Od Spidermana aż do Diora, czyli historia miłosna niby przypadków!

tatuum, awionetka

Nie ma życiu chyba nic piękniejszego niż dwoje ludzi, którzy nawzajem się inspirują, mobilizują i wspierają w działaniu.
Czasem trochę obok siebie, nieobecni i skupieni na celu, ale zawsze wyrozumiali i wrażliwi na drugą stronę. Wymieniamy się pasjami, motywujemy do działania, a nawet czasem łączymy to, co każdemu z osobna przynosi radość i spełnienie.
Dość mocny wstęp do tego, że chcę napisać, jak to mąż zaraził mnie komiksem, ale tak się to właśnie u nas dzieje. Podpatrujemy swoje pasje, uczymy się od siebie nawzajem, a nasze światy niepostrzeżenie się przenikają.

Zaczęło się niewinnie od kilku pozycji science fiction i paru obyczajówek. Powoli odkrywałam piękno ilustracji, a sam komiks pozycjonował się bardziej w kategoriach sztuki niż fanaberii chłopców mających bzika na punkcie super bohaterów.
Gdy po niespełna dwóch miesiącach otwarcia umysłu na pasję mojego męża wpadła mi w ręce pozycja Anne Goetzinger, potwierdziło się, że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Ten dość abstrakcyjny jak dotąd świat komiksu połączył się z moją bajką. Tworząc wspaniałą symbiozę w postaci cudownie zilustrowanego komiksu modowego Girl in Dior. Czekałam na przesyłkę z taką niecierpliwością, z jaką niejeden chłopiec zagryzający paznokcie czeka na kolejną część Spidermana.

Mam! Dostarczono prosto do biura. Korzystając z wolnego popołudnia, zaszyłam się w jednej z kawiarni, całkowicie przenosząc się do roku 1947 i pierwszego pokazu Diora. Numero une, number one i Marie-Therese wychodząca na wybieg a w tle odgłosy szeleszczących tkanin… Nie ma mnie, piję kawę, wyłączyłam telefon, jestem tam…bez odbioru!

tatuum, awionetka

Girl in Dior to opowieść o dziewczynie pragnącej pisać o modzie. Bacznym okiem obserwuje pierwszy z pokazów wielkiego projektanta. Dopasowana góra podkreślająca talię i mocno rozkloszowana spódnica stworzona z wielu metrów materiału przełamują skromność dominującą w powojennych czasach. Pokaz wzbudza wiele kontrowersji a projekty stają się wstępem do modowej rewolucji.
“Dear Christian, Your dresses have such a new look” – mówi Carmel Snow, redaktor naczelna Harper’s Bazar po pokazie (www.dior.com)
Clara, bo tak ma na imię główna bohaterka komiksu szybko rezygnuje z pisarstwa i przypadkowo rozpoczyna karierę modelki w domu mody Dior. Stając się jedną z muz wielkiego mistrza, oprowadza nas po świecie elegancji, mody i znanych osobistości.

Fabuła jak niektórzy jej zarzucają może odrobinę płytka i bez większego przesłania. Osobiście skupiłam się chyba bardziej na doświadczeniach wizualnych, całkowicie zapominając o treści. Zapytana, o czym była ta historia bez wahania odpowiedziałabym, że o sukniach i pokazach… Perfekcyjny przykład braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Takie czasy!

Anna Getzinger, poprzez swoje ilustracje i nowatorskie podejście, przedstawia świat wielkiej mody w nieco bardziej osiągalny dla przeciętnego czytelnika sposób. Zabiera nas w nieznane i pozwala doświadczyć atmosferę pokazów, splendoru i mistrzowskiego krawiectwa. Jak dla mnie to wystarczający powód, aby uznać ten prekursorski występek za genialny a doświadczenia z komiksem modowym za nieocenione.

tatuum, awionetka

I tak to już u nas jest! On coś lubi, ona po cichaczu testuje. Ona bardziej szalona, on też tak chce i nagle odkrywa w sobie duszę artysty. Niby zupełnie różni, niby z początku tyle ich dzieliło, bo inne pasje, charaktery i życiowy attitude. A tu nagle BUM symbioza przejawiająca się w pazerności poznawania świata i drugiego człowieka. I nie tylko o komiks się tu rozchodzi. Choć w dużej mierze, bo właśnie mniej więcej na tym etapie pojawiły się nam pierwsze wizje bloga, którego właśnie czytacie. Rozchodzi się również o to, że im bardziej otwarci jesteśmy na świat i ludzi tym więcej ciekawych możliwości znajdujemy wokół siebie. Niby przypadkiem złapałam za komiks z mężowej nietykalnej półki z książkami. Niby przez przypadek chwilę później wpadłam na wpis na Vumagu, że modowy komiks podbija serca francuzek. I takich „niby przypadków” po drodze było całkiem sporo. Aż doszłam do momentu, w którym zdecydowałam, że chcę założyć tego bloga a męża mianować jego artystycznym wsparciem. Ja kocham modę, on komiks i rysunek. GeeWay to taki jeden z wielu mostów, który łączy nasze dwa światy.

tatuum, awionetka


fot. Mr Blacksheep Photography https://www.facebook.com/Mr.BlacksheepPhotography/

You may also like

23 Comments

  1. Super sprawa, że z mężem się tak uzupełniacie i wzajemnie inspirujecie 🙂 Piękna rzecz i strasznie Wam tego zazdroszczę 🙂 Blog bardzo ciekawy, przejrzysty i bardzo ładne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Będzie Ci łatwiej jak mąż Cię wspiera 🙂 Jeśli masz jeszcze pomoc z jego strony przy blogu to już super. Mój to technologiczne beztalencie chociaż podziela ideę mojego bloga to technicznie nie potrafi pomóc, w sumie i tak tego nie potrzebuję bo ja akurat kocham internet, grafikę i wszystko z tym związane 🙂

    Powodzenia!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *