Odrobina elegancji

tatuum, awionetka

Nie podążam ślepo za tłumem, to co popularne i na czasie rzadko do mnie przemawia. Nowe fasony, kolory i hity sezonu tak i owszem, ale w niewielkim ilościach. Definiuję swój styl jako niezaplanowany, może czasem trochę chaotyczny. Zależy on w dużej mierze od mojego nastroju, planów na dany dzień i pogody. Z łatwością przeskakuję ze szpilek w tenisówki, obcisłych topów w luźne blazery, ze spódniczek w spodnie i tak dalej. Spokojnie można mi zarzucić brak spójności i dwulicowość zodiakalnego bliźniaka. Jakkolwiek by tego nie nazwać, ja czuję się z tym dobrze, a reszta jest poza mną.

W dni, kiedy pragnę poczuć się kobieco, stawiam na odrobinę wyrafinowaną elegancję. Taki look w moim mniemaniu powinien być w miarę klasyczny, ale niezbyt nudny. Często dodaję więc do niego małe smaczki. Dziś postanowiłam poszaleć z dość mocno rzucającą się w oczy skórzaną spódnicą. Dobrałam do niej czarny top na ramiączka. Prosty w formie tak, by nie odwrócił uwagi od ręcznie wykończonej talii spódnicy. Żeby nie było zbyt ą ę zamiast klasycznych czarnych szpilek założyłam białe z odrobiną fantazji. Całość dopełniłam nietypową torbą z koła i okularami vintage.

Spódnicę wyszukałam podczas jednej z moich wizyt w Londynie. Nigdy do końca nie pożegnałam się z tym miejscem. Jego magia przyciąga jak magnes, stąd te częste wizyty na wyspach. Podróżuję tam w poszukiwaniu wspomnień z lat studenckich i dobrego shoppingu. Obowiązkowym punktem turystycznym są moje ulubione vintage shopy i eventy, w które staram się celować. Spódnica pochodzi od przemiłej starszej pani.  Przyniosła ją klientka w sędziwym wieku, twierdząc, że jej już chyba nie posłuży, a ona może ją komuś sprzedać. Cóż za fart, że byłam jedną z pierwszych osób na stoisku i szybko przechwyciłam to cudo! Z perspektywy czasu żałuje, że nie dopytałam o więcej szczegółów na temat ten spódnicy. Na metce widnieje napis “Haute Couture Free Way“, co pewnie oznacza, że była stworzona dla kogoś pod specjalne zamówienie. Ale to tylko moje domysły. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy w mojej szafie i żeby tylko za bardzo mi się nie przytyło, bo będzie musiała iść w odstawkę.

Buty jak buty, mam na ich punkcie totalną obsesję. Im bardziej fantazyjne, tym lepsze. Totalnie oszalałam na punkcie tych łatek. Hego’s nigdy nie zawodzi:) Buty idealne na co dzień, jak i do eleganckiej stylizacji. Torba natomiast, pochodzi od zaprzyjaźnionej marki Come Bag, fantazyjne kształty to ich specjalność, no i ta jakość:)
A na koniec moje ukochane okulary. Dostałam je kiedyś od cioci mojego męża, a w sumie to je sobie wyprosiłam;) Ciocia jak to ciocia lubi chomikować różne rzeczy i przy okazji pochwaliła się tymi okularami z lat 70. Nie nosi ich od dawna, więc po co miały się kurzyć:) Od tamtej pory się z nimi nie rozstaję. Dobrze, że zainwestowałam w wymianę szkieł, bo te poprzecierane czasem utrudniały mi jazdę samochodem:P

Miłego oglądania!

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

Spódnica – Vintage Haute Couture Free Way, Top -Zara, Torba – Come Bag, Buty – Hego’s, Okulary – Vintage


fot. Mr Blacksheep Photography https://www.facebook.com/Mr.BlacksheepPhotography/

You may also like

5 Comments

  1. Strasznie lubię kiedy ktoś nie goni ślepo za trendami. Świetny blog, zdjęcia mają w sobie coś z magazynów modowych. Zazdroszczę możliwości odwiedzania londyńskich vintage shop’ów, marzą mi się takie wyprawy. 🙂

  2. Zachwycające… To jest naprawdę nieziemski zestaw- uwielbiam taką niezakłóconą równowagę, gdzie każdy element widać i jest istotny, a jednocześnie żaden nie przytłacza i nie zagłusza innego. Fantastycznie, że to tu wrzuciłaś:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *