Jak wyjść rano z dzieckiem o czasie i nie spóźnić się do pracy?

Nie macie czasem wrażenia, że gdy z dziećmi trzeba być gdzieś na czas, rzadko kiedy się to udaje? A jeśli już nawet się udaje, to odbywa się to w dość stresującej atmosferze?

U nas spóźnianie się i gnanie na łeb na szyję to był codzienny klasyk.

Nie ważne jak wcześnie wstawaliśmy, dzień w dzień mieliśmy problem z dotarciem tam, gdzie trzeba na czas.

Gdzie leżał problem?

Ubrania na rano szykowaliśmy wieczorem, wstawaliśmy nieco wcześniej, a owoce na poranną owsiankę kroiliśmy już po kolacji. Robiliśmy wszystko, żeby nasze poranki były sprawniejsze. Więcej znajdziesz tutaj.

Wszystko wydawało się być zorganizowane i dopięte na ostatni guzik. Wystarczyło tylko wstać, zjeść śniadanie, ubrać się i wyjść.

Proste prawda?

A jednak nie do końca!

Taka organizacja działa, gdy nie masz dzieci;)

Gdy je masz, każdy nawet najbardziej zorganizowany poranek, może zakończyć się totalną klapą.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo najzwyczajniej w świecie naszym dzieciom nie spieszy się tak bardzo jak nam;)

One mają wiele innych fajniejszych rzeczy na głowie niż wyszykowanie się do żłobka, przedszkola czy nawet szkoły. Więcej o tym, dlaczego tak się dzieje, znajdziesz tutaj.

I gdy prosimy nasze dzieci o ubranie się, umycie zębów czy pościelenie łóżka, zapewniam Cię, że są to ostatnie rzeczy do zrobienia na ich liście.

Wtedy wszystko się zaczyna!

10 x mówisz umyj zęby

25 x powtarzasz ubierz się

48 x upominasz pościel łóżko

Ignorowanie, ociąganie się, totalna asertywność.

Brzmi znajomo?

I nawet gdybyście dołożyli wszelkich starań, żeby wyjść o czasie z domu, takie sytuacje sprawiają, że wszystko wymyka się spod kontroli.

Jak zachęcić dzieci do porannych obowiązków?

Dzieci muszą chcieć wykonywać poranne obowiązki, żeby wykonywały je bez upominania.

A żeby chciały, jakoś powinniśmy je zachęcić;)

U nas odbywa się to poprzez zabawę z Rutynkiem.

Zabawa polega na odhaczaniu wykonanych zadań i odwracania ich buźką do góry. Dzięki kartom Ignaś zdecydowanie chętniej stawia czoła codziennym, nudnym czynnościom, na które nie zawsze ma ochotę.

Rutynek powoli i konsekwentnie buduje w Ignasiu dobre nawyki i pomaga mu nie zapomnieć np. o umyciu zębów.

A my nie musimy w kółko powtarzać i upominać;) Uff cóż za ulga;)

Prawda jest taka, że poranki dla większości rodziców są stresujące!

Nasze, dzięki Rutynkowi idą jakoś, tak nieco łatwiej. Ale wiadomo nie zawsze, bo bywają dni kiedy Ignaś nie ma ochoty na nic. Albo się nie wyśpi, albo nie ma nastroju na zabawę, albo jeszcze milion innych rzeczy. Wiadomo – życie. Wtedy odpuszczamy i pomagamy mu przejść przez poranne czynności.

Tak czy siak Rutynek odwala kawał dobrej roboty. Dzięki niemu:

  • Ignaś utrwala sobie swoje poranne obowiązki
  • Mniej marudzi, że mu się nie chce
  • Nie ociąga się (aż tak bardzo;))
  • Wie, co jest z rana do zrobienia i mniej się buntuje
  • A MY JUŻ TAK BARDZO SIĘ NIE SPÓŹNIAMY;)

Pozdrawiam,

Twoja Gee

Continue Reading

Co sprawiło, że moje dziecko zaczęło mnie słuchać?

Pewnie się zastanawiasz i zachodzisz w głowę, czy to jest w ogóle możliwe. Krótko odpowiem, że jest.

Jest milion sytuacji w których chciałybyśmy, żeby dzieci nas słuchały. Metod i technik proponowanych przez specjalistów jest zatrzęsienie. Każdy ma swoje racje i każdy ze sposobów znajdzie swoich zwolenników.

Kilku sama używam i działają

Problem u mnie zaczynał się wtedy, gdy w nasz dzień wkradał się pośpiech.

Najczęściej działo się to z samego rana. Bo przecież do pracy wyjść trzeba i dzieci do przedszkola czy szkoły odwieźć.

Moje dziecko, jak na złość właśnie rano najczęściej odmawiało współpracy (tu znajdziesz odpowiedź dlaczego).

Czasami nie chciało się ubierać, myć zębów, jeść śniadania a czasami te wszystkie czynności po prostu przedłużało. Zaczynałam się wtedy denerwować, co oczywiście pogarszało całą sytuację.

Metody? W pośpiechu? Chyba same wiecie, jak to jest.

Byłam zmęczona i sfrustrowana. Nie lubiłam naszych poranków.

Szukałam, pytałam, testowałam, aż w końcu znalazłam rozwiązanie!

Korzystamy z tej metody już od ponad pół roku. Korzystają też moi znajomi.

DZIAŁA!

Okazuje się, że dzieci jednak potrafią nas słuchać i robić to, o co je prosimy:)

Metodą są karty, które sama stworzyłam

Karty obowiązków dla naszych maluchów, które pomagają im w wykonywaniu obowiązków, o które my rodzice, w kółko prosząc, strzępimy sobie tylko język.

Karty z założenia przeznaczone są dla dzieci w wieku od 2-10 lat, ale sprawdzają się też czasem u starszych:)

Karty nie są jeszcze w sprzedaży, ale mogą być już wkrótce.

Za moment przekieruję Cię na stronę, gdzie dowiesz się o nich więcej. Ale zostań ze mną jeszcze minutę.

Ruszyła właśnie kampania crowfundigowa, której celem jest uzbieranie kwoty pieniędzy potrzebnej na produkcję kart.

Jeśli Tobie takie karty, też by się przydały, potrzebna jest Twoja pomoc i wsparcie kampanii.

Jak to zrobić dokładne instrukcje znajdziesz tutaj.

W skrócie:

  1. Wybierasz jedną z proponowanych nagród (zazwyczaj są to karty plus jakiś gratis)
  2. Dokonujesz płatności
  3. Udostępniasz link do kampanii wszystkim znajomym, którym karty również by się przydały. Zwiększa to naszą wspólną szansę na sukces:)
  4. Trzymasz kciuki, żeby kampania się udała:)

Karty będą mogły się zmaterializować wtedy, gdy kampania osiągnie 100% założonego celu.

Liczy się każde wsparcie i każde udostępnienie kampanii.

Jeśli kampania osiągnie sukces, ja uwijam się z produkcją, tak szybko, jak to tylko możliwe, a karty (wraz z innymi wybranymi nagrodami) najpóźniej pod koniec listopada, pukają do Twoich drzwi.

Jeśli kampania się nie uda, WSZYSTKIE WPŁACONE PRZEZ CIEBIE ŚRODKI WRACAJĄ NA TWOJE KONTO.

Czyli ryzyko żadne, a możesz sprawić, że KARTY zaczną pomagać Tobie, jak i wielu innych rodzinom:)

A teraz zapraszam do zapoznania się z kartami:)

Jeśli masz jakieś pytania lub wątpliwości, napisz do mnie:) Jestem do Twojej dyspozycji:)

Twoja Gee

geeway@geeway.pl

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Wciąż prosisz i powtarzasz, a Twoje dziecko ma Cię w d….

Prosisz kilkukrotnie o coś swoje dziecko, a czujesz się jakbyś wciąż mówiła do ściany?

 Starasz się podejść je sposobem, ale niewiele to daje, bo w odpowiedzi słyszysz ciszę lub przeszywające NIE?

 Zdarza Ci się unieść, bo ileż razy można powtarzać, ale wtedy zwykle jest jeszcze gorzej?

Mogę powiedzieć Ci jedno: nie jesteś osamotniona. Chyba każdy rodzic przez to przechodzi.

Nic mnie bardziej nie wyprowadza z równowagi niż lekceważenie moich próśb typu: sprzątnij, proszę, w pokoju, umyj zęby czy pościel łóżko.

Z reguły staram się być miła i spokojna, mówić zachęcającym tonem i nie wprowadzać niepotrzebnie nerwowej atmosfery. Rezultaty są wtedy 50:50. Raz się udaje, a raz nie ma mowy o współpracy.

Przecież z nim rozmawiam, tłumaczę, zachęcam

ale czasem czuję się, jakbym rzucała grochem o ścianę!

Mycie zębów, ubieranie się, ścielenie łóżka, odstawianie naczyń do zlewu to czynności, które niezmiennie powtarzają się każdego dnia. Wychodzę z założenia, że dyskusje czy sprzeczki na ich temat są absolutnie zbędne i zabierają nam bardzo dużo czasu, energii i cierpliwości.

Niestety Ignaś wielokrotnie się przeciw nim buntował, przedłużał i mówił, że ich nie zrobi.

Przez takie sytuacje spóźnialiśmy się często do przedszkola. Rozstawaliśmy się też w mało ciekawej atmosferze. Bo już o poranku zdążyliśmy się wszyscy na siebie zezłościć. Później Ignaś przepraszał i mówił, że już będzie nas słuchał, gdy go o coś prosimy. Następnego dnia sytuacja powtarzała się.

To mnie wykańczało. Wieczne powtarzanie, proszenie, rozmowy, że tak nie można. Znacie to? Czułam, że wszystko wymyka się spod kontroli. a my denerwowaliśmy się, że jesteśmy bezradni.

Byłam w kropce. Miałam wrażenie, że moje wysiłki i dobre chęci idą na marne. Moje dziecko zaczęło dorastać, a chęć bycia niezależnym stawała się coraz bardziej wyraźna.

Im dziecko starsze, tym więcej dyskusji, przedłużania, buntu, podkreślania własnego zdania i tekstów w stylu: „no i?” „dlaczego mam robić to, co Ty mi każesz?” i wiele innych.

Spędziłam godziny, dni, tygodnie, a nawet miesiące na szukaniu właściwego rozwiązania. Szukałam informacji w Internecie, przeczytałam mnóstwo książek, pytałam innych mam. Aż w końcu doszłam w czym rzecz.

Dzieci mają obowiązki w d…, z tego samego powodu co Ty!

Dla nas dorosłych oczywiste jest, że codziennie musimy się umyć, ubrać, zjeść śniadanie. Dla dzieci ten aspekt jest daleki od oczywistości. Te czynności to jedynie “przeszkadzajki”, które odciągają je od fajnych rzeczy.  Dlatego, gdy prosiliśmy o coś Ignasia, on odpowiadał “zaraz” i wracał do świata zabawy. Po czym oczywiście, po chwili zapominał o tym, co miał o zrobienia.

Wkraczaliśmy w jego świat z niewygodnymi wymaganiami, gdy on w głowie miał jedynie zabawę. Trudno się dziwić to jeszcze dziecko.

My dorośli, choć ciężko się pewnie niektórym przyznać, też nieraz mówimy sami sobie “zaraz”, odkładając mniej przyjemne rzeczy na potem (czyt. obowiązki). Zanurzamy się w strefę komfortu jak np. oglądanie seriali, czytanie książek czy inne. Udając, że nie mamy nic do zrobienia. Czyż nie?

To się moi mili nazywa prokrastynacja, czyli odkładanie nieuniknionego na później.

Dlatego nie dziw się, gdy np. prosisz swoje dziecko o zakończenie zabawy i sprzątniecie klocków, on jest daleki od spełnienia Twojej prośby. Odrywasz go od zabawy, czegoś przyjemnego, a prosisz o sprzątanie!

Come on!

Rozumiesz, w czym rzecz?

W całej tej układance zabrakło nam jednego elementu

Gdy Ignaś był mniejszy, nasza współpraca była rewelacyjna. Wszystko odbywało się według pewnych schematów i planu. Znał rytm dnia i wszystkie rytuały. Wiedział, że gdy je kolację, zaraz będzie książeczka na dobranoc i czas spania. Świetnie się w tym odnajdował i rewelacyjne z nami współpracował. Nie miał zbyt wielu obowiązków, a we wszystkim pomagali rodzice.

Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy zaczęliśmy od Ignasia więcej wymagać, a jednocześnie jego poczucie niezależności i własnego zdania zaczęło się rozwijać.

Zaczął się sprzeciwiać, przedłużać i nie robić tego, o co go prosimy. Skupiliśmy wtedy całą uwagę na rzekomym buncie, zaniedbując przy tym naszą… codzienną rutynę.

Zapomnieliśmy o fundamentach dobrej komunikacji z Ignasiem. O tym, że przecież dzieci lubią wiedzieć, co po czym następuje. Bo przecież, gdy znają plan, rytuały i zasady, czują się bezpieczniej i lepiej wtedy współpracują.

Niemowlaki czują się bezpiecznie, gdy rodzice poruszają się w powtarzalnym rytmie dnia. Daje to maleństwu poczucie komfortu, że wszystkie jego potrzeby zawsze będą na czas zaspokojone. Bo gdy mamusia kąpie, to wiadomo, że zaraz będzie karmienie. Codziennie przecież tak jest, prawda?

W przypadku dzieci starszych odnosi się to bardziej do zasad ogólnie panujących w domu. Dzieci poruszające się w środowisku, gdzie określony schemat dnia powtarza się codziennie, czują się bezpieczniej, ponieważ wiedzą:

  • jaki jest plan dnia oraz co po czym w ciągu dnia następuje;
  • czego oczekują od nich rodzice;
  • jakie są ich codzienne obowiązki, gdyż taką listę wspólnie z rodzicami stworzyli.

No dobra, ale jak ma się prokrastynacja do rutyny?

Codzienne obowiązki najlepiej wykonywać rutynowo, bez większego zastanawiania i rozczulania, że nam się nie chce. Gdybym tak codziennie rano dywagowała, czy chce mi się wstawać, myć i iść do pracy, traciłabym jedynie swoją energię. Bo oczywistym jest, że te rzeczy muszę zrobić.

Tak samo powinno być z dziećmi. Codzienne obowiązki i tak trzeba wykonać.

Bo jak to tak w piżamie i bez mycia zębów do przedszkola?

A im więcej my upominamy dzieci i im bardziej one się sprzeciwiają, tym więcej tracimy wszyscy energii na przepychanki, sprzeczki i konflikty.

Dlatego codzienne obowiązki najlepiej zamienić w nawyk.

A nawyk to nic innego jak zautomatyzowana czynność, którą nabywa się w wyniku ćwiczenia (według Wikipedii).

Znalazłam rozwiązanie!

Połączyłam dwie rzeczy:

BUDOWANIE NAWYKÓW

i

ELEMENT ZABAWY

Tak, aby zachęcić Ignasia do codziennych obowiązków poprzez zabawę. A jednocześnie konsekwentnie wypracowywać w nim nawyk, wykonywania tych wszystkich, mniej przyjemnych, czynności w ciągu dnia.

Spisałam wszystkie czynności, jakie Ignaś powinien robić rano. Wszystkie obowiązki umieściłam na osobnych kartkach tak, aby były bardziej czytelne i łatwiejsze do zapamiętania.

Pokazałam je Ignasiowi. Wspólnie ustaliliśmy, które z kart będą należały do jego obowiązków, a w których potrzebuje jeszcze pomocy. Ustaliliśmy, że będziemy do nich codziennnie wspólnie zaglądać, a on będzie odkładał wykonane zadania na bok.

Karty bardzo mu się spodobały, wieczorem je przeglądał i czytał wszystkie napisy. Rano rozłożyliśmy je na blacie w kuchni i zaczęliśmy naszą przygodę.

Jak nam szło?

Z początku z wykonywaniem samych czynności było różnie. Trochę narzekał, że nie chce mu się ich wszystkich wykonywać, że za dużo itd. Podobała mu się jednak idea odkładania karteczek na bok.

Tak dzień w dzień, wracaliśmy do Rutynka, czasem z większym, czasem z mniejszym zaangażowaniem. Ale codziennie.

Chwaliliśmy Ignasia za samodzielność i dziękowaliśmy za pomoc w organizacji dnia. Mówiliśmy mu, że jest to dla nas bardzo ważne i docenialiśmy, że się angażuje.

Aż pewnego razu Ignaś rano przyszedł do kuchni, oznajmiając nam, że już się umył, ubrał, pościelił łóżko i jest gotowy do śniadania.

Szczękę zbierałam z podłogi! Pierwszy poranek, bez upominania, napiętej atmosfery, zbędnego pośpiechu.

Mamy to! Mamy nawyk!

 – „Skoro zadziałało to u nas, to może zadziała u innych” – pomyślałam

Tak powstał Rutynek, czyli karty codziennych obowiązków dla dzieci.

Rutynek to mały pomocnik Twojego dziecka. Za pomocą kart, krok po kroku, pokazujesz mu jakie obowiązki powinien wykonać rano, w ciągu dnia i wieczorem.

Karty pomagają sprawnie, bez narzekania, a często nawet z uśmiechem na twarzy, przejść przez kolejne etapy dnia.

Zamiast słuchania zrzędliwych rodziców, którzy zawsze czegoś chcą, dziecko ma okazję do samodzielnej zabawy w odhaczanie obowiązków.

ZAMIAST UPOMINANIA – FAJNA ZABAWA

ZAMIAST ZŁOŚCI – PRZYJEMNA ATMOSFERA

ZAMIAST MARNOWANIA CENNYCH MINUT I GODZIN NA PRZEPYCHANKI, CZAS NA TO, CO ZDECYDOWANIE PRZYJEMNIEJSZE 

Rutynek jeszcze się nie zmaterializował

Aby tak się stało i aby mógł on pomagać większej liczbie dzieci i rodziców potrzebne jest Twoje wsparcie.

Na www.wspieram.to/Rutynek ruszyła kampania, która ma na celu uzbieranie środków potrzebnych na wyprodukowanie kart.

 

Jeśli chciałabyś, żeby Rutynek znalazł się i w Waszym domu, wesprzyj proszę mój projekt. Jeśli myślisz, że Rutynek może przydać się również u innych, to podziel się informacją o niej ze znajomymi. W ten sposób zwiększą się szanse na sukces tej kampanii. Im nas więcej, tym większe szanse na to, że Rutynek trafi pod polskie dachy, w tym i Wasz.

Jak działa kampania?

Kampania na wspieram.to pozwala sprawdzić, czy te karty są czymś, z czego inni też chcieliby skorzystać. Obecnie sprawdzam czy spodobają się Wam na tyle, że będziecie chciały je wesprzeć i sprawić, że znajdą się i u Was w domu.

Każdy może się zapoznać z opisem tego produktu na wspieram.to i go kupić (korzystając z nagród po prawej stronie). Jeżeli będzie wystarczająco zainteresowanych i uda się uzbierać minimalną kwotę potrzebą do realizacji (9000 tys. pln), to karty zostaną wyprodukowane, a wszyscy wspierający dostaną karty najpóźniej w listopadzie. Jeżeli nie uda się uzbierać minimalnej kwoty potrzebnej na wyprodukowanie tych kart, to pieniądze wrócą na konto wspierających, a karty nie zostaną wyprodukowane.

O tym jak działają takie platformy możesz więcej dowiedzieć się np. tutaj.

 

Pozdrawiam, Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Twój przedszkolak idzie do szkoły – czy jesteście już gotowi?

Mam ochotę wykrzyczeć „ Kiedy ten czas tak zleciał?!”

Poważnie, nie wierzę! Zostało parę dni do rozpoczęcia roku szkolnego, a ja pojąć nie mogę, że za chwilę moje dziecko idzie do pierwszej klasy. Zaraz usiądzie w szkolnej ławce, a zanim się obejrzę pójdzie pewnie na studia….

Nic tylko wyjąć wszystkie albumy ze zdjęciami, przygotować paczkę chusteczek, zagrzebać się pod koc i z łezką w oku powspominać miniony czas.

Czy Ty też się tak rozklejasz na samą myśl o tym, że twoje dziecko lada moment przekroczy szkolne progi?

Zanim popłynie Ci cały makijaż i rozpłaczesz się na dobre, zastanów się, czy aby na pewno wszystko już macie gotowe. Zrób szybką check listę, a potem możesz szlochać dowoli;)

WYPRAWKA KUPIONA?

Lista rzeczy potrzebnych do pierwszej klasy przygotowywana jest często przez wychowawcę. Jeśli nie otrzymałaś jej na zebraniu przed rozpoczęciem roku, zapytaj o nią w pierwszych dniach szkoły. Powinnaś dostać konkretną listę, ile jakich bloków, zeszytów, kredek, farb i innych zakupić.

Jeśli nie otrzymałaś jeszcze takiego spisu, a chcesz już kupić wyprawkę, możesz skorzystać z naszej. Podejrzewam, że w większości produkty powinny się pokrywać. Wyprawka ucznia klasy pierwszej 2017

My zakupy mamy już za sobą. Dobrze wiecie, że markety i wielkie zakupowe wyjścia są nie w moim stylu. Więc nie zaskoczę Was, mówiąc, że zrobiłam to sprawnie, szybko i przez Internet;) W komfortowych warunkach, bez marketowego zgiełku i hałasu wybieraliśmy poszczególne elementy wyprawki.

Plecak, piórnik, worek, zeszyty, bloki, kredki, długopisy, plastelina, bidon, śniadaniówka to wszystko udało się nam zamówić za jednym zamachem. Maksymalna oszczędność czasu i wygoda w jednym, czyli to, co tygryski lubią najbardziej;)

   

Za udane zakupy dziękujemy eplecaki Olbrzymi wybór akcesoriów szkolnych. Świetna obsługa i szybka wysyłka.

STRÓJ GALOWY DOBRANY?

Na samo wspomnienie stroju galowego z dzieciństwa robi mi się niewygodnie. Sztywna biała koszula i plisowana granatowa spódniczka, to koszmary z mojego dzieciństwa. Dziś na szczęście strój na rozpoczęcie roku może być nieco wygodniejszy i o niebo ciekawszy. Aczkolwiek pierwszy dzień w szkole to wydarzenie poważnej rangi. Dlatego nie polecam zbytniego wyluzowania w tym temacie. Ważne jest by strój był w klasycznych kolorach, krojem zachowywał powagę wydarzenia, natomiast resztę pozostawiam Waszej wyobraźni.

Zadbaj o to, żeby Twoja pociecha wyglądała uroczyście, ale czuła się przy tym swobodnie. Strój powinien być wygodny i przewiewny, ale warto pomyśleć o czymś do narzucenia.

Nie zapomnij  o dodatkach, te nadadzą dziecięcej lekkości całej stylizacji.

Poniżej przygotowałam dla Was kilka propozycji dla chłopca i dziewczynki.

Wszystkie pokazane na zdjęciach produkty dostępne są w sklepach SMYK

KĄCIK DO NAUKI PRZYGOTOWANY?

Kącik do nauki dla Ignasia, powstał u nas już jakieś pół roku temu. Początkowo miał służyć do rysowania, pisania i robienia zadanek, ale szybko zamienił się w wystawkę na lego i dobry blat do przyklejania naklejek.

Czasu do rozpoczęcia szkoły zostało niewiele, więc postanowiliśmy zabrać się za jego odgruzowywanie. Sprzątnęliśmy zestawy ninjago, wyszorowaliśmy naklejki i teraz prawie wygląda jak nowe;) Ciekawe tylko na jak długo;)

Ważne by dziecko miało swój osobisty kącik w którym może w spokoju odrabiać lekcje. Nie powinno robić tego na kolanie, w kuchni czy w salonie przed telewizorem. Im lepiej zagospodarowana przestrzeń do odrabiania lekcji tym, podobno więcej chęci do nauki;)

Świetne propozycje kącików dla chłopca i dziewczynki przygotowała Marysia z Mamygadżety, po inspiracje zapraszam tutaj. Czy widzicie jakieś podobieństwa w naszych kącikach dla chłopców?;)

ORGANIZACJA DNIA ZAPLANOWANA?

Nie wiem jak jest u Was, ale mnie ten element pójścia Ignasia do szkoły przeraża najbardziej. Trochę nam to zajęło, ale nauczyliśmy się wyrabiać do przedszkola na godzinę 9:00 i uważam to, za nie lada sukces.

Lekcje na godz. 8:00 to dla mnie na ten moment organizacyjna abstrakcja. Nie wspominając już o wygospodarowaniu czasu na odrabiane lekcji, pakowanie plecaka i innych związanych ze szkołą dodatkowych obowiązków.

Przeraża mnie to na tyle, że już jakiś czas temu zaczęłam pracować nad rozwiązaniem, które pomoże nam, ale mam nadzieję, że i Wam w codziennej organizacji dnia. Jeszcze nie mogę wszystkiego zdradzić, ale obiecuję, że najpóźniej 9 września dowiecie się, co takiego wykombinowałam;) A poniżej drobny zwiastun;)

Twój i mój przedszkolak za kilka dni stanie się pierwszoklasistą. Jest to bardzo ważne wydarzenie i nielada wyzwanie. Zarówno dla Ciebie, dla mnie, ale też dla naszych dzieci. Zadbajmy o wyprawkę, strój galowy, kącik do pracy i organizację dnia, ale w tym całym zamieszaniu nie zapomnijmy, kto tego dnia jest najważniejszy. Wspierajmy swoje maluchy, dodajmy im otuchy, bądźmy przy nich, a gdy będziemy przekraczać szkolny próg, złapmy je  mocno za rękę i powiedzmy:

Kocham Cię i jestem tu z Tobą.

Ja już płaczę, nie wiem jak Ty….

Życzę Wam powodzenia na nowym etapie życia, a w szkole samych sukcesów.

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

Continue Reading

Mamo, odłóż w końcu ten telefon… czyli jak być obecnym rodzicem.

Moja historia

To było popołudnie jak każde inne, odebrałam dzieciaki i odwiozłam je do domu. Szykując obiad, próbowałam jeszcze jedną ręką na telefonie odpisywać na maile, które tego dnia spływały jak szalone.

Dzieciaki, co chwila – a to jedno, a to drugie – przychodziły i coś ode mnie chciały. Ja odpowiadałam zbywająco: „mhm” „tak, tak, już:” i „chwileczka” i kontynuowałam klikanie po ekranie. Mijały minuty, a moje dzieci dzielnie walczyły o uwagę. A ja nie reagowałam, gapiłam się w telefon jak opętana. Aż w końcu Ignaś wykrzyknął do mnie:

„Mamo, czy możesz w końcu przestać wpatrywać się w ten telefon i dać nam coś do picia?!”

Zamarłam. Odłożyłam telefon w połowie napisanego słowa, nalałam im picie i usiedliśmy do stołu.

Milczałam, aż w końcu wydusiłam z siebie: „PRZEPRASZAM”.

Zrozumiałam, że…

Zrobiłam to, co zawsze tak bardzo krytykowałam i czego się tak wystrzegałam. Tego popołudnia fizycznie przebywałam w jednym pomieszczeniu z moimi dziećmi, ale moje myśli odpłynęły gdzieś bardzo daleko. Pochłonięta byłam nadal pracą, którą o godz.15: 30 obiecałam sobie już całkowicie zamykać.


Popełniłam trzy błędy:

  • Byłam nieobecna i nie poświęcałam dzieciom mojej uwagi.
  • Nie słyszałam, co do mnie mówią i ignorowałam ich prośby.
  • Gapiłam się w telefon, gdy akurat był czas na wspólne popołudnie.

Czyli esencja złych przykładów, które dajemy dzieciom, a potem się dziwimy, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Ale dziś nie o tym.

Ta sytuacja zmobilizowała mnie do przemyślenia, w jakim stopniu świadomie i z pełnym zaangażowaniem spędzam czas ze swoimi dziećmi.

Czy na pewno jestem obecnym rodzicem?

Czy na pewno mój czas z dziećmi jest świadomy?

Czy jestem zaangażowana w to, co czują i czego potrzebują?

Ogrom obowiązków zakłóca relacje

Praca, dzieci, dom – to dla każdej mamy nie lada wyzwanie. Jakby nie patrzeć, to trzy pełnowymiarowe etaty, które każdego dnia trzeba przepracować. Otwierasz oko i zaczyna się pierwszy, ostatni kończy się gdy z powrotem kładziesz się do łóżka.

Każdego dnia pędzimy, chcąc odhaczyć wszystko, co mamy na liście. Nic dziwnego, że przełączamy się na tryb „autopilota” i po kolei realizujemy zadania: odpisać na maile, odebrać dzieci, podgrzać obiad, posprzątać, poczytać dzieciom książkę.

W tym całym chaosie dnia codziennego zapominamy o najważniejszym, o tym, że nasze życie i nasze dzieci są tu i teraz, nie za trzy maile i dwa dania. TU I TERAZ

Budowanie więzi ze swoim dzieckiem

Budowanie więzi to nie jest zabieg jednorazowy. To wytrwała, konsekwentna i świadoma praca każdego dnia.

Budowanie więzi to nie zaplanowana godzina zorganizowanej zabawy na podłodze z zegarkiem w ręku. To te drobne sytuacje wymagające Twojej uwagi i zaangażowania.

I w końcu budowanie więzi to nie cel sam w sobie. To nasze świadome, codzienne życie.

To w jakim stopniu obecni i dostępni jesteśmy dla naszych dzieci, w ogromnym stopniu wpływa na to, jak silną więź z nimi zbudujemy. One widzą, słyszą i czują, kiedy jesteśmy z nimi, a kiedy nasze myśli odpływają gdzie indziej.

Dzieci potrzebują nas i naszej obecności, pragną wiedzieć, że są dla nas najważniejsze. Ważniejsi od pralki, obiadu czy telefonu z kolejnym zleceniem.

Czy nasz świat ma się kręcić tylko wokół dzieci?

Nie twierdzę, że teraz powinniśmy wszystko inne porzucić, nie mieć prawa do złego nastroju czy chwili dla siebie i po pracy całą uwagę poświęcać tylko dzieciom. W każdym obszarze naszego życia najważniejszy jest balans i pewne granice. Tak samo tutaj.

Rodzice miewają przecież gorsze dni, więcej pracy lub czasem doskwiera im po prostu niewyspanie. To wszystko jest zupełnie normalne i mamy do tego stuprocentowe prawo. Możemy być wtedy mniej obecni i mniej zaangażowani. One powinny też umieć to uszanować.

Niemniej jednak powinniśmy wypracować w sobie nawyk poświęcania uwagi dzieciom. Nie musisz stawać na głowie i planować dwugodzinnej zabawy czy wielkich atrakcji.

Wystarczy, że w normalnych, codziennych sytuacjach nauczysz się świadomej i pełnej zaangażowania dostępności dla dziecka.

Co zrobić, żeby być bardziej obecnym rodzicem?

 Nie musisz zmieniać wiele, wystarczy kilka drobnych nawyków, które pokażą Twojemu dziecku, że jesteś z nim tu i teraz, troszczysz się o niego i to, co do Ciebie mówi, jest dla Ciebie ważne.

  1. Pracę zostawiaj w pracy.

Gdy wracasz z pracy do domu, nie myśl już o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia ani nie planuj, co zrobisz jutro. Nie otwieraj skrzynki mailowej, żeby sprawdzić, czy status jakiejś sprawy się zmienił. Teraz jesteś w domu ze swoimi dziećmi, one czekały na Ciebie cały dzień, pragną z Tobą porozmawiać, pobawić się i poprzytulać.

Wiem, nie jest to łatwe, gdy masz intensywną pracę lub wydarzyło się coś stresującego lub ekscytującego. Ale z drugiej strony pamiętaj, że by móc spędzać świadomy czas z dziećmi, musisz nauczyć się odcinać i mówić: „NIE”. Inaczej zawsze będzie coś, co odciągnie Twoje myśli w kierunku pracy.

Bądź jak pracownik urzędowy 15:56 – jesteś w blokach startowych, 16:00 – praca? Jaka praca?

  1. Schowaj telefon i wyłącz powiadomienia, gdy jesteś z dziećmi

Siadasz z dziećmi do zabawy, a Twój telefon ciągle dzwoni – a to mama, a to koleżanka pisze coś na messengerze – co chwila odrywasz się i łapiesz za telefon. Przecież powinnaś odpisać i odebrać. Pytanie brzmi, czy rzeczywiście i czy świat się zawali, jeśli zajmiesz się tym później?

Ważniejsze są ploteczki czy Twoje dzieci, które tak się za Tobą stęskniły?

Wyłącz dźwięk lub najlepiej schowaj telefon, nie będziesz się wtedy rozpraszać, a dzieci uzyskają Twoją 100% atencję.

Tak, sprawa niełatwa, bo dziś telefon to nasza druga ręka. Sama mam z tym problem i czasem nie potrafię przestać wgapiać się w ekran. Ale pracuję nad tym, wrzucam telefon pod poduszkę i pozwalam się mu za mną stęsknić 😉

  1. Utrzymuj kontakt wzrokowy podczas rozmowy

Gdy Twoje dziecko przychodzi, żeby ci coś powiedzieć czy pokazać, patrz mu w oczy. Nie zmywaj, nie ładuj pralki i nie gap się w tym czasie w telewizor.

Patrzeniem prosto w oczy pokazujesz mu, że go słuchasz, że to co mówi, jest dla Ciebie ważne. Okazujesz szacunek i tym samym uczysz go w stosunku do innych.

  1. Kucaj, gdy rozmawiacie

Często rozmawiamy z naszymi dziećmi z poziomu rodzica, który jest wyżej i dalej. Okazuje się jednak, że rozmowa w kucki może przynieść niesamowite rezultaty. Nie dość, że pokazujemy dziecku, że aktywnie go słuchamy, patrzymy mu wtedy prosto w oczy, to jeszcze pokazujemy mu, że jesteśmy sobie równi.

Kucanie wielu rodzicom niestety nie przychodzi naturalnie. Mnie również, bo godziny spędzone w parterze z przyklejoną Julką sprawiają, że stanie na dwóch nogach w pozycji wyprostowanej wydaje mi się niezłym przywilejem. Kucanie do Ignasia jest dla mnie dodatkowym wyzwaniem. Ale jednak wartym zachodu i dodatkowego wysiłku. Tym bardziej, że skoro księżna Kate w szpilkach i obcisłych garsonkach kuca, to ja chyba też mogę 😉

  1. Przepraszaj, gdy wiesz, że nawaliłaś

Przyznawaj się do błędu, gdy wiesz, że zrobiłaś coś źle. Jeśli zignorowałaś jakąś prośbę dziecka, bo na chwilę odpłynęłaś lub zajęłaś się czymś innym, powiedz dziecku, że nie powinnaś była tego robić.

Nie rżnij głupa (jakby to powiedział mój maż) i nie ściemniaj, dzieci są mądrzejsze, niż Ci się wydaje.

Każdy popełnia błędy, grunt to umieć się do tego przyznać.

  1. Zadawaj pytanie, wykazuj zainteresowanie

 Gdy dziecko przychodzi do Ciebie i opowiada Ci o jakiejś bajce, o której nie masz zielonego pojęcia, nie zbywaj go słowami: „no to super” (mnie nadal często się to zdarza). Postaraj się wykazać prawdziwe zainteresowanie, zadaj parę pytań, dowiedz się czegoś więcej o bohaterach, żebyś mogła zrozumieć kim jest Jay, Kay i co to do cholery jest Spinjitzu 😉 Da Ci to podstawy do dalszej rozmowy. Będziesz mogła wejść w świat swojego dziecka, zaangażować się i zrozumieć jego fascynacje.

Dla mnie to nadal niezła abstrakcja. Mimo że pytam i próbuję zrozumieć, to nadal nie ogarniam mocy Ninjago. Chyba zacznę robić notatki 😉

  1. Jadajcie wspólne posiłki

Najlepszym momentem na Twoją aktywną obecność są wspólne posiłki. Możecie wtedy porozmawiać, pośmiać się i poopowiadać o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia.

Nie musi to być wystawny obiad czy obfita kolacja. Wystarczy bułka, kawałek sera i Wy przy stole. Bez tabletów, telefonów i telewizora. Więcej tutaj.

Tekst Ignasia sprawił…

Że dotarło do mnie, jak łatwo jest wpaść w pułapkę nieobecnego rodzica. Dookoła nas jest wiele rozpraszaczy, które sprawiają, że zapominamy o tym, że nasze życie dzieje się tu i teraz.

Straconego czasu z naszymi dziećmi nikt nam nie zwróci, dlatego powinien być on świadomy i pełen zaangażowania. Sądzę, iż nie ma w życiu nic bardziej cennego ponad czas, uwagę i zaangażowanie, które możemy podarować naszemu dziecku.

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

Jan Paweł II

Pozdrawiam, Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak odzyskałam tożsamość i dlaczego w ogóle ją straciłam? Krótka historia matki wariatki.

Sobotni poranek mijał jak zwykle

Zjedliśmy wspólne śniadanie, potem ja ogarnęłam mieszkanie, a Mati dopilnował, żeby dzieci się umyły i ubrały, a następnie wsiadłam do auta i pojechałam na zakupy.

Włączyłam radio i w myślach zastanawiałam się, co na dzisiejszy obiad i co jeszcze jest w domu do nadrobienia. Muzyka i głos radiowego komentatora brzęczały gdzieś w tle. Cichutko, bo dopiero wyrwałam się z gwaru i hałasu panującego na co dzień w domu.

Nagłe poczułam…

…jakby ktoś zaczął wyrywać mnie z głębokiego snu. Pierwsze takty rozpoczynającego się utworu przywracały mnie do stanu świadomości. Czułam, jak muzyka rozbudza moje ciało kawałek po kawałku. Budzi je do życia, dodaje mu energii. Nagle zorientowałam się, że jestem tu i teraz, jadę autem, a moje ciało podryguje w rytm hitu z licealnych lat. Pogłośniłam muzykę na cały regulator, a z moich ust zaczęły wydobywać się słowa piosenki. Śpiewałam…, a może nawet krzyczałam na całe gardło…, czułam się cudownie…, czułam, jak rozpiera mnie adrenalina. Poczułam się tak, jak w sobotni poranek 15 lat temu, gdy w planach miałam wieczorne wyjście z przyjaciółmi. Ale po chwili zdałam sobie sprawę, że przecież nigdzie dziś nie wychodzę, co więcej – nie wychodziłam przez ostatnie dwa lata.

Wtedy dotarło do mnie, że nie robię już tego, co kocham, nie spotykam się z przyjaciółmi, nie tańczę, nie cieszę się życiem tak jak kiedyś. Zdałam sobie sprawę, że straciłam siebie i swoją tożsamość.

Nie zrozum mnie źle, kocham moją rodzinę i moje dzieci. Uwielbiam spędzać z nimi czas i są całym moim życiem. Ale gdzieś w ferworze codziennych obowiązków i natłoku wszystkiego zaginęłam gdzieś ja i moje potrzeby.

Tego poranka nie zmieniłam piosenki, bo była za głośnio, tego poranka ta piosenka zmieniała mnie, bo moje potrzeby gdzieś ucichły.

Pozwól, że powiem Ci dzisiaj, dlaczego tak się stało u mnie i dlaczego tak dzieje się u Ciebie.

Mamy zatracają siebie ponieważ:

1. Poczucie obowiązku zaćmiewa ich potrzeby

My kobiety zawsze mamy coś do zrobienia. Naszykować śniadanie, obiad, kolację, wstawić pralkę, wyszykować dzieci, sprzątnąć łazienkę, dokończyć prezentację na następny dzień do pracy, zadzwonić do lekarza i umówić wizytę dla dzieci. I tak w kółko.

Ogólnie rzecz ujmując, nie zatrzymujemy się, a nasze mózgi cały czas nad czymś pracują. Przez to, że nasza lista zadań się nie kończy, dajemy sobie przyzwolenie na zapominanie o sobie. Bo o sobie jest zapomnieć najłatwiej. Gdy masz coś do zrobienia, poczucie obowiązku i tego, że nie możesz nikogo zawieść, jest tak silne, że własne potrzeby i małe przyjemności odkładasz na bok.

2. Ich życie po brzegi wypełnione jest dziećmi

Wstajesz rano – dzieci.

Wracasz z pracy – dzieci.

Wieczorem chcesz położyć się spać – znowu dzieci.

Są z nami od rana do wieczora. Zajmujemy się nimi, ich potrzebami, wozimy na zajęcia, robimy wszystko, żeby były szczęśliwe. Całą energię im poświęcamy.

I nie ma w tym nic złego, nie zrozum mnie źle. Ale gdy Twoje życie kręci się tylko i wyłącznie wokół dzieci, na Ciebie i Twoje potrzeby nie ma już czasu. A żebyś mogła dawać im swoją miłość i zaangażowanie, musisz uzupełniać swoje pokłady energii. Nie przychodzi ona znikąd, musisz o nią zadbać, robiąc coś dla siebie. Naucz się asertywnie mówić: mam teraz chwilę dla siebie.Z początku wydaje się, że jest to trudne i ściskające za serce zadanie. Z czasem staje się łatwiejsze, a efekty nieocenione.

3. Przestały myśleć o własnym zdrowiu i wyglądzie, bo brakuje im na to czasu

Obowiązki, praca, dom, dzieci. To wszystko zajmuje olbrzymią ilość czasu w ciągu dnia. Czasem brakuje Ci czasu na wywiązanie się z codziennych zadań, a co dopiero na chwilę dla swojego wyglądu i zdrowia. I znowu najłatwiej zrezygnować jest z siebie, bo nikt się nie dowie.

Zaniedbując zdrowie, poprzez np. jedzenie w biegu, picie energetyków i brak snu, narażasz siebie, a przy tym całą rodzinę. Bo chyba nie myślisz, że takie postępowanie pozostaje obojętne dla Twojego organizmu?

Nie przykładając wagi do tego, jak wyglądasz, bo rano nie masz czasu na makijaż czy po południu na kosmetyczkę, obniżasz poczucie własnej wartości. Wyglądając źle, możesz czuć się gorzej. Idąc do fryzjera, na masaż, na manicure, pokazujesz sobie i światu: lubię siebie, dlatego o siebie dbam.

Pamiętaj widzą to też Twoje dzieci. One chcą mieć zadowoloną, zdrową, dobrze wyglądającą, wyspaną i pełną energii mamę.

4. Utraciły wolność, którą kiedyś miały i nie potrafią jej odzyskać w nowej rzeczywistości

Dzieci wkraczają w nasze życie i odbierają nam wolność, którą kiedyś miałyśmy. Racja i fakt niezaprzeczalny.

Ale czy ktoś kiedyś Ci powiedział, że dzieci nic nie zmieniają? Zmieniają i to dosłownie wszystko. Pytanie tylko, jak Ty odpowiesz na tę zmianę. Będziesz się już do końca życia użalać, że nie masz czasu na swoje pasje, bo masz dzieci? Czy może raczej znajdziesz sposób jak to pogodzić? Bo przecież jedno i drugie jest dla Ciebie ważne.

Jak odzyskać tożsamość?

  • Nie porównuj przeszłości do teraźniejszości. Już nigdy nie będziesz miała tyle czasu co kiedyś, pogódź się z tym. Znajdź rozwiązanie.
  • Zastanów się, co kiedyś sprawiało, że się uśmiechałaś i tryskałaś energią. Wyjścia z przyjaciółmi? Wspinanie się po górach, taniec, rysowanie, oglądanie seriali?
  • Znajdź lukę w grafiku i znajdź czas w tygodniu na przyjemność, która doda ci energii.
  • Jeśli jej nie masz, zastanów się z jakiego obowiązku możesz zrezygnować w ciągu tygodnia lub w czym może Cię ktoś wyręczyć, np. mąż.
  • Wpisz sobie tę rzecz w grafik i poinformuj rodzinę, że ten czas należy do Ciebie.
  • Wykonuj tę czynność co tydzień, nie szukaj wymówek, typu bałagan w domu, zaległe maile czy inne. Ten czas jest dla Ciebie – szanuj go.
  • Gdy Ci się nie chce, przypomnij sobie ostatni raz, kiedy zrobiłaś coś dla siebie i jak się potem czułaś.

Ja tego sobotniego poranka zdałam sobie sprawę, jak bardzo zatraciłam siebie.

Postanowiłam to zmienić, ale wcale nie było to takie łatwe, jak mogło się wydawać. Przechodziłam przez różne fazy: ekscytację, zmęczenie, poczucie, że to nie ma sensu, że jak ja mogę zostawić dzieci i wychodzić. Czasem po prostu zapominałam, że miałam zrobić coś dla siebie. Przypominałam sobie, gdy byłam znowu bardzo zmęczona i pozbawiona energii. Wtedy było już często za późno. Bo nastrój i humor, opadał, a ja byłam zmizerniała i nic mi się już nie chciało.

Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, żeby czas dla siebie stanowił żelazną zasadę każdego tygodnia. Żeby zmienił się w nawyk i Twój mały rytuał.

Przyznam się do jednego…

Mimo tego że coraz łatwiej jest mi szanować swój czas, niestety znowu zaczynam od nowa. Mam postanowienie i zamierzam w nim wytrwać. Od września, gdy sezon urlopowy ucichnie, dzieci wybędą z domu do żłobka i szkoły, ponownie rozpoczynam przygodę z tańcem. Bo to zawsze on sprawiał, że krew w żyłach buzowała mi szybciej.

Czy jestem za stara na modern jazz? To się okaże. Jeśli tak, na pewno się o tym dowiesz. Tańczyłam hip hop, trochę dancehallu, a modern jazz zawsze mi się, po prostu, bardzo podobał. To będzie ciekawe wyzwanie, czas dla mnie i moja mała przygoda.

Czy w Tobie też tam gdzieś drzemie jakieś małe marzenie? Może to dobry moment żebyś zaczęła razem ze mną? Wchodzisz w to? Napisz do mnie, może stworzymy grupę wzajemnego wsparcia czasu dla siebie? 🙂 Co Ty na to?

PS Dzisiejszy post sponsoruje Beyone i Jay Z;) Proszę odpal ten kawałek i przesłuchaj, może i Ciebie rozbudzi:)

Pozdrawiam Twoja Gee

 

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Dlaczego mój niemowlak nie śpi, kiedy już czas?

No właśnie dlaczego?

Nie­jedni rodzice zacho­dzą w głowę dla­czego ich dziecko nie chce spać kiedy jest zmę­czone.
Prze­cież to takie natu­ralne – mówią. Chce Ci się spać, kła­dziesz się i śpisz. Nie­stety nie dzieje się tak u nie­mow­la­ków i czę­sto jesz­cze nie u dzieci.

Rodzice czę­sto albo nie wie­dzą jak zadbać o sen dziecka, albo wycho­dzą z mod­nego zało­że­nia spa­nia „ na żąda­nie”.
Pro­blem w tym, że nie­mow­laki i czę­sto jesz­cze dzieci, nie potra­fią pod­jąć świa­do­mej decy­zji o pój­ściu spać.

Gdy pomi­niemy moment w któ­rym nasze dziecko zaczyna być zmę­czone droga do wydłu­żo­nego niespa­nia i roz­draż­nie­nia dziecka jest już bar­dzo krótka.
Dziecko za pomocą zie­wa­nia, tar­cia oczu czy uszek poka­zuje nam, że jest zmę­czone. Jest to moment w któ­rym powin­ni­śmy zare­ago­wać i spraw­nie odpo­wie­dzieć na jego potrzebę. Zosta­wia­jąc dziecku wolną rękę nara­żamy go na prze­mę­cze­nie, a to cią­gnie za sobą fru­stra­cje, płacz a następ­nie histe­rię. Jakość snu po przej­ściu takiej drogi, nie­stety pozo­sta­wia wiele do życze­nia.

Oczy­wi­ście są dzieci które w wieku nie­mow­lę­cym zasy­piają wszę­dzie bez więk­szego pro­blemu. Ale zda­rzają się i takie które potrze­bują odpo­wied­nich warun­ków i rytu­ałów aby w spo­koju mogły zasnąć.
Dla­tego też naszym obo­wiąz­kiem jest zadbać o odpo­wied­nią higienę snu. Tak aby nasze dziecko mogło czer­pać z niego jak naj­wię­cej korzy­ści.
Aby zapew­nić mu spo­kojny relak­su­jący sen, należy pamię­tać o kilku punk­tach.

1. Miej­sce

Punkt naj­waż­niej­szy, a tak czę­sto przez rodzi­ców baga­te­li­zo­wany. Gdy cza­sem widzę jak matki usil­nie, bez rezul­ta­tów, pró­bują uśpić swoje dziecko np. na spa­ce­rze, gdy dookoła mnó­stwo bodź­ców w postaci jeż­dżą­cych aut, mam chęć zadać pyta­nie „ A Ty byś tak usnęła?”

Wiem, że utarło się, że spa­cer i potrzą­sa­nie wóz­kiem to nie­zły spo­sób na sen dziecka. Może cza­sem i tak, gdy nasze dziecko ma aku­rat na to melo­dię. Ale są trzy ALE.

  • Czy zawsze będziesz wycho­dziła z dziec­kiem na spa­cer, aby je uśpić?
  • Czy naprawdę sądzisz, że hałas ulicy to dobre warunki do spa­nia?
  • Do jakiego wieku będziesz woziła swoje dziecko w wózku, aby usnęło?

Tak samo jak Ty dziecko powinno usy­piać w sta­łym miej­scu a naj­le­piej w swoim łóżeczku.

Po pierw­sze daje mu to olbrzy­mie poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i cały rytuał kła­dze­nia się spać jest o niebo łatwiej­szy. Dziecko koja­rzy: to jest mój pokój, tam leży moja koł­derka, czuję się bez­pieczny, zaraz pójdę spać.

Po dru­gie: w przy­sto­so­wa­nym do tego pokoju i miej­scu, dziecko może zasy­piać w spo­koju, bez dodat­ko­wych bodź­ców typu hałas, czy zmie­nia­jące się w wózku widoki.

Kie­dyś usły­sza­łam: No tak, bo gdy Wasze dziecko śpi, to trzeba cho­dzić na palusz­kach! Cac­ka­cie się z nim. Nasze dziecko zasy­piało nawet przy gło­śnej muzyce.

Jasne zda­rzają się ewe­ne­menty (bo cho­dziło tu aku­rat o mojego męża, gdy był mały). Ale czy nor­malni doro­śli ludzie usy­piają przy gło­śnej muzyce, lub hała­sach w dru­gim pokoju? No wła­śnie raczej nie.  Więc dla­czego ocze­ku­jemy tego od naszych dzieci?

Mówi się, żeby nie wyci­szać naszych dzia­łań w domu gdy dzieci śpią. Ja jestem nieco innego zda­nia. Gdy uci­nam sobie cza­sem popo­łu­dniową drzemkę, dzieci z tatą wysy­łam do innego pokoju. Potrze­buję wtedy chwili ciszy i spo­koju. Wycho­dzę z takiego samego zało­że­nia jeśli cho­dzi o sen moich dzieci.

2. Stała godzina snu

Ponow­nie bar­dzo ważny punkt, a czę­sto igno­ro­wany. Jeśli nasze dzieci kładą się regu­lar­nie spać o tych samych porach, po jakimś cza­sie ich orga­ni­zmy dosto­so­wują się do rytmu i same o sta­łych porach doma­gają odpo­czynku.

U nas nie­zmien­nie Jula kła­dzie się spać o 19 z minu­tami, a Ignaś o 21. Nie zda­rzyło się jesz­cze ni­gdy, żeby poło­żyły się do łóżek o swojej godzi­nie i nie mogły zasnąć. No chyba, że aku­rat nie­długo przed wie­czo­rem wpa­dła nam jakaś przy­pad­kowa drzemka, bo aku­rat byli­śmy w dłuż­szej podróży i dzieci pospały się w samocho­dzie.

Stała pora spa­nia, spraw­dza się także przy dzien­nej drzemce malu­chów. Jula w żłobku jak i w domu zawsze zasy­pia w oko­li­cach godziny 12 i śpi do 13.30–14.00. Aku­rat wczo­raj były­śmy razem w domu i zoba­czy­łam, że ziew­nęła, zapy­ta­łam ją czy idziemy spać, na co ona kiw­nęła główką twier­dząco. Bez­cenne;)

3.Rytu­ały

Prze­myśl sobie w jakiej kolej­no­ści uło­żyć wie­czorne czyn­no­ści, tak aby były one powta­rzalne, czy­telne dla Two­jego dziecka i co naj­waż­niej­sze odby­wały się już w spo­koj­nej i zre­lak­so­wa­nej atmos­fe­rze.
Trzy­maj się ich codzien­nie, a po jakimś cza­sie zoba­czysz, jak spraw­nie dziecko na nie reaguje.
Może­cie naj­pierw zjeść kola­cję póź­niej się wyką­pać, ubrać w piżamę, poczy­tać książkę lub zaśpie­wać koły­sankę, przy­tu­lić misia i poło­żyć się do łóżeczka.
Gdy będziesz kon­se­kwentna w Waszych małych rytu­ałach, dziecko zacznie się do nich przy­zwy­cza­jać i spraw­nie je odczy­ty­wać. Da mu to poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i kom­fortu. A w rezul­ta­cie Wasze usy­pia­nie sta­nie się przy­jem­no­ścią a nie przy­krym obo­wiąz­kiem.

4. Wyci­sze­nie

Nie­sa­mo­wi­cie ważne jest, aby dziecko przed spa­niem miało szanse wyci­szyć swoje emo­cje z całego dnia. Nie­mow­laki bar­dzo mocno prze­ży­wają wszystko, co się wokół nich dzieje. Dla­tego nie dokła­dajmy im kolej­nych atrak­cji tuż przed spa­niem. Nie roz­śmie­szamy dziecka, nie sta­ramy się go zain­te­re­so­wać zabaw­kami, nie pobu­dzamy go hała­sem, bajką czy innymi roz­pra­sza­czami.
Pomyśl sobie czego Ty potrze­bu­jesz po cięż­kim, peł­nym wra­żeń dniu w pracy? Relak­su­ją­cej kąpieli i uspo­ko­je­nia myśli czy gło­śnego tele­wi­zora i hucz­nej imprezy u sąsia­dów?

Dla­tego też, gdy przy­stę­pu­je­cie do wie­czor­nych rytu­ałów, które zmie­rzają do snu, etap zabawy powi­nien być już zakoń­czony. Two­jemu dziecku ciężko będzie zasnąć tuż po zakoń­czo­nej zaba­wie.
W ramach wyciszenia możemy:

  • poczy­tać książkę,
  • poprzy­tu­lać się w fotelu,
  • dać cie­płe mleko na noc,
  • czy pośpie­wać koły­sankę

Działa to jako ele­ment rytu­ału i wyci­sze­nia jed­no­cze­śnie. Zapew­niam Cię, że Twoje dziecko to doceni a na pewno wyna­gro­dzi Ci to spo­kojnym snem.

Powyższe punkty z jednej strony są bardzo oczywiste z drugiej wielu rodziców o nich zapomina. Ważne jest, aby uważnie obserwować swoje dziecko i świadomie zastanowić się:

  • Czego moje dziecko potrzebuje?
  • Jakim jest typem osoby?
  • Co sprawi, że będzie łatwiej zasypiać?

Niektórym dzieciom wystarczy jedynie komfortowe miejsce do spania, inne będą potrzebowały wypełnienia wszystkich powyższych punktów, aby spokojnie zasnąć. Obserwuj i wyciągaj wnioski. Szanuj czas jego drzemki, a zobaczysz, że zasypianie stanie się łatwiejsze.

Mam nadzieję, że pomoglam, jeśli masz jakieś wątpliwości, proszę napisz w komentarzu poniżej lub do nie na priv geeway@geeway.pl

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak zapanować nad kuchennym chaosem?

Wyrzucasz popsute jedzenie, bo za długo zalega w lodówce?

Gdy chcesz ugotować obiad, okazuje się, że brakuje Ci składników?

W drodze z pracy robisz chaotyczne zakupy i wydajesz zdecydowanie za dużo pieniędzy?

Gotowanie i zakupy drażnią Cię, bo nigdy nie wiesz jakie posiłki wymyślić?

Moja droga to się nazywa KUCHENNY CHAOS! Ale spokojnie stworzyłam na niego POGROMCĘ!

Aby go uaktywnić, stosuj się do poniższych żelaznych zasad.

1. ZAKUPY ROBIMY RAZ A DOBRZE

Gdy latałam do sklepu kilka razy w tygodniu, robiłam zazwyczaj bardzo chaotyczne, nieprzemyślane zakupy. Nie dość, że kupowałam rzeczy zbędne, to często też za nie przepłacałam, kupując je w delikatesach pod domem. Wracając z pracy, nie miałam pojęcia, co mam w lodówce, więc na wszelki wypadek brałam sery, warzywa, chleb. Kończyło się zazwyczaj tak, że zjadaliśmy świeżo zakupione produkty, zapominając o tych zalegających gdzieś w czeluściach naszej lodówki. Prowadziło to do tego, że dużo produktów lądowało niestety w koszu.

Spontaniczne zakupy w drodze z pracy nie są wskazane z kilku względów:

  • wydajesz więcej, niż to konieczne
  • działasz impulsywnie i kupujesz często oczami i nie daj Boże, jesteś głodna, a wtedy to już zdecydowanie możesz popłynąć
  • powielasz produkty, które prawdopodobnie w domu już masz.
  • najchętniej zjadasz to, co świeże, zapominając o jedzeniu zakupionym wcześniej

Dlatego, aby zapanować nad chaosem, zakupy powinny być przemyślane i robione raz a dobrze. Najlepiej raz w tygodniu wybrać się do marketu z gotową listą na cały tydzień lub dokonać zakupów przez Internet.

2. ZAKUPY ROBIMY RAZ W TYGODNIU

Nie poświęcaj temu więcej niż godzinę. Zakupy to strata Twojego czasu! Latanie po sklepach kilka razy na tydzień to około 3-4 godzin z Twojego tygodnia. Nie lepiej wyjść z dziećmi na spacer?

Zakupy najlepiej robić przez Internet. Zaoszczędzamy wtedy czas i pieniądze.

Czas, bo nie poświęcamy go na dojazd, stanie w kolejkach i wertowanie sklepowych półek.

Pieniądze, bo przez Internet robimy bardziej przemyślane zakupy. Kolorowe pachnące produkty nie krzyczą do nas KUP MNIE! Nie ulegamy pokusom, dzieci nie namawiają nas na kolejne słodycze, a my kupujemy tylko to, co jest nam naprawdę potrzebne.

Ja korzystam z dwóch źródeł TESCO i LOKALNY ROLNIK.

Zazwyczaj w poniedziałek wieczorem siadam do komputera i z listą w ręku robię zakupy. Zajmuje mi to zazwyczaj max. godzinę Zakupy z Tesco przyjeżdżają pod drzwi następnego dnia, a Lokalnego Rolnika odbieramy osobiście.

3. PLANUJEMY POSIŁKI NA CAŁY TYDZIEŃ

Plan to bardzo ważna składowa Pogromcy Kuchennego Chaosu. Bez niego, każdego dnia zastanawiamy się, co dziś na obiad! Tracimy na to czas i energie!

Obecnie mam zazwyczaj przygotowany plan posiłków na cały tydzień i nie muszę zaprzątać sobie tym głowy.

Wiecie, dlaczego wielcy tego świata jak Mark Zuckerberg czy Karl Lagerfeld chodzą ciągle w tych samych ubraniach? Nie chcą oni tracić swojej dziennej dawki kreatywności na rzeczy zbędne. Tak samo jest z obiadami! Im dłużej się zastanawiamy, co ugotować i co mamy w lodówce, tym więcej energii ucieka nam w eter.

Pamiętam, jak wieczorami dopytywałam się rodziny:

Ja: a co jutro macie ochotę zjeść.

Igi: NALEŚNIKI

Mati: NIE, NALEŚNIK SĄ ZA CIĘŻKIE, SAŁATKĘ BYM ZJADŁ

A ja w głowie mieliłam czy powyższe to dobry pomysł, przecież mamy jeszcze wędliny w lodówce, jajka, otwarte sery itp.

Czas, energia, czas, energia… I tak schodziło nam pół godziny na dywagacje, co by tu zjeść. Z wytyczonym planem na cały tydzień ten problem mamy z głowy.

Zaglądamy jedynie do listy: PONIEDZIAŁEK – makaron z warzywami Bam, upewniamy się, czy na pewno wszystko kupiliśmy i do dzieła.

4. LISTĘ ZAKUPÓW DOSTOSOWUJEMY DO PLANU DAŃ

Gdy już mamy stworzoną listę dań, na które w najbliższym czasie będziemy mieć ochotę, zabieramy się za zakupy. Jak już mówiłam najlepiej przez Internet. Siadamy, najlepiej z przepisami (żeby nie zastanawiać się nad każdym pojedynczym daniem) i dokonujemy zakupów. Wtedy jedziemy po kolei -poniedziałek, wtorek itp.

5. ZUPOM NA OBIAD MÓWIMY NIE!

Zupy na obiad w tygodniu to totalna strata czasu! Samą zupą się nie najesz, a czas poświecić trzeba! Chyba że gotujesz takie, że łyżka staje i cała Twoja rodzina jest w stanie się nią najeść. Zupy w tygodniu, gotuję czasem na kolacje. Z reguły zimą, żeby rozgrzać się przed spaniem. Najlepiej sprawdzają się kremy, są one szybkie i łatwe. Bez bawienia się w gotowanie bulionów, wywarów itp. Ma być szybko i łatwo! Jeśli zupa z kolacji Ci zostanie, wykorzystaj ją jako miłe urozmaicenie do obiadu na następny dzień.

6. MROZIMY I PODPISUJEMY MIĘSO I RYBY

Po dostawie zakupów internetowych do domu, wszystko należy uporządkować. Na wierzchu zostaw jedynie to mięso bądź rybę, które będziesz używać w najbliższych dniach. Resztę zapakuj w specjalne torebeczki, podpisz i włóż do zamrażalnika.

7. WARZYWA I OWOCE PRZECHOWUJEMY ZGODNIE Z ZALECENIAMI

Jeśli nasze owoce i warzywa, kupowane raz w tygodniu, będą źle przetrzymywane, szlag trafi cały plan. Bardzo ważne jest, żeby stosować się do zasad przechowywania świeżych produktów. Tak, aby nie musieć niczego wyrzucać. Sprawa oczywista, że czasem coś się popsuje. Ale starajmy się minimalizować ryzyko.

8. LISTĘ ZAKUPÓW SPISUJ NA BIEŻĄCO

Jeśli tylko skończy ci się cukier, zapisz! Jesteś mamą, za trzy minuty zapomnisz. Zapewniam Cię.

Miej w kuchni notes lub tablicę, gdzie zawsze spisujesz takie rzeczy. Poproś też, o to pozostałych członków rodziny.

9. PRODUKTY DŁUGOTERMINOWE KUPUJ Z MIN TYG. ZAPASEM

Produkty długoterminowe, (jak sama nazwa wskazuje) mają dłuższy termin przydatności. Rób przynajmniej zapas jednej sztuki tak, żeby zawsze mieć pod ręką więcej mąki, cukru czy herbaty.

Wszystko oczywiście zależy od ilości miejsca, jaką dysponujesz w kuchni. Jeśli masz spiżarnię, możesz zrobić większe zapasy. Jeśli masz małą kuchnię, przemyśl, co jest niezbędne i bez czego się nie obędziecie np. w niedzielne popołudnie, gdy sklepy będą już zamknięte – a będą wkrótce:)

Zastanów się, z jakich produktów możesz zrobić zapasy i zakup je na początek razy dwa, później uzupełniaj jedynie kończącą się sztukę.

W mojej kuchni panował kiedyś wieczny chaos.

Ogrom różnych spraw zaprzątających mi na co dzień głowę, sprawiał, że kuchenne sprawy wymknęły się spod kontroli.

Nie lubię wyrzucać, nie lubię za długo zastanawiać się nad jadłospisem, a już zdecydowanie nie cierpię poświęcać czasu na szwendanie się po markecie, gdy zamiast tego mogę zrobić wiele innych, zdecydowanie ciekawszych rzeczy.

Zdecydowałam, że coś muszę z tym zrobić. I tak powstał POGROMCA KUCHENNEGO CHAOSU – czyli zestaw żelaznych zasad w kuchni.

Zmiany nie nastąpiły z dnia na dzień, zajęło mi to przynajmniej 2 miesiące, żeby dojść do wprawy i oszczędzać przy tym czas, energię i pieniądze. POGROMCA CHAOSU jest z nami już prawie od roku i co najważniejsze sprawdza się rewelacyjnie. Wszystkie powyższe punkty weszły mnie i mojej rodzinie w nawyk tak mocno, że spożywcze zakupy czy planowanie posiłków to teraz bułka z masłem☺.

A Ty jak radzisz sobie z chaosem w kuchni?:)

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

Continue Reading

Poranki z dziećmi to wieczny poligon? Jak temu zapobiec?

Jak często zdarza się, że poranki w Twojej rodzinie przypominają poligon wojskowy?

Ty, jak opętana biegasz po domu, starając się wszystkich wyszykować. Mąż błąka się i nie do końca wie, co ma ze sobą zrobić. Dzieci w piżamach krzyczą, ganiają się i rozrzucają zabawki.

Próbując ogarnąć sytuację biegasz po domu jeszcze szybciej, rzucając w eter komendy: Ubierzcie się/ Idź z dziećmi umyj zęby/ Spakuj plecak. Naiwnie myśląc, że ktoś je wykona.

Jesteś, jak mało respektowany komendant. Nikt Cię nie słucha, wręcz mają Cię w nosie. W domu bałagan, chaos, zaginione buty, napięta atmosfera. Zaczynasz się denerwować, pokrzykiwać i rzucać granatami.

To, że nie oberwałaś jeszcze latającymi po domu przedmiotami, powinnaś uważać za cud.

Czujesz, że jeśli wszyscy nie stawią się w tej chwili po drzwiami i nie założą butów, zaraz eksplodujesz.

Wychodzicie…

Oddychasz z ulgą, ale czujesz się jakby przejechał po Tobie czołg.

Bitwa przegrana….. znowu.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie się to zdarzało.

Teraz to rzadkość.

Zawarliśmy pokój, zastanowiliśmy się nad rozwiązaniami i wprowadziliśmy je w życie.

1. Wieczorne szykowanie

To jest pierwszy klucz do spokojnego poranka.

Im więcej możesz naszykować wieczorem tym lepiej. Mogą to być ubrania, spakowana torba do pracy czy szkoły, podszykowne śniadania (jak np. zalanie płatów owsianych mlekiem na noc, żeby szybciej wszystko przygotować) i wiele innych. Wszystko zależy od tego, co robisz rano, co zajmuje Ci czas i co możesz przerzucić na poprzedzający poranek, wieczór.

Jeśli codziennie rano, zmagasz się z egzystencjonalnym problem swojej córki, bo koszulka z Elzą jest już niemodna, załatw to wieczorem. Zajrzyjcie razem do szafy i pozwól jej wybrać ubrania na kolejny dzień. Zaznaczając, że to jej wybór i się go trzyma. Unikniesz w ten sposób, porannych fochów i sprzeczek. A o te, rano zawsze łatwiej.

2. Wstań wcześniej

Jeśli rano nie spina Ci się, żeby zrobić to co dla Ciebie ważne, przed wyjściem do pracy jak np. makijaż, prysznic, ćwiczenia, wybór ubrania – po prostu wstań nieco wcześniej.

Najlepiej przed dziećmi, wtedy będziesz mogła zrobić wszystkie te czynności, które wolisz robić w spokoju. Wtedy jest szansa, że:

  • umyjesz się bez publiczności,
  • umalujesz się w miarę prosto, bo nikt nie będzie Cię szarpał za nogę
  • uda Ci się dobrać w miarę pasujące do siebie ubrania
  • będziesz miała 2,5 minuty na wypicie w spokoju kawy

Twój poranek będzie spokojniejszy, bo Ty już będziesz gotowa. Teraz tylko, do ogarnięcia zostaną dzieci.

3. Stosuj się do zasad rutyny

Klucz nad kluczami!

Gdy jest rutyna i plan, wszystko idzie jak po maśle. Gdy codziennie, w miarę możliwości, Wasze czynności są powtarzalne i wykonywane w tej samej kolejności, unikacie konfliktów np. o łazienkę!

Jak wygląda to u nas:

  • Najpierw prysznic biorę ja, później  ogarniam dzieci
  • Mat w tym czasie szykuje śniadanie. Gdy jest gotowe…
  • … wspólnie siadamy do stołu.
  • Zbiorowe mycie zębów (czasem parami).
  • Mati idzie się wykąpać,
  • ja kończę szykować dzieci do wyjścia.
  • Zwarci i gotowi wychodzimy z domu

Przyzwyczailiśmy się do tego rytmu i tak jest nam łatwiej i przede wszystkim milej. Gdy działaliśmy na spontanie to zdarzało się, że dzieci wychodziły z nieumytymi zębami, zapominaliśmy o porannych witaminach, śniadaniu do pracy i innych. Teraz też się to zdarza, bo pod linijkę, to my nie żyjemy, ale jest zdecydowanie lepiej:)

Co więcej, do sprawnego poranka dzieciom też potrzebna jest rutyna. Gdy Iguś wie, co ma rano zrobić, i robi to samodzielnie, jest nam wszystkim zdecydowanie łatwiej. My nie musimy za nim biegać i prosić o poranną toaletę, ubranie się itp, a on nie złości się, że ciągle coś od niego chcemy.

Wstaje rano, ubiera się, ścieli łóżko, czesze, siada do śniadania, myje zęby i wychodzimy. Wie, co rano jest do zrobienia i to robi. Jak tego dokonaliśmy, zdradzę Wam już wkrótce.

Jasne czasem mu się zapomina, czasem mu się nie chce – prawo dziecka. Ale zwykle jednak wykonywanie tych czynności jest dla niego naturalne i nie czuje potrzeby, żeby z tego powodu się foszyć, stawiać i pokazywać swoją niezależność.

4. Komunikujcie się i współpracujcie

Jeśli sposób w jaki wyglądają Wasze poranki, przeszkadza Ci, wypruwa Cię z porannej energii, czujesz się nimi zmęczona – zakomunikuj to innym. Wszyscy tworzycie tę rodzinę i wszyscy powinniście zadbać o to, żeby tak ważny moment jak wspólny poranek, był dla wszystkich miłym rozpoczęciem dnia.

Jeśli denerwujesz się Ty, przenosisz to na innych. Inni nie są obojętni na Twój nastrój i pośpiech, zbierają tego żniwo.

Rozumiem, że ani Twój partner ani dzieci nie mają może naturalnej potrzeby organizacji tej części dnia. Ale zapewniam Cię, że dzieje się tak dlatego, że nie wiedzą jak może być inaczej.

Zakomunikuj im to i spróbuj wytłumaczyć, co jest dla Ciebie ważne, a tym samym, co powinno być ważne dla nich, albo przynajmniej jak nie utrudniać;)

Zastanówcie się wspólnie nad rozwiązaniem i konsekwentnie wprowadzajcie je w życie.

Poranki definiują często nasz cały dzień. Nie pozwól, aby brak komunikacji i wspólnego porozumienia sprawiał, że każdy Twój dzień będzie zaczynał się bitwą o przetrwanie

5.Wrzuć na luz i się uśmiechnij

Nie zapomnę naszych poranków, kiedy po urodzeniu Ignasia postanowiłam wrócić do pracy.

Za nic nie potrafiłam ogarnąć sytuacji. Z jednej strony małe dziecko, które potrzebuje mojej atencji, bo zaraz wychodzę, z drugiej poranne obowiązki. Było słabo. Wiecznie się spieszyłam i dzień w dzień wstawałam skwaszona, bo już wiedziałam, co mnie czeka.

Mieliśmy rutynę, ale nieco inną od opisanej powyżej.

  • Pobudka
  • Przepychanki, kto zajmuje się Ignasiem, kto idzie się kąpać, kto robi śniadanie
  • Foch
  • Kłótnia
  • Trzaśniecie drzwiami na do widzenia
  • Chwila namysłu
  • Telefon z przeprosinami

I tak w kółko!

Jak ja się cieszę, że już mnie to nie dotyczy.

Dziś wstaję, uśmiecham się i wiem, że ten poranek będzie piękny. A na do widzenia, zamiast trzaskania drzwiami, daję mężowi i dzieciom buziaka.

A Ty jak rozpoczynasz swój dzień? Napisz w komentarzu!

Ściskam, Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Dlaczego ja matka, chodzę na randki?

A w sumie, dlaczego chodzimy? Ja i mój mąż. RAZEM!

Gdy czasem opowiadam o naszym małym rytuale znajomym, spotykam się niejednokrotnie z totalnym brakiem zrozumienia.

Ale jak to? Macie na to czas? I tak po prostu zostawiacie maluchy i idziecie? Co na to dzieci? Co wtedy robicie? Nie nudzicie się?

Ja odpowiadam:

Tak, tak po prostu zawozimy dzieci do dziadków i wychodzimy. SAMI.

Idziemy wtedy do spa, restauracji, kina, teatru, lub zostajemy w domu i delektujemy się ciszą.

Nuda? My? NOPE!

A dzieci? Dzieci są przeszczęśliwe na myśl o nocce poza domem.

Czas? Zdecydowanie go mamy, bo mamy go zawsze na to co dla nas ważne.

A przecież jesteśmy ważni dla siebie nawzajem. Ważna jest dla nas nasza rodzina. A żebyśmy mogli tworzyć jej silny fundament, najpierw musimy zadbać o siebie. Więc dbamy i wychodzimyJ

Chodzicie z mężem/partnerem na randki? Jeśli nie, to zobacz, dlaczego warto zacząć.

  1. Randki podstawą do szczęśliwego związku

Zanim pojawiły się dzieci, założę się, że randki i wspólne wyjścia nie były dla Was niczym nadzwyczajnym. Wspólne spędzanie czasu to przecież nieodłączny element związku.

Gdy pojawiają się na świecie szkraby, dochodzi mnóstwo obowiązków, a Wasz wspólny czas schodzi nieco na bok.

Jasne, przebywacie ze sobą, bo razem opiekujecie się dziećmi, razem prowadzicie dom czy śpicie w jednej sypialni. Ale czy macie okazję pobyć, tak po prostu sami, odłączając się od wszystkiego, co dzieje się dookoła? Pewnie dla wielu związków z dziećmi, jest to nie lada przedsięwzięcie.

Dlaczego więc kiedyś poświęcaliście sobie czas, a teraz tego nie robicie?

Autorka „The Best Kept Secret” Janet Reibstein, starając się zrozumieć, od czego zależy szczęście w związku, przepytała o to setki par. Doszła do wniosku, że:

Wszystkie szczęśliwe pary, poświęcały sobie czas, wychodząc np. na randki.

Co więcej stwierdziła też, że:

Jeśli nie potrafimy czasami przedłożyć swojego partnera nad wszystko, co dzieje się dookoła, oznacza to, powolną śmierć dla związku.

Na co dzień dzieje się tak dużo, że czasami zapominamy o tym, co najważniejsze. Wieczne obowiązki, dzieci, dom, praca zaprzątają nam głowę tak mocno, że brakuje już miejsca na osobę, z którą to wszystko zbudowaliśmy.

Randki to czas wyjątkowy, tylko dla Was. Czas, w którym z dala od codziennego zgiełku, możecie w spokoju porozmawiać, nadrobić zaległości w kinowych nowościach, zrelaksować się i delektować czasem tylko we dwoje.

Nie musicie wychodzić, nie wiadomo gdzie i za ile. Możecie iść gdziekolwiek, ważne żebyście, zrobili to sami, bez dzieci.

  1. Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci

Kiedyś usłyszałam: Randki? Przecież macie dzieci, to takie egoistyczne…

Biorę to na klatę. Oczywiście jest to egoistyczne, bo przecież raz na miesiąc, lub o zgrozo raz na dwa tygodnie spędzamy wieczór bez dzieci. Aaaaaaaaaa, co z nas za rodzice!!!

One tam biedne, wywożone do dziadków, na pewno są nieszczęśliwe i płaczą z tęsknoty za rodzicami. Jak my śmiemy dobrze się bawić, gdy one przeżywają tam takie męki?

Gdyby usłyszał to mój sześciolatek, popukałby się pewnie w głowę. I powiedział:

Mama, tata, randka??? JUPI, JADĘ DO DZIADKÓW!

Szczęśliwi rodzice = szczęśliwie dzieci z dwóch powodów:

Z jednego bardzo przyziemnego, bo nocka u dziadków to zawsze niezła atrakcja. Oni przecież widzą mniej, a szczególnie mniej, jeśli chodzi o ilość spożywanych słodyczy. A także nie mają w domu zegarków, gdy chodzi o odmierzanie czasu przed TV;)

A z drugiego takiego, że gdy rodzice mają czas tylko i wyłącznie dla siebie, mogą odciąć się od codzienności, pośmiać się, zrelaksować i co najważniejsze wrócić z OLBRZYMIĄ DAWKĄ POZYTYWNEJ ENERGII!

Jest w sumie jeszcze jeden powód, taki trochę powstający jako efekt uboczny.

Tęsknota w miłości też jest wskazana!

Bo gdy mamy okazję za kimś zatęsknić, mamy też okazję przekonać się, jak bardzo nie umiemy bez kogoś żyć. Zarówno w związku, jak i w relacji dziecko- rodzic.

Gdy w sobotę wracamy po nasze maluchy, nie ma nic piękniejszego niż uściskać je ponownie w ramionach.

I wbrew oskarżeniom o egoistyczne pobudki rodzice wychodzący na randki stanowią bardzo silny fundament szczęśliwej rodziny.

Bo czy lepiej jest mieć rodziców, którzy są non stop w domu dla dobra dzieci. Ale w efekcie sfrustrowani codziennymi obowiązkami, warczą na siebie, niemiło się do siebie odnoszą i – co gorsza – przenoszą to na dzieci?

Czy może lepiej dać im chwilę oddechu, niech wyjdą, naładują baterie i wrócą z uśmiechami na twarzy? Dzieci od nich odetchną, ale też się odrobinę za nimi stęsknią. I wszystko będzie w równowadze.

Odpowiedź na pytanie musicie znaleźć sami.

  1. Dobry przykład dla dzieci

Jeśli do tej pory żadne z powyższych Cię nie przekonało. To może warto się zastanowić, jaki przykład dajecie swoim dzieciom, nie wychodząc na randki i nie spędzając wspólnie czasu? Co im tym sposobem pokazujecie?

Czy przypadkiem nie to, że dorosłe życie, to dopiero jest nudne i przytłaczające?

Spędzając ze sobą czas, bez dzieci, pokazujecie im, że tam za domowymi ścianami istnieje też życie, którym Wy potraficie się cieszyć.

Dzieci powinny wiedzieć, że dorosły świat to też fajna sprawa. A nie, jedynie opieka nad kolejnym pokoleniem

mówi Linda Blair (autorka The Key to Calm).

Tak samo gdy, realizując swoje pasje i marzenia, pokazujecie im, że warto je mieć, bo życie jest wtedy ciekawsze i barwniejsze. Tak samo chodząc na randki, dajecie przykład, że warto inwestować w czas dla siebie, gdyż procentuje on trwałością Waszego związku.

Co więcej, pokazujecie im, że się kochacie, lubicie ze sobą przebywać i nadal jest coś, co Was łączy. Dajecie im w ten sposób też do zrozumienia, że tworzycie solidny fundament rodziny, którą wspólnie tworzycie.

Dajecie im też przykład, że warto okazywać sobie uczucia i pokazujecie jak oni powinni traktować swoich przyszłych partnerów, gdy dorosną.

Czy Twoi rodzice okazywali sobie uczucia i dbali o swoją relację? Czy Twoje obecne zachowania, nie biorą się z tego, co u nich kiedyś zaobserwowałaś?

Zwolnij na chwilę i zastanów się, jak wpływ, to co robisz teraz, będzie miało w przyszłości na Twoje dzieci. Jaki przykład chcesz im dawać? Co chcesz, żeby zapamiętały?

Przemyśl i podejmij właściwą decyzję. Jeśli uznasz, że nie ma to sensu – Ok. Najważniejsze, żebyś zrobiła to świadomie.

  1. Przerwa od robienia

Po co mamy wychodzić, skoro czas razem możemy spędzić w domu, jak dzieci pójdą spać?

No tak, ale czy w domu nie jest zwykle coś do zrobienia? A to pralka, a to jeszcze kilka talerzy do umycia? A to podłogę wytrzeć, do mamy zadzwonić itp.?

Zawsze coś się znajdzie. Też tak kiedyś próbowaliśmy, ale domowe warunki, gdy dzieci jak na złość właśnie tego wieczoru się przebudzały, a lista obowiązków łapała nas na każdym rogu, po prostu nie sprzyjały i plan spalił na panewce.

Gdy wychodzisz z domu, gdziekolwiek, może być spacer po parku, kino, romantyczna kolacja, albo take away w pobliskiej budce, masz pewność, że ani dzieci, ani obowiązki nie przeszkodzą Wam we wspólnym wieczorze.

Nie musicie nic robić, jedyne co musicie, a w sumie chcecie, to być ze sobą i cieszyć się wolnym czasem!

  1. Pokazuje zaangażowanie

Wychodząc razem raz na dwa tygodnie, pokazujecie sobie, że Wam zależy. Udowadniacie, że umiecie odciąć się od codzienności i w spokoju, z pełnym zaangażowaniem się wysłuchać i poświęcić sobie uwagę.

Często w ciągu dnia, gdy dzieci biegają po domu, nie jesteście w stanie normalnie, tak od serca ze sobą porozmawiać. Wszystko odbywa się zazwyczaj w biegu, rozmowy przerywane są sprzeczkami między rodzeństwem lub milionem pytań do. Gdy dzieci idą spać, Wy też często jesteście już na tyle zmęczeni, że na głębsze rozmowy nie macie już zwyczajnie siły.

Planując wspólny wieczór, pokazujecie sobie nawzajem, że Wam zależy. Że mimo tego, że Wasze życie nie wygląda już tak jak kiedyś (gdy mogliście poświęcać sobie 100% uwagi), to nadal jesteście dla siebie ważni.

Najbardziej prozaiczna sprawa, jak to, że chcemy tego wieczoru wyglądać ładnie dla drugiej osoby, jest sprawą wysokiej rangi.

Zbierając informacje do tego artykułu, wpadłam na świetne zdanie (wypowiedziane przez jednego z klientów pewnego terapeuty od związków):

“Randki to tańsza forma terapii, znacznie tańsza niż rozwód, a w dodatku przyjemniejsza”

Chyba coś w tym jest;)

DODATEK Umacniajcie swój związek poprzez wspólne wyzwania

Tak szczerze, spójrzcie sobie w oczy i zastanówcie się, czy po 10 latach małżeństwa nadal czujecie do siebie tę samą chemię?

Jeśli tak to nie wiem, skąd się urwaliście, ale założę się, że jednak większość odpowie raczej: Chemia? Dawno i nieprawda:P

Czyż nie mam racji?

Okazuje się, że aby wskrzesić ponownie iskierki w związku, nie wystarczy jedynie wychodzić ze sobą do kina. Należy wymyślić coś, co dla obojga będzie stanowiło jakieś wyzwanie, np. wspinaczka wysokogórska, labirynt zagadek czy układanie bardziej zaawansowanych puzzli.

Psychiatra Artur Aron w roku 1974 opublikował badanie, w którym udowodnił, że ambitne lub wymagające czynności dają nam poczucie rozwoju osobistego, co w rezultacie może być kluczem do szczęśliwego związku.

Podobno wyzwania łączą i zbliżają ludzi. Jeśli macie w planach wspólne osiągnięcie jakiegoś celu, szanse na Waszą udaną relacje wzrastają. Stagnacja i brak celu nie wpływają korzystnie.

 Ps. My już mamy swój cel: Bachata od września WELCOME TO!

 

 

Plan działania

Pierwszy krok: Podejmijcie wspólną decyzję o dniu, w którym będziecie chodzić na randki

Drugi krok: Zadzwońcie do dziadków i ustalcie z nimi zasady przejęcia maluchów

Trzeci krok: Zdecydujcie, gdzie pójdziecie na pierwszą randkę

Czwarty krok: Podnieście poprzeczkę wyżej i wymyślcie wspólne dla siebie wyzwanie

Piąty krok: Cieszcie się Waszym wspólnym czasem

POWODZENIA!

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading
1 2 3 6