Jak odzyskałam tożsamość i dlaczego w ogóle ją straciłam? Krótka historia matki wariatki.

Sobotni poranek mijał jak zwykle

Zjedliśmy wspólne śniadanie, potem ja ogarnęłam mieszkanie, a Mati dopilnował, żeby dzieci się umyły i ubrały, a następnie wsiadłam do auta i pojechałam na zakupy.

Włączyłam radio i w myślach zastanawiałam się, co na dzisiejszy obiad i co jeszcze jest w domu do nadrobienia. Muzyka i głos radiowego komentatora brzęczały gdzieś w tle. Cichutko, bo dopiero wyrwałam się z gwaru i hałasu panującego na co dzień w domu.

Nagłe poczułam…

…jakby ktoś zaczął wyrywać mnie z głębokiego snu. Pierwsze takty rozpoczynającego się utworu przywracały mnie do stanu świadomości. Czułam, jak muzyka rozbudza moje ciało kawałek po kawałku. Budzi je do życia, dodaje mu energii. Nagle zorientowałam się, że jestem tu i teraz, jadę autem, a moje ciało podryguje w rytm hitu z licealnych lat. Pogłośniłam muzykę na cały regulator, a z moich ust zaczęły wydobywać się słowa piosenki. Śpiewałam…, a może nawet krzyczałam na całe gardło…, czułam się cudownie…, czułam, jak rozpiera mnie adrenalina. Poczułam się tak, jak w sobotni poranek 15 lat temu, gdy w planach miałam wieczorne wyjście z przyjaciółmi. Ale po chwili zdałam sobie sprawę, że przecież nigdzie dziś nie wychodzę, co więcej – nie wychodziłam przez ostatnie dwa lata.

Wtedy dotarło do mnie, że nie robię już tego, co kocham, nie spotykam się z przyjaciółmi, nie tańczę, nie cieszę się życiem tak jak kiedyś. Zdałam sobie sprawę, że straciłam siebie i swoją tożsamość.

Nie zrozum mnie źle, kocham moją rodzinę i moje dzieci. Uwielbiam spędzać z nimi czas i są całym moim życiem. Ale gdzieś w ferworze codziennych obowiązków i natłoku wszystkiego zaginęłam gdzieś ja i moje potrzeby.

Tego poranka nie zmieniłam piosenki, bo była za głośnio, tego poranka ta piosenka zmieniała mnie, bo moje potrzeby gdzieś ucichły.

Pozwól, że powiem Ci dzisiaj, dlaczego tak się stało u mnie i dlaczego tak dzieje się u Ciebie.

Mamy zatracają siebie ponieważ:

1. Poczucie obowiązku zaćmiewa ich potrzeby

My kobiety zawsze mamy coś do zrobienia. Naszykować śniadanie, obiad, kolację, wstawić pralkę, wyszykować dzieci, sprzątnąć łazienkę, dokończyć prezentację na następny dzień do pracy, zadzwonić do lekarza i umówić wizytę dla dzieci. I tak w kółko.

Ogólnie rzecz ujmując, nie zatrzymujemy się, a nasze mózgi cały czas nad czymś pracują. Przez to, że nasza lista zadań się nie kończy, dajemy sobie przyzwolenie na zapominanie o sobie. Bo o sobie jest zapomnieć najłatwiej. Gdy masz coś do zrobienia, poczucie obowiązku i tego, że nie możesz nikogo zawieść, jest tak silne, że własne potrzeby i małe przyjemności odkładasz na bok.

2. Ich życie po brzegi wypełnione jest dziećmi

Wstajesz rano – dzieci.

Wracasz z pracy – dzieci.

Wieczorem chcesz położyć się spać – znowu dzieci.

Są z nami od rana do wieczora. Zajmujemy się nimi, ich potrzebami, wozimy na zajęcia, robimy wszystko, żeby były szczęśliwe. Całą energię im poświęcamy.

I nie ma w tym nic złego, nie zrozum mnie źle. Ale gdy Twoje życie kręci się tylko i wyłącznie wokół dzieci, na Ciebie i Twoje potrzeby nie ma już czasu. A żebyś mogła dawać im swoją miłość i zaangażowanie, musisz uzupełniać swoje pokłady energii. Nie przychodzi ona znikąd, musisz o nią zadbać, robiąc coś dla siebie. Naucz się asertywnie mówić: mam teraz chwilę dla siebie.Z początku wydaje się, że jest to trudne i ściskające za serce zadanie. Z czasem staje się łatwiejsze, a efekty nieocenione.

3. Przestały myśleć o własnym zdrowiu i wyglądzie, bo brakuje im na to czasu

Obowiązki, praca, dom, dzieci. To wszystko zajmuje olbrzymią ilość czasu w ciągu dnia. Czasem brakuje Ci czasu na wywiązanie się z codziennych zadań, a co dopiero na chwilę dla swojego wyglądu i zdrowia. I znowu najłatwiej zrezygnować jest z siebie, bo nikt się nie dowie.

Zaniedbując zdrowie, poprzez np. jedzenie w biegu, picie energetyków i brak snu, narażasz siebie, a przy tym całą rodzinę. Bo chyba nie myślisz, że takie postępowanie pozostaje obojętne dla Twojego organizmu?

Nie przykładając wagi do tego, jak wyglądasz, bo rano nie masz czasu na makijaż czy po południu na kosmetyczkę, obniżasz poczucie własnej wartości. Wyglądając źle, możesz czuć się gorzej. Idąc do fryzjera, na masaż, na manicure, pokazujesz sobie i światu: lubię siebie, dlatego o siebie dbam.

Pamiętaj widzą to też Twoje dzieci. One chcą mieć zadowoloną, zdrową, dobrze wyglądającą, wyspaną i pełną energii mamę.

4. Utraciły wolność, którą kiedyś miały i nie potrafią jej odzyskać w nowej rzeczywistości

Dzieci wkraczają w nasze życie i odbierają nam wolność, którą kiedyś miałyśmy. Racja i fakt niezaprzeczalny.

Ale czy ktoś kiedyś Ci powiedział, że dzieci nic nie zmieniają? Zmieniają i to dosłownie wszystko. Pytanie tylko, jak Ty odpowiesz na tę zmianę. Będziesz się już do końca życia użalać, że nie masz czasu na swoje pasje, bo masz dzieci? Czy może raczej znajdziesz sposób jak to pogodzić? Bo przecież jedno i drugie jest dla Ciebie ważne.

Jak odzyskać tożsamość?

  • Nie porównuj przeszłości do teraźniejszości. Już nigdy nie będziesz miała tyle czasu co kiedyś, pogódź się z tym. Znajdź rozwiązanie.
  • Zastanów się, co kiedyś sprawiało, że się uśmiechałaś i tryskałaś energią. Wyjścia z przyjaciółmi? Wspinanie się po górach, taniec, rysowanie, oglądanie seriali?
  • Znajdź lukę w grafiku i znajdź czas w tygodniu na przyjemność, która doda ci energii.
  • Jeśli jej nie masz, zastanów się z jakiego obowiązku możesz zrezygnować w ciągu tygodnia lub w czym może Cię ktoś wyręczyć, np. mąż.
  • Wpisz sobie tę rzecz w grafik i poinformuj rodzinę, że ten czas należy do Ciebie.
  • Wykonuj tę czynność co tydzień, nie szukaj wymówek, typu bałagan w domu, zaległe maile czy inne. Ten czas jest dla Ciebie – szanuj go.
  • Gdy Ci się nie chce, przypomnij sobie ostatni raz, kiedy zrobiłaś coś dla siebie i jak się potem czułaś.

Ja tego sobotniego poranka zdałam sobie sprawę, jak bardzo zatraciłam siebie.

Postanowiłam to zmienić, ale wcale nie było to takie łatwe, jak mogło się wydawać. Przechodziłam przez różne fazy: ekscytację, zmęczenie, poczucie, że to nie ma sensu, że jak ja mogę zostawić dzieci i wychodzić. Czasem po prostu zapominałam, że miałam zrobić coś dla siebie. Przypominałam sobie, gdy byłam znowu bardzo zmęczona i pozbawiona energii. Wtedy było już często za późno. Bo nastrój i humor, opadał, a ja byłam zmizerniała i nic mi się już nie chciało.

Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, żeby czas dla siebie stanowił żelazną zasadę każdego tygodnia. Żeby zmienił się w nawyk i Twój mały rytuał.

Przyznam się do jednego…

Mimo tego że coraz łatwiej jest mi szanować swój czas, niestety znowu zaczynam od nowa. Mam postanowienie i zamierzam w nim wytrwać. Od września, gdy sezon urlopowy ucichnie, dzieci wybędą z domu do żłobka i szkoły, ponownie rozpoczynam przygodę z tańcem. Bo to zawsze on sprawiał, że krew w żyłach buzowała mi szybciej.

Czy jestem za stara na modern jazz? To się okaże. Jeśli tak, na pewno się o tym dowiesz. Tańczyłam hip hop, trochę dancehallu, a modern jazz zawsze mi się, po prostu, bardzo podobał. To będzie ciekawe wyzwanie, czas dla mnie i moja mała przygoda.

Czy w Tobie też tam gdzieś drzemie jakieś małe marzenie? Może to dobry moment żebyś zaczęła razem ze mną? Wchodzisz w to? Napisz do mnie, może stworzymy grupę wzajemnego wsparcia czasu dla siebie? 🙂 Co Ty na to?

PS Dzisiejszy post sponsoruje Beyone i Jay Z;) Proszę odpal ten kawałek i przesłuchaj, może i Ciebie rozbudzi:)

Pozdrawiam Twoja Gee

 


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Dlaczego mój niemowlak nie śpi, kiedy już czas?

No właśnie dlaczego?

Nie­jedni rodzice zacho­dzą w głowę dla­czego ich dziecko nie chce spać kiedy jest zmę­czone.
Prze­cież to takie natu­ralne – mówią. Chce Ci się spać, kła­dziesz się i śpisz. Nie­stety nie dzieje się tak u nie­mow­la­ków i czę­sto jesz­cze nie u dzieci.

Rodzice czę­sto albo nie wie­dzą jak zadbać o sen dziecka, albo wycho­dzą z mod­nego zało­że­nia spa­nia „ na żąda­nie”.
Pro­blem w tym, że nie­mow­laki i czę­sto jesz­cze dzieci, nie potra­fią pod­jąć świa­do­mej decy­zji o pój­ściu spać.

Gdy pomi­niemy moment w któ­rym nasze dziecko zaczyna być zmę­czone droga do wydłu­żo­nego niespa­nia i roz­draż­nie­nia dziecka jest już bar­dzo krótka.
Dziecko za pomocą zie­wa­nia, tar­cia oczu czy uszek poka­zuje nam, że jest zmę­czone. Jest to moment w któ­rym powin­ni­śmy zare­ago­wać i spraw­nie odpo­wie­dzieć na jego potrzebę. Zosta­wia­jąc dziecku wolną rękę nara­żamy go na prze­mę­cze­nie, a to cią­gnie za sobą fru­stra­cje, płacz a następ­nie histe­rię. Jakość snu po przej­ściu takiej drogi, nie­stety pozo­sta­wia wiele do życze­nia.

Oczy­wi­ście są dzieci które w wieku nie­mow­lę­cym zasy­piają wszę­dzie bez więk­szego pro­blemu. Ale zda­rzają się i takie które potrze­bują odpo­wied­nich warun­ków i rytu­ałów aby w spo­koju mogły zasnąć.
Dla­tego też naszym obo­wiąz­kiem jest zadbać o odpo­wied­nią higienę snu. Tak aby nasze dziecko mogło czer­pać z niego jak naj­wię­cej korzy­ści.
Aby zapew­nić mu spo­kojny relak­su­jący sen, należy pamię­tać o kilku punk­tach.

1. Miej­sce

Punkt naj­waż­niej­szy, a tak czę­sto przez rodzi­ców baga­te­li­zo­wany. Gdy cza­sem widzę jak matki usil­nie, bez rezul­ta­tów, pró­bują uśpić swoje dziecko np. na spa­ce­rze, gdy dookoła mnó­stwo bodź­ców w postaci jeż­dżą­cych aut, mam chęć zadać pyta­nie „ A Ty byś tak usnęła?”

Wiem, że utarło się, że spa­cer i potrzą­sa­nie wóz­kiem to nie­zły spo­sób na sen dziecka. Może cza­sem i tak, gdy nasze dziecko ma aku­rat na to melo­dię. Ale są trzy ALE.

  • Czy zawsze będziesz wycho­dziła z dziec­kiem na spa­cer, aby je uśpić?
  • Czy naprawdę sądzisz, że hałas ulicy to dobre warunki do spa­nia?
  • Do jakiego wieku będziesz woziła swoje dziecko w wózku, aby usnęło?

Tak samo jak Ty dziecko powinno usy­piać w sta­łym miej­scu a naj­le­piej w swoim łóżeczku.

Po pierw­sze daje mu to olbrzy­mie poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i cały rytuał kła­dze­nia się spać jest o niebo łatwiej­szy. Dziecko koja­rzy: to jest mój pokój, tam leży moja koł­derka, czuję się bez­pieczny, zaraz pójdę spać.

Po dru­gie: w przy­sto­so­wa­nym do tego pokoju i miej­scu, dziecko może zasy­piać w spo­koju, bez dodat­ko­wych bodź­ców typu hałas, czy zmie­nia­jące się w wózku widoki.

Kie­dyś usły­sza­łam: No tak, bo gdy Wasze dziecko śpi, to trzeba cho­dzić na palusz­kach! Cac­ka­cie się z nim. Nasze dziecko zasy­piało nawet przy gło­śnej muzyce.

Jasne zda­rzają się ewe­ne­menty (bo cho­dziło tu aku­rat o mojego męża, gdy był mały). Ale czy nor­malni doro­śli ludzie usy­piają przy gło­śnej muzyce, lub hała­sach w dru­gim pokoju? No wła­śnie raczej nie.  Więc dla­czego ocze­ku­jemy tego od naszych dzieci?

Mówi się, żeby nie wyci­szać naszych dzia­łań w domu gdy dzieci śpią. Ja jestem nieco innego zda­nia. Gdy uci­nam sobie cza­sem popo­łu­dniową drzemkę, dzieci z tatą wysy­łam do innego pokoju. Potrze­buję wtedy chwili ciszy i spo­koju. Wycho­dzę z takiego samego zało­że­nia jeśli cho­dzi o sen moich dzieci.

2. Stała godzina snu

Ponow­nie bar­dzo ważny punkt, a czę­sto igno­ro­wany. Jeśli nasze dzieci kładą się regu­lar­nie spać o tych samych porach, po jakimś cza­sie ich orga­ni­zmy dosto­so­wują się do rytmu i same o sta­łych porach doma­gają odpo­czynku.

U nas nie­zmien­nie Jula kła­dzie się spać o 19 z minu­tami, a Ignaś o 21. Nie zda­rzyło się jesz­cze ni­gdy, żeby poło­żyły się do łóżek o swojej godzi­nie i nie mogły zasnąć. No chyba, że aku­rat nie­długo przed wie­czo­rem wpa­dła nam jakaś przy­pad­kowa drzemka, bo aku­rat byli­śmy w dłuż­szej podróży i dzieci pospały się w samocho­dzie.

Stała pora spa­nia, spraw­dza się także przy dzien­nej drzemce malu­chów. Jula w żłobku jak i w domu zawsze zasy­pia w oko­li­cach godziny 12 i śpi do 13.30–14.00. Aku­rat wczo­raj były­śmy razem w domu i zoba­czy­łam, że ziew­nęła, zapy­ta­łam ją czy idziemy spać, na co ona kiw­nęła główką twier­dząco. Bez­cenne;)

3.Rytu­ały

Prze­myśl sobie w jakiej kolej­no­ści uło­żyć wie­czorne czyn­no­ści, tak aby były one powta­rzalne, czy­telne dla Two­jego dziecka i co naj­waż­niej­sze odby­wały się już w spo­koj­nej i zre­lak­so­wa­nej atmos­fe­rze.
Trzy­maj się ich codzien­nie, a po jakimś cza­sie zoba­czysz, jak spraw­nie dziecko na nie reaguje.
Może­cie naj­pierw zjeść kola­cję póź­niej się wyką­pać, ubrać w piżamę, poczy­tać książkę lub zaśpie­wać koły­sankę, przy­tu­lić misia i poło­żyć się do łóżeczka.
Gdy będziesz kon­se­kwentna w Waszych małych rytu­ałach, dziecko zacznie się do nich przy­zwy­cza­jać i spraw­nie je odczy­ty­wać. Da mu to poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i kom­fortu. A w rezul­ta­cie Wasze usy­pia­nie sta­nie się przy­jem­no­ścią a nie przy­krym obo­wiąz­kiem.

4. Wyci­sze­nie

Nie­sa­mo­wi­cie ważne jest, aby dziecko przed spa­niem miało szanse wyci­szyć swoje emo­cje z całego dnia. Nie­mow­laki bar­dzo mocno prze­ży­wają wszystko, co się wokół nich dzieje. Dla­tego nie dokła­dajmy im kolej­nych atrak­cji tuż przed spa­niem. Nie roz­śmie­szamy dziecka, nie sta­ramy się go zain­te­re­so­wać zabaw­kami, nie pobu­dzamy go hała­sem, bajką czy innymi roz­pra­sza­czami.
Pomyśl sobie czego Ty potrze­bu­jesz po cięż­kim, peł­nym wra­żeń dniu w pracy? Relak­su­ją­cej kąpieli i uspo­ko­je­nia myśli czy gło­śnego tele­wi­zora i hucz­nej imprezy u sąsia­dów?

Dla­tego też, gdy przy­stę­pu­je­cie do wie­czor­nych rytu­ałów, które zmie­rzają do snu, etap zabawy powi­nien być już zakoń­czony. Two­jemu dziecku ciężko będzie zasnąć tuż po zakoń­czo­nej zaba­wie.
W ramach wyciszenia możemy:

  • poczy­tać książkę,
  • poprzy­tu­lać się w fotelu,
  • dać cie­płe mleko na noc,
  • czy pośpie­wać koły­sankę

Działa to jako ele­ment rytu­ału i wyci­sze­nia jed­no­cze­śnie. Zapew­niam Cię, że Twoje dziecko to doceni a na pewno wyna­gro­dzi Ci to spo­kojnym snem.

Powyższe punkty z jednej strony są bardzo oczywiste z drugiej wielu rodziców o nich zapomina. Ważne jest, aby uważnie obserwować swoje dziecko i świadomie zastanowić się:

  • Czego moje dziecko potrzebuje?
  • Jakim jest typem osoby?
  • Co sprawi, że będzie łatwiej zasypiać?

Niektórym dzieciom wystarczy jedynie komfortowe miejsce do spania, inne będą potrzebowały wypełnienia wszystkich powyższych punktów, aby spokojnie zasnąć. Obserwuj i wyciągaj wnioski. Szanuj czas jego drzemki, a zobaczysz, że zasypianie stanie się łatwiejsze.

Mam nadzieję, że pomoglam, jeśli masz jakieś wątpliwości, proszę napisz w komentarzu poniżej lub do nie na priv geeway@geeway.pl

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Jak zapanować nad kuchennym chaosem?

Wyrzucasz popsute jedzenie, bo za długo zalega w lodówce?

Gdy chcesz ugotować obiad, okazuje się, że brakuje Ci składników?

W drodze z pracy robisz chaotyczne zakupy i wydajesz zdecydowanie za dużo pieniędzy?

Gotowanie i zakupy drażnią Cię, bo nigdy nie wiesz jakie posiłki wymyślić?

Moja droga to się nazywa KUCHENNY CHAOS! Ale spokojnie stworzyłam na niego POGROMCĘ!

Aby go uaktywnić, stosuj się do poniższych żelaznych zasad.

1. ZAKUPY ROBIMY RAZ A DOBRZE

Gdy latałam do sklepu kilka razy w tygodniu, robiłam zazwyczaj bardzo chaotyczne, nieprzemyślane zakupy. Nie dość, że kupowałam rzeczy zbędne, to często też za nie przepłacałam, kupując je w delikatesach pod domem. Wracając z pracy, nie miałam pojęcia, co mam w lodówce, więc na wszelki wypadek brałam sery, warzywa, chleb. Kończyło się zazwyczaj tak, że zjadaliśmy świeżo zakupione produkty, zapominając o tych zalegających gdzieś w czeluściach naszej lodówki. Prowadziło to do tego, że dużo produktów lądowało niestety w koszu.

Spontaniczne zakupy w drodze z pracy nie są wskazane z kilku względów:

  • wydajesz więcej, niż to konieczne
  • działasz impulsywnie i kupujesz często oczami i nie daj Boże, jesteś głodna, a wtedy to już zdecydowanie możesz popłynąć
  • powielasz produkty, które prawdopodobnie w domu już masz.
  • najchętniej zjadasz to, co świeże, zapominając o jedzeniu zakupionym wcześniej

Dlatego, aby zapanować nad chaosem, zakupy powinny być przemyślane i robione raz a dobrze. Najlepiej raz w tygodniu wybrać się do marketu z gotową listą na cały tydzień lub dokonać zakupów przez Internet.

2. ZAKUPY ROBIMY RAZ W TYGODNIU

Nie poświęcaj temu więcej niż godzinę. Zakupy to strata Twojego czasu! Latanie po sklepach kilka razy na tydzień to około 3-4 godzin z Twojego tygodnia. Nie lepiej wyjść z dziećmi na spacer?

Zakupy najlepiej robić przez Internet. Zaoszczędzamy wtedy czas i pieniądze.

Czas, bo nie poświęcamy go na dojazd, stanie w kolejkach i wertowanie sklepowych półek.

Pieniądze, bo przez Internet robimy bardziej przemyślane zakupy. Kolorowe pachnące produkty nie krzyczą do nas KUP MNIE! Nie ulegamy pokusom, dzieci nie namawiają nas na kolejne słodycze, a my kupujemy tylko to, co jest nam naprawdę potrzebne.

Ja korzystam z dwóch źródeł TESCO i LOKALNY ROLNIK.

Zazwyczaj w poniedziałek wieczorem siadam do komputera i z listą w ręku robię zakupy. Zajmuje mi to zazwyczaj max. godzinę Zakupy z Tesco przyjeżdżają pod drzwi następnego dnia, a Lokalnego Rolnika odbieramy osobiście.

3. PLANUJEMY POSIŁKI NA CAŁY TYDZIEŃ

Plan to bardzo ważna składowa Pogromcy Kuchennego Chaosu. Bez niego, każdego dnia zastanawiamy się, co dziś na obiad! Tracimy na to czas i energie!

Obecnie mam zazwyczaj przygotowany plan posiłków na cały tydzień i nie muszę zaprzątać sobie tym głowy.

Wiecie, dlaczego wielcy tego świata jak Mark Zuckerberg czy Karl Lagerfeld chodzą ciągle w tych samych ubraniach? Nie chcą oni tracić swojej dziennej dawki kreatywności na rzeczy zbędne. Tak samo jest z obiadami! Im dłużej się zastanawiamy, co ugotować i co mamy w lodówce, tym więcej energii ucieka nam w eter.

Pamiętam, jak wieczorami dopytywałam się rodziny:

Ja: a co jutro macie ochotę zjeść.

Igi: NALEŚNIKI

Mati: NIE, NALEŚNIK SĄ ZA CIĘŻKIE, SAŁATKĘ BYM ZJADŁ

A ja w głowie mieliłam czy powyższe to dobry pomysł, przecież mamy jeszcze wędliny w lodówce, jajka, otwarte sery itp.

Czas, energia, czas, energia… I tak schodziło nam pół godziny na dywagacje, co by tu zjeść. Z wytyczonym planem na cały tydzień ten problem mamy z głowy.

Zaglądamy jedynie do listy: PONIEDZIAŁEK – makaron z warzywami Bam, upewniamy się, czy na pewno wszystko kupiliśmy i do dzieła.

4. LISTĘ ZAKUPÓW DOSTOSOWUJEMY DO PLANU DAŃ

Gdy już mamy stworzoną listę dań, na które w najbliższym czasie będziemy mieć ochotę, zabieramy się za zakupy. Jak już mówiłam najlepiej przez Internet. Siadamy, najlepiej z przepisami (żeby nie zastanawiać się nad każdym pojedynczym daniem) i dokonujemy zakupów. Wtedy jedziemy po kolei -poniedziałek, wtorek itp.

5. ZUPOM NA OBIAD MÓWIMY NIE!

Zupy na obiad w tygodniu to totalna strata czasu! Samą zupą się nie najesz, a czas poświecić trzeba! Chyba że gotujesz takie, że łyżka staje i cała Twoja rodzina jest w stanie się nią najeść. Zupy w tygodniu, gotuję czasem na kolacje. Z reguły zimą, żeby rozgrzać się przed spaniem. Najlepiej sprawdzają się kremy, są one szybkie i łatwe. Bez bawienia się w gotowanie bulionów, wywarów itp. Ma być szybko i łatwo! Jeśli zupa z kolacji Ci zostanie, wykorzystaj ją jako miłe urozmaicenie do obiadu na następny dzień.

6. MROZIMY I PODPISUJEMY MIĘSO I RYBY

Po dostawie zakupów internetowych do domu, wszystko należy uporządkować. Na wierzchu zostaw jedynie to mięso bądź rybę, które będziesz używać w najbliższych dniach. Resztę zapakuj w specjalne torebeczki, podpisz i włóż do zamrażalnika.

7. WARZYWA I OWOCE PRZECHOWUJEMY ZGODNIE Z ZALECENIAMI

Jeśli nasze owoce i warzywa, kupowane raz w tygodniu, będą źle przetrzymywane, szlag trafi cały plan. Bardzo ważne jest, żeby stosować się do zasad przechowywania świeżych produktów. Tak, aby nie musieć niczego wyrzucać. Sprawa oczywista, że czasem coś się popsuje. Ale starajmy się minimalizować ryzyko.

8. LISTĘ ZAKUPÓW SPISUJ NA BIEŻĄCO

Jeśli tylko skończy ci się cukier, zapisz! Jesteś mamą, za trzy minuty zapomnisz. Zapewniam Cię.

Miej w kuchni notes lub tablicę, gdzie zawsze spisujesz takie rzeczy. Poproś też, o to pozostałych członków rodziny.

9. PRODUKTY DŁUGOTERMINOWE KUPUJ Z MIN TYG. ZAPASEM

Produkty długoterminowe, (jak sama nazwa wskazuje) mają dłuższy termin przydatności. Rób przynajmniej zapas jednej sztuki tak, żeby zawsze mieć pod ręką więcej mąki, cukru czy herbaty.

Wszystko oczywiście zależy od ilości miejsca, jaką dysponujesz w kuchni. Jeśli masz spiżarnię, możesz zrobić większe zapasy. Jeśli masz małą kuchnię, przemyśl, co jest niezbędne i bez czego się nie obędziecie np. w niedzielne popołudnie, gdy sklepy będą już zamknięte – a będą wkrótce:)

Zastanów się, z jakich produktów możesz zrobić zapasy i zakup je na początek razy dwa, później uzupełniaj jedynie kończącą się sztukę.

W mojej kuchni panował kiedyś wieczny chaos.

Ogrom różnych spraw zaprzątających mi na co dzień głowę, sprawiał, że kuchenne sprawy wymknęły się spod kontroli.

Nie lubię wyrzucać, nie lubię za długo zastanawiać się nad jadłospisem, a już zdecydowanie nie cierpię poświęcać czasu na szwendanie się po markecie, gdy zamiast tego mogę zrobić wiele innych, zdecydowanie ciekawszych rzeczy.

Zdecydowałam, że coś muszę z tym zrobić. I tak powstał POGROMCA KUCHENNEGO CHAOSU – czyli zestaw żelaznych zasad w kuchni.

Zmiany nie nastąpiły z dnia na dzień, zajęło mi to przynajmniej 2 miesiące, żeby dojść do wprawy i oszczędzać przy tym czas, energię i pieniądze. POGROMCA CHAOSU jest z nami już prawie od roku i co najważniejsze sprawdza się rewelacyjnie. Wszystkie powyższe punkty weszły mnie i mojej rodzinie w nawyk tak mocno, że spożywcze zakupy czy planowanie posiłków to teraz bułka z masłem☺.

A Ty jak radzisz sobie z chaosem w kuchni?:)

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Poranki z dziećmi to wieczny poligon? Jak temu zapobiec?

Jak często zdarza się, że poranki w Twojej rodzinie przypominają poligon wojskowy?

Ty, jak opętana biegasz po domu, starając się wszystkich wyszykować. Mąż błąka się i nie do końca wie, co ma ze sobą zrobić. Dzieci w piżamach krzyczą, ganiają się i rozrzucają zabawki.

Próbując ogarnąć sytuację biegasz po domu jeszcze szybciej, rzucając w eter komendy: Ubierzcie się/ Idź z dziećmi umyj zęby/ Spakuj plecak. Naiwnie myśląc, że ktoś je wykona.

Jesteś, jak mało respektowany komendant. Nikt Cię nie słucha, wręcz mają Cię w nosie. W domu bałagan, chaos, zaginione buty, napięta atmosfera. Zaczynasz się denerwować, pokrzykiwać i rzucać granatami.

To, że nie oberwałaś jeszcze latającymi po domu przedmiotami, powinnaś uważać za cud.

Czujesz, że jeśli wszyscy nie stawią się w tej chwili po drzwiami i nie założą butów, zaraz eksplodujesz.

Wychodzicie…

Oddychasz z ulgą, ale czujesz się jakby przejechał po Tobie czołg.

Bitwa przegrana….. znowu.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie się to zdarzało.

Teraz to rzadkość.

Zawarliśmy pokój, zastanowiliśmy się nad rozwiązaniami i wprowadziliśmy je w życie.

1. Wieczorne szykowanie

To jest pierwszy klucz do spokojnego poranka.

Im więcej możesz naszykować wieczorem tym lepiej. Mogą to być ubrania, spakowana torba do pracy czy szkoły, podszykowne śniadania (jak np. zalanie płatów owsianych mlekiem na noc, żeby szybciej wszystko przygotować) i wiele innych. Wszystko zależy od tego, co robisz rano, co zajmuje Ci czas i co możesz przerzucić na poprzedzający poranek, wieczór.

Jeśli codziennie rano, zmagasz się z egzystencjonalnym problem swojej córki, bo koszulka z Elzą jest już niemodna, załatw to wieczorem. Zajrzyjcie razem do szafy i pozwól jej wybrać ubrania na kolejny dzień. Zaznaczając, że to jej wybór i się go trzyma. Unikniesz w ten sposób, porannych fochów i sprzeczek. A o te, rano zawsze łatwiej.

2. Wstań wcześniej

Jeśli rano nie spina Ci się, żeby zrobić to co dla Ciebie ważne, przed wyjściem do pracy jak np. makijaż, prysznic, ćwiczenia, wybór ubrania – po prostu wstań nieco wcześniej.

Najlepiej przed dziećmi, wtedy będziesz mogła zrobić wszystkie te czynności, które wolisz robić w spokoju. Wtedy jest szansa, że:

  • umyjesz się bez publiczności,
  • umalujesz się w miarę prosto, bo nikt nie będzie Cię szarpał za nogę
  • uda Ci się dobrać w miarę pasujące do siebie ubrania
  • będziesz miała 2,5 minuty na wypicie w spokoju kawy

Twój poranek będzie spokojniejszy, bo Ty już będziesz gotowa. Teraz tylko, do ogarnięcia zostaną dzieci.

3. Stosuj się do zasad rutyny

Klucz nad kluczami!

Gdy jest rutyna i plan, wszystko idzie jak po maśle. Gdy codziennie, w miarę możliwości, Wasze czynności są powtarzalne i wykonywane w tej samej kolejności, unikacie konfliktów np. o łazienkę!

Jak wygląda to u nas:

  • Najpierw prysznic biorę ja, później  ogarniam dzieci
  • Mat w tym czasie szykuje śniadanie. Gdy jest gotowe…
  • … wspólnie siadamy do stołu.
  • Zbiorowe mycie zębów (czasem parami).
  • Mati idzie się wykąpać,
  • ja kończę szykować dzieci do wyjścia.
  • Zwarci i gotowi wychodzimy z domu

Przyzwyczailiśmy się do tego rytmu i tak jest nam łatwiej i przede wszystkim milej. Gdy działaliśmy na spontanie to zdarzało się, że dzieci wychodziły z nieumytymi zębami, zapominaliśmy o porannych witaminach, śniadaniu do pracy i innych. Teraz też się to zdarza, bo pod linijkę, to my nie żyjemy, ale jest zdecydowanie lepiej:)

Co więcej, do sprawnego poranka dzieciom też potrzebna jest rutyna. Gdy Iguś wie, co ma rano zrobić, i robi to samodzielnie, jest nam wszystkim zdecydowanie łatwiej. My nie musimy za nim biegać i prosić o poranną toaletę, ubranie się itp, a on nie złości się, że ciągle coś od niego chcemy.

Wstaje rano, ubiera się, ścieli łóżko, czesze, siada do śniadania, myje zęby i wychodzimy. Wie, co rano jest do zrobienia i to robi. Jak tego dokonaliśmy, zdradzę Wam już wkrótce.

Jasne czasem mu się zapomina, czasem mu się nie chce – prawo dziecka. Ale zwykle jednak wykonywanie tych czynności jest dla niego naturalne i nie czuje potrzeby, żeby z tego powodu się foszyć, stawiać i pokazywać swoją niezależność.

4. Komunikujcie się i współpracujcie

Jeśli sposób w jaki wyglądają Wasze poranki, przeszkadza Ci, wypruwa Cię z porannej energii, czujesz się nimi zmęczona – zakomunikuj to innym. Wszyscy tworzycie tę rodzinę i wszyscy powinniście zadbać o to, żeby tak ważny moment jak wspólny poranek, był dla wszystkich miłym rozpoczęciem dnia.

Jeśli denerwujesz się Ty, przenosisz to na innych. Inni nie są obojętni na Twój nastrój i pośpiech, zbierają tego żniwo.

Rozumiem, że ani Twój partner ani dzieci nie mają może naturalnej potrzeby organizacji tej części dnia. Ale zapewniam Cię, że dzieje się tak dlatego, że nie wiedzą jak może być inaczej.

Zakomunikuj im to i spróbuj wytłumaczyć, co jest dla Ciebie ważne, a tym samym, co powinno być ważne dla nich, albo przynajmniej jak nie utrudniać;)

Zastanówcie się wspólnie nad rozwiązaniem i konsekwentnie wprowadzajcie je w życie.

Poranki definiują często nasz cały dzień. Nie pozwól, aby brak komunikacji i wspólnego porozumienia sprawiał, że każdy Twój dzień będzie zaczynał się bitwą o przetrwanie

5.Wrzuć na luz i się uśmiechnij

Nie zapomnę naszych poranków, kiedy po urodzeniu Ignasia postanowiłam wrócić do pracy.

Za nic nie potrafiłam ogarnąć sytuacji. Z jednej strony małe dziecko, które potrzebuje mojej atencji, bo zaraz wychodzę, z drugiej poranne obowiązki. Było słabo. Wiecznie się spieszyłam i dzień w dzień wstawałam skwaszona, bo już wiedziałam, co mnie czeka.

Mieliśmy rutynę, ale nieco inną od opisanej powyżej.

  • Pobudka
  • Przepychanki, kto zajmuje się Ignasiem, kto idzie się kąpać, kto robi śniadanie
  • Foch
  • Kłótnia
  • Trzaśniecie drzwiami na do widzenia
  • Chwila namysłu
  • Telefon z przeprosinami

I tak w kółko!

Jak ja się cieszę, że już mnie to nie dotyczy.

Dziś wstaję, uśmiecham się i wiem, że ten poranek będzie piękny. A na do widzenia, zamiast trzaskania drzwiami, daję mężowi i dzieciom buziaka.

A Ty jak rozpoczynasz swój dzień? Napisz w komentarzu!

Ściskam, Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

 

 

 

Continue Reading

Dlaczego ja matka, chodzę na randki?

A w sumie, dlaczego chodzimy? Ja i mój mąż. RAZEM!

Gdy czasem opowiadam o naszym małym rytuale znajomym, spotykam się niejednokrotnie z totalnym brakiem zrozumienia.

Ale jak to? Macie na to czas? I tak po prostu zostawiacie maluchy i idziecie? Co na to dzieci? Co wtedy robicie? Nie nudzicie się?

Ja odpowiadam:

Tak, tak po prostu zawozimy dzieci do dziadków i wychodzimy. SAMI.

Idziemy wtedy do spa, restauracji, kina, teatru, lub zostajemy w domu i delektujemy się ciszą.

Nuda? My? NOPE!

A dzieci? Dzieci są przeszczęśliwe na myśl o nocce poza domem.

Czas? Zdecydowanie go mamy, bo mamy go zawsze na to co dla nas ważne.

A przecież jesteśmy ważni dla siebie nawzajem. Ważna jest dla nas nasza rodzina. A żebyśmy mogli tworzyć jej silny fundament, najpierw musimy zadbać o siebie. Więc dbamy i wychodzimyJ

Chodzicie z mężem/partnerem na randki? Jeśli nie, to zobacz, dlaczego warto zacząć.

  1. Randki podstawą do szczęśliwego związku

Zanim pojawiły się dzieci, założę się, że randki i wspólne wyjścia nie były dla Was niczym nadzwyczajnym. Wspólne spędzanie czasu to przecież nieodłączny element związku.

Gdy pojawiają się na świecie szkraby, dochodzi mnóstwo obowiązków, a Wasz wspólny czas schodzi nieco na bok.

Jasne, przebywacie ze sobą, bo razem opiekujecie się dziećmi, razem prowadzicie dom czy śpicie w jednej sypialni. Ale czy macie okazję pobyć, tak po prostu sami, odłączając się od wszystkiego, co dzieje się dookoła? Pewnie dla wielu związków z dziećmi, jest to nie lada przedsięwzięcie.

Dlaczego więc kiedyś poświęcaliście sobie czas, a teraz tego nie robicie?

Autorka „The Best Kept Secret” Janet Reibstein, starając się zrozumieć, od czego zależy szczęście w związku, przepytała o to setki par. Doszła do wniosku, że:

Wszystkie szczęśliwe pary, poświęcały sobie czas, wychodząc np. na randki.

Co więcej stwierdziła też, że:

Jeśli nie potrafimy czasami przedłożyć swojego partnera nad wszystko, co dzieje się dookoła, oznacza to, powolną śmierć dla związku.

Na co dzień dzieje się tak dużo, że czasami zapominamy o tym, co najważniejsze. Wieczne obowiązki, dzieci, dom, praca zaprzątają nam głowę tak mocno, że brakuje już miejsca na osobę, z którą to wszystko zbudowaliśmy.

Randki to czas wyjątkowy, tylko dla Was. Czas, w którym z dala od codziennego zgiełku, możecie w spokoju porozmawiać, nadrobić zaległości w kinowych nowościach, zrelaksować się i delektować czasem tylko we dwoje.

Nie musicie wychodzić, nie wiadomo gdzie i za ile. Możecie iść gdziekolwiek, ważne żebyście, zrobili to sami, bez dzieci.

  1. Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci

Kiedyś usłyszałam: Randki? Przecież macie dzieci, to takie egoistyczne…

Biorę to na klatę. Oczywiście jest to egoistyczne, bo przecież raz na miesiąc, lub o zgrozo raz na dwa tygodnie spędzamy wieczór bez dzieci. Aaaaaaaaaa, co z nas za rodzice!!!

One tam biedne, wywożone do dziadków, na pewno są nieszczęśliwe i płaczą z tęsknoty za rodzicami. Jak my śmiemy dobrze się bawić, gdy one przeżywają tam takie męki?

Gdyby usłyszał to mój sześciolatek, popukałby się pewnie w głowę. I powiedział:

Mama, tata, randka??? JUPI, JADĘ DO DZIADKÓW!

Szczęśliwi rodzice = szczęśliwie dzieci z dwóch powodów:

Z jednego bardzo przyziemnego, bo nocka u dziadków to zawsze niezła atrakcja. Oni przecież widzą mniej, a szczególnie mniej, jeśli chodzi o ilość spożywanych słodyczy. A także nie mają w domu zegarków, gdy chodzi o odmierzanie czasu przed TV;)

A z drugiego takiego, że gdy rodzice mają czas tylko i wyłącznie dla siebie, mogą odciąć się od codzienności, pośmiać się, zrelaksować i co najważniejsze wrócić z OLBRZYMIĄ DAWKĄ POZYTYWNEJ ENERGII!

Jest w sumie jeszcze jeden powód, taki trochę powstający jako efekt uboczny.

Tęsknota w miłości też jest wskazana!

Bo gdy mamy okazję za kimś zatęsknić, mamy też okazję przekonać się, jak bardzo nie umiemy bez kogoś żyć. Zarówno w związku, jak i w relacji dziecko- rodzic.

Gdy w sobotę wracamy po nasze maluchy, nie ma nic piękniejszego niż uściskać je ponownie w ramionach.

I wbrew oskarżeniom o egoistyczne pobudki rodzice wychodzący na randki stanowią bardzo silny fundament szczęśliwej rodziny.

Bo czy lepiej jest mieć rodziców, którzy są non stop w domu dla dobra dzieci. Ale w efekcie sfrustrowani codziennymi obowiązkami, warczą na siebie, niemiło się do siebie odnoszą i – co gorsza – przenoszą to na dzieci?

Czy może lepiej dać im chwilę oddechu, niech wyjdą, naładują baterie i wrócą z uśmiechami na twarzy? Dzieci od nich odetchną, ale też się odrobinę za nimi stęsknią. I wszystko będzie w równowadze.

Odpowiedź na pytanie musicie znaleźć sami.

  1. Dobry przykład dla dzieci

Jeśli do tej pory żadne z powyższych Cię nie przekonało. To może warto się zastanowić, jaki przykład dajecie swoim dzieciom, nie wychodząc na randki i nie spędzając wspólnie czasu? Co im tym sposobem pokazujecie?

Czy przypadkiem nie to, że dorosłe życie, to dopiero jest nudne i przytłaczające?

Spędzając ze sobą czas, bez dzieci, pokazujecie im, że tam za domowymi ścianami istnieje też życie, którym Wy potraficie się cieszyć.

Dzieci powinny wiedzieć, że dorosły świat to też fajna sprawa. A nie, jedynie opieka nad kolejnym pokoleniem

mówi Linda Blair (autorka The Key to Calm).

Tak samo gdy, realizując swoje pasje i marzenia, pokazujecie im, że warto je mieć, bo życie jest wtedy ciekawsze i barwniejsze. Tak samo chodząc na randki, dajecie przykład, że warto inwestować w czas dla siebie, gdyż procentuje on trwałością Waszego związku.

Co więcej, pokazujecie im, że się kochacie, lubicie ze sobą przebywać i nadal jest coś, co Was łączy. Dajecie im w ten sposób też do zrozumienia, że tworzycie solidny fundament rodziny, którą wspólnie tworzycie.

Dajecie im też przykład, że warto okazywać sobie uczucia i pokazujecie jak oni powinni traktować swoich przyszłych partnerów, gdy dorosną.

Czy Twoi rodzice okazywali sobie uczucia i dbali o swoją relację? Czy Twoje obecne zachowania, nie biorą się z tego, co u nich kiedyś zaobserwowałaś?

Zwolnij na chwilę i zastanów się, jak wpływ, to co robisz teraz, będzie miało w przyszłości na Twoje dzieci. Jaki przykład chcesz im dawać? Co chcesz, żeby zapamiętały?

Przemyśl i podejmij właściwą decyzję. Jeśli uznasz, że nie ma to sensu – Ok. Najważniejsze, żebyś zrobiła to świadomie.

  1. Przerwa od robienia

Po co mamy wychodzić, skoro czas razem możemy spędzić w domu, jak dzieci pójdą spać?

No tak, ale czy w domu nie jest zwykle coś do zrobienia? A to pralka, a to jeszcze kilka talerzy do umycia? A to podłogę wytrzeć, do mamy zadzwonić itp.?

Zawsze coś się znajdzie. Też tak kiedyś próbowaliśmy, ale domowe warunki, gdy dzieci jak na złość właśnie tego wieczoru się przebudzały, a lista obowiązków łapała nas na każdym rogu, po prostu nie sprzyjały i plan spalił na panewce.

Gdy wychodzisz z domu, gdziekolwiek, może być spacer po parku, kino, romantyczna kolacja, albo take away w pobliskiej budce, masz pewność, że ani dzieci, ani obowiązki nie przeszkodzą Wam we wspólnym wieczorze.

Nie musicie nic robić, jedyne co musicie, a w sumie chcecie, to być ze sobą i cieszyć się wolnym czasem!

  1. Pokazuje zaangażowanie

Wychodząc razem raz na dwa tygodnie, pokazujecie sobie, że Wam zależy. Udowadniacie, że umiecie odciąć się od codzienności i w spokoju, z pełnym zaangażowaniem się wysłuchać i poświęcić sobie uwagę.

Często w ciągu dnia, gdy dzieci biegają po domu, nie jesteście w stanie normalnie, tak od serca ze sobą porozmawiać. Wszystko odbywa się zazwyczaj w biegu, rozmowy przerywane są sprzeczkami między rodzeństwem lub milionem pytań do. Gdy dzieci idą spać, Wy też często jesteście już na tyle zmęczeni, że na głębsze rozmowy nie macie już zwyczajnie siły.

Planując wspólny wieczór, pokazujecie sobie nawzajem, że Wam zależy. Że mimo tego, że Wasze życie nie wygląda już tak jak kiedyś (gdy mogliście poświęcać sobie 100% uwagi), to nadal jesteście dla siebie ważni.

Najbardziej prozaiczna sprawa, jak to, że chcemy tego wieczoru wyglądać ładnie dla drugiej osoby, jest sprawą wysokiej rangi.

Zbierając informacje do tego artykułu, wpadłam na świetne zdanie (wypowiedziane przez jednego z klientów pewnego terapeuty od związków):

“Randki to tańsza forma terapii, znacznie tańsza niż rozwód, a w dodatku przyjemniejsza”

Chyba coś w tym jest;)

DODATEK Umacniajcie swój związek poprzez wspólne wyzwania

Tak szczerze, spójrzcie sobie w oczy i zastanówcie się, czy po 10 latach małżeństwa nadal czujecie do siebie tę samą chemię?

Jeśli tak to nie wiem, skąd się urwaliście, ale założę się, że jednak większość odpowie raczej: Chemia? Dawno i nieprawda:P

Czyż nie mam racji?

Okazuje się, że aby wskrzesić ponownie iskierki w związku, nie wystarczy jedynie wychodzić ze sobą do kina. Należy wymyślić coś, co dla obojga będzie stanowiło jakieś wyzwanie, np. wspinaczka wysokogórska, labirynt zagadek czy układanie bardziej zaawansowanych puzzli.

Psychiatra Artur Aron w roku 1974 opublikował badanie, w którym udowodnił, że ambitne lub wymagające czynności dają nam poczucie rozwoju osobistego, co w rezultacie może być kluczem do szczęśliwego związku.

Podobno wyzwania łączą i zbliżają ludzi. Jeśli macie w planach wspólne osiągnięcie jakiegoś celu, szanse na Waszą udaną relacje wzrastają. Stagnacja i brak celu nie wpływają korzystnie.

 Ps. My już mamy swój cel: Bachata od września WELCOME TO!

 

 

Plan działania

Pierwszy krok: Podejmijcie wspólną decyzję o dniu, w którym będziecie chodzić na randki

Drugi krok: Zadzwońcie do dziadków i ustalcie z nimi zasady przejęcia maluchów

Trzeci krok: Zdecydujcie, gdzie pójdziecie na pierwszą randkę

Czwarty krok: Podnieście poprzeczkę wyżej i wymyślcie wspólne dla siebie wyzwanie

Piąty krok: Cieszcie się Waszym wspólnym czasem

POWODZENIA!

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Gdy czujesz, że zaraz eksplodujesz!

W poprzednim odcinku…

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, skąd w nas mamach bierze się krzyk. Ten niemiły i niefajny efekt uboczny emocji, które często wzbudzają w nas dzieci.

W artykule „Dlaczego tak naprawdę krzyczymy na nasze dzieci”, mówię o kilku podstawowych przyczynach naszego krzyku. Jak widać, często nie wynika on ze złego zachowania naszych pociech, a spraw które, dotyczą bezpośrednio nas samych jak np:

  • przemęczenie
  • stres
  • bezsilności
  • brak czasu dla siebie
  • zbyt duże wymagania w stosunku do dzieci

To często my sami generujemy w sobie pokłady negatywnych emocji, które potem wylewamy na dzieci. Ich zachowanie jest już często tylko zapalnikiem wywołującym reakcję łańcuchową.

Nad emocjami możemy zapanować, trzeba tylko wiedzieć jak.

Poniżej znajdziesz kilka sposobów:)

ZROZUM DLACZEGO TO ROBISZ

Są momenty, w których wystarczy nawet najdrobniejsze przewinienie naszego dziecka, abyśmy zaczęły krzyczeć. Co wyzwala tę złość?

Najważniejsze jest, żeby zidentyfikować źródło. Gdy już je znajdziesz, łatwiej Ci będzie przeciwdziałać.

Obserwuj siebie i spisuj (najlepiej codziennie) sytuacje, w których złościsz się i zaczynasz krzyczeć. Zastanów się:

  • Kiedy to się stało?
  • Co zrobiło dziecko, że tak Cię zdenerwowało?
  • Jak Ty czułaś się przed sytuacją konfliktową?
  • Co działo się w domu, zanim zaczęłaś krzyczeć?

Gdy ochłoniesz, spójrz na to krytycznym okiem i zadaj sobie pytanie “Co TAK NAPRAWDĘ było przyczyną?”

Ty sama, czy dziecko, bo rzeczywiście było niegrzeczne? A może spowodowały to jakieś inne czynniki w domu jak bałagan, hałas czy inne.

Jeśli źródło jest w Tobie, zastanów się co, możesz zmienić, aby więcej nie doprowadzać do takich sytuacji.

  • Wyspać się, bo ledwo widzisz na oczy i łatwo wyprowadzić Cię z równowagi
  • Zrobić coś dla siebie, bo frustruje Cię ciągłe siedzenie po pracy w domu z dziećmi
  • Czy może po prostu powinnaś czasem obniżyć wymagania w stosunku do swoich pociech?

Jeśli natomiast to ewidentnie dziecko zawiniło, zastanów się co, możesz zrobić, aby zmieniło swoje zachowanie.

Nie mów, że jest po prostu niegrzeczne i tyle. Niegrzeczne jest z jakiegoś powodu, zastanów się z jakiego?

  • Chce zwrócić Twoją uwagę?
  • Odzywa się tak, bo Tobie też się to czasem zdarza?
  • Może jest przemęczone i dlatego marudne?
  • Jest z czegoś niezadowolone (np. że budowanie z LEGO mu nie wychodzi)?
  • Jest złe na Ciebie (bo np. nie pozwoliłaś mu zjeść czegoś słodkiego przed obiadem albo oglądać bajki)?
  • Chce zwrócić Twoją uwagę (bo np. jest zazdrosne o rodzeństwo, albo o to, że właśnie pracujesz albo rozmawiasz z koleżanką)?

Jakiekolwiek zidentyfikowałabyś źródło, poświeć temu chwilę i zastanów się jak możesz to zmienić. Jeśli zrozumiesz, w czym leży problem, zapewniam Cię, że jesteś już o krok od jego rozwiązania.

Wynika to ze sposobu funkcjonowania naszego mózgu, a w sumie trzech naszych mózgów: gadziego, ssaczego i człowieczego (kora nowa). Z punktu widzenia emocji (krzyku), będą nas interesowały dwa ostatnie. Kora przedczołowa jest w ciągłym „kontakcie” z układem limbicznym (element mózgu ssaczego), który jest odpowiedzialny właśnie za emocje. Jeśli kora nowa nada znaczenie sytuacji i nastąpi „zrozumienie”, wtedy układ limbiczny nie aktywuje się lub przestaje aktywować pojawienie się nieprzyjemnych emocji. (oprac. Jarek Nuszczyński na podst. Paul Maclean “Trójjedyny”)

Kiedy następnym razem zetkniesz się z podobną sytuacją wykorzystaj to, co zidentyfikowałaś (czyli swoją wiedzę), by zatrzymać w sobie złość. Zrozumienie problemu powinno zatrzymać reakcję łańcuchową. Pamiętaj trening czyni mistrza. Nie oczekuj, że po pierwszym razie zobaczysz rezultaty. Nie poddawaj się, działaj.

MIEJ PLAN NA ZŁOŚĆ

Zrób listę rzeczy, które najbardziej Cię złoszczą. Zastanów się jak, alternatywnie możesz na nie zareagować, tak aby powstrzymać w sobie krzyk.

  • Jeśli znowu zobaczę bałagan w pokoju dziecka, zamiast krzyczeć, zapytam się, czy mu pomóc
  • Jeśli zacznie się do mnie brzydko odzywać, zamiast krzyczeć, zapytam, czemu tak robi i powiem, że jest mi bardzo przykro. Wytłumaczę, że tak nie wolno, że są pewne zasady kierujące relacją rodzic- dziecko itp.
  • Jeśli będzie udawało, że mnie nie słyszy, zamiast krzyczeć, zapytam grzecznie, czy nie ma ochoty na coś słodkiego, tym sposobem zwrócę jego uwagę;)

Jeśli sobie to spiszesz i kilkakrotnie przeczytasz, Twój mózg zakoduje sobie jak ma reagować na daną sytuację i bardzo prawdopodobne, że następnym razem, zamiast krzyczeć zastosujesz się do swojego planu.

ZDYSTANSUJ SIĘ!

Hahahahha, wiem dobry żart. Jak tu się zdystansować, gdy krew w żyłach buzuje, a Twoje emocje sięgają zenitu. Ale zapewniam Cię, że jest to jeden z najlepszych sposobów na uspokojenie.

Zanim krzykniesz, zatrzymaj się na chwilę, stań obok i oceń całą sytuację z innego punktu widzenia.

  • Co byś pomyślała o innej matce, która by się tak zachowała?
  • Co będą czuły Twoje dzieci, gdy krzykniesz? Będą pewnie płakały, będzie im smutno.
  • Jak będzie wygląda reszta Twojego dnia, gdy wybuchniesz? Bedziesz czuła się źle z tym, że znowu to zrobiłaś. Będą dręczyły Cię wyrzuty sumienia.

Jeśli dasz sobie te kilka sekund na zastanowienie, okaże się, że nie warto tego robić i emocje opadną.

DAJ SOBIE PRZESTRZEŃ

Gdy czujesz, że robisz się czerwona ze złości, odejdź!!! Zmień miejsce i rozładuj emocje. Oto kilka sposobów:

 

Temat szeroki i głęboki jak ocean. Pewnie nie raz nie dwa do niego wrócę. Ale nie czekaj na dalsze odcinki. Jeśli krzyczysz i czujesz się z tym źle, spróbuj zastosować się do powyższych. Daj znać co u Ciebie działa, a co nie. Pamiętaj nie jestem ekspertem od złości, to są moje przemyślenia i sposoby z których korzystałam. Jeśli znasz inne, lepsze, sprawdzające się u Ciebie, napisz w komentarzu i podziel się nimi:)

 

Tymczasem życzę miłego i spokojnego dnia z dziećmi.

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Dlaczego TAK NAPRAWDĘ krzyczymy na nasze dzieci?

Moja historia

To był poranek, jak każdy inny. Mąż robił śniadanie, ja próbowałam podnieść moje maluchy z łóżka.

Julka wstała bez problemu, Ignaś niestety stawiał opory.

Dałam mu chwilę na dospanie i jeszcze jedną i jeszcze jedną. Robiło się późno, w końcu wstał. Poprosiłam, żeby jak, co dzień ubrał się i umył zęby.

Minęło 15 min, poszłam zawołać go na śniadanie, otwieram drzwi pokoju, a on jak gdyby nigdy nic, leży na łóżku i bawi się klockami.

Nie ubrany, nie umyty, łóżko niepościelone!!!!

Wtedy czuję, jak krew w żyłach zaczyna mi buzować i wydobywa się ze mnie niekontrolowane i jakże wściekłe…

CHYBA SOBIE ZE MNIE JAJA ROBISZ!!!!

Tak, to właśnie ja! Zawsze wiedziałam, że jestem nerwusem, ale żeby aż do takiego stopnia, z tak błahego powodu?

A jednak. Odkąd zostałam mamą złość i podnoszenie głosu zaczęły przychodzić mi nieco łatwiej.

Plany versus Rzeczywistość

Żadna z nas, stając się mamą, zapewne nie planuje:

BĘDĘ ZŁĄ MAMĄ, BĘDĘ KRZYCZEĆ.

Wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że raczej obiecujesz sobie, że:

  • nie będziesz złościć się na dzieci
  • zawsze będziesz wyrozumiała i cierpliwa
  • krzyk to już ostateczność

Tak przynajmniej ja sobie obiecywałam.

Wszystko fajnie, do momentu, gdy okazuję się, że nagle robisz to, czego obiecałaś sobie nie robić. KRZYCZYSZ!

Dlaczego tak się dzieje?

Przecież miałaś być tą wspaniałą mamą, której obraz stworzyłaś sobie w głowie.

No właśnie, dlaczego tak się dzieje? Jest wiele przyczyn naszej złości. Oto kilka podstawowych:

CZUJESZ SIĘ BEZSILNA

Krzyk bierze się najczęściej ze STRACHU. STRACHU przed BEZSILNOŚCIĄ!

Bezsilnością, gdy starasz się wyjść do pracy na czas, a Twoje dziecko za grosz nie wykazuje chęci współpracy.

Bezsilnością, gdy po raz setny prosisz o sprzątnięcie LEGO, a góra klocków, jaka była taka jest.

Bezsilnością, gdy zamiast iść do kąpieli, po wielu prośbach, Twoje dziecko bawi się w najlepsze.

WTEDY KRZYCZYSZ!

Bo w danym momencie to Twoja jedyna broń. Niestety obusieczna. Bo czy kiedykolwiek krzycząc na swoje dziecko, udało Ci się natychmiastowo osiągnąć, to czego oczekiwałaś?

No właśnie. Założę się, że nie (albo bardzo sporadycznie). Zamiast w takich sytuacjach krzyczeć, znajdź sprytny sposób, żeby rozwiązać łagodnie konflikt.

U mnie zwykle, gdy już dochodzi do sytuacji kryzysowej i nie wytrzymuję, kończy się to obrażaniem albo płaczem, później tłumaczeniem, przepraszaniem i wreszcie osiągnięciem celu. Zajmuje to zdecydowanie dłużej, niż gdybym od razu podeszła do sprawy mądrzej, kreatywniej i konstruktywniej;)

JESTEŚ PRZEMĘCZONA

Codziennie dajesz z siebie wszystko. Twój dzień wypełniony jest po brzegi.

DZIECI, PRACA, DOM, MĄŻ

Dzieje się tak dużo, że nie nadążasz i próbując wszystko ogarnąć, po prostu zaniedbujesz sen i odpoczynek.

Czyli najgorszy błąd jaki możesz popełnić. Bo gdy jesteś niewyspana, ciągle przemęczona, to nie dziw się, że krzyczysz. Twoja tolerancja na czynniki zewnętrzne jest wtedy zdecydowanie mniejsza. Przeszkadza i denerwuje Cię wszystko. Nawet najdrobniejsze przewinienie Twojego dziecka.

Dlatego śpij min 7 godzin dziennie i zadbaj o swój odpoczynek.

NIE ŁADUJESZ SWOJEJ ENERGII

Często chcesz podołać wszystkiemu i koniec końców, brakuje Ci dnia i tygodnia, żeby gdzieś na chwilę się wyrwać, zatęsknić za dziećmi i przede wszystkim zrobić coś bez nich (tylko z mężem lub tylko dla siebie).

Cały czas tylko dajesz i dajesz. A gdy nie doładowujesz swojej energii, w końcu się wyczerpujesz. Baterie w przeciwieństwie do Ciebie, gdy są rozładowane, przestają działać, Ty nie! I nadal dajesz.

A gdy tak dłużej próbujesz funkcjonować na 0 POWER MODE, niewiele dzieli Cię od sytuacji, w której zaczynasz krzyczeć. Rozumiesz, o czym mówię?

Dlatego tak ważne jest, żebyś zadbała również o siebie. 

 Nie tylko dla siebie, ale również dla nich!

Weekend w spa, kawa z koleżanką, zajęcia taneczne, lunch z przyjaciółmi, randka z mężem. Opcji jest wiele, na pewno coś wybierzesz. Ważne, żeby robić to zanim, dojdzie do sytuacji kryzysowej, czyli najlepiej regularnie!

STRESUJESZ SIĘ PIERDOŁAMI

Myślisz, że nie nadążasz, że czegoś nie zrobiłaś, że mogłaś coś zrobić lepiej. Masz wobec siebie bardzo duże wymagania. Ciągle chcesz, żeby było lepiej, czyściej, dokładniej.

Tylko, że ta gonitwa za perfekcjonizmem prowadzi najczęściej do stresu. Stresu, który sama sobie fundujesz.

Zamiast skupiać się, na tym, żeby było idealnie, daj sobie przestrzeń do tego, żeby było w niektórych obszarach PO PROSTU akceptowalnie. Wtedy będziesz spokojniejsza i milsza w obyciu.

Ponownie zabrudzona przez dzieci podłoga, nie wywoła w Tobie już wtedy frustracji i nie doprowadzi do wydobycia się z Ciebie złości w postaci krzyku:

Wynocha z kuchni, tu się sprząta!!!

Pamiętaj masz wybór, albo będziesz się stresować, że coś jest nie po Twojej myśli albo wrzucisz na duży luuuuuuuuz i zaakceptujesz, fakt, że życie z dziećmi wygląda nieco inaczej.

MASZ ZA DUŻE WYMAGANIA

Czasem od swojego szkraba wymagasz za wiele. Możesz go np. uczyć porządku, odnoszenia po sobie talerza czy składania łóżka, ale nie wymagaj, że będzie robił te wszystkie rzeczy samodzielnie, od razu i w dodatku dobrze. Dzieci szybko przyswajają i wszystkiego mogą się nauczyć. Ale niektóre rzeczy zajmą im więcej czasu, a w niektórych przypadkach będą potrzebowały Twojej pomocy (szczególnie na początku) – np. ścielenie łóżka.

Gdy czasem widziałam efekty sprzątania Ignasia w swoim pokoju, szlag mnie trafiał. Bo jak można wszystko, co było na podłodze, wrzucić „ot tak” do szafki, nie układając!!!!

W odpowiedzi słyszałam: „No, ale przecież prosiłaś, żeby sprzątnąć wszystko z podłogi, więc to zrobiłem.

No właśnie, matka sama sobie winna:P

Więc zanim zareagujesz agresywnie, najpierw zastanów się, czy aby na pewno, powinnaś od dziecka wymagać tego, o co je właśnie poprosiłaś.

BIERZESZ WSZYSTKO DO SIEBIE

„Nie kocham Cię”

„Chcę się wyprowadzić”

„Inne dzieci mają fajniejszych rodziców”

Tak, to wszystko już zdążyło spaść na moje uszy, choć Ignaś ma dopiero 6 lat. Gdy to słyszę jest mi przepotwornie przykro. Bo wiem, że robię, co mogę, żeby było dobrze, a tu moje dziecko podsumowuje wszystko jednym zdaniem. Zdaniem, które trafia prosto w serducho. Zdaniem, które rani, ale i też wywołuje agresję.

Bo myślisz sobie: „ja tu kurczę skaczę koło Ciebie, jak zając wokół marchewki, a Ty, tak mi się odwdzięczasz?

Ważne, żeby zrozumieć, że dzieci mówiąc takie rzeczy, wcale tak nie myślą. Działają tak, gdy np. próbują coś wynegocjować. Używają haseł zasłyszanych w przedszkolu czy szkole i myślą, że mają moc. Później najczęściej przepraszają, wtulają się i bardzo tego żałują.

Dlatego zanim zareagujesz, przetłumacz sobie, że to nic nie znaczy. Weźmiesz to wtedy z łatwością na klatę, uśmiechniesz się i co najważniejsze nie będziesz krzyczeć.

Co teraz?

Teraz gdy znasz źródła złości, możesz starać się zaradzić wszelkim krzykliwym sytuacjom. Sprawa niełatwa, bo wymaga od Ciebie pracy samej ze sobą. Zrozumienia, ale i przewidzenia pewnych sytuacji. A potem zapobiegania.

Powinnaś się zastanowić, co tak naprawdę Cię złości i dlaczego. Może wystarczy, że będziesz się wysypiać albo odpuścisz pewne wymagania. Zlokalizuj swoje źródło i zastanów się, co możesz zmienić.

To, że stajemy się rodzicami nie oznacza, że wiemy wszystko i na wszystko potrafimy reagować. Rodzicielstwo to tak jakby narodzić się na nowo i na nowo poznawać samego siebie. Nie wiń się za to, że krzyczałaś. Było minęło. Nikt nie jest idealny . Teraz zaparz sobie herbatkę i zastanów się, co zrobić, żeby tego nie robić;)

No, ale co gdy, nie zadziałasz prewencyjnie i znowu znajdziesz się w sytuacji, gdy krew zaczyna Ci szybciej pulsować, policzki stają się czerwone, a gardło szykuje się do wydania możliwie jak najwyższego tonu….

O tym już w przyszłym tygodniu!

Pozdrawiam Cię serdzecznie

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

Continue Reading

Jak wyrabiać się z niekończącymi domowymi obowiązkami?

Miewałam dni, kiedy otwierałam oczy i od razu rzucałam się w wir obowiązków. Biegłam, próbując odznaczyć jak najwięcej rzeczy na liście. Chciałam każdego dnia wyrobić się ze wszystkimi zadaniami domowymi.

Wstawić dwie pralki, posprzątać łazienkę, salon, i kuchnię, przygotować dwudaniowy obiad, wyprasować itd. Dzień kończyłam z wywalonym językiem, a ciągle coś jeszcze pozostawało na mojej liście.

Tak dłużej być nie mogło. Musiałam coś zmienić, bo czułam, że dzień w dzień gonię swój własny ogon, a co gorsza bez głębszego sensu.

Zatrzymałam się i uświadomiłam sobie kilka rzeczy, które Ty też powinnaś.

Po pierwsze NIE ZROBISZ WSZYSTKIEGO

Zakładając, że kobiety z reguły uwielbiają nakładać na siebie tonę obowiązków, zazwyczaj ciągnie się za nimi lista niemożliwa do zrealizowania w ciągu jednego dnia.

Doba ma tylko 24 godziny i nie wiem jakbyś miała się prężyć i wysilać, nie wciśniesz tam więcej niż to możliwe. A jeśli Ci się to uda, to na pewno odbędzie się to jakimś kosztem np. Twoim snem, humorem czy czasem z dziećmi.

Mądrzej będzie, jeśli zaakceptujesz fakt, że czas nie jest z gumy i wrzucisz na luz. 

Po drugie JEŚLI CHCESZ ZREAZLIZOWAĆ SWOJĄ DOMOWĄ LISTĘ ZADAŃ, ZMNIEJSZ JĄ!

Najważniejsze jest, aby zastanowić się, co tak naprawdę musimy zrobić. I zadać sobie pytanie, co w najgorszej z możliwych opcji może się wydarzyć, gdy czegoś nie zrobię?

Czyli w ładniejszej angielskiej formie: What’s the worse that might happen?

  • Czy jak nie wstawię dwóch pralek, tylko jedną, to oznacza, że dzieci nie będą miały w czym iść do przedszkola, a my do pracy?
  • Czy jeśli zamiast całego domu, sprzątnę tylko łazienkę, to komuś zrobi to różnicę?
  • Czy jeśli zamiast dwóch dań na obiad, ugotuję tylko jedno, jednogarnkowe, to czy dzieci padną z głodu?

Czasem z przyzwyczajenia i przekonania, że to coś jest konieczne, poświęcamy temu zbyt dużo naszego cennego czasu. A w rezultacie okazuje się, że świat nadal funkcjonuje, dzieci idą do przedszkola ubrane, a w dodatku szybki obiad wcale nie jest gorszy od tego dwudaniowego.

Eliminowanie i zmniejszanie listy zadań jest idealnym sposobem na realizowanie;)

Po trzecie ODRZUĆ PERFEKCJONIZM

Przy dzieciach gra niewarta świeczki. Ty się naszorujesz i nasprzątasz przez cały dzień, a nie dość, że pewne nikt tego nie zauważy. To jeszcze, gdy dzieciaki jak huragan wpadną do domu, szybko wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ty stracisz czas, rozzłościsz się, a wszystko jak było, tak będzie. Lepiej to wszystko przewidzieć i pewne rzeczy sobie po prostu odpuścić. Jak? zobacz tutaj

Po czwarte DAJ SOBIE POMÓC

Nie musisz w domu robić wszystkiego sama. Masz przecież męża i dzieci i tak samo jak Ty, powinni uczestniczyć w obowiązkach domowych.

Możesz również zatrudnić panią do pomocy w prasowaniu czy sprzątaniu. Albo od czasu do czasu pozwolić babci ugotować obiad. Szczególnie jeżeli trafi Ci się tzw. babcia “gastronomiczna”, jak moja teściowa 🙂 Opcji jest wiele, wystarczy tylko chcieć. Więcej tutaj

Po piąte NIE TRAĆ ŻYCIA

Życie jest za krótkie. Rób to, co, kiedyś uznasz, że będzie miało dla Ciebie znaczenie.

Za kilka lat nie wspomnisz, jak to super, że miałaś zawsze idealnie wysprzątany dom, albo co jak co, ale kosz na brudy był u Ciebie zawsze pusty, pralki chodziły non stop, a dzieci zawsze jadały wystawny obiad. Będziesz wspominać czas spędzony z rodziną, to co robiłaś dla siebie, czego się nauczyłaś, co osiągnęłaś. Nie pozwól, abyś w przyszłości zadała sobie kiedyś pytanie typu: dlaczego nie nauczyłam się tańczyć, przecież zawsze o tym marzyłam, albo dlaczego nie zainwestowałam w siebie i nie poszłam na podyplomowe studia?

Także, tego…

Chcesz się wyrabiać ze wszystkim, przemyśl powyższe i przeorganizuj głowę, plan i swoich pomocników. A wtedy zobaczysz, że nagle wyrabiasz się ze wszystkim i nie jesteś w tym wszystkim sama:)

Powodzenia!

Twoja GEE


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak przetrwać podróż samolotem z maluchami?

Przed wakacjami, jedna rzecz nieustannie spędzała mi sen z powiek. Mianowicie:

Jak przetrwamy czterogodzinny lot z naszymi dziećmi? A szczególnie, jak my go przetrwamy z 16 miesięczną Julką???

6 letni Ignaś, przy Julce, która dopiero niedawno nauczyła się chodzić, to bułka z masłem;)

Po Ignasiu spodziewałam się jedynie, miliona pytań do…, zagadywania wszystkich pasażerów i marudzenia w stylu „mamo, daleko jeszcze….???” Do ogarnięcia!

Julka natomiast to LEVEL MASTER. Na miejscu nie usiedzi, spać na rękach nie umie (bo tylko w łóżeczku) no i ten start, lądowanie, potencjalnie zatkane uszy, rzeczy do zabrania na pokład… wszystko to sprawiało, że aż ściskało mnie w żołądku.

Zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji. Trochę tego było, ale ostatecznie skorzystałam z:

  • pomocy Marysi, która w artykule NIEMOWLAK W SAMOLOCIE, radzi jak praktycznie spakować się na pokład, jakie mamy prawa na lotnisku podróżując z dzieckiem i jaki bagaż przysługuje maluchom.
  • ale też z porad Natalii i Łukasza, którzy w UWAGA! DZIECKO W SAMOLOCIE mówią, że grunt to wrzucić na luzzzz, dobrze się spakować i zabrać ze sobą dużo przekąsek, ale również i gadżetów, które umilą dziecku podróż.

Z pomocą Marysi, Natalii i Łukasza zaczęłam powoli ogarniać temat, spuszczać ciśnienie i przygotowywać się do lotu.

Na myśl o gadżetach wyprułam do sklepu, w którym spędzam zdecydowanie za dużo czasu, a co gorsza wydaję zawsze zbyt dużo:P

Flying TIGER Copenhagen – skarbnica gadżetów, umilaczy czasu i niespotykanych pierdułek dla dzieci ale też i dorosłych!

Zarówno dla Julki jak i Ignasia stworzyłam, zestawy rozrywkowe na czas lotu.

Zakupiłam mnóstwo małych gadżetów w Tiger, a Mati uzupełnił zestaw o grę planszową, komiks i zeszyt z superbohaterami. Wręczyliśmy im wszystko dopiero w dzień podróży. Nie wcześniej, bo inaczej cały plan mógł wziąć w łeb.

Największa ekscytacja miała nastąpić podczas startu i trwać jak najdłużej – a najlepiej cztery godziny!!!

Poniżej znajdziecie wszystkie wyszukane przeze mnie skarby.

JULKA- 16 MIESIĘCY

Jula (pewnie jak większość maluchów) uwielbia, otwierać i zamykać wszelakie pudełka. Dlatego skrzyneczka na przechowywanie skarbów była koniecznością. Flying TIGER Copehagen

Odklejanie i naklejanie – kolejna ulubiona czynność dzieci w tym wieku:) Flying TIGER Copehagen

Bardziej przydały się do bicia mamy po głowie, ale zawsze to jakieś zajęcie.W pełni skorzystaliśmy z kręgli już na miejscu:) Flying TIGER Copehagen

Kaczucha z wytrzeszczem. Gdy naciskasz oczy wychodzą jej z orbit. Flying TIGER Copehagen

Po pół godziny brakowało nam już elementów, ale zabawa była przednia. Flying TIGER Copehagen

Plastikowe kubeczki w samolocie, po przyklejeniu kwiatuszków, prezentowały się znacznie lepiej:) Flying TIGER Copehagen

Na wypadek gdyby klima w samolocie padła.. Flying TIGER Copehagen

Dopasowywanie, rzucanie, gryzienie – zabawka wielofunkcyjna. Flying TIGER Copehagen

Gdyby naszła wena na jakiś piękny rysunek… Flying TIGER Copehagen

 

IGNAŚ – 6 LAT

Może nie najlepszy pomysł na czas turbulencji, ale nas akurat ominęły. Flying TIGER Copehagen

Podczas lotu wprowadzaliśmy się w wakacyjne klimaty, bo pogoda u nas w kraju akurat nie sprzyjała. Flying TIGER Copehagen

Co prawda więcej było skupienia na obrazkach niż na czytaniu, ale to zawsze kilka chwil skupienia i wytchnienia dla rodziców. EMPIK

Można było porządnie oberwać po głowie, ale udało się nam pobawić bez większych ofiar (poza pasażerem klasy business, który siedział w rzędzie przed nami;) Flying TIGER Copehagen

Idealny moment na naukę sznurowania. Maluch opuszcza pokład samolotu z nową umiejętnością. Flying TIGER Copehagen

Glutek do rzucania, zamiast piłki. PS grali też inni pasażerownie;) Flying TIGER Copehagen

W samolocie trzeba uważać, żeby nie zgubić kości. My wróciliśmy z dwiema;) Flying TIGER Copehagen

Gdyby zachciało się porysować lub zrobić trochę działań matematycznych, razem z super bohaterami.

Świetna gra na każdą okazję, nie tylko dla dzieci;) Gralnia

 

Wszystkie powyższe pomogły nam jako tako przetrwać lot. Z czterech godzin zapełniły przynajmniej jedną pełną – zawsze coś;) Reszta czasu to spanie, posiłek, start i lądowanie. Jakoś daliśmy radę, choć łatwo nie było.

Skarby przydały się nam również na miejscu podczas przemieszczania się autem, plażowania czy leniuchowania przy basenie. W drodze powrotnej przy naszych miejscach w samolocie, stworzyło się mini przedszkole. Nasze dzieci, już znudzone zabawkami po dwóch tygodniach, chętnie dzieliły się nimi z  innymi małymi pasażerami.

Podsumowując warto było zainwestować w gadżety, ponieważ:

  • Zastąpiły nam duże zabawki, których nie moglibyśmy ze sobą zabrać.
  • Było ich sporo, więc zawsze ktoś znalazł coś dla siebie
  • Były lekkie, więc nie było specjalnie dużo dźwigania
  • Żadna z zabawek nie miała jakiejś szczególnej wartości, wiec przy zagubieniu czy zniszczeniu nie było płaczu
  • Dzieci wzięły je do rąk dopiero w dzień podróży, co zdecydowanie wydłużyło ich zainteresowanie

Więc jednym słowem jeśli lecisz na wakacje z dziećmi (a warto)… Mamo! Przygotuj się 🙂

Twoja Gee


fot. Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom…

Dawanie rad, samo w sobie, jest dość kontrowersyjną sprawą. Bo kto lubi ich słuchać, a tym bardziej się do nich stosować?

Na pewno nie rodzice…

Dlaczego więc ja postanowiłam podjąć to ryzyko i coś Wam poradzić?

Przetestowałam i wiem, że warto;) Hahah wiem, brzmi jak każda dobra rada, ale zaufajcie mi i zostańcie ze mną jeszcze przez chwilę:) Pamiętajcie nie musicie się do niej stosować.

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom to…

Wyjeżdżajcie z dziećmi na wakacje!

Temat u mnie bardzo na czasie, bo dopiero wróciłam z dwutygodniowego urlopu z moją familią.

Czy jestem wypoczęta? Sprawa dyskusyjna.

Czy pojechałam, żeby leżeć plackiem na plaży? Marzenie…

Czy przez dwa tygodnie, nic tylko się do siebie uśmiechaliśmy i prawiliśmy sobie komplementy? Buahahhahahah

To niby po co ta rada, zapewne zapytacie?

Każdy rodzic wie, że wspólne wakacje z dziećmi to czasem nie lada wyzwanie. Bo dla nas rodziców poza klimatem i ładnymi widokami niewiele się zmienia;) Nadal dzieci trzeba ogarnąć, nakarmić, dopilnować i zapewnić im atrakcje. Tylko że często nawet ze zdwojonym wysiłkiem. One nie wchodzą w stan relaksu i odpoczynku, one się tam dopiero rozkręcają.

Obecnie schodzi, ze mnie całe zmęczenie i ledwo trafiam w klawiaturę pisząc ten post;) Ale patrząc wstecz, pomimo czasem trudnych i męczących sytuacji, niespełnionych oczekiwań co do zwiedzonych miejsc, czasu spędzonego na plaży i czystego relaksu, był to wspaniały czas z moją rodziną.

Bez względu na to, jak bardzo zmęczeni i niewypoczęci wracamy, mówię Wam – warto! Dlaczego? Przeczytajcie sami:

  1. Wakacyjny relaks łączy

Nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólny posiłek (link) i wakacje. Jest to czas tylko dla Was. Nie ma dookoła rozpraszaczy typu praca, obowiązki domowe czy szkolne. Jest to czas, w którym nic nie musicie. Jedyne co, musicie, a w sumie raczej chcecie, to dobrze spędzić ten czas. Budzicie się w rzeczywistości, gdzie cały dzień jest tylko i wyłącznie do Waszej dyspozycji. Robicie rzeczy, na które na co dzień nie ma czasu. Jesteście ze sobą i dla siebie. Jadacie wspólne posiłki, gracie w gry, zwiedzacie i wiele innych.

Ale pamiętajcie co za dużo to niezdrowo. Czasem warto się rozdzielić i pozwolić sobie na odrobinę swobody i czasu sam na sam. To też łączy. Szanujemy wtedy nawzajem swoje potrzeby. Nie warto zmuszać się do robienia wszystkiego wspólnie, gdy któreś z Was ma akurat ochotę na coś innego.

U nas to dość powszechna taktyka. Tym bardziej że nasze wakacyjne preferencje z mężem znacznie się różnią. On nie lubi słońca, ja kocham. On woli posiedzieć w domu i przeczekać z Julą największe upały w klimatyzowanym pomieszceniu, dla mnie to idealny czas na plażę z Ignasiem. Czasem jedno z nas przejmuje dwójkę, tak by drugie mogło zrobić coś tylko dla siebie. A czasem do znudzenia siedzimy wszyscy razem, nie robiąc nic szczególnego i ciesząc się jedynie swoją obecnością.

  1. Poznajecie siebie nawzajem

Na co dzień wszyscy jesteście czymś zajęci. Praca, przedszkole, szkoła, dodatkowe zajęcia, obowiązki. Każde z Was większość dnia spędza poza domem.

Podczas wakacji macie okazję spędzić ze sobą więcej czasu niż zwykle. Dostajecie niepowtarzalną szansę poznania się bliżej, z innej strony, w najróżniejszych sytuacjach. Doświadczacie wspólnie chwil przyjemnych, ale i konflikty nie są Wam obce. Bo pamiętajcie, wakacje nie dzieją się w oderwaniu od rzeczywistości, one są jej częścią. Z taką różnicą, że podczas wakacji spędzacie ze sobą więcej czasu niż na co dzień. Co może generować znacznie więcej miłych i śmiesznych momentów, ale i konfliktów, sytuacji stresujących, fochów, humorów i innych. Grunt to umiejętnie sobie z nimi poradzić, szybko o nich zapomnieć i nadal cieszyć się wakacjami:)

  1. Kreujecie wspomnienia

Kiedy, jak nie w wakacje można dbać o te magiczne wspomnienia ze swoją rodziną? To właśnie wtedy dzieje się dużo niecodziennych rzeczy. Zwiedzacie, doświadczacie innych kultur, próbujecie nowego jedzenia, chłoniecie atmosferę całymi sobą. Odcięci od codziennych problemów, cieszycie się chwilami zarówno z dziećmi jak z samymi sobą. Wtedy właśnie tworzą się cudowne wspomnienia. A te zostają z nami na zawsze.

  1. Wspólnie uczycie się rozwiązywać problemy

Wakacje z dziećmi to nie jakby się wydawało okres wielkiej sielanki, ale też czas gdy, właśnie wtedy lubią pojawiać się przeszkody i problemy. Jak np. przeziębienie dziecka, zgubiony bagaż, zalany namiot czy elektroniczne kluczyki do samochodu utopione w morzu. Tak to, wszystko nasze doświadczenia.. Wszystko zdarzyć się może;) A wiadomo od wakacji mamy duże oczekiwania, chcemy, żeby było miło, zdrowo, bezproblemowo i przyjemnie. Ale nie zawsze tak jest. Ważne, by w takich momentach podejmować wspólne decyzje, podchodzić z dużym dystansem do takich sytuacji i nie spisywać wszystkiego na straty. Uczycie się wtedy jak umiejętnie wyjść z każdej sytuacji razem, tak by wszyscy pod koniec powiedzieli, że mimo wszystko było fajnie.

  1. Doceniacie i uczycie się

Czas wakacji to idealny moment na wspólnie spędzone chwile, ale też czas gdzie my i nasze dzieci, możemy nauczyć się masę nowych rzeczy, doświadczyć innych kultur i skosztować życia w innych warunkach. Nauka poprzez doświadczenie to nauka najcenniejsza. Gdy wpleciemy w to wszystko jeszcze wspaniałą atmosferę wakacji, nabyta wiedza na pewno w las nie pójdzie. Mawiają przecież, że podróże kształcą. I nie musisz jeździć na koniec świata. Dla Twojego dziecka nawet leśne zwierzęta biegające 100 km od domu są niesamowicie fascynującym doświadczeniem. A i Ty możesz się przy tym czegoś nauczyć. Bo pewnie nie raz nie dwa wertowałaś Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania swoich dzieci:P

My właśnie wróciliśmy z Portugalii, było cudownie, choć nie ukrywam, potrzebowaliśmy chwili, żeby nauczyć się przebywać ze sobą więcej niż zwykle. Doświadczaliśmy konfliktu interesów, przekonań wychowawczych i oczekiwań co do wakacji. Mieliśmy trudne momenty z dziećmi, bo, a to foch, a to małe przeziębienie. Samo życie. Ale w ogólnym rozrachunku cieszyliśmy się wspólnym czasem i czerpaliśmy z niego jak najwięcej.

Ignaś z początku mało chętny na wakacje, bo ominął go wyjazd na zielone przedszkole, ocenił wakacje w skali od 1 do 10 na 10. To chyba najlepszy wyznacznik, tego dlaczego, było warto. My z mężem wyjazd oceniamy na 8. Dwóch punktów zabrakło ze względu na niedosyt snu no i zawsze można było zostać jeszcze parę dni dłużej;) To było by, na tyle jeśli chodzi o moje rady…

Twoja Gee

 


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

 

Continue Reading
1 2 3 5