziemnych” spraw. Wszyscy oni ograniczali i nadal ograniczają swoje wybory, aby swoją energię (której codziennie mamy określoną ilość) wykorzystać tam, gdzie będzie ona miała najlepszy czy największy użytek.

Każdorazowo rano zastanawiając się np. w co mamy się ubrać, tracimy swoją cenną energię i kreatywność. Dotyczy to nie tylko ubioru, ale i wszystkich obowiązków i standardowych rzeczy, które robimy codziennie.

Zaskakująco nie dotyczy to jedynie gwiazd i ludzi sukcesu. Ale nas  MAM także, a może nawet przede wszystkim. Gdy w kółko i od nowa każdego dnia zastanawiamy się:

  • czy najpierw ubrać dziecko
  • czy umalować rzęsy
  • a może zrobić śniadanie
  • a jeszcze gorzej, zastanawiać się co na to śniadanie…

Wtedy już o poranku tracimy olbrzymie pokłady energii i kreatywności. Warto wtedy codzienne czynności wrzucić w standardową rutynę (wymyślone słowo – zrutynizować) a kreatywność zachować na:

  • inteligentne dysputy ze swoim maluchem
  • zabawy pełne pomysłów
  • gaszenie pożarów będące nieodłącznym elementem posiadania dzieci
  • na wyzwania, pomysły i rozwiązywanie problemów w pracy
  • na czas wolny ze znajomymi
  • i wiele wiele innych ważniejszych rzeczy w ciągu dnia

Dlatego im więcej codziennych czynności staje się powtarzalną rutyną, tym Twoja głowa bardziej rześka i pełniejsza pomysłów. Choć mnie do ubierania się ciągle w to samo jeszcze daleko, to wszystko inne jest dość schematyczne i powtarzalne.

  1. Rutyna sprawia, że mam czas na wszystko

Nie jedna z Was pewnie puknie się w głowę i nazwie mnie ściemniarą. Biorę to na klatę;)

Ale taka prawda, mam w życiu mam czas na wszystko, co dla mnie ważne. Ty też powinnaś. I jeśli uważasz, że warto o niego zadbać, to rutyna na pewno Ci w tym pomoże.

Jeśli wiem, że moje dzieci codziennie chodzą spać o tej samej porze, Julka o 19:00, Ignaś o 21:00 to wiem, że wieczór należy do mnie i mogę z tym czasem zrobić, co tylko zechcę. Mogę poczytać, pośpiewać, potańczyć albo po prostu ugotować obiad, wybór należy do mnie a w sumie do nas.

Gdy wstaję codziennie o 6:00 mam czas na ćwiczenia, poranną kawę i kąpiel.

Gdyby moje dzieci latały po domu do 23:00, nie miałabym czasu dla siebie. Gdybym wstawała razem z nimi nie miałabym kiedy ćwiczyć. I tak koło się zamyka.

  1. Rutyna daje mi przestrzeń do spontaniczności

Gdyby nie to, że moje dni z dziećmi są dość powtarzalne, nie miałabym na tyle energii, żeby wpleść w nie elementy spontaniczności. Przez poukładany rytm dnia, wiem co, po czym następuje i gdzie ewentualnie mam przestrzeń na spontaniczny wypad na lody z dziećmi czy na kawę z koleżanką. Gdyby codzienne podstawowe czynności działy się ad hoc, zabrakłoby przestrzeni na tę przyjemną spontaniczność. Dlatego oszczędzam baterie i wszystko co, możliwe wykonuję według pewnych schematów.

I jak podoba Ci się ta rutyna?

Zdaję sobie sprawę, że działanie według rutyny i pewnych schematów może wydawać Ci się koszmarnie nudne. Mnie natomiast możesz uważać za zaprogramowanego robota. Ale zapewniam Cię jestem normalną matką z krwi i kości, która kiedyś borykała się brakiem organizacji i chaosem. Teraz moje życie jest o niebo łatwiejsze i przyjemniejsze. Ale i tak bywa czasem ciężko. Życie a przede wszystkim macierzyństwo, ma to do siebie, że zawsze może nas czymś zaskoczyć. Tak jak mnie dzisiaj… Jula zerwała się z płaczem o 5:00 nad ranem, bo idą jej zęby. Całą poranną rutynę szlak trafił, bo musiałam odespać. Plusem rutyny jest to, że nawet, gdy nas coś zaskoczy, sprawnie możemy powrócić do wypracowanych schematów.

Może już sama się do niej stosujesz? Podziel się tym co, u Ciebie działa a co nie?

Napisz w komentarzu, lub na geeway@geeway.pl:)

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

 

Continue Reading

Jak ułożyć małego szatana do snu?

Godzina 20:00

Ty myślisz sobie: Najwyższa pora położyć dziecko spać

A Twoje dziecko myśli sobie: Czas na najlepszą zabawę!

No cóż , Ty sobie i ono sobie.

NIE MARTW SIĘ! Wieczorne turbo doładowanie dotyczy nie tylko Twojego dziecka. Jest ich zdecydowanie więcej!

Co zatem zrobić, żeby z latającego po domu małego oszołoma, zamienić go w gotowego do snu aniołka?

Po pierwsze RUTYNA

Możesz ją kochać lub nienawidzić. Ale prawda jest taka, że pomaga ona Tobie i dzieciom. Nie tylko w ciągu całego dnia, ale też wtedy, gdy przychodzi pora na sen. Dziecko, które przyzwyczajone jest do pewnych schematów jest:

  • Spokojniejsze
  • Wie co po czym następuje
  • Z łatwością się do tego dostosowuje

Wprowadź wieczorne czynności, które zawsze wykonujecie przed pójściem spać. Twoje dziecko, zacznie je rozpoznawać, kojarzyć i w końcu dojdzie samo do wniosku:

Ochoo mama szykuje kolację, czas snu się zbliża!

Może to być wspólne szykowanie kolacji, wieczorny rytuał sprzątania zabawek, kąpiel… cokolwiek tylko chcesz. Ważne, żeby były to czynności powtarzalne, kojarzące się dziecku z nadchodzącym spaniem.

U nas w przypadku Ignasia wygląda to zazwyczaj tak:

18: 15 WSPÓLNA KĄPIEL DZIECI Z TATĄ

18: 40 KONIEC KĄPIELI

18: 50 TATA KARMI I KŁADZIE SPAĆ JULKĘ, MAMA SZYKUJE KOLACJĘ, IGNAŚ UBIERA PIŻAMĘ, ŚCIELI ŁÓŻKO I MA JESZCZE CHWILĘ NA ZABAWĘ

19:20 IGNAŚ SPRZĄTA ZABAWKI

19:30 SIADAMY DO WSPÓLNEJ KOLACJI we trójkę, bo Jula już śpi

20:20 KOŃCZYMY KOLACJĘ

20:30 IGNAŚ MYJE ZĘBY

20:40 WIECZORNE CZYTANIE

21:00 IGNAŚ ŚPI

Tylko bez przesady! To nie sztywny harmonogram, spokojnie 🙂 Jedynie godzina spania jest godziną stałą, reszty nie robimy z zegarkiem w ręku;)

Po drugie USTAL STAŁĄ GODZINĘ SNU

Stała godzina snu to bardzo ważny element całego zabiegu. Kładź dziecko spać codziennie o tej samej porze. Po pewnym czasie zobaczysz, że organizm dziecka zacznie działać jak w zegarku. Jeśli na porę snu wybraliście godzinę 21:00, spodziewaj się pierwszych objawów zmęczenia już o 20:30:) Bądź konsekwentna a zobaczysz, że to zaprocentuje.

Po trzecie WYCISZENIE

Dzieciom po całym dniu pełnym emocji bardzo potrzebne jest wyciszenie. Bez tego ani rusz. Jeśli chcesz sprawnie położyć dziecko spać, wyciszenie to podstawa  sukcesu. To nie jest czas na walkę poduszkami, przepychanki, gilgotki i inne. Tablety, bajki, gry komputerowe też nie są wskazane. Pozwól dziecku łagodnie z wyciszonym serduchem i umysłem wejść w stan snu.

Wyciszająco na dzieci działa:

  • kąpiel
  • wspólna kolacja
  • czytanie książek
  • wspólne leżenie w łóżku
  • przygaszone światła
  • śpiewanie
  • rozmowa
  • głaskanie

Tak samo jak dorośli, dzieci powinny na koniec dnia uspokoić emocje. Nie spodziewaj się, że dziecko prosto z gonitwy po domu, wskoczy do łóżka i padnie. Poświęć mu zatem trochę czasu, wycisz, a zobaczysz rewelacyjne efekty.

Po czwarte BĄDŹ Z DZIECKIEM PRZED ZAŚNIĘCIEM

Żyjemy w pędzie i często brakuje nam czasu z dzieckiem sam na sam. Wykorzystaj chwilę tuż przed snem na bliskość:

  • poczytaj mu
  • porozmawiajcie
  • poprzytulajcie się
  • wycałujcie się
  • wygłaszcie się

Bądźcie dla siebie. Taki rytuał dodatkowo wpływa na wyciszenie. Nie odmawiaj tego dziecku, ono tego potrzebuje. Obowiązki poczekają. Po wszystkich pieszczotach, pożegnajcie się i pozwól dziecku zasnąć samemu w swoim pokoju.

Po piąte CIESZ SIĘ WOLNYM WIECZOREM

Ustal stałą godzinę snu dla Twojego dziecka i stosuj się do powyższych punktów. Nagle okaże się, że zyskałaś mnóstwo wolnych wieczorów. Możesz zrobić z nimi co tylko zechcesz. Bo pamiętaj, że szczęśliwi rodzice, kładą swoje dzieci wcześnie spać:)

 

Dojście do perfekcji w kładzeniu dziecka spać, może chwilę zająć, ale uwierz mi, dzięki Twojej konsekwencji w działaniu, zobaczysz olbrzymie zmiany. Twoje dziecko z małego wieczornego rozbójnika zacznie się zmieniać w śpiącego potulnego baranka. Wieczorne usypianie stanie się łatwiejsze, spokojne i pozbawione niepotrzebnych nerwów.

POWODZENIA!

Twoja Gee

  • A Ty  jakie masz sposoby?
  • Co u Ciebie najlepiej się sprawdza?
  • Czego próbowałaś, a się nie sprawdziło? a może Twoja sytuacja jest wyjątkowa?
  • Próbowałaś wszystkiego, co powyżej napisałam i nadal bez oczekiwanych efektów – napisz do mnie na geeway@geeway.pl

Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

KASIA MALINOWSKA Mama i Kobieta Pewna Siebie

 

Dziś rozmawiam z Kasią Malinowską – z MAMĄ I KOBIETĄ PEWNĄ SIEBIE.

Kasia na co dzień pracuje z kobietami. Pomaga im w odnalezieniu zarówno swojej osobistej jak i zawodowej ścieżki. Motywuje i zachęca do zmian.
Całą sobą pokazuje, że bycie mamą nie ogranicza, a wręcz daje dodatkowego kopniaka do działania. Z powodzeniem łączy rolę samotnej mamy z prowadzeniem własnego biznesu.
Wie, że można żyć piękniej, pełniej i ciekawiej. To właśnie stara się przekazać swoim klientkom, inspirując je do podejmowania życiowych metamorfoz.

Serdecznie zapraszam Was na rozmowę z Kasią, niech będzie dla Was inspiracją☺

Jeśli chcesz skontaktować się z Kasią, znajdziesz ją tutaj

Możesz też dołączyć do grupy Kobiety Pewne Siebie, gdzie znajdziesz mnóstwo inspiracji i motywacji do działania.


Dziękujemy Manu Cafe za udostępnienie lokalu.

Reazlizacja:  Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Nie narzekaj, że nie masz czasu. Wszyscy mamy go tyle samo

 i tylko od Ciebie zależy na co, go poświęcasz.

Twój dzień wypełniony jest po brzegi mnóstwem obowiązków – praca, dzieci, dom…

Wstajesz i biegniesz, odhaczasz zadania w biurze, w domu, z dziećmi…

Kładziesz się spać i przez sen znowu biegniesz, bo przecież jutro znowu lista pełna zadań…

Dzwoni do Ciebie koleżanka, a Ty wciąż powtarzasz, że nie masz czasu, bo przecież taka jesteś zapracowana…

Dzieci odsyłasz do pokoju, gdy marudzą, żebyś się z nimi pobawiła. Ty właśnie gotujesz obiad. Obiad musi być – wiadomo!

Widzisz w tym opisie choć trochę siebie?

Odpowiesz: TAK WIDZĘ, TAKIE CZASY, TAKIE ŻYCIE, CÓŻ ZROBIĆ?

Czy może…

O CHOLERA! WIDZĘ, CZAS TO ZMIENIĆ!

W kółko powtarzamy, jakie to my jesteśmy zapracowana, tyle na głowie a doba ma tylko 24 godziny. Pytanie tylko, czy rzeczywiście?

Nie, NIE czy rzeczywiście doba ma tylko 24 godziny, ale czy rzeczywiście jesteśmy takie zapracowane?!

Teraz powtarzaj za mną:

W ŻYCIU MAM CZAS NA WSZYSTKO, CO DLA MNIE WAŻNE

 A teraz proponuje takie ćwiczenie, które pomogło mnie i wielu osobom, które znam. Zacznij od wypisania wszystkich czynności, jakie wykonujesz każdego dnia i podziel je na cztery kategorie. Możesz skorzystać z mojej tabelki. Do ściągnięcia tutaj.

 

Absolutny MUS

Mam tu na myśli wszystkie czynności, które MUSZĄ się w ciągu dnia zadziać, typu:

  • wyprawić dzieci do szkoły/przedszkola
  • dojechać do pracy
  • zawieźć dzieci na zajęcia dodatkowe
  • pójść spać

Czyli wszystkie te rzeczy, bez których Twoje normalne funkcjonowanie w społeczeństwie może się delikatnie mówiąc-zachwiać. Dzieci trzeba odstawić, bo inaczej nie dojedziesz do pracy, a jak nie dojedziesz do pracy, to w końcu Cię zwolnią itd.

Na tej liście mogą pojawiać się rzeczy, które nagle okazują się bardzo ważne jak np. natychmiastowe zakupy, bo macie pustą lodówkę i możecie nie mieć wieczorem co jeść. Albo odebranie stroju na bal przebierańców, bo inaczej Twoje dziecko jako jedyne mieć go nie będzie. Wszystko zależy od dnia i od sytuacji.

Świat się bez nich nie zawali

Są to czynności, które wydają się nam super istotne, ale w rzeczywistości takie nie są. Po dłuższym zastanowieniu okazuje się, że nie są one na tyle krytyczne, aby dzień w dzień pojawiały się na naszej liście. Oto moje przykłady takich czynności:

  • odkurzanie
  • codzienne gotowanie obiadu
  • prasowanie
  • wieczorne ogarnianie mieszkania
  • kurtuazyjnie telefony do teściowej

Czyli wszystko to co, wykonujemy z przyzwyczajenia, bo np. tak wypada, ale w gruncie rzeczy nie musimy tego robić. Bo nikomu nie stanie się krzywda, jeśli po przyjściu z pracy darujesz sobie odkurzanie i czas poświęcisz na coś innego, ważniejszego. I nie mam na myśli zamiany odkurzania na prasowanie, ale na przykład zastąpienie odkurzania spacerem z dziećmi. Ty się dotlenisz, a dzieci wyszaleją. Same pozytywy.

Pożeracze czasu

Wszystko to co, jest w naszym życiu zbędne, mało nieistotne i to na co, często w ciągu dnia poświęcamy sporo czasu. Jeśli zastanowisz się nad tym głębiej, pewnie znajdziesz sporo czynności, które w ciągu dnia mnej lub bardziej bezsensowne i w rezultacie wnoszą wielkie NIC w nasze życie. Pożeracze, które zidentyfikowałam kiedyś u siebie:

  • bezmyślne przewijanie Facebook’a 10 x dziennie
  • wieczorne oglądanie seriali
  • przeglądanie sklepów internetowych w poszukiwaniu tych jednych wymarzonych butów (ja robię to niestety nagminnie)
  • siedzenie w pracy po godzinach, gdzie trudno już o jakąkolwiek efektywność i produktywność

Nie zrozum mnie źle, każda z powyższych rzeczy może być dla kogoś ważna i nie oceniam tego. Tak długo, jak jest to Twój świadomy wybór, że właśnie w ten sposób chcesz spędzać wolną chwilę. Pamiętaj tylko, że jeżeli wybierzesz np.oglądanie seriali wieczorem, to nie twierdź później, że nie masz, kiedy ćwiczyć, albo gdy siedzisz w pracy po godzinach, to nie tłumacz się, że nie masz czasu spotkać się ze znajomymi

Sprawy ISTOTNE

Czyli takie, które uważamy, że byłyby kluczowe, patrząc na nasze życie z większej perspektywy. Takich, których obecny brak w życiu, spowoduje, że kiedyś będziemy tego żałować. Ale też takie, na które przy nadmiarze powyższych, ostatecznie często brakuje nam czasu.

  • Twoje pasje – taniec, książka, rysowanie, basen
  • czas z dziećmi – spacery, wspólne gry planszowe, wypady do kina
  • czas z mężem – wspólne wieczory, randki, poranna kawa w łóżku
  • odpoczynek – relaks z książką, regenerujące drzemki czy aktywność fizyczna
  • czas z przyjaciółmi – wspólne wypady do kina, restauracji czy po prostu rozmowy przez telefon

Wszystkie powyższe podpowiedzi, są tylko sugestiami, więc nie musisz się nimi kierować. Każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Więc jeśli dla Ciebie porządek w domu to Sprawa Istotna, to jak najbardziej jest to ok. Ważne, żebyś Ty umiała podzielić wszystkie wykonywane codzienne czynności zgodnie ze swoim sumieniem I dokonała świadomego wyboru. Jeśli to zrobisz, możesz mnie pretensje tylko i wyłącznie do siebie, że nie znalazłaś czasu na coś innego. Ponownie podkreślam wszystko to kwestia priorytetów. sumieniem.

Jeśli Twoja lista jest już gotowa, poproszę Cię o to, abyś zastanowiła się co z kategorii Świat się bez nich nie zawali i Pożeraczy Czasu, możesz lub powinnaś wykreślić, bo zabierają ci one zdecydowanie za dużo dnia i koniec końców nie masz z nich żadnej korzyści. Aby pomóc Ci wykreślać., poniżej znajdziesz jeszcze kilka pytań pomocniczych:

  1. Czy plamy od pasty na lustrze sprawią, że jutro nie będziesz mogła się umalować i wyjść do pracy? Czy może umiejętnie wciśniesz swoją facjatę pomiędzy dentystyczną mozaikę i wyjdziesz z pięknym jak co dzień makijażem?
  2. Czy zlew pełen naczyń kiedyś Cię zaatakował? Czy po prostu Twoja mama opowiadała Ci takie koszmarne bajki na dobranoc?
  3. Czy lajkowanie zdjęć Twoich Facebookowych znajomych, wpłynie korzystanie na relacje z tymi w realu?
  4. Czy nadgodziny w pracy to konieczność? Czy może siedzisz tam, bo w domu jest jeszcze więcej pracy?
  5. Czy wieczorny serial to coś, bez czego nie możesz żyć? Czy robisz to tylko dlatego, żeby mieć o czym pogadać z koleżankami przy kawie?

Jeśli już skreśliłaś wszystko to co zbędne, pierwszy mały sukces za Tobą. Teraz powinnaś małymi kroczkami próbować wyeliminować lub ograniczyć je do minimum tylko, że w realu.

Nie jest to łatwe zadanie, bo często działamy automatycznie, bez zastanowienia, bo tak się przyzwyczaiłyśmy. Dlatego, żeby dopiąć swego, musisz tego naprawdę chcieć. Czeka Cię dużo pracy.

Teraz czas na priorytety. Powoli usuwając z życia czynności mało istotne, zaczynasz mieć czas na rzeczy ważne. Bo okazuje się, że gdy np. wyłączysz telefon, możesz swobodnie usiąść z dzieckiem i poczytać mu książkę. Migające lampki z powiadomieniami nie drażnią Twojego wzroku, a Ty całą sobą możesz być tu i teraz.

Więc, zamiast wciąż narzekać, że nie masz na nic czasu, zastanów się co, jest dla Ciebie w życiu ważne i działaj. Do dyspozycji masz AŻ 24 GODZINY!

 

Masz problem z wyznaczenie swoich priorytetów?

Za dużo czasu marnujesz za rzeczy zbędne, choć wiesz co jest dla Ciebie ważne?

Mimo starań wciąż masz za dużo na głowie?

Nie zgadzasz się z moimi farmazonami i chcesz mi o tym powiedzieć?

 Napisz do mnie na geeway@geeway.pl lub zostaw komentarz pod postem. Odpisuję na każdą wiadomość, więc pisz śmiało.

 

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

3 sprawdzone narzędzia do organizacji dnia mamy

Każda mama wie, że w ciągu dnia dzieje się milion rzeczy, które jakoś umysłem trzeba ogarnąć. Pytanie jak to zrobić, żeby w tym wszystkim nie zwariować?

Żeby zapamiętać wszystkie czynności, które mamy do wykonania w ciągu dnia nasz umysł musi być w ciągłej gotowości. Po głowie lata nam często setka myśli, obijając się o siebie tworząc chaos i nierzadko poddenerwowanie.

Mimo tego, że wszystko starasz się zapamiętać wpadki się zdarzają. Ile razy zdarzyło ci się, że np. Twoje dziecko nie miało w czym iść do przedszkola, bo wszystko było brudne. Upssss… Mnie się zdarzało. I to nie raz i nie dwa. Każdej z nas może się to przytrafić i to żaden wstyd – na głowie mamy często więcej niż nie jeden dyrektor czy project manager 😉 Oni korzystają z różnych narzędzi pomagających ogarnąć wszystkie zadania. Dlaczego my nie możemy ułatwić sobie życia?

Czytaj dalej i zobacz jakie metody i narzędzia pomogły mnie. Może znajdziesz coś dla siebie:)

 PAMIĘTAJ GRUNT TO WSZYSTKO ZAPISYWAĆ!

Dla mnie najlepszym sposobem na sprawną organizację i spokojna głowę jest SPISYWANIE wszystkiego co jest do zrobienia.

Dzięki temu:

  • oczyszczam głowę ze wszystkich zadań, zarówno tych większych jak napisać post na blog, jak i małych, typu wstaw pralkę, zadzwoń do alergologa itp.
  • mam spokojniejszy umysł, bo nie powtarzam sobie ciągle w myśli, co jest do zrobienia i nie przypominam sobie co chwilę o tej samej rzeczy, którą wiem, że muszę zrobić, ale nie w danej chwili
  • nie jestem poddenerwowana perspektywą wielu piętrzących się zadań, które kumuluje w swojej głowie

GDZIE ZAPISUJĘ?

Tablica kredowa

Wisi sobie u nas w kuchni taka piękna prawie 2,5 metrowa tablica kredowa. Rozpisujemy tam zadania na najbliższy tydzień. Spisuję nawet te oczywiste rzeczy typu:

PONIEDZIAŁEK

  • ugotować obiad
  • spakować Igiego na basen
  • zrobić zakupy przez internet
  • Mati idzie na szkolenie
  • Gosia spotkanie
  • umówić wizytę u dentysty

Cały plan MNIEJ WIĘCEJ rozpisuję w niedzielę wieczorem. W tygodniu często go modyfikuję, bo i priorytety czasem ulegają zmianie.

W ciągu dnia zerkam na tablicę i odhaczam rzeczy zrobione.

Staram się nie narzucać sobie zbyt wiele jednego dnia, bo i po co?

Wolę zrobić jedną rzecz a od początku do końca. Jestem wtedy zdrowsza i szczęśliwa:)

Tablica służy nam również do spisywania listy zakupów. Wszystko co się kończy automatycznie tam ląduje. Gdy siadam wieczorem do zakupów internetowych, mam już ułatwiona sprawę, bo listę mam przed oczami. Uzupełniam ją o rzeczy, które zamawiam regularnie, klik, klik i po sprawie.

Z tablicy wbrew pozorom korzystam nie tylko ja. Początkowo stworzyłam sobie to narzędzie dla siebie, ale i mąż z czasem się przekonał.

Kalendarz na cały rok ścieralny z markerem

Zajmuje miejsce na naszej kuchennej ścianie tuż obok tablicy kredowej. Służy jednak do bardziej długoterminowych większych spraw typu:

21 grudzień – przedstawienie u Ignasia w przedszkolu

14 styczeń – wyjazd w góry, powrót 20 styczeń

17 luty – spotkanie blogerów w Poznaniu itd. Itd.

19 luty – Mati spotkanie rysunkowe w Krakowie

Mamy tu możliwość poruszania się po całym roku kalendarzowym. Wpisujemy do niego wszystkie nadchodzące spotkania, wydarzenia, wizyty u lekarza czy zaplanowane weekendy.

Pozwala nam to sprawnie organizować sobie tydzień, miesiąc, rok. Unikamy w ten sposób nakładania się na siebie planów i miliona zbędnych pytań typu…

„ Kochanie a co robimy w weekend za dwa tygodnie?” lub „ Kiedy ta wizyta u dentysty?”

Wtedy ze spokojem w głosie możesz odpowiedzieć:

„Sprawdź sobie w kalendarzu”

Kalendarz sprawdza się u nas rewelacyjnie!

 Mobilna aplikacja

Ciężko mnie czasem przekonać do korzystania z różnego rodzaju aplikacji. Ten typ tak ma! Dinozaur pełną gębą;)

Ale tym razem udało się mojemu mężowi przekonać mnie do aplikacji NOZBE.

PLUSY

  • telefon mam zawsze pod ręką i gdy tylko przypomni mi się coś co powinnam zrobić natychmiast to spisuję, żeby nie zaprzątało mi to głowy
  • w aplikacji można tworzyć różne projekty typu DOM, PRACA, DZIECI, wszystko jest uporządkowane i spójne
  • zamiast setki telefonów w ciągu dnia do męża typu:
  • kup chleb lub
  • trzeba wyrobić dzieciom paszport do końca miesiąca czy
  • pogadaj z mamą co z weekendem

Wrzucamy to w aplikację i dane zadanie przypisujemy któremuś z nas. Otrzymujemy wtedy maila z informacją o przypisanym zadaniu więc nic nie powinno nikomu umknąć.

Aplikacja rewelacyjnie sprawdza się w warunkach domowych jak i pracowych.

Nie trzeba też każdego zadania przypisywać do projektu. Możesz cokolwiek naprędce zanotować. Później możesz albo to zrobić, albo przepisać do kalendarza lub na tablicę kredową. Sprawdza się rewelacyjnie gdy np. nagle na spacerze przypomni Ci się coś, co trzeba dodać do listy zakupów.

Daje to niesamowity spokój, bo każde zadanie, myśl możesz tam wprowadzić i jesteś spokojna, że zajrzysz do niej w domu, zakutalizujesz listę i nie musisz już o tej rzeczy więcej myśleć.


Podstawowa wersja aplikacji jest darmowa, więc możesz spokojnie sprawdzić czy jest to rozwiązanie dla Ciebie. Jeżeli przejdziesz na stronę korzystając z tego linka (link afiliacyjny), to gdybyś zdecydowała się wykupić wersję płatną, ja będę z tego miała parę groszy (za co będę Ci bardzo wdzięczna) 

 Jeśli chciałabyś wypróbować możesz skorzystać z tego linka. Jest to link afiliacyjny, więc jeśli zdecydujesz się na płatną rozszerzoną wersję, mnie do kieszeni wpadnie parę groszy od Twojego zakupu. Natomiast jeśli chcesz możesz wejść na nozbe i tam skorzystać z aplikacji samodzielnie.


To chyba tyle. Jeśli masz jakieś pytania, coś jest nie jasne, napisz do mnie. Chętnie pomogę:)

Życzę Ci spokojnego dnia, tygodnia, miesiąca

Twoja Gee

 

 

Continue Reading