Dlaczego warto opuścić rodzinę? – poradnik dla ambitnych kobiet!

spełniona mama

Nie masz czasem ochoty wszystkiego pieprznąć, wyjść z domu i zacząć żyć pełnią życia? Zamiast jak ten niewolnik ślęczeć w domu przy garach, zajmować się dziećmi i nie daj boże mężem! A pewnie, że masz, a ja udowodnię Ci, że warto!

 

Opuszczając rodzinę i domowe gniazdko:

  1. Zyskasz niezależność i nikt nie będzie Ci już więcej truł dupy.
  1. W końcu będziesz miała czas dla siebie (spa, fitness, fryzjer), bo do tej pory chodziłaś pewnie jak pożal się Boże straszydło.
  1. Będziesz mogła swobodnie realizować swoje marzenia i pasje, bo o tych, to już na bank dawno zapomniałaś.
  1. Nadrobisz stracony czas w świecie kultury, bo pewnie czujesz się jak neandertalczyk nie wiedząc, że pół roku temu Leo dostał Oskara.
  1. Pozbędziesz się tego nadmiaru tłuszczyku, który zaczął skrzętnie oplatać Twoje ciało.
  1. Wyjdziesz do ludzi, spotkasz się z koleżankami i odbudujesz swoje interpersonalne relacje. Bo życie niewolnika, jak wiesz, trochę uwstecznia.
  1. Staniesz się wolną kobietą, która robi to, co chce i kiedy chce!

To co pakujesz walizki i uderzasz na podbój świata?

 

 

 

Nie brzmi zachęcająco?

 

 

Hmmmmmmmmmmmmmm………………………

 

 

Wahasz się jeszcze?

 

 

I masz rację!

Przecież Ty sobie świata bez nich nie wyobrażasz! Dam sobie rękę uciąć, że rozważałabyś powrót do domu już na pierwszym skrzyżowaniu!

Życie nie jest ani białe ani czarne. Nie musisz wybierać albo rodziny albo fajnego życia. Możesz mieć jedno i drugie. To, że zostałaś mamą nie oznacza, że nie możesz cieszyć się życiem jak nastolatka. Wszystko to kwestia wypracowania pewnych nawyków. Spełniona kobieta to szczęśliwa mama i żona. Zapraszam do śledzenia mojego bloga, pokażę Ci jak znajduję balans między domowymi obowiązkami a swoimi potrzebami. Zdradzę Ci moje sposoby na znalezienie czasu dla siebie, poprawienie produktywności w ciągu dnia i wiele, wiele innych sposobów na większe zadowolenie z życia. Wszystko testuję na sobie i dzielę się moimi doświadczeniami:) Zapraszam!

rys. Mateusz Hajnysz https://www.facebook.com/nerdsketcher/

You may also like

36 Comments

  1. Zaczęłaś mocnym uderzeniem, tak, że nawet mnie – dosyć niezależnej osobie, włączył się mały bulwers. Później wszystko wyjaśniasz – też tak uważam, długo się plątałam, mieszkałam to w Krakowie, to w Katowicach, nigdzie nie mogłam za bardzo sobie ułożyć życia, cały czas tęskniłam za… rodziną, która była daleko. I wróciłam, teraz znalazłam pracę w moich okolicach, mam blisko dobrych przyjaciół (którzy nie są na chwile, ale znam ich od przedszkola), nie jestem w ciągłym stresu i nie biegam za nie wiadomo czym. Trochę tęsknię za większym miastem, ale wolę żyć spokojniej, a mimo wszystko w dobrym, sprawdzonym i nie-fałszywym środowisku 🙂
    Pozdrawiam serdecznie,
    Gaba

    1. Oczywiście wolno Ci tak myśleć, bo wiesz co ja kiedyś tez tam myślałam. Tylko, że wtedy nie byłam zbyt szczęśliwa. A świadomość, że nic już nie mogę zmienić w swoim życiu, bardzo mnie przygnębiała.
      Na tym blogu nie staram się sprzedać wyidealizowanej wizji PERFEKCYJNEJ PANI DOMU, która jeszcze w między czasie uprawia sport, chodzi do kosmetyczki, kina, no i oczywiście zajmuje się dziećmi. Chciałabym pokazywać kobietom, że życie to sztuka wyboru. Jeśli przykładowo: wybierasz sprzątanie co dwa dni, zamiast robić to raz na tydzień , a czas który zaoszczędziłaś na sprzątaniu poświecić na zajęcia tańca. To, to jest Twój wybór! To Ty podjęłaś świadomą decyzję, że „musisz” posprzątać zamiast iść potańczyć. Ale jeśli bardzo zależy Ci na tych zajęciach, to nie mów mi, że się kurna nie da odpuścić tego sprzątania, bo się da! Od kurzu jeszcze nikt nie umarł;)
      Mam nadzieję, że przybliżyłam Ci moją wizję, ale oczywiście nadal masz prawo się z nią nie zgadzać. Serdecznie pozdrawiam:)Miłego dnia

  2. Dokładnie tak! NIe wiem dlaczego ale ja na początku macierzyństwa myślałam że już nic nie bedzie takie jak było. Teraz po 3 latach widzę że to jest moja decyzja czy chcę żeby było fajnie i kompromisowo czy wolę się użalać że na nic nie mam czasu.
    Macierzyństwo uczy, również tego jak radzić sobie z dużą ilością obowiązków:)
    Pozdrawiam

    1. Tak to prawda czas nas uczy pewnych rzeczy. Dokładnie tak samo miałam. Najpierw czarna dziura, a dopiero później dostrzegłam światełko w tunelu i uwierzyłam, ze się da. Super, ze też tak myślisz. I masz rację macierzyństwo uczy jak sobie radzić z dużą ilością obowiązków, a jeszcze bardziej tego jak sobie z nimi radzić jedną ręką;)

  3. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Faktem jest, że życie po urodzeniu dziecka się zmienia, ale to nie oznacza, że mamy rezygnować z siebie i swoich marzeń i pasji. Czasami coś musimy odłożyć w czasie, czasami go zwyczajnie zabraknie, ale musimy pamiętać o sobie bo “szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko” 🙂

    1. ojej piękne i mądre słowa. Tak właśnie szczęśliwa mama to i szczęśliwi inni członkowie rodziny. Jeśli chcesz zmian to zacznij od siebie:) Dziękuję Ci za ten komentarz:)pozdrawiam

  4. Już przez chwilę pomyślałam, że zachęcasz do porzucania rodziny…:D
    Sama nie jestem jeszcze matką, za to jestem szczęśliwą żoną. Dzięki Ukochanemu mogę spełniać marzenia, mogę robić, co chcę – dopiero po ślubie pierwszy raz poczułam się naprawdę wolnym człowiekiem 🙂

    1. Ojej strasznie piękne to co mówisz:) To skarb mieć takiego partnera przy którym możesz się rozwijać. To strasznie ważne. Mówię to już z perspektywy żony (takiego własnie męża) i mamy dwójki:) Cudnie słyszeć, że są na świecie takie związki:)

  5. Można, a nawet warto. Dla nas i dla rodziny. Nie ma sytuacji czarno-białych. Zawsze za czymś tęsknimy. Ja np: tęsknię za wolnym weekendem bez dzieci, ale gdy jedno z nich wyjeżdża, to po godzinie już tęsknię. Cała przewrotność 🙂

  6. Bardzo dobry wpis 🙂 Zaczynam obserwowac bo jeszcze wiekszosc z nich bardzo mi sie podoba 😀
    Odnosnie tematu, tak mam czasami ochote, pieprznac drzwiami i wyjsc 🙂 Ale zawsze cos mnie hamuje. Teraz jeszcze nie ale z pewnoscia kiedy corka pojdzie do przedszkola a ja wroce w koncu do pracy za ktora tak bardzo tesknie wszystko sie zmieni 🙂

    1. Dzięki śliczne i cieszę się bardzo:) Zdecydowanie! jak pójdzie do przedszkola to wszystko będzie inaczej, jeszcze będziesz tęsknić:P Ja tak miałam. Młody w przedszkolu, ja w pracy a serce się kraja:( Więc czerp jak najwięcej dobrego z tego czasu, który masz teraz:) Szkoda drzwi:P

  7. Najgorszą rzeczą jaką można sobie zrobić, to zapomnieć o tym, że jest się nie tylko mamą i żoną, ale też po prostu kobietą, osobną osobą. Czasem trudny to balans, ale da się nad tym popracować. Ignorowanie własnych potrzeb ma dużą szansę zaowocować właśnie takimi radykalnymi działaniami, jak spektakularny bunt i rzucenie tego wszystkiego w cholerę.

    1. Bardzo dobrze powiedziane! Zaniedbywanie siebie może okazać się koszmarne w skutkach! Szczęśliwa i spełniona mama to fundament rodziny:) Dziękuję i pozdrawiam!

  8. Brzmi zachęcająco, zwłaszcza, że wiecznie brakuje mi czasu dla siebie 😉 “Spełniona kobieta to szczęśliwa mama i żona.” – zgadza się, dodałabym jeszcze, że spełniona, szczęśliwa kobieta, to szczęśliwe dziecko i szczęśliwy mąż, bo to wszystko się przeplata i jest od siebie zależne.
    Na pewno będę zaglądać 🙂 Pozdrawiam!

    1. Dokładnie to wszystko jest ze sobą połączone. Więc nie możemy zapominać o sobie, bo później wszystko sypie się jak domino. Pozdrawiam i dziękuję:)

  9. Uwielbiam wychodzić sama albo sama z mężem, ale równie mocno uwielbiam wracać do mojego wymagającego małego człowieka i do domu, w którym czego masa sprzątania. Jakie to byłoby życie bez tych rzeczy? Niekompletne. 🙂

    1. Dokładnie! w życiu musi być równowaga, bez niej wszystko się sypie. Musi być czas dla siebie i męża, żeby z uśmiechem wrócić do dzieci:) Pozdrawiam:)

  10. Bardzo ciekawy tekst 🙂 wiadomo, że nikt rodziny nie opuści ale trzeba znaleźć równowagę między życiem rodzinnym a własną przestrzenią i samorealizacją 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *