Wiosna to stan umysłu

spełniona mama

Kocham ten zapach, który unosi się w powietrzu gdy temperatura przekracza magiczne 10 stopni. Czuję świeżość i zapach odżywających roślin. Wszystko dookoła nabiera blasku. Pozytywna energia faluje między mijającymi się ludźmi. Uśmiechają się nieśmiało pod nosem…wdychają to samo wiosenne powietrze.

Kocham tę porę roku, energię, moc i siłę, którą mi daje. Jak dla niektórych nowy rok, to czas na zmiany i wytyczanie celów. Tak dla mnie pierwszy powiew ciepłego, słonecznego powietrza to taki mój mały sylwester.

Głowa pełna pomysłów, serce pełne wiary, wszystko jest jak być powinno. Jest dobrze a może być jeszcze lepiej…przecież przyszła wiosna.

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

Koszula – Tatuum, Spodnie – vintage, Sandały – Kazar


fot. Mr Blacksheep Photography

 

Continue Reading

Jak rutyna u niemowlaka zmieniła moje życie

Są mamy, które biorą całe macierzyństwo na spontanie – chapeau bas! Ale są też takie, które w chaosie, które w codzienne życie wprowadza dziecko, nie do końca potrafią się odnaleźć. Tak też było ze mną.

Urodził się Ignaś, z początku wszystko wydawało się łatwe, bo dużo spał i nie wymagał ode mnie nic więcej jak karmienia i przewijania. Tak było przez pierwsze dwa, trzy tygodnie.

Tak ma wyglądać macierzyństwo??? Wow super! Miejmy zatem więcej dzieci – myślałam.

Moja sytuacja zmieniła się dość szybko, gdy Igi zaczął być bardziej wymagający, pojawiły się kolki czy też wkrótce ząbki. Brakowało mi rytmu dnia, który towarzyszył mi przed pojawieniem się dziecka. Nie miałam, kiedy się ubrać, zjeść śniadania a o prysznicu mogłam już tylko pomarzyć. Latałam jak przysłowiowy „ kot z pęcherzem” gasząc non stop jakieś pożary.

Ja? Czas dla mnie? Mogłam zapomnieć, nawet gdy miałam go chwilę, jedyne, o czym marzyłam to sen!

Wychodziłam z siebie. Ciągła gotowość do zadań specjalnych wysysała ze mnie energię. Cały czas musiałam zastanawiać się, o co chodzi, w czym rzecz, co teraz moje dziecko może chcieć?

Może spanie???

Nie, nie jest śpiący,

Może jedzenie? Ale dopiero jadł.

Dlaczego on płacze?

Zaczęłam szukać pomocy w Internecie i podpytywać znajomych czy też tak mieli. Po nitce do kłębka odnalazłam dla siebie sposób idealny. RUTYNA!

Sama idea już mnie zachwyciła. Ja lubię działać według planu i lubię ten plan realizować. Głęboko wierzyłam, że wszystko się uda i odzyskam w tym wszystkim odrobinę siebie.

I udało się! Ale sprawa nie była prost. Wymagała ode mnie bardzo dużo zaangażowania, cierpliwości i konsekwencji.

Wprowadziłam do naszego życia bardzo prosty schemat:

SPANIE

JEDZENIE

ZABAWA

Dokładnie spisywałam godziny w których odbywały się powyższe czynności. Po dwóch tygodniach zorientowałam się, że jego tryb dnia jest dość powtarzalny. O mniej więcej tych samych godzinach jadł, szedł spać i bawił się. EUREKA! Od tamtej pory wiedziałam jak organizować dzień, aby był on łatwiejszy do przetrwania i przyjemniejszy;)

Wprowadzenie schematu ułatwiło mi on organizację całego dnia, a w dodatku moje dziecko stało się spokojniejsze i bardziej przewidywalne.

Niesamowite było to, że po kilku tygodniach, Ignaś wiedział, że po zabawie, jest czas na drzemkę i automatycznie robił się śpiący. Nie płakał, nie marudził, nie był przemęczony. Bo ja reagowałam na pierwsze oznaki zmęczenia jak tarcie oczu i ziewanie (więcej o rutynie zasypiania u niemowlaka już wkrótce) Dwie, trzy piosenki i do łóżeczka. Wszystko wróciło do normy, a ja do psychicznej równowagi.

Julia natomiast rutynę zna od pierwszego dnia swojego życia. Ominęłam okres, w którym po urodzeniu dziecka, życie staje się totalnym chaosem, gdzie dochodzi zdenerwowanie, niewysypianie, wiecznie pusta lodówka i wyczerpane baterie. Za drugim razem było zdecydowanie łatwiej. Bez problemu znajdowałam czas dla siebie, na książkę na ćwiczenia czy inne przyjemności, które my mamy powinnyśmy sobie w ciągu dnia serwować…

…co by nie zwariować:P

  • Jeśli znalazłaś się w sytuacji, gdzie całe dnie wymykają Ci się spod kontroli.
  • Masz problem z usypaniem dziecka.
  • Masz wieczne poczucie, że nie ogarniasz, bo ciągle gasisz pożary.

Napisz do mnie. Opisz mi dokładnie swoją sytuację i z czym masz problem. Postaram się pomóc, najlepiej jak tylko potrafię. Bo naprawdę wierzę, że wprowadzenie rutyny do życia niemowlaka to klucz do sukcesu. Ty też możesz się o tym przekonać:)

Pozdrawiam Cię,

Gee

geeway@geeway.pl

 

Continue Reading

Wielodzietne macierzyństwo, czy tylko dla Matki Polki?

Tak się już utarło: dwójka dzieci, to taki standard, trójka lekkie szaleństwo, więcej, to dla kobiety, nic tylko już etat w domu do końca życia. Wiktoria Skalmierska, matka piątki, przełamuje stereotyp zarobionej Matki Polki i pokazuje nam, że posiadanie kilkorga dzieci to nie wyrok. Wiktoria mimo napiętych domowych grafików nie rezygnuje z siebie, nadal pragnie się rozwijać, kształcić i spełniać swoje marzenia. Doskonale wie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci a także szczęśliwy mąż.

spełniona mama

Skąd ty się w ogóle wzięłaś?

Przede wszystkim nie jestem z Polski. Pochodzę z Kazachstanu, jestem w połowie Polką w połowie Rosjanką. Dorastałam w mieście, ale poznałam też życie na wsi. Pochodzę z rodziny repatriacyjnej. Do Polski przyjechałam na studia.

Wiki, jak to z tymi dziećmi było? Planowaliście?

Nigdy nie bałam się macierzyństwa. Rodzenie dzieci jest dla mnie rzeczą naturalną. Nigdy nie zastanawiałam się, czy jest już na to czas, pieniądze itp. Żadnej ciąży nie planowaliśmy z kalendarzem w ręku. Ale od samego początku naszej znajomości z mężem marzyliśmy o piątce. Gdy była już trójka, staraliśmy się zabezpieczać, ale plan był tak mocno zakodowany w naszych głowach, że i kolejna dwójka się przytrafiła.

spełniona mama

Ile macie dziewczynek a ilu chłopców?

 Mamy 4 dziewczynki i jednego chłopca. Czwarty był chłopiec, doczekałam się:)

 Jak na Wasze kolejne dziecko, reagowała rodzina i otoczenie?

 Mój promotor śmiał się, że jestem wiatropylna:)

Ale tak serio przy każdym kolejnym dziecku było gorzej. Rodzice po trzecim mieli nadzieję, że już na więcej się nie zdecydujemy. Słowa, gesty z otoczenia często były niemiłe i pełne współczucia dla nas i dla naszych dzieci, tak jakby wielodzietność była czymś złym. Nie czułam się z tym dobrze, ale wiedziałam, że jestem kobietą, matką i to ja podejmuje decyzje.

spełniona mama

 Pięcioro dzieci urodziłaś przez cięcie cesarskie, nie bałaś się?

 Przy każdej kolejnej ciąży, w szpitalu myśleli, że jestem chodzącą patologią.

Położna tuż przed czwartym porodem, kazałam mi się pożegnać z trójką moich pozostałych dzieci, bo była pewna, że nie dam rady. Ja dałam i mocno wierzyłam w to, że wszystko będzie dobrze. Mój mąż i lekarz prowadzący też wierzyli. Wszyscy wierzyliśmy w życie. Dałam radę, urodziłam syna, było warto.

Jak ogarniacie wszystko logistycznie?

Do niedawna mieliśmy takie uczycie, że nie nadążaliśmy. W tym roku przeprowadziliśmy się do dużego domu. Musieliśmy przeorganizować szkoły i przedszkola tak, żeby żadne dziecko nie było poszkodowane i żeby w miarę możliwości najstarsza mogła sama wracać do domu. Obecnie mamy 4 różne miejsca w które odwozimy dzieci. Jest co raz lepiej.

Z czasem dochodzicie do perfekcji?

Można tak powiedzieć, ale cała organizacja zawsze nawala, kiedy dzieci chorują. Gdy któreś zostaje w domu wszystko trzeba organizować od nowa, zmieniać i dostosowywać.

Jak radzicie sobie z wychowaniem takiej gromadki?

Grunt to organizacja. Stosujemy system nagród, staramy się być konsekwentni i wyznaczamy granice. Cały czas się uczymy. Obecnie sprawdzamy system punktacji, który przekłada się na atrakcje bądź ich brak. Dzieci wiedzą, za co dostają plusy a za co punkty ujemne. Taka trochę motywująca rywalizacja.

Jak Ty, jako mama, radzisz sobie z ogarnianiem piątki?

Każdy dzień to nie lada wyzwanie. Nie mogę być nieprzygotowana.

Jestem głównym organizatorem naszego życia.

Nikt nie wstanie z łóżka, dopóki ja wszystkich nie obudzę. Tak jakby nikt w domu nie miał budzika. Później wyprawianie dzieci do szkoły, każdy musi zjeść i zabrać śniadanie, dziewczynkom trzeba uczesać włosy, a jest co czesać, sprawdzić czy każde ma plecak, buty itp. Oczywiście nie jestem w tym sama, mąż także jest w to wszystko zaangażowany, ale to raczej ja wyznaczam priorytety i mówię co jest do zrobienia.

spełniona mama

 Czy jesteś menadżerem w swoim domu?

Od rana do wieczora:)

Jesteś pracującą mamą, jak to wszystko łączysz?

Pracuję, ale nie na pełen etat. Zajmuję się kilkoma rzeczami, w tak zwanym między czasie. Jestem doradcą pielęgnacyjnym w Mary Kay, koordynatorem grupy zakupowej Lokalny Rolnik, wykonuję też okazjonalnie makijaże ślubne a także wspieram męża w prowadzeniu własnej firmy rozrywkowej. Elastyczność wszystkich tych zajęć pozwala mi godzić dom i pracę.

Mimo natłoku obowiązków starasz się znaleźć chwilę dla siebie, chodzisz na spotkania motywacyjne, warsztaty, rozwijasz się, co Ci to daje?

 Odskocznię, motywację i pozytywną energię. Wychodząc z domu, czy to na spotkania biznesowe czy motywacyjne, wracam do domu z otwartym umysłem. Jestem szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej wyluzowana. Natomiast gdy całymi dniami siedzę w domu nie umiem trzeźwo myśleć, nie umiem rozwiązywać konfliktów i nie mam konstruktywnych rozwiązań na problemy dnia codziennego. Wiem, że gdy się spełniam jestem lepszą mamą. Czasem gdy wchodzę do domu po cudownie spędzonym czasie, tryskam energią, mam więcej cierpliwości do dzieci, a na napiętą sytuację w domu, działam jak katalizator. Mam na to wtedy siłę.

Czy czujesz się egoistką wychodząc z domu?

Kobiety czują olbrzymią odpowiedzialność za wszystko co robią, dlatego wychodząc z domu niepotrzebnie obarczają się poczuciem winy, sama też tak mam. Dlatego chodzę na różne warsztaty, spotykam się z innymi mamami, aby się tego wyzbyć. Przecież poradzą sobie beze mnie przez te parę godzin.

 Wiem, że warto zadbać najpierw o siebie, żeby potem móc zadbać o innych.

Zachęcasz do wielodzietności?

Czasem łatwo nie jest, ale tak jak najbardziej!

spełniona mama


fot. Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Mamo, czas zadbać o siebie

 

Mamo, piszę Ci dużo o tym, jak ważne jest, żebyś zadbała o siebie.

Dlaczego?

Bo szczęśliwa Ty to szczęśliwe dzieci i szczęśliwy mąż! I ogólnie całe życie szczęśliwe:P

To tak, w bardzo ekspresowym skrócie.

Może zanudzam, może inspiruje. Choć mam głęboką nadzieję, że to drugie. Ale nawet jeśli, to sama inspiracja, to często za mało!

Napływa do mnie dużo zapytań, jak ja to robię, jakie są moje sposoby? Przecież doba ma tylko 24 godziny, a dzieci wypełniają 23 z nich. A gdzie obiad, zakupy, sprzątnie, prasowanie? I co, może mam sposób na wydłużenie dnia?

Muszę Cię zmartwić, nie mam!

Przeszłam bardzo długą drogę, żeby najpierw zrozumieć, jak ważna jestem w tym wszystkim JA, mój czas i moje pasje. A później jeszcze dłuższą, żeby nauczyć się jak o to JA zadbać. Nie było to łatwe, ale wiedziałam jedno, jeśli nie poczynię jakichś kroków, będę wiecznie naburmuszona, fochata i -co gorsza- niezadowolona z życia.

Kiedyś dawno temu, kiedy jeszcze nie miałam dzieci, byłam królową własnego czasu. Praca, hobby, sport, przyjemności…

Aż łezka się w oku kręci. Posiadałam najwspanialszy skarb tej ziemi CZAS!

A teraz?

Teraz to się człowiek musi czasem nieźle nakombinować, żeby umyć rano zęby i zjeść śniadanie. A co dopiero mówić o sobie. Trzy minuty w toalecie to czasem niezłe błogosławieństwo! Znasz to?

 Doby nie rozciągniemy, ze snu nie zrezygnujemy, dzieci nie sprzedamy…

Więc co możesz zrobić, żeby zrobić coś dla siebie?

Po pierwsze, ułożyć sobie w głowie, że tego potrzebujesz, bo wszystkie homo sapiens tego potrzebują.

Po drugie, przetłumaczyć sobie, że odrobina matczynego egoizmu ma zbawienny wpływ na wszystkich dookoła.

Po trzecie, powtarzać sobie pierwsze i drugie do znudzenia.

Po czwarte, zacząć DZIAŁAĆ!

Ale co dokładnie mam robić? – zapewne zapytasz!

A ja Ci odpowiem, że przygotowałam dla Ciebie niespodziankę:)

3 SPOSOBY NA CZAS DLA SIEBIE!

Czyli dokładny plan działania, który pozwoli Ci w całym tym rodzinno-domowym chaosie, uszczknąć jakąś chwilę dla siebie.

Nieświadomie pracowałam nad nimi przez ostatnie kilka lat. Testowałam, zmieniałam, uczyłam się,. Teraz wiem, że to działa i mogę się nimi z Tobą podzielić.

Zostaw mi swój mail, a ja przez następne kilka dni podzielę się z Tobą tym, co wypracowałam i co u mnie sprawdza się rewelacyjnie.

Kto wie? Może i Ty na tym skorzystasz!

Aby zapisać się na mailing 3 SPOSOBY NA CZAS DLA SIEBIE!

skorzystaj z formularza poniżej.

Pozdrawiam Cię,

Twoja Gee

Continue Reading