Nie dawaj dziecku tableta!

ramka-strona-geeway

Moją główną misją na blogu jest pokazywanie, Wam, mamom, że czas dla siebie to bardzo ważny element szczęśliwego macierzyństwa. Nic się w tej kwestii u mnie nie zmienia. Ale jest jedno, ALE! Czas wolny tak i owszem ALE, nie za wszelką cenę!

Nie za cenę dziecka siedzącego z tabletem w ręku!

Wspólny rodzinny obiad w restauracji. Zasiadamy do stolika, składamy zamówienie i czekamy…
I o ile w restauracji nie ma kącika dla dzieci, nie zastanawiając się, ,wyjmujemy naszą ulubioną grę planszową „Pędzące żółwie” i czekamy na jedzenie.

OKRES OCZEKIWANIA NA JEDZENIE 30 MIN i …0 MINUT TABLETA

Wyjazd samochodem do Włoch z trzyletnim wtedy Ignasiem. Całą drogę śpiewamy, gramy w gry słowne, odgadujemy kształty chmur i rozwiązujemy zadanka dla trzylatków.

DROGA DO WŁOCH 23 GODZINY i…0 GODZIN TABLETA

A Ty co robisz z dzieckiem w takich sytuacjach?

  1. Wyjmujesz grę, kolorowankę lub zeszyt z zadaniami?
  2. Wykorzystujesz ten czas na rozmowę z dzieckiem?
  3. A może wręczasz dziecku tablet?

Jeśli Twoja odpowiedź to „c”, proszę, poświęć chwilę na przeczytanie tego artykułu.

Jeśli masz głębokie przekonanie, że Twojemu dziecku nie dzieje się żadna krzywda, gdy spędza czas nad tabletem, muszę niestety zburzyć Twój światopogląd!

Nadużywanie technologii przez Twoje dziecko wpływa bardzo negatywnie na jego ogólny rozwój. Każda godzina ekspozycji dziecka na technologię na wczesnym etapie życia przekłada się na przyszły spadek aktywności w szkole, gorsze wyniki w nauce, wzrost zobojętnienia i spadek empatii.

Słowa te nie są moim wymysłem, a podsumowaniem wieloletnich badań przeprowadzanych w USA (po więcej zapraszam do lektury „Efekt Wioski” Susan Pinker)

Przedstawię Ci teraz kilka mitów, które obecnie funkcjonują w naszym społeczeństwie.

Technologia wspomaga rozwój mojego dziecka

Aplikacji i rozwiązań technologicznych dla dzieci na rynku jest już co niemiara. Znajdziemy dosłownie wszystko. Aplikację do uczenia niemowlaków pierwszych słów, iNocnik, który umili nam naukę kontroli zwieracza, najróżniejsze logiczne gry dla dzieci czy aplikacje do nauki czytania i pisania. Producenci wyszli naprzeciw wszelakim potrzebom naszych pociech, tylko czy aby na pewno one tego potrzebują?

  • Czy przypominasz sobie, żeby Twój nocnik skandował, kiedy po raz pierwszy zrobiłaś do niego kupę? Czy raczej to mama biła Ci brawo i wycałowała z radości?
  • Czy czujesz się poszkodowana, przez to, że to mama uczyła Cię pierwszych słów, a nie urządzenie elektroniczne
  • Czy nie miło wspominasz granie z rodzicami w pierwsze gry planszowe, śmiejąc się przy tym i spędzając z nimi niezapomniany czas.

Aplikację możemy wymyślić dosłownie na wszystko, ale czy jest coś, co może zastąpić dziecku rodzica?

Gdy sadzasz dziecko przed ekranem, aby spokojnie móc zająć się swoimi sprawami, wpadacie w dwa osobne niezwiązane ze sobą światy. Ty sprzątasz i gotujesz, a dziecko siedzi zamknięte w swoim pokoju. Nie dyskutujecie, nie wymieniacie się spostrzeżeniami, nie śmiejecie się. Pozbawiacie się interakcji, która ma niesamowicie korzystny wpływ na jego rozwój.

Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu rodzica i dziecka, jeśli chodzi o rozwój umiejętności językowych oraz rozwój poznawczy i społeczno-emocjonalny.

Czas, który poświęcasz dziecku to najlepsza inwestycja w jego rozwój. Dziecko poprzez interakcję z rodzicem uczy się rozmawiać, rozpoznawać emocje, i funkcjonować w społeczeństwie A co najważniejsze czuje się potrzebne i kochane i właśnie to kształtuje go na całe życie.

Każda godzina Twojego dziecka przed ekranem to godzina mniej na rozmowy i wspólne zabawy.

W naszym domu staramy się, aby dzieciaki brały czynny udział w życiu rodziny. Zamiast tableta, gdy nie mamy dla nich czasu, proponujemy pomoc w obowiązkach domowych lub zachęcamy do samodzielnej zabawy. O dziwo, dość dobrze się to sprawdza. Ignaś uwielbia majstrować w kuchni, a Julka zawsze z chęcią poprzerzuca makaron z miski do miski.

Moje dziecko uczy się, grając w gry edukacyjne i oglądając bajki

Przekonanie, że Ty ogarniasz dom, a Twoje dziecko w tym czasie uczy się na tablecie, jest bardzo naiwne. Dziecko wpadając w świat technologii, przepada, często tępo patrzy się w ekran, niewiele z tego wynosząc.
Początkowo głęboko wierzyłam, że mój Ignaś uczy się, oglądając bajki w języku angielskim. Wydawało mi się, że skoro my dorośli, często uczymy się, jakichś słów w innym języku słuchając muzyki bądź oglądając filmy, to dzieci też tak mają.

Nic bardziej mylnego!
Po kilku tygodniach oglądania w kółko tej samej bajki moje dziecko nie było w stanie mi jej w żaden sposób streścić. A ja naiwna sądziłam, że tym sposobem nauczy się języka.
Ilość bodźców, którą dziecko otrzymuje, wpatrując się w ekran, jest tak duża, że małe główki nie są w stanie tego wszystkiego przetworzyć. Do dziecka docierają jedynie kolorowane obrazy i zmieniające się dźwięki.

Zapytałaś kiedyś swoje dziecko, o czym była bajka? No właśnie, rzadko kiedy maluchy potrafią odpowiedzieć na to pytanie. A mimo wszystko lgną do bajek jak opętane. Bo tym, co je przyciąga to zmieniający się obraz, soczyste kolory i dźwięki. A nie treść, a tym bardziej nauka!

Dlatego zamiast, podsuwać dzieciom gry typu MEMORY w wersji elektronicznej usiądź z nim i razem zagrajcie w wersje papierową. Zapewniam Cię, że wyniesie z tego o wiele więcej aniżeli z wersji elektronicznej.

W przeprowadzonych przez Dimitra Christakisa badaniach stwierdzono korelację pomiędzy wpatrywaniem się w ekran we wczesnym dzieciństwie a niższymi wynikami w testach oceniających rozwój językowy, poznawczy i emocjonalny w późniejszym wieku. (tu też zapraszam do lektury „ Efekt Wioski” Susan Pinker)

Tak więc, nie jest to mój wymysł a potwierdzone badaniami wyniki.

Nie chcę tu nic ujmować świetnym programom edukacyjnym, bo pewnie wiele z Was korzysta i jesteście zadowolone. Pewnie coś tam te małe główki zawsze przyswoją. Ale pytanie, czy warto, skoro idzie za tym tyle negatywnych konsekwencji.

Dziecko które, nie używa tableta nie poradzi sobie w przyszłości.

Powiem tak, skoro często 8 miesięczne dziecko jest w stanie odblokować telefon i wykonać na nim proste czynności, to czy naprawdę sądzisz, że nie poradzi sobie z tym za kilka lat? Interfejs takich urządzeń jest zazwyczaj tak łatwy, że radzą sobie z nim nawet niemowlaki. Producentom nie zależy na tym, żeby tworzyć urządzenia skomplikowane w użyciu. Także spokojnie, nic nie stanie się Twojemu dziecku, jeśli na parę lat wstrzymasz się z podawaniem mu ekranów dotykowych. Ty sobie dałaś radę, mimo braku styczności z takimi urządzeniami w dzieciństwie. Więc Twoje dziecko też da sobie radę.

Podobno używanie tabletów i oglądanie bajek przez dzieci w wieku do 2 lat, ma wręcz katastrofalne skutki odbijające się na ich rozwoju Do drugiego roku życia w ogóle nie powinno się zatem podsuwać dzieciom takich rozwiązań, a później również bym się nie spieszyła. Im dłużej wstrzymamy się z technologią u dzieci, tym bardziej uchronimy je przed negatywnymi konsekwencjami na etapie ich wczesnego rozwoju.

Co więcej, pokusiłabym się o stwierdzenie, że dziecko prędzej będzie miało problemy w szkole, używając tableta we wczesnym wieku, aniżeli to, które tego tableta nie dostaje.

Wszystkie dzieci grają

Nieprawda! Są na tym świecie rodzice, którzy nie pozwalają dzieciom używać telefonów, tabletów i komputerów do pewnego roku życia! Moje dziecko dopiero w tym roku (mając obecnie 5 lat) po raz pierwszy dostało pozwolenie na granie 2 razy w tygodniu po 40min.

Często narażona jestem na krzywe i mało pochlebne spojrzenia ze strony innych mam. Zołza! Sztywniara! Liczę się z tym, ale swojego postępowania zmienić nie zamierzam.

Obserwuję moje dziecko i widzę, że nie dzieje mu się żadna krzywda, gdy odmawiam mu gry na telefonie. Jasne pyta, drąży, czasem się foszy i wychodzi do pokoju, trzaskając drzwiami. Ale już wie, że wytyczyliśmy sobie pewne granice, których nie będziemy przekraczać. I zazwyczaj szybko mu przechodzi. Wraca, wtula się, a wtedy ja, staram się, wymyślić w zamian coś fajnego co możemy zrobić razem. Chociażby nawet wstawić pralkę. On sortuje ubrania po kolorach, Jula przeczołgując się w tę i we w tę wszystko mu miesza, ten się złości i każe jej wszystko naprawiać… śmiesznie jest. I tak mija nam wspólne popołudnie.

Ograniczanie dzieciom dostępu do technologii w dzisiejszych czasach nie jest sprawą łatwą. Wymaga niestety sporej konsekwencji i cierpliwości. Ale jest osiągalne. Przetestowałam to z moim pięciolatkiem i nie zamierzam zmienić zasad przy Julce. Widzę tego ogromne plusy i wytrwam w moich postanowieniach nawet kosztem mojego wolnego czasu. Bo wiem, że warto i nie dam się zwariować. Wy też nie dajcie się zwariować dzisiejszym czasom. Tu przecież chodzi o Wasze jedyne dzieci.

Post ukazał się również gościnnie na Blogi Mam


fot. Mr Blacksheep Photography

You may also like

59 Comments

  1. Gosiu jak Ty dobrze piszesz <3
    Bardzo ważny temat, niestety żyjemy w czasach, kiedy dostęp do technologii jest szeroki i powszechny. Spotkałam się nawet z komentarzem pewnej mamy, która pozwalała dziecku na grę na laptopie, xboxie i oglądanie bajek, bo nie chce, żeby dziecko nie mialo o czym rozmawiać z kolegami w przedszkolu… Wiesz, ja rozumiem, że wszystko jest dla ludzi, ale to my, rodzice, jesteśmy od tego, żeby wytyczać granice. Nie koledzy w przedszkolu. To my mamy pokazać dziecku świat, nie gry i bajki. To już trochę przechodzi ludzkie pojęcie, żeby kilkuletnie dziecko śmigało na tablecie lepiej ode mnie…
    Brawo dla Was za mądre podejście! 🙂

    1. Iza dziękuję Ci bardzo za przemiłe słowa:) Po tak ciężkim dniu z Jula, która nie odchodzi ode mnie na krok, poprawiłaś mi humor:)
      Masz rację przechodzi to ludzkie pojęcie, że już tak małe dzieci używają tego typu technologi. Jest to to zarazem przykre, bo te maluchy niczemu winne skazane są od samego początku na gorszy start:( I to przez zachwyconych rodziców, którzy ekscytują się opowiadając jak to ich dzieci świetnie ogarniają telefony itp. Nie zapomnę ja siedzieliśmy kiedyś w knajpie w Sopocie, takiej specjalnie dla dzieci z placem zabaw. Usiadła obok nas rodzina z dwójka dzieci. Starsze od razu poleciało na plac zabaw, a młodsze około 1,5 roku też chciało, ale najwyraźniej mamie nie chciało się za tym dzieckiem biegać i zaproponowała mu tablet!!!! Szczęka opadała mi do podłogi!!!Przykre ale prawdziwe. Ściskam:*

  2. Ważny temat! Często widzę małe dzieci z telefonami i tabletami w miejscach publicznych, aby tylko były spokojne… My nie mamy tego problemu, bo nie mamy tabletu 😉

    1. I bardzo dobrze, że nie macie tableta, tabletu:P Już sama nie wiem jak jest poprawnie;) ale jakiś komputer albo telefon pewnie się znajdzie:P
      Takie zabawki są najczęściej ułatwiaczem dla rodziców a nie korzyścią dla dzieci. Pozdrawiam:)

  3. Z technologią jest tak jak z wszystkim co łatwe i przystępne. Kiedyś był to efekt TV i dotyczyło to nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Teraz wszędzie otacza nas technologia. Laptopy, smartfony i konsole do gier.I pewnie nie ma w tym nic złego, byle zachować zdrowy umiar. Ta sama zasada co ze słodyczami 🙂 Umiar 🙂 Pozdrawiam!!!

  4. Moim zdaniem to wszystko da się ze sobą połączyć – tylko ważny jest umiar i odpowiednie proporcje. Nasz synek nie ma całkowitego szlabanu na bajki na tablecie – ale jednak zawsze oglądamy je razem i pilnujemy, żeby czas tego oglądania dziennie nie przekroczył pół godziny. Częściej czytamy razem książeczki, układamy puzzle czy robimy jakieś plastyczne, kreatywne rzeczy – ale z tableta też czasami wspólnie korzystamy, bo można znaleźć naprawdę fajne multimedialne i rozwijające treści.

  5. Zgadzam się z tym co napisałaś. Niestety takie czasy i dzieci teraz prawie rodzą się z laptopem lub smartfonem w dłoni. Dla rodziców to wygoda bo dziecko jest w swoim świecie. Często niebezpiecznym dla np malucha

    1. Coś trzeba mieć od życia. Nie mówię, żeby wcale, mówię, żeby mądrze. A u Was Mrówki lubią Konie, więc jest mądrze:)

  6. Kiedyś jak byłem grzeczny to mogłem pobawić się na podwórku. Teraz dzieci wyganiane na podwórko ( odrywane od komp.) mówią : Ale przecież byłem grzeczny!!!
    Dzięki za podjecie tego ważnego tematu.

    1. Straszne to co mówisz, ale masz rację. Dzieci nie wychodzą teraz na podwórko. Na placach zabaw pustki a wszystkie siedzą przed ekranami. Masakra, w jakich czasach przyszło żyć naszym dzieciom mądrych rodziców;)

  7. Bardzo ważny wpis natomiast my używamy tableta czy telefonu. Uważam, że do wszystkiego trzeba mieć dystans. jasne nadmiar na pewno nie służy natomiast uważam, że chwila z tabletem nie zaszkodzi. ale ja już tak mam, że lubię dystans i zdrowe podejście do tematu 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

  8. My nie daliśmy Omenowi tableta ani telefonu (jeszcze), mimo, że koleżanka się ze mnie śmiała, że wychowam idiote i że będzie miał do mnie żal…co to za argumenty? Myślę, że dziecko woli spędzać czas na zabawie z ludźmi niż z tabletem.

    Mi aż plecy ścierpły, gdy przeczytałam o tym dwuletnim chłopczyku, któremu rodzice ciągle dawali tableta do zabawy, a jak dostał prawdziwą książeczkę to…wpadł w histerię, bo nie umiał STRON PRZEWRÓCIĆ, masakra dla mnie to jakiś technologiczny horror! Niektórzy ludzie powinni się zaczem zastanowić, czy ich dzieci przetrwają tydzień bez technologii i internetu.

    1. Argumenty pierwsza klasa, bym powiedziała. Gratuluję koleżance! A Tobie medal się należy,że nie poddajesz się modzie i krytyce. Ale w sumie się nie dziwię, Ty, to w końcu Miniaturowa:D

  9. Moim zadaniem, tu chodzi o to ile czasu dziecko spędza zarówno przed TV jak i przed tabletem/ telefonem. Wszystko dla ludzi. Mysle tez, ze inaczej ma sie sprawa z dwolatkiem, inaczej z czterolatkiem, a jeszcze inaczej z szescilatkiem- a to wszystko przecież dzieci.

  10. I my żyjemy bez tabletów, komórek, laptopów i komputera. Moje dzieci oglądają czasami bajki na TV puszczone z DVD i to tylko wtedy, gdy wcześniej to ustalimy (najczęściej są to dobranocki). Jest tyle ciekawych zajęć, że szkoda nam czasu na multimedia. Dzięki temu spędzamy mnóstwo czasu razem.

    1. Super, brak takich sprzętów w domu wpływa fantastycznie na relacje w domu. My się właśnie przeprowadziliśmy i w naszym nowym domu nie mamy tv. Moje dziecko od dwóch tygodni nie oglądało bajki i nawet nie pyta! Bo nie widzi i jakoś do głowy mu nie przychodzi! Spędza za to dużo czasu z nami i w swoim pokoju budując z klocków i zaprzyjaźniając się z nowym pokojem:)

  11. Super! Moje dziecko od niedawna ma dostęp do neta choć ma 11 lat. Oczywiście zawsze mogła sprawdzić coś u mnie na komputerze, czy oglądnąć bajkę na tablecie, ale od czasu do czasu.
    Już obecnie widzę, że to była dobra decyzja. Nie jest “opóźniona” w technologii, ale podchodzi do niej w całkiem inny sposób niż jej rówieśnic. Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć

    1. Rewelacja! Gdybym urządzała dom na nowo, to kino domowe bym sobie odpuściła na pierwszym miejscu!Uwielbiamy z mężem dobre filmy i zanim pojawiły się nam dzieci często wieczorami oglądaliśmy różności, teraz oczywiście nie mamy na to tyle czasu, a pokusa dla dzieci jest. Staram się jednak, żeby telewizor był w domu wyłączony (tv nie mamy podłączonej i jej i tak nie oglądamy).

  12. Żyjemy w elektronicznej wiosce i tylko od nas rodziców zależy, czy uda nam się uchronić nasze dzieci przed nadmiarem bodźców. Masz rację, tablet, telewizja, telefon jest świetnym wynalazkiem, ale czas spędzony wśród elektronicznych gadżetów może wpływać na rozwój dziecka i to negatywnie.

    1. Dokładnie tak i wiesz, co denerwują mnie stwierdzenia rodziców, którzy mówią: przecież i tak nie powstrzymasz dziecka! Dostaję wtedy drgawek! A właśnie, że możesz powstrzymać i ograniczyć, trzeba tylko poświęcić mu więcej czasu!

    1. Dzięki:) Dzieci, którym chcesz zabrać tablet, stają się też czasem bardzo agresywne, bo ta technologia tak je ciągnie, że odpala się zwierzęcy instynkt.

  13. Chciałabym uchować swoje dziecko od wszystkich wynalazków dzisiejszego świata. Mam nadzieję, że zamiast tabletu uda mi się wyjść z nią na spacer, pokolorować, pośpiewać lub się poprzytulać.

    1. Trzeba tylko chcieć odrobinę się wysilić i wszystko się da. Dzieci wbrew pozorom bardzo dużo potrafią zrozumieć. Trzeba tylko cierpliwości i wytrwałości w tłumaczeniu:)

    1. Cieszę się, że się podoba. Gry planszowe są świetnym sposobem na spędzanie wspólnie czasu, ale też na budowaniu więzi. Nie wspominając już o ilości śmiechu, która temu wszystkiemu towarzyszy:)

  14. dzieci, które spędzają godziny przy tablecie( a znam takie) nie potrafią sie wysłowić, są otępiałe,płaczliwe, rozdrażnione. Z chęcią bym ten artykuł podsunęła kilku osobom ale moze to zostać żle odczytane.

    1. Wiesz co miałam też problem z opublikowaniem go, bo sporo moich znajomych tak postępuje. Ale stwierdziłam, że to w sumie dla ich dobra i przecież mogę mówić to co myślę. A tylko od znajomych zależy jak bardzo wezmą to do siebie. A może coś z tego wyniosą? Pozdrawiam serdecznie:)

  15. Wszystko w punkt! Za dużo maluszków spędza teraz czas z noskami w ekranach, zamiast na budowaniu więzi z rodzicami, rodzeństwem czy rozwijaniu się.

  16. Ja staram się ograniczać na maksa. Ogladamy bajki wspólnie, tylko niektóre. Grać Laura nie gra,, mam jedną kolorwankę w telefonie na sytuacje awaryjne. Do auta mała bierze swój spakowany plecaczek, zabiera kolorowanki, zabawki, ksiażeczki. Jak się chce to się da 😉

    1. Pochwalam na maksa zestaw do samochodu, to bardzo ważne. Dzieci szybko się nudzą i warto mieć dla nich jakieś atrakcje:) Jasne, że się da, wystarczy chwilę pomyśleć:) Pozdrawiam:)

    1. Super:) My też nie mamy tv i żyjemy i jakoś nie tęsknimy:) Gorzej mają dziadkowie jak do nas wpadają popilnować dzieci, bo biedni się nudzą:P

  17. Uważam, że media w rękach i przed oczami dziecka powinny istnieć wyłącznie pod kontrolą rodziców. Tablet do nauki i zabaw edukacyjnych wspólnie z rodzicami? Jestem na tak! Tablet, żeby mieć spokój od dziecka? Nie!

    1. Jeśli rodzic jest w stanie skontrolować to co dziecko robi na tablecie, jasne wszystko jest dla ludzi:) Ale umiar i tak wskazany:)

  18. Moje dzieci nie używają tabletów i nie grają. Nawet bajek nie oglądamy. Średniowiecze! Czasem zdarza mi się użyć telefonu i zainteresować nim syna, żeby nie zasnął – np. w metrze. To jedyny bodziec, który go rozbudza, a dla mnie jest to bardzo ważne. Jednak nawet wtedy jestem przy nim i rozmawiam o tym co robi, co się dzieje, żeby była w tym interakcja i odrobina sensu.

  19. Moja córka w styczniu skończy 4 lata i jeszcze nigdy nie miała do czynienia z grami na telefonie/ tablecie. Kilka razy zdarzyło się pokazać na telefonie teledyski z ulubioną piosenką naszej dziewczynki. Jestem zdania, że oczywiście wszystko z zdrowym rozsądkiem, jednak jeśli mogę zapobiegać to będę robić to jak najdłużej 🙂

    Pozdrawiam

  20. Świetne argumenty za tym, że tablet dla maluchów nie jest niezbędny, a nawet jest szkodliwy. Świetnie się czytało. Ja muszę chyba zacząć od siebie,bo jako blogerka często przeglądam fb czy bloga na telefonie, a widzi to niestety córka i … też chce telefon

  21. Poruszasz bardzo ważną kwestię, w pewnym momencie, kiedy córka miała kilka miesięcy wpadliśmy w sidła piosenek i Peppy puszczanej z telefonu podczas podróży, a że dużo jeździmy stało się to bardzo uciążliwe. Szybko załapaliśmy, że popełniliśmy błąd, kiedy wsiadając do samochodu Młoda od razu musiała mieć odpalonego YouTube’a, inaczej był płacz. Udało nam się powoli ograniczyć ten nawyk i już od ponad roku nie użyliśmy w samochodzie telefonu ani razu 🙂

    Niemniej jednak oglądamy bajki i również korzystamy czasami z telefonu, akurat tableta nie posiadamy. 😉 Myślę, że w dzisiejszych czasach najważniejszy jest po prostu umiar.

    1. Bardzo fajnie, że zauważyliście to uzależnienie i zaczęliście działać. To bardzo ważne a jakże mądre z Waszej strony.Błędy popełniamy wszyscy jako rodzice, jasna sprawa, ważne, że umiemy je naprawiać. My też korzystamy czasem z tableta i Iguś ogląda bajki, ale masz rację umiar to podstawa! Pozdrawiam!

  22. tak się włąsnie zastanawiam jak to jest z tymi taletami… dawać dziecko czy nie? rozwija czy szkodzi? bardzo trudny temat moim zdaniem. I skąd wiedzieć kiedy i na ile pozwolic? Bycie rodzicem jest przerażające…

    1. Odpowiedź jest prosta – NIE DAWAĆ W OGÓLE. To nie jest kwestia naszego zdania czy naszego punktu widzenia. Tu nie chodzi o żaden umiar (zwłaszcza przy dzieciach poniżej 2-3 roku życia). Przeprowadzono szereg bardzo dobrych badań na ten temat. Wyniki są JEDNOZNACZNE, rozstrzygające i – wg mnie – oczywiste. To w ogóle nie podlega wg mnie dyskusji. A decyzje na “tak” są jedynie decyzjami podjętymi dla wygody rodzica, a nie dla dobra malucha.

  23. Kochani, przestrzegam przed elektroniką. Niestety ja popełniłam ten straszny błąd. Mój syn oglądał bajki od 10-go miesiąca życia. Jak wróciłam do pracy moja zaczęło się mąż i babcia pozwalali mu siedzieć i oglądać ile chce, szybko też nauczył się obsługiwać smartfon. Nagle z pięknie rozwijającego się dziecka mój syn stał się dzieckiem nie reagującym na świat zewnętrzny, nie reagował na imię, nie rozumiał mowy, sam też nie mówił. Wizyta u lekarzy – wstępne rozpoznanie autyzm. Wśród zaleceń – zero bajek, efekt – po trzech tygodniach syn nadrobił rok życia, ale niestety wróciliśmy do bajek, gier i znów syn w rozwoju stanął, po roku dopiero przeczytałam o tzw. tabletowych dzieciach i zaczęłam zastanawiać się, czy to nie to. Zaczęłam liczyć czas, jaki mój syn spędza z elektroniką i usiadłam z wrażenia, wyszło ok. 6 godzin dziennie! Nie umiał się niczym bawić, szwankowały kontakty społeczne, bo syn nie obserwował otoczenia, więc nie rozwijały się neurony lustrzane. Teraz mocno ograniczamy bajki, a mamy zamiar jeszcze bardziej ograniczyć. Syn stał się komunikatywny, zaczął się bawić, zaczyna mówić, pojawiły się zabawy tematyczne i okazało się, że lubi się bawić z nami, z siostrą…dziś przy diagnozie autyzm stoi znak zapytania, bo efekty są tylko po ograniczeniu elektroniki, bez terapii. Najprawdopodobniej to przesiadywanie przy bajkach w izolacji od innych zaburzyło rozwój mojego synka. Mam wielkie wyrzuty sumienia, tym bardziej, że starsza córka ma zaburzenia uwagi też przez nadmiar bodźców, z telefonem potrafiła pół dnia przeleżeć. Oboje są mało sprawni ruchowo, choć syn w wieku 10-ciu miesięcy potrafił na komody włazić, oboje mają zaburzenia integracji sensorycznej przez niedobór ruchu…Kochani przestrzegam, uczcie się na moich błędach…

    1. Moniko, dziękuję Ci za ten komentarz i przepraszam za opóźnioną na niego odpowiedź. To co piszesz jest bardzo osobiste a zarazem pouczające. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest nam popaść w nadmiar elektroniki, nawet my dorośli mamy z tym problem a co dopiero dzieci. Niestety takie czasy nastały. Ciężko jest z tym walczyć, bo jest to dosłownie wszędzie. Powiem Ci, że aż drżę przed pójściem mojego syna do szkoły, bo wiem, że największy problem zacznie się tam. Jako rodzice powinniśmy kontrolować czas jaki dziecko spędza przed tabletem w domu, ale nie skontrolujemy go w szkole czy podczas wizyty u kolegi. Powiem Ci, że obawiam się również, że moja kontrola może mieć też odmienny skutek, bo owoc zakazany lepiej smakuje.
      Ekspertem nie jestem w tych sprawach, ale objawy o których piszesz wyglądają absolutnie nie na autyzm a właśnie nadmiar elektroniki, jak sama to stwierdziłaś.
      Czytałam książkę, która rewelacyjnie porusza ten temat ” Efekt wioski” Susan Pinker. Elektronika to jeden z rozdziałów, ale i cała książka otwierająca oczy na pewne kwestie związane z naszymi dziećmi jak wspólne posiłki, czas z rodzicam itp Bardzo polecam. Wkrótce pewnie opisze ją na blogu.
      Moniko, nie miej wyrzutów sumienia, one teraz w niczym nie pomogą. Dobrze, że zrozumiałaś w czym leży problem i chcesz go naprawić. My jako rodzice też uczymy się całe życie. Dlatego najważniejsze jest tu i teraz i to aby wszystko wyszło na prostą.
      Raz jeszcze bardzo dziękuję Ci za ten komentarz i trzymam mocno kciuki, aby dzieciaszki doceniły czas spędzany z Wami i odstawiły ekrany na bok. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *