Organizacja pierwszych urodzin – czas start!

Gdy zbliża się data pierwszych urodzin naszego dziecka, mamy ochotę wykrzyczeć „Kiedy to zleciało!!!!!” Tak, tak czas leci nieubłaganie, a nasze pociechy niestety rosną jak na drożdżach.

Pierwsze urodziny to bardzo wyjątkowe wydarzenie szczególnie dla rodziców. Nie wiem czemu, ale gdy Iguś dmuchał pierwszą świeczkę na torcie, płakałam jak bóbr. Teraz przyszedł czas na Julę. Pewnie będzie podobnie, bo mama Gee to taka bardzo wrażliwa i sentymentalna osóbka. Kto by pomyślał?:P

Został mi nieco ponad miesiąc, więc czas najwyższy zakasać rękawy i zabrać się za organizację.  Czyli to, co tygryski lubią najbardziej.

Na moim przykładzie podpowiem Ci jak sprawnie przygotować tą niezwykłą uroczystość.

PROJEKT – PIERWSZE URODZINY 

Jaki jest mój cel? Na czym mi zależy?

Nieważne czy to pierwsze, czy już kolejne urodziny Twojego dziecka, zadaj sobie te pytania. Pomogą Ci one sprawnie zaplanować, jak i zrealizować projekt.

Wiem powiało korporacją, ale dobra organizacja to podstawa!

Jeśli dziecko jest starsze, zapytaj je o zdanie. Jak chce spędzić ten dzień? O czym marzy? I co sprawi, że będzie szczęśliwe?

Jeśli natomiast są to jego pierwsze urodzinki, zadaj te pytania sobie (ze względów dość oczywistych:P). Czyli, krótko mówiąc, stwórz własną wizję, do której w dalszych krokach będziesz dążyć.

Na przykład mamie Gee zależy na:

  • Rodzinnej i spokojnej atmosferze
  • Przyjaznym dzieciom środowisku
  • Niewielkiej liczbie gości, aby Jula czuła się bezpiecznie i komfortowo
  • Gustownych i dziewczęcych dekoracjach
  • Eleganckim torcie
  • Stworzeniu niepowtarzalnej pamiątki dla Juleczki, jak i jej gości
  • Trzymaniu się tradycji rodzinnych związanych z pierwszymi urodzinami

 

Gdy już mamy swoją listę życzeń, czas na planowanie.

  1. Budżet

Bardzo istotny element przyjęcia urodzinowego. Nie planuj nic, zanim nie ustalisz jakim budżetem dysponujesz. Od tego zależy wszystko: miejsce, liczba gości, dekoracje itp.

  1. Liczba gości

Ten punkt powinien iść zaraz za ustalonym budżetem. Skoro wiesz ile pieniędzy masz do dyspozycji, wiesz też już mniej więcej,  jak duże może być przyjęcie. Pomyśl, kogo wypada, a kogo po prostu chcesz zaprosić. Gdy już to dziesięć razy przeanalizujesz, dodasz, wykreślisz, posprzeczasz się trochę z mężem, że ta ciocia tak, a ta nie, przejdź z gotową listą do kolejnego punktu.

  1. Miejsce spotkania

Gdy już masz ustalony budżet i liczbę gości, możesz przejść do miejsca spotkania. Zastanów się, gdzie Ty, Twoje maleństwo i goście będziecie czuli się najlepiej. Może być to dom, restauracja, impreza w plenerze czy inne.

Patrząc na powyższe wcześniej wypisane oczekiwania, łatwiej będzie Ci podjąc decyzję.

Na przykład u mnie rodzinna atmosfera i komfort dziecka jest priorytetem, wybór jest zatem dość oczywisty. Będzie to nasze mieszkanie. Nie powiem, bardzo kusiła mnie opcja restauracji, bo wchodzisz, jesz, płacisz i wychodzisz. A w domu nadal czysto i nic do sprzątania:P Jednak komfort Julki i dwójki pozostałych dzieci w jej wieku był decydujący.  Przeważyły tutaj dwa argumenty:

  • O każdej porze dzieci będą mogły pójść na drzemkę w osobnym pokoju. Unikniemy stresu, marudzenia i noszenia na rękach niewyspanego dziecka w nieznanym dla nich miejscu.
  • Maluchy będą mogły swobodniej poruszać się po domowej podłodze niż tej restauracyjnej. A wiadomo jest to okres raczkowanio-chodzenia, więc bezpieczeństwo ponad wszystko.

Natomiast jeśli w Twojej głowie powstała, jak u mnie wcześniej, wizja komfortu związanego z nicnierobieniem – postaw na restaurację. Może akurat znasz takie miejsce, które jest przyjazne dzieciom i maluchy będą czuły się tam świetnie.

Miejsce to bardzo ważny element całego planu, od niego zależy, w którym kierunku będziesz szła przy następnych punktach.

  1. Gotowanie w domu czy catering?

Omijasz ten punkt, gdy wybrałaś restaurację:)

Ileż to ja razy dałam się namówić na gotowanie i szykowanie wszystkich posiłków w domu. Rok w rok, po takim przyjęciu, gdy padałam pod koniec dnia na twarz, obiecywałam sobie, że następnym razem to już na bank wezmę catering. I co? Przychodziła kolejna impreza, a ja powtarzałam ponownie ten sam błąd.  A bo może wyjdzie taniej! Nic bardziej mylnego!

Po pierwsze, czasu, który poświęcasz na zakupy i całe to gotowanie, nikt Ci nie zwróci. Umęczysz się po pachy już kilka dni przed. I w dzień samej imprezy, oczy założysz na zapałki i będziesz udawała, że czujesz się kwitnąco. A nie zapominaj, że to wyjątkowy dzień i warto byłoby go zapamiętać, jako miły i przyjemny, a nie jako kolejny dzień harówki.

Po drugie, ceny cateringu są często bardzo korzystne i koniec końców nie powinnaś, zapłacić więcej niż zapłaciłabyś za wszystkie składniki sama. Bo szykując przyjęcie na własną rękę, kupujesz zawsze więcej „na wszelki wypadek”. Później zostają resztki, na które często nie masz już ochoty. Więc nie raz, nie dwa, jedzenie się marnuje. I te teksty „ojej ile Ty tego narobiłaś, nie przejemy”, a Tobie wtedy nóż w kieszeni się otwiera. Plusem cateringu są dobrze wycyrklowane porcje. Podajesz liczbę dzieci i dorosłych, a oni wiedzą co już z tym zrobić. Plus za dzieci zazwyczaj płacisz mniej.

Po trzecie, często nie musisz martwić się o zastawę, bo firmy cateringowe coraz częściej oferują swoją. Wobec tego jeśli brakuje Ci części do kompletu, nie musisz się spinać. Oni przywiozą Ci swój.

Tak, więc w tym roku mama Gee, będzie bardzo asertywna i zamawia catering! A Ty?

  1. Tort

 Przemyśl jak chcesz, żeby wyglądał. Poszukaj inspiracji w internecie (polecam do tego Pinteresta – moje inspiracje znajdziesz tutaj). I co najważniejsze, nie zapomnij zamówić go z wyprzedzeniem. Bo jeśli Twoje dziecko, jak na przykład moje starsze, ma urodziny w maju, cukiernie są zazwyczaj obłożone komunijnymi zamówieniami i często odmawiają przyjęcia zamówienia.

Rok temu, znalazłam na szczęście Panią, która torty robi sama w domu. Przemiła, niesamowicie utalentowana i zawsze wyrozumiała na fanaberie klientów Tortowa Cudotwórczyni:) Dobrze jest mieć taką osobę na liście kontaktów w swoim telefonie.

W głowie już mam wizję tortu idealnego i wiem, że Pani Ania na pewno tej wizji sprosta:)

  1. Dekoracje

Zastanów się czy chcesz i jeśli tak to jakie. Będą to eleganckie dekoracje na stole, czy baloniki w całym domu. Ogranicza Cię jedynie Twoja wyobraźnia… no i ustalony wcześniej budżet 🙂 O dekoracje też warto zadbać z wyprzedzeniem, żeby znaleźć odpowiednią kolorystykę i pasujące do Twojej wizji gadżety.

Ja lubię, skromnie i elegancko. A, że Julia jest na tyle mała, że o Elzę jeszcze nie woła, to ja korzystam i robię po swojemu:P Zdąży pewnie mi się jeszcze bajkowymi bohaterkami i przepychem ulać:P Stawiam więc na delikatne dekoracje na stole, kilka baloników i kwiaty…. dużo kwiatów! (moje inspiracje znajdziesz również tutaj)

  1. Pamiątka pierwszych urodzin

Fajna sprawa, o której często zapominamy, a zostaje później na lata. Strasznie żałuję, że nie zrobiłam takiej pamiątki dla Ignasia. Ale pomysł przyszedł do głowy niestety dopiero po pierwszych urodzinach.

Na przyjęciu Julii, chciałabym, aby każdy z gości, nagrał dla niej swoje życzenia na pierwsze, jak i na osiemnaste urodziny. Chciałabym pokazać jej ten film dopiero w dniu osiemnastych urodzin. Na samą myśl, jak Jula po latach ogląda to nagranie, aż łezka kręci mi się w oku. Będzie mogła zobaczyć, jak wyglądali jej rodzice, dziadkowie i chrzestni na jej urodzinach, siedemnaście lat wcześniej:) Ja jestem bardzo podekscytowana pomysłem, mam nadzieję, że i Jula się kiedyś ucieszy 🙂 (właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy nie będę musiała usunąć tej części posta za kilka lat, żeby pozostało to niespodzianką 😉

Możesz oczywiście pomyśleć o czymś innym: jak wspólne rodzinne zdjęcie z tego dnia, wpis życzeń do księgi gości czy inne.

  1. Tradycja w pierwsze urodziny

Tradycję warto pielęgnować. Bo to ona umacnia więzy rodzinne, jak i zostawia nam w głowie miłe wspomnienia. Dlatego też podczas pierwszych urodzin warto sięgnąć do rodzinnych zwyczajów i wykorzystać je podczas przyjęcia.

U mnie w rodzinie na przykład, roczny jubilat zawsze wybierał przedmioty, które mogą określać jego potencjalne zajęcie w przyszłości. Taka drobna zabawa, przy której jest zazwyczaj kupa śmiechu.

Na tacy kładziemy długopis (pisarz/pisarka), różaniec (ksiądz/zakonnica), kieliszek (rozrywkowa dziewczyna/ chłopak), samochód (dziewczyna szukająca mocnych wrażeń/ rajdowiec) i kilka innych, które przyjdą Ci do głowy. Dziecko wybiera, jedno czy dwa i już wiesz, że Twój syn będzie np. policjantem:)

  1. Zdjęcia

Ja w tym roku mam jeszcze jeden plan. Jest on związany ze zdjęciami. Cykamy ich miliony, ale rzadko kiedy trafiają one do naszych albumów. Od tego roku mam postanowienie, że przed urodzinami moich dzieci, będę robiła w nich porządki. Będę je segregowała i drukowała te najbardziej wartościowe i wkładała do albumów. Raz do roku nie częściej.

Dodatkowo przy okazji chcę stworzyć mini zestaw zdjęć dla dziadków i chrzestnych i wręczyć im w dniu przyjęcia.

 

Ja już jestem podekscytowana:) Zabieram się zaraz do działania. Wkrótce podzielę się z Wami efektami mojej pracy. Mam nadzieję, że powyższy plan działania Ci się przyda.

 

A może o czymś zapomniałam? Dodałabyś coś do powyższej listy?

Jak Ty podchodzisz do organizacji takich imprez? Masz jakieś specjalne zwyczaje/tradycje?
Przejmujesz się tym, poświęcasz na organizację dużo czasu i roztkliwiasz się nad szczegółami? Czy może jesteś zdystansowana do tego typu wydarzeń i załatwiasz je szybko i konkretnie?

Napisz w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila.

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Mama Gee

You may also like

35 Comments

  1. Podziwiam takie profesjonalne podejście do organizacji urodzin. U mnie tort wyszedł jak wyszedł – trochę krzywy, trochę za słabo utarta masa i dekoracja jakaś słaba, ale przynajmniej była miła atmosfera. To jedno mi się udało 😉

    1. Jasne atmosfera jest najważniejsza i to żeby się dobrze bawić:) Co z tego, że tort krzywy ważne, że prosto z serducha:)

  2. Dla mnie organizacja pierwszych urodzin nie była jakoś wyzwaniem, bo po prostu nie mieliśmy wtedy gości. Mieszkamy za granicą, cała rodzina jest daleko, więc byliśmy tylko my i dla nas to był raczej moment na wspomnienia sprzed roku niż zastanawianie się nam menu i ozdobami 😉

  3. ja bardzo lubię organizowac urodziny córki, zawsze chyba jestem bardziej przejęta niż ona.
    nie podchodzę do tego tak bardzo profesjonalnie jak to opisałaś, bo ja raczej dobrze zorganizowana i logiczna jestem i jakoś większośc takich rzeczy rzychodzi mi z łatwością. mam ogromną frajdę z tego, i podchodzę do urodzin z luzem i dystansem:)
    Ma być swojsko, miło i goście mają się dobrze bawić.
    A reszta to mniej ważna:)

  4. Też mamy takie tradycje i mamy zamiar je pielęgnować Ja o organizacji roczku myślałam już jakiś czas temu j wiem, że postawię na imprezę rodzinną w domu z cateringiem – taki polsrodek między domem i restauracją Już wybieram ozdoby i sukienkę… Dla siebie My planujemy jeszcze sesję rodzinną na roczek, ale w zdjęciach, które nacykalam przez rok też chcę zrobić porządek. I na pewno założę album z pierwszego roku życia Zosi – kiedy pojawił się ząbek, kiedy powiedziała mama itp.

    1. Ojej sesja na roczek bardzo fajna sprawa:) Zosia będzie miała co wspominać:)
      Aaaaaa sukienki, to sprawa o które zapomniałam wspomnieć. A przecież i siebie i Jule muszę jakoś ubrać. Aż nie do wiary, że o tym zapomniałam. Ja, która ma bzika na punkcie mody?! Dzięki Iza za przypomnienie o tym istotnym elemencie:) Wspaniałej imprezy Wam życzę:)

  5. Bardzo dobrym pomysłem jest sortowanie zdjęć, moim zdaniem te oglądane na laptopie czy tablecie nie są takie fajne i zajmujące jak te wydrukowane i włożone z krótkim opisem do albumu naszej pociechy:) ja np mam tylko jedno zdjęcie z okresu niemowlęctwa (i to jeszcze takie w oddali) i bardzo żałuję, głównie dlatego, że teraz nie mogę porownać mojej małej do siebie 🙂

    1. Sortowanie to pomysł fajny, trzeba się tylko do niego zabrać. Jak sobie pomyślę ile tych zdjęć jest do przejrzenia i zdecydowania które do druku a które nie, to załącza się u mnie prokrastynacja do kwadratu;)
      Ojej z tym jednym Twoim zdjęciem w oddali to rzeczywiście smuteczek, no ale takie były czasy. Ja sama też mam dość niewyraźne te zdjęcia i tez może tylko ze dwa. Moje dzieci to ze szpitala mają tyle zdjęć, że brak czasu na oglądanie. Taka różnica.
      Pozdrawiam gorąco.

    1. Ja też dekoracyjnie będę wspsierać się chyba u koleżanki, ma do tego niezłą rękę i dekoracje na bank podbiją moje serducho:)

  6. Niezły ten przepis na urodziny 😀 ale masz rację, wpierw należy się zastanowić nad tym, co chcemy osiągnąć i jakim kosztem. Mamy małą rodzinę i lubimy raczej kameralne imprezy z domowymi ciastami i miłą atmosferą, myślę że roczek bedzie wyglądał u nas podobnie :).

    1. Dzięki:) Kameralne przyjęcia mają swój urok, ja też ostatnio na takie najczęściej miewam ochotę. Życzę Wam domowej pachnącej ciastem atmosfery:)

  7. Ja niestety zawsze kaze przyjęcie organizuję na ostatnią chwilę, ciągle czegoś zapominam i wychodzi nie tak jak bym chciała, ale jeśli zaproszone osoby przychodzą to zawsze jest fantastycznie dzięki nm i atmosferze jaka się przy tym robi. Ale organizacja pierwsza klasa – brawo TY.

    1. hEhehe powiem Ci, że też tak kiedyś miałam, zawsze zapominałam np. czegoś podać lub czegoś kupić. Dlatego zaczęłam mocno planować i to mi pomaga;)Ale racja ludzie i atmosfera to podstawa, zawsze uratuje taką imprezę;)

    2. hEhehe powiem Ci, że też tak kiedyś miałam, zawsze zapominałam np. czegoś podać lub czegoś kupić. Dlatego zaczęłam mocno planować i to mi pomaga;)Ale racja ludzie to podstawa, zawsze uratują taką imprezę;)

  8. Cieszę się, że pierwsze urodziny już za nami. Nasze pierwsze urodzinki tak mnie wymęczyły, że póki co mam dość na następne 100 lat 😉

  9. U nas można powiedzieć, że było mało organizacjiWybraliśmy ulubioną restaurację, zaprosiliśmy najbliższą rodzinę. Prezenty zdaliśmy się na gości i mamy kilka pamiątkowych zdjeć

  10. O jaa, profesjonalne podejście, nie powiem 🙂 Ja od początku urodziny małej organizuję sama, ale niedługo (kiedy zacznie zapraszać koleżanki) może się to zmienić 😉

    1. oj powiem Ci, że się zmienia. Mam też pięciolatka i teraz koledzy z przedszkola to priorytet, a jak są koledzy to i Ninjago musi być;) Wtedy większa organizacja wchodzi w grę:)

  11. I mnie to czeka niedługo, ale podchodzę do tematu spokojnie. Takie okazje to dla mnie przede wszystkim okazja do spędzenia czasu z rodziną. Ma być miło, spokojnie i komfortowo dla wszystkich. Bez spiny. No i koniecznie w domu. Lubię gotować, lubię przyjmować gości, więc nie mam z tym najmniejszego problemu. Obserwuję jednak, że takie podejście odchodzi do lamusa. Coraz więcej moich znajomych decyduje się na przyjęcie w restauracji, im większe i bardziej wydziwiane, tym lepiej. Szanuję, ale nie rozumiem tego trendu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *