Istne szaleństwo!

tatuum, awionetka

Czasami wydaje mi się, że goniąc za swoimi pasjami, prowadzę, a raczej prowadzimy wraz z mężem i dziećmi dość nietypowe i szalone życie. Czasami też zastanawiam się, czy aby przypadkiem nie powinniśmy stać się bardziej normalną i stateczną rodziną. Myśl ta gości w mojej głowie nie dłużej niż 30 sekund, bo wtedy zdaję sobie sprawę, że nie zniosłabym nudy i pustki dnia codziennego.

Każde z nas ma swoje pasje i marzenia, nie są one spójne, ale na każdym kroku próbujemy je łączyć tak, żeby mimo wszelkich przeciwności razem je realizować. Mój mąż zapalony rysownik i ja modowa fanatyczka próbujemy wpleść nasze fanaberie w masę obowiązków związanych z dziećmi i normalnym życiem. Bywa czasem ciężko, bo codzienność potrafi przytłoczyć nadmiarem przyziemnych spraw. Ale nie poddajemy się, a dzieci zawsze towarzyszą nam w naszych szaleństwach.
Tak też było tym razem. Piękna plaża, zachód słońca i my. Ktoś by pomyślał istny relaks nad polskim morzem! Ale wróćmy do początku. Piątek wieczór, mąż wpada z pracy do domu, pakuje się naprędce, bo przecież nie było czasu, żeby zrobić to dzień wcześniej. W pośpiechu dopychamy samochód, wózkiem, bujaczkiem i innymi takimi. Wyruszamy! A jedziemy na weekend do Gdańska, na spotkanie rysownicze! Wohooo! No tak ten to sobie wymyślił! Targać całą rodzinę 300 km nad morze tylko po to, żeby sobie jakieś budynki narysować – niejeden by sobie pomyślał. Ale dla nas to jest czas, który zamiast osobno możemy spędzić razem!

Łatwe zadanie to dla mnie nie było! Ja, dwójka dzieci i rynek w Gdańsku w sobotnie południe. Dzizas jak ja się po pachy umęczyłam. Młody delikatnie rzecz ujmując kaktus w gaciach, młoda, jak to młoda w takich momentach oaza spokoju, ale bezobsługowa to ona nie jest. Tak więc w szale pilnowania młodego, żeby nie zaginął w tłumie, odpowiadania mu na milion pytań, zagadywania małej, żeby jej się nie nudziło i wplatania w to posiłków dla dwojga i kawy dla mnie, minęło nam kilka bardzo intensywnych godzin w centrum Gdańska. A tymczasem grupa rozmarzonych rysowników oddawała się namiętnie swojej pasji. Wybiła 17! Koniec spotkania, koniec mordęgi! Tutaj zwalniamy tempo, bo czas na wspólną kolację, było pysznie i przemiło. Nic tylko wrócić do hotelu i odpocząć… Ale po co???, Może jeszcze uda nam się strzelić jakąś fajna sesję nad morzem?! No to ładujemy dzieciaki do auta i sruuu. Sprint na plażę, bo zaraz zajdzie słońce. Mała w chuście u męża przycina komara. Młody nim się obejrzeliśmy moczy całe ubranie, ale za to banan mu z twarzy nie schodzi. Ja w pośpiechu przebieram się w sukienkę. A mój ukochany majstruje coś przy aparacie, bo z tego wszystkiego zapomniał jak go obsługiwać. Cyk, cyk, cyk, słońca nie ma, 4,5 minuty sesja gotowa! A teraz już możemy usiąść i pośmiać się z naszego szaleństwa! Dla sprostowania niedziela była tylko dla nas, zero rozmów o pasjach, pracy i problemach. Tylko my i morze! Uwielbiam moje życie!

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

tatuum, awionetka

Sukienka – ASOS, Sweter – Mango


fot. tym razem mój mąż:P

You may also like

11 Comments

  1. Świetnie piszesz, do tego wrzucasz piękne zdjęcia. Moja jedyna uwaga to byś dzieliła tekst na mniejsze części i robiła odstępy 🙂 Jestem ślepawa i po prostu trudniej czyta mi się taki ciągły tekst więc to jedynie dobra rada a nie żaden przejaw krytyki 🙂 Blog na duzy plus 🙂

  2. Cudowne szaleństwa i cudowne życie! Każdemu odpowiada coś innego, ale ja podobnie jak Ty, staram się szaleńczo spędzać czas. Chociażby teraz jestem w Gdańsku, jadąc z Warszawy przez Szczecin (jeden z punktów służbowych) tylko po to by popracować obok męża, który jest w podróży służbowej. Nuda u nas jest nieakceptowana.
    A swoją drogą przepiękna sesja i sukienka.

    1. Szalone życie to cudowne życie:) jest później co wspominać:) Super, że macie taki związek i razem mówicie nudzie NIE! Aż serce rośnie jak słyszę o takich parach:) Żyj jakby jutra miało nie być! Ściskam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *