Jak zmotywować się do ćwiczeń – najlepsze porady, prosto od fit blogerek!

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

 

– Na kanapie leży leń (matka), nic nie robi cały dzień…

– O wypraszam to sobie ja, nic nie robię????

– Nie!!!! Wróć, jak to? Matka nic nie robi???

– Racja, od nowa…

– Na kanapie przycupnęła matka, zapitala cały dzień…

No właśnie, z reguły udaje nam się na tej pięknej, owianej legendą kanapie JEDYNIE przycupnąć. Jest to często tak wspaniały i błogi moment, że mało której z nas przyjdzie do głowy myśl: CZAS NA TRENING!

No tak, ale trąbią w internetach, że ćwiczyć trzeba, bo to dla zdrowia i dla urody, dla siebie, no i dla męża…

No i co tu robić???

No właśnie, łatwo nie jest! Sama dobrze o tym wiem! Dlatego postanowiłam zebrać dla Was porady od kobiet, które ze sportem na co dzień są za pan brat. To właśnie one wiedzą najlepiej, co zrobić i jak zrobić, żeby nam się zachciało!

 


WIZUALIZUJ SUKCES! -mówi Karolina z biegającamama.pl


 

Yyyy, że co proszę?

Tak, tak, wizualizuj sukces. Użyj siły wyobraźni, by wywołać w sobie uczucie, jakiego doświadczysz, osiągając swój cel.

Karolina jest zawziętą biegaczką, dlatego swoje wizualizacje odnosi do wygranych zawodów.
Mówi: Zaprzęgnij do tego wszystkie zmysły! Wyobraź sobie, jak przekraczasz linię mety, widzisz czas na zegarku, ludzi wokół siebie, słyszysz brawa…

Piękna wizualizacja! Ale nie każda z nas marzy przecież o wielkich zawodach. Dlatego proponuję, zmieńmy obiekt wizualizacji i spróbujmy użyć porady Karoliny w nieco zmienionej formie.

Zaprzęgnij wszystkie zmysły, wyobraź sobie, jak najpierw wchodzi jedna nogawka, potem druga. Materiał spodni bez oporów sunie po Twojej skórze, przesuwając się wyżej i wyżej. A potem łapiesz za guzik, zaciskasz zęby, ściągasz materiał i jest! Zapięte!!!
Odwracasz się do lustra i widzisz siebie, w spodniach, o których tak dawno marzyłaś;)

I jak, odpowiada Ci taka wizualizacja?

Karolina uważa również, że fundamentem każdych zawodów jest solidne przygotowanie, które powinno iść w parze z treningiem mentalnym. I jak twierdzi, taki trening nie tylko dla zawodowców! Przyda się on każdemu, bo pomaga on w sporcie, ale i też w życiu zawodowym.

Pamiętajmy, pozytywne myśli, wywołują pozytywne emocje!

Tak więc, możesz zmienić trenera, środowisko, ale jeżeli nie zmienisz lub nie wypracujesz odpowiedniego sposobu myślenia, to osiągnięcie swoich celów i marzeń z każdym dniem stanie się wzywaniem coraz trudniejszym w realizacji – podsumowuje Karolina.

Także, droga MAMO, musisz uruchomić najpierw swoją głowę, a dopiero później ciało. Czaszka zaczyna dymić od tych wizualizacji, a Ty z każdą sekundą stajesz się bardziej gotowa powstać z kanapy! I udać się na najprzyjemniejszy z treningów, który przyniesie Ci jakże cudowne efekty! Jak mówi Ewa Chodakowska, pamiętaj nowe jeansy czekają.

 


WYRÓB W SOBIE NAWYK I NIE ODPUSZCZAJ-mówi Asia z jogosfera.com.pl


 

Powtarzalność i nawyki mają swoją moc. Jeśli rano nie wypijesz filiżanki kawy, czegoś Ci brakuje, prawda? To jest właśnie, Twój nawyk. Tak samo ćwiczenia i wysiłek fizyczny może zakorzenić się w Twoim życiu. Nie wierzysz? Czytaj dalej, a uwierzysz.

Obecnie Asia jest zaprawioną w bojach joginką, ale jak twierdzi aż 19 lat zajęło jej odnalezienie motywacji do ćwiczeń;) Wysiłek fizyczny traktowała raczej jako karę niż coś wartościowego. Dopóki nie trafiła na zajęcia jogi, gdzie jak pięknie to ujęła „ przepadła”.

Podstawą jest regularność, twierdzi Asia. Jeśli odpuścisz sobie raz czy drugi, pozwolisz sobie na to również kolejne razy. Aż w końcu w sposób naturalny przestaniesz ćwiczyć… I tak, aż do kolejnej wiosny, gdy ponownie stwierdzisz, że musisz coś ze sobą zrobić. I tak w kółko.

Dlatego gdy, bardzo Ci się nie chce, nie odpuszczaj-radzi Asia.

Słyszysz kochana, nie śpij na kanapie, obudź się! Im bardziej Ci się nie chce, tym bardziej musisz to zrobić! Raz odpuścisz to już zostaniesz na tej kanapie na zawsze, Ty i Twój cellulit do towarzystwa!

 


USZYJ SOBIE SPORT NA WŁASNĄ MIARĘ -mówi Ania z fitstylemama.pl


 

Matka maszynka do szycia i dajemy!

Ania twierdzi, że najważniejsze, to znaleźć taką aktywność, która wydobędzie z Ciebie endorfiny. Pod żadnym pozorem nie można się zmuszać do aktywności. Trzeba coś pokochać, aby w tym wytrwać.

Ania na przykład pokochała siłownię. Jest to jej wielka pasja, jak i sposób na idealną figurę. Tak kochana, na idealną!
Więc bierz z niej przykład i poszukaj sportu odpowiedniego dla siebie, a osiągniesz zamierzone efekty.

Ania radzi, że jeśli jesteś na początku swojej przygody zacznij od spacerów, basenu dwa razy w tygodniu, lub biegania. Nie musisz od razu katować się co dzień na siłowni. Wybierz taki rodzaj aktywności, który będzie Ci odpowiadał i sprawiał przyjemność.

Widzisz, nie taki sport straszny, jakim go malują! A nawet może być przyjemny.

Nigdzie też, nie jest napisane, że raz obrany sport musi towarzyszyć Ci do końca życia. Próbuj, eksperymentuj i ciesz się tym. W końcu trafisz na coś, co pochłonie Cię bez reszty – podsumowuje Ania.

I co? Igła Ci się złamała? Nie ściemniaj tylko szyj dalej, dopóki nie uszyjesz czegoś dla siebie!

 


WYZNACZ SOBIE CEL-mówi Patrycja z pokoleniefit.pl


 

Patrycja twierdzi, że słowo pisane ma magiczną moc.
I dużo w tym racji. Przynajmniej ja tak mam, nie wiem jak Wy. Ale, dopóki coś nie wyląduje u mnie w notatniku, nie ma prawa się zadziać.

Najlepiej spisać sobie realny cel i konsekwentnie się go trzymać, najlepiej, żeby był jak najbardziej sprecyzowany – mówi Patrycja.

Cel: schudnę 5 kg w miesiąc, jest zbyt ogólny. Najlepiej nie skupiać się na aspekcie odchudzania, ponieważ wywiera on na nas zbyt dużą presję i źle się nam kojarzy. Lepiej ustalić sobie cel typu: zwiększę swoją sprawność i przebiegnę 10 km lub wykonam cały trening z ulubioną trenerką – radzi Pati.

Jesień jest okresem nieco depresyjnym, dlatego trzeba pamiętać o tym, że trening polepsza samopoczucie i dodaje energii. Jeśli pogoda jest wyjątkowo paskudna i nie masz karnetu na siłownię, zrób ulubiony trening w domu. Lepiej ćwiczyć choćby 10 min dziennie, niż w ogóle – zapewnia Patrycja.

Tak, więc drogie mamy karteczki w rączkę i piszemy nasze cele, a później zostaje nam już tylko ich realizacja. Dziecinnie proste, prawda?

 


STAŃ PRZED LUSTREM-mówi Asia z Fit Matka Wariatka 


 

Stoję i co?

Rozbierz się i popatrz na siebie-mówi Asia. Jeśli nie podoba Ci się to, co widzisz, to najwyższy czas to zmienić. Bo, gdy nie czujesz się dobrze sama ze sobą i nie zaczniesz czegoś robić, to jesteś spalona. Bo to wszystko zacznie się na Tobie odbijać i w końcu dopadnie Cię smutek i depresja.

Asia wie, co mówi, zaufało jej już tysiące kobiet.

Pamiętajcie, piękne ciało to efekt uboczny treningu, najważniejsze jest to, co trening robi z naszą głową-podsumowuje Asia

Dokładnie tak, po treningu endorfiny szaleją, a my zmęczone, ale z uśmiechem od ucha do ucha zazwyczaj padamy na twarz.

A więc kochane, szlafroki w dół , mały striptiz przed lustrem, najlepiej po kąpieli jak radzi Asia. I się oglądamy! Tu fałdeczka, tam fałdeczka… już wiesz, co masz zrobić?

Na kanapę czy do roboty? Co wybierasz?

 

Boginie sportu powiedziały, co wiedziały! Teraz pewnie powiesz, no tak, ale one to pewnie mają dużo czasu, bo nie pracują, bo nie mają dzieci i łatwo jest im się mądrować na tych swoich blogach!
I tu Cię zaskoczę!
One są takimi samymi kobietami jak Ty i ja! Nic nas nie różni, no chyba tylko to, że pewnie one ćwiczą częściej! Ale to jest właśnie najlepszy czas dla nas, żeby to zmienić. Bo skoro one mogą, to czemu my nie?!

Która porada najbardziej przemawia do Ciebie? A może masz jakieś inne magiczne sposoby? Podziel się nimi.


fot. Mr Blacksheep Photography 

You may also like

65 Comments

  1. Jak dla mnie najlepsza porada to ta o wyrobieniu w sobie nawyku 🙂 na wlasnej skorze przetestowalam, dziala!
    Super post, dzieki Gee!
    Xxx

  2. Świetnie napisane! Wszystko to racja, święta racja! Mnie najczęśniej demotywowały zbyt duże oczekiwania i to, że zbyt dużo na raz na siebie narzucałam. Chciałam od razu ćwiczyć 1,5 godziny 5 razy w tygodniu i po dwóch tygodniach zrzucić w pasie 2 cm. Organizm był wykończony, nie miałam siły i ochoty na kolejny trening, a efektów oczywiście nie było:p Pomału, powoli, stopniowo i z pozytywnym nastawieniem! To moja recepta:) Aha i jeszcze jedno: lubię zmieniać ćwiczenia, miejsce ćwiczeń albo dyscyplinę – to odpędza nudę!

    1. Doskonale Cię rozumiem, ja często rzucałam się na bardzo intensywne treningi po długiej przerwie. I oczywiście tak jak mówisz szybko chęci mijały. Super, że teraz zmieniłaś nastawienie, ja tez próbuję. A powiedz jak radzisz sobie teraz ze sportem przy małej? i co obecnie jest na tapecie? ściskam i pozdrawiam!

  3. Do mnie najbardziej przemawia wizualizacja i sport na miarę. Wizualizacja potrafi mnie najlepiej zmotywować- widzę siebie w cudownej sukience i od razu mam ochotę się ruszyć. Ale bez ulubionej dyscypliny trudno jest zmusić się do sportu. Przez lata grałam w koszykówkę i teraz brakuje mi tego niesamowicie. Koszykówka nie była dla mnie sportem, męczarnią, wysiłkiem, tylko szczęściem. Wychodziłam z sali cała mokra i padnięta, ale najszczęśliwsza na świecie. Do tej pory, tylko myśląc o niej, mam ciarki na plecach. Nie potrafię znaleźć zastępstwa dla niej i może dlatego tak ciężko mi się ruszyć na tą nudną siłownię.

    1. No co Ty lubiłaś kosza??? Ja go wręcz uwielbiałam!!!Co więcej, w reprezentacji szkoły nawet grałam:) Ile bym dała, żeby te czasy powróciły. Tak te ciary, wiem o czym mówisz! Może powinnaś jakieś innego sportu zespołowego spróbować? a może nie warto szukać zastępstwa? może jednak powrócisz do kosza? bo niby dlaczego nie? Tylko nie proś mnie o towarzystwo, bo teraz to pewnie już nawet na wysokość kosza nie dorzucę:P a poza tym, szybko do Wawy chyba nie wróce, więc nie licz na mnie:P ściskam!

  4. Ja się zgadzam z Anią z fitstylemama.pl. Trzeba znaleźć taką formę ruchu , która będzie nam sprawiała przyjemność. O ile to możliwe ;)I słowa Asi z jogosfera.com.pl “Powtarzalność i nawyki mają swoją moc” u mnie się sprawdziły.

    1. Możliwe, możliwe:) Nie musi to wcale być katorżnicza praca na siłce lub fitnessie. Może taniec albo rurka?:P a może bieganie. Wiesz, chodzi o endorfiny! Albo dużo seksu i tyle, sprawa załatwiona:) Tylko pamiętaj, ważny jest nawyk:P

  5. Wyrobienie nawyku to podstawa. Nie tylko w ćwiczeniach, ale praktycznie w każdej dziedzinie życia. Ja chce wyrobić sobie nawyk wczesnego wstawania. Mam nadzieję, że mi się uda.

  6. Muszę przyznać, że dla mnie najtrudniejsze jest wyrobienie w sobie nawyku. Jeszcze nie próbowałam wizualizacji, więc…trzymaj kciuki! Pozdrawiam, Renata

    1. Dlaczego akurat ten nawyk jest dla Ciebie najtrudniejszy? Brak czasu? czy coś innego? Wizualizacja, niezła sprawa! Wierzę, że dasz radę! Jakby powiedziała Ewa Chodakowska, pamiętaj, że Twoje ciało, może wiecej, niż podpowiada Ci Twój umysł:) Pozdrawiam gorąco!

  7. Do wyznaczania sobie celu podchodziłabym ostrożnie. W ćwiczeniach nie chodzi przecież o to, żeby je zakończyć po pewnym czasie, kiedy się osiągnie pewien zamysł, ale żeby ruszać się przez całe życie, choćby w siatkami w rękach przez park, po schodach…

    1. heheh siaty to niezłe ciężary. Prawda jest tez taka, że w ciągu dnia wykonujemy często bardzo dużą aktywność fizyczną, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Co do celu, to masz rację, nie powinno wyglądać, to tak, że rezygnujemy gdy już schudniemy te 5-10kg. Bo bardziej niż dla kilogramów, powinnyśmy ćwiczyć dla zdrowia:) ściskam

  8. No mnie się najbardziej spodobała wizualizacja i pisanie. Bardzo to do mnie przemawia. Spróbuję od dzisiaj wykorzystać, chociaż muszę się pochwalić, że od jakiegoś czasu wzięłam się za siebie i już nie tylko siedzę. Nie jest to nic wielkiego, ale na początek jest OK i daje powolutku malutkie rezultaty, nie wspominając o świetnym samopoczucie i rozsadzającej dumie.

    1. Gratuluję pierwsze koty za płoty:) Metoda małych kroczków jest ważna, żeby się nie zrazić. Słusznie postępujesz:) Tak i to samopoczucie, bezcenne. a za co się zabrałaś, jeśli można zapytać?

  9. Wszystko to działa na moją wyobraźnię…no i tyle:) nie. Mam pewne ograniczenia zdrowotne względem ćwiczeń. Kiedyś biegałam, nawet mini maraton pobiegłam, chodziłam w cholerę dużo, marszobiegi. Teraz pozostały mi jedynie ćwiczenia rehabilitacyjne i codziennie mówię karteczce z nimi “no już lecę kochana, już lecę”…. :)) ściskam mocno.

  10. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem było znalezienie takiej aktywności, której wykonywanie sprawia mi naprawdę przyjemność. Skończyłam już z zabieraniem sie za coś bo to akurat modne. Próbuj różnych rzeczy, znajdz coś co lubisz a z wyrobienie nawyku nie będzie problemu, a potem to już z górki 😉

  11. Cel, wyobraźnia i nawyk to trzy rzeczy, dzięki którym potrafię się zmotywować do treningu. Dzisiaj, na przykład, bardzo mi się nie chciało zostawać drugą godzinę na siłowni, ale wyobraziłam sobie pyszną pizzę na obiad, którą zrobi Kot i wytrwałam. A po pizzy ujrzałam się oczami wyobraźni na wakacjach na Sardynii i od razu zachciało mi się ćwiczyć 😉
    Bo chcieć znaczy móc.

  12. Bardzo trafne rady! Na mnie najlepiej działa dokładne przyjrzenie się sobie w lustrze – muszę się sobie podobać i już! Kiedy dobrze czuję się we własnym ciele to i moja pewność siebie wzrasta i świat leży u moich stóp.

    1. Piękne słowa z tym światem u Twoich stóp.:) Bo grunt to kochać siebie:) Bez tego, nie ruszymy do przodu w żadnej dziedzinie życia. Ja wychodzę jednocześnie z założenie, że piękne ciało to efekt uboczny treningów. Bo sama aktywność fizyczna daje nam takiego powera, że pewność siebie rośnie wraz z wydzielającymi się endorfinami. Bo nie ma nic piękniejszego niż przekraczać swoje granice. A obecnie coś trenujesz?

    1. tak skądś to znam:) ja też chudnę, ale staram się dużo jeść, ale jednocześnie też ćwiczyć, żeby nie szło w boczki tylko w mięśnie:) A długo już karmisz?

  13. Super wpis akurat na tą porę roku. Sama jestem instruktorką buggygym i tak jak latem dużo dziewczyn chodziło na zajecia, tak teraz jesienią mam tylko dziewczyny, które chodzą regularnie. Więc zdecydowanie regularność i wzajemna motywacja mają tu znaczenie. Trening podczas spaceru to dobry sposób na trening, bo bez względu na porę roku z dzieckiem na spacer wyjść trzeba, a przy okazji poćwiczyć. Widzę też, że mamy przychodzą, bo chcą pogadać – a to zawsze poprawia humor, wiec fajnie mieć taką okazję

    1. No tak skoro jesteś instruktorką, to doskonale wiesz, jak często mamy i kobiety mają problem z motywacją. A powiedz mi gdzie prowadzisz zajęcia? Może w Łodzi, dziwnym trafem? Chętnie bym dołączyła:)

    1. No tak, jedno nie istnieje bez drugiego. Dieta ważna sprawa, ale sama cudów nie zdziała. Ja mam czasem tak, że pozwalam sobie na coś słodkiego, gdy wiem, że czeka mnie intensywny trening:P A Ty coś trenujesz?

  14. u mnie zmiany nawyków najpierw dojrzewają w głowie, potem dopiero przekuwają na działanie. yulko czemu jeśli o ćwiczenia chodzi trwa to tak długo?

    1. hahahah tak wiem, doskonale o czym mówisz, mnie czasem też to trochę zajmuje, szczególnie jak zdarzy mi się zachorować i mam dłuższy przestój. Powroty nie są łatwe. A powiedz mi co z aktywności fizycznej lubisz najbardziej?

  15. Chyba za często “łamie mi się igła”, jak to ładnie określiłaś 🙂 Ale pora coś z tym zrobić, zwłaszcza, że widok przed lustrem nie zachęca do oglądania 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie i po cichu liczę na trzymanie kciuków 😉

    1. Jasne, będę trzymała kciuki, ale jak nie kupisz sobie nowej, lepszej, niełamiącej się igły to ręce mi zdrętwieją! Nie możesz na to pozwolić. Jest tu po tej stronie ktoś, kto bardzo w Ciebie wierzy! Powiedz mi czy jakaś aktywność, kiedyś sprawiła Ci choć trochę przyjemności? Może taniec? Koszykówka? jest coś takiego? pozdrawiam z zaciśniętymi kciukami:P

    1. Nie wierzę Ci, nie możesz być leniem:P Wiesz, jak fajnie jest po treningu???? to fajniejsze od lenistwa, mówię Ci! Zrobię z Tobą pierwszy trening i udowodnię Ci, że leniem nie jesteś:P A jak mi się nie uda to stawiam kawę:) wchodzisz w to? buźka

  16. Oooo tak, motywacja, nawyki i powtarzalność – to jest ważne. Mi też motywacja na ćwiczenia przyszła z wiekiem, jak już miałam dosyć książek. A teraz wykorzystuję każdą chwilę na nawet drobne ćwiczenia. Wczoraj czekałam w kuchni, aż przestygnie mi woda na herbatę i w tym czasie parę przysiadów, skłonów etc. 😉

  17. Wszystko prawda! Myślę, że ten nawyk to podstawa – mój mąż tak ma i źle się czuje nie ćwicząc. Ja już nawet znalazłam coś dla siebie (jogę), ale mój problem do priorytety – zawsze ważniejsze jest coś innego (praca albo dziecko zwykle) i potem okazuje się, że nie mam czasu… cały czas głowię się jak to wszystko pogodzić, może coś podpowiecie??

    1. Może pomyśl sobie co jest dla Ciebie ważniejsze w ogólnym szerszym rozrachunku. Czyli np. czy ważniejsze jest dla Ciebie ogólne zdrowie, którym będziesz się mogła cieszyć przez długie lata wraz ze swoimi dziećmi a potem wnukami czy np. sterta prasowania czekająca w drugim pokoju. Czasem myślimy bardzo krótkoterminowo i wydaje nam się, że w musimy wykonać w ciągu dnia wszystkie obowiązki, bo inaczej coś się zawali, a nie myślimy o tym co będzie za kilka lat. To jedna sprawa. A druga to taka, że sporty można uprawiać z dziećmi, ja np. poza treningami, których staram się pilnować, tańczę z dziećmi i wygłupiam się przy muzyce. To tez nieźle spala kalorie plus wydziela mi się przy tym niezła dawka endorfin:) Szczerze polecam:) Jeśli się zgodzisz podeślę Ci coś w najbliższym czasie na maila związanego z organizacją czasu i wygospodarowywaniem chwili dla siebie. Pozdrawiam serdecznie.

  18. Świetnie znam ten problem.. od 2 lat regularnie trenuję fitness i wiem, jakie to daje efekty- wzrasta poziom samoakceptacji, co jest ważne po porodzie, kiedy brzuch jeszcze wielki wisi…
    Fajny blog, będę tu zaglądać częściej 🙂

    1. Super, że udaje ci się utrzymywać regularność, to bardzo ważne. Ja staram się 3 do 4. W weekend natomiast byłam na spotkaniu w Pszczynie z Fit Matką Wariatką (na treningu) i usłyszałam od jednej dziewczyny, że ćwiczy 5 razy w tygodniu… i szczęka mi opadła. W dodatku matka trójki dzieci;) Ciekawa jestem jak to u ciebie wygląda? tez jesteś takim terminatorem?;)

  19. Oj, trafiłaś z tym wpisem w 10. Właśnie tego mi brakowało, bo już od dłuższego czasu chcę powrócić do ćwiczeń, a brak mi motywacji. Ciągle pojawiają się jakieś wymówki. Ale najwyższa pora wziąć się w garść.

  20. U mnie motywacja ostatnio kuleje. Chciałam w lecie jeździc na rolkach i byłam… zero razy! Troche sie usprawiedliwiałam tym, że od cc nie mineło pol roku wiec za bardzo nawet nie powinnam. Ale teraz? trzeba sie w koncu za siebie wziąć

    1. Jak lubisz rolki to może zimą łyżwy?:) no tak cc to spory problem. Wiem, bo sama miałam cc po raz drugi 8 miesięcy temu i próbowałam kilka razy wrócić do ćwiczeń z koszmarnymi efektami. Bóle brzucha potrafiły mi towarzyszyć przez kilka następnych dni. Niestety mój problem jest taki, że często rzucam się na ćwiczenia jak szczerbaty na suchary i nie dostosowuję intensywności do aktualnych możliwości. Więc to co mogę polecić, biorąc pod uwagę moje przykre doświadczenia, to zaczynaj powoli. Więcej spacerów i bardzo delikatne treningi:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *