Wielodzietne macierzyństwo, czy tylko dla Matki Polki?

Tak się już utarło: dwójka dzieci, to taki standard, trójka lekkie szaleństwo, więcej, to dla kobiety, nic tylko już etat w domu do końca życia. Wiktoria Skalmierska, matka piątki, przełamuje stereotyp zarobionej Matki Polki i pokazuje nam, że posiadanie kilkorga dzieci to nie wyrok. Wiktoria mimo napiętych domowych grafików nie rezygnuje z siebie, nadal pragnie się rozwijać, kształcić i spełniać swoje marzenia. Doskonale wie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci a także szczęśliwy mąż.

spełniona mama

Skąd ty się w ogóle wzięłaś?

Przede wszystkim nie jestem z Polski. Pochodzę z Kazachstanu, jestem w połowie Polką w połowie Rosjanką. Dorastałam w mieście, ale poznałam też życie na wsi. Pochodzę z rodziny repatriacyjnej. Do Polski przyjechałam na studia.

Wiki, jak to z tymi dziećmi było? Planowaliście?

Nigdy nie bałam się macierzyństwa. Rodzenie dzieci jest dla mnie rzeczą naturalną. Nigdy nie zastanawiałam się, czy jest już na to czas, pieniądze itp. Żadnej ciąży nie planowaliśmy z kalendarzem w ręku. Ale od samego początku naszej znajomości z mężem marzyliśmy o piątce. Gdy była już trójka, staraliśmy się zabezpieczać, ale plan był tak mocno zakodowany w naszych głowach, że i kolejna dwójka się przytrafiła.

spełniona mama

Ile macie dziewczynek a ilu chłopców?

 Mamy 4 dziewczynki i jednego chłopca. Czwarty był chłopiec, doczekałam się:)

 Jak na Wasze kolejne dziecko, reagowała rodzina i otoczenie?

 Mój promotor śmiał się, że jestem wiatropylna:)

Ale tak serio przy każdym kolejnym dziecku było gorzej. Rodzice po trzecim mieli nadzieję, że już na więcej się nie zdecydujemy. Słowa, gesty z otoczenia często były niemiłe i pełne współczucia dla nas i dla naszych dzieci, tak jakby wielodzietność była czymś złym. Nie czułam się z tym dobrze, ale wiedziałam, że jestem kobietą, matką i to ja podejmuje decyzje.

spełniona mama

 Pięcioro dzieci urodziłaś przez cięcie cesarskie, nie bałaś się?

 Przy każdej kolejnej ciąży, w szpitalu myśleli, że jestem chodzącą patologią.

Położna tuż przed czwartym porodem, kazałam mi się pożegnać z trójką moich pozostałych dzieci, bo była pewna, że nie dam rady. Ja dałam i mocno wierzyłam w to, że wszystko będzie dobrze. Mój mąż i lekarz prowadzący też wierzyli. Wszyscy wierzyliśmy w życie. Dałam radę, urodziłam syna, było warto.

Jak ogarniacie wszystko logistycznie?

Do niedawna mieliśmy takie uczycie, że nie nadążaliśmy. W tym roku przeprowadziliśmy się do dużego domu. Musieliśmy przeorganizować szkoły i przedszkola tak, żeby żadne dziecko nie było poszkodowane i żeby w miarę możliwości najstarsza mogła sama wracać do domu. Obecnie mamy 4 różne miejsca w które odwozimy dzieci. Jest co raz lepiej.

Z czasem dochodzicie do perfekcji?

Można tak powiedzieć, ale cała organizacja zawsze nawala, kiedy dzieci chorują. Gdy któreś zostaje w domu wszystko trzeba organizować od nowa, zmieniać i dostosowywać.

Jak radzicie sobie z wychowaniem takiej gromadki?

Grunt to organizacja. Stosujemy system nagród, staramy się być konsekwentni i wyznaczamy granice. Cały czas się uczymy. Obecnie sprawdzamy system punktacji, który przekłada się na atrakcje bądź ich brak. Dzieci wiedzą, za co dostają plusy a za co punkty ujemne. Taka trochę motywująca rywalizacja.

Jak Ty, jako mama, radzisz sobie z ogarnianiem piątki?

Każdy dzień to nie lada wyzwanie. Nie mogę być nieprzygotowana.

Jestem głównym organizatorem naszego życia.

Nikt nie wstanie z łóżka, dopóki ja wszystkich nie obudzę. Tak jakby nikt w domu nie miał budzika. Później wyprawianie dzieci do szkoły, każdy musi zjeść i zabrać śniadanie, dziewczynkom trzeba uczesać włosy, a jest co czesać, sprawdzić czy każde ma plecak, buty itp. Oczywiście nie jestem w tym sama, mąż także jest w to wszystko zaangażowany, ale to raczej ja wyznaczam priorytety i mówię co jest do zrobienia.

spełniona mama

 Czy jesteś menadżerem w swoim domu?

Od rana do wieczora:)

Jesteś pracującą mamą, jak to wszystko łączysz?

Pracuję, ale nie na pełen etat. Zajmuję się kilkoma rzeczami, w tak zwanym między czasie. Jestem doradcą pielęgnacyjnym w Mary Kay, koordynatorem grupy zakupowej Lokalny Rolnik, wykonuję też okazjonalnie makijaże ślubne a także wspieram męża w prowadzeniu własnej firmy rozrywkowej. Elastyczność wszystkich tych zajęć pozwala mi godzić dom i pracę.

Mimo natłoku obowiązków starasz się znaleźć chwilę dla siebie, chodzisz na spotkania motywacyjne, warsztaty, rozwijasz się, co Ci to daje?

 Odskocznię, motywację i pozytywną energię. Wychodząc z domu, czy to na spotkania biznesowe czy motywacyjne, wracam do domu z otwartym umysłem. Jestem szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej wyluzowana. Natomiast gdy całymi dniami siedzę w domu nie umiem trzeźwo myśleć, nie umiem rozwiązywać konfliktów i nie mam konstruktywnych rozwiązań na problemy dnia codziennego. Wiem, że gdy się spełniam jestem lepszą mamą. Czasem gdy wchodzę do domu po cudownie spędzonym czasie, tryskam energią, mam więcej cierpliwości do dzieci, a na napiętą sytuację w domu, działam jak katalizator. Mam na to wtedy siłę.

Czy czujesz się egoistką wychodząc z domu?

Kobiety czują olbrzymią odpowiedzialność za wszystko co robią, dlatego wychodząc z domu niepotrzebnie obarczają się poczuciem winy, sama też tak mam. Dlatego chodzę na różne warsztaty, spotykam się z innymi mamami, aby się tego wyzbyć. Przecież poradzą sobie beze mnie przez te parę godzin.

 Wiem, że warto zadbać najpierw o siebie, żeby potem móc zadbać o innych.

Zachęcasz do wielodzietności?

Czasem łatwo nie jest, ale tak jak najbardziej!

spełniona mama


fot. Mr Blacksheep Photography

You may also like

17 Comments

  1. Powiem szczerze, że podziwiam. Bo żeby ogarnąć wszystko trzeba mieć głowę nie od parady albo naprawdę duże wsparcie w bliskich. Przy moich bliźniętach…. połączeniu mojej pracy na pełen etat, ich rehabilitacji, przedszkola, domu, moich studiów podyplomowych ledwo wystarcza mi sił. Podziwiam więc i gratuluję. I w pełni się zgadzam, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci, warto więc zadbać i o siebie.

  2. O rany! Wielki ukłon w Twoją stronę. Osobiście mam jedno dziecko i nie wyobrażam sobie więcej jeszcze aż 5?! Ale to może dlatego, że jestem jeszcze bardzo młoda, za młoda. Jednak wiem jak się czujesz. Mam 4 rodzeństwa, młodszego. Obserwując mamę, to jaka jest wytrwała, ile energii wkłada jest niesamowite.
    Z Twojej strony niezwykłe jest przede wszystkim to, że nie poddajesz się, a dzieci są Twoją uciechą!
    Pozdrawiam 🙂

  3. Na taki tekst czekałam 🙂
    Sama planuję od 3 do 5 dzieci i jest mi bardzo przykro, że wielodzietne rodziny uważane są za patologię, a matki za zahukane kury domowe. Z jednej strony każdy narzeka na mały przyrost naturalny, ale jak masz dużo dzieci, to patrzą krzywo, jakby to było coś złego. Że życie marnujesz.
    Znam ludzi bogatych i na poziomie co mają dzieci siedmioro, bo po prostu ich na to stać i chcą. Żadna patologia. A teksty ‘nauczcie się używać gumek’ i tak lecą.
    Cóż, takie życie, że nie dogodzisz ludziom nigdy.

    1. Cieszę się bardzo, że Wiktoria mogła Cię dodatkowo zmotywować do posiadania większej rodziny. Dlatego tak ważne jest, żeby pokazywać wszystkim, że takie mamy i takie rodziny istnieją:) Sama jestem mocno zainspirowana:) W dodatku parę dni temu poznałam kolejną mamę z piątką dzieci, piękna, super ubrana i w dodatku prowadzi kanał na youtube Pani Kredka! Podziwiam takie mamy i z całego serca wspieram:)

    2. Cieszę się, że mogłam spełnić Twoje oczekiwania:) 3 do 5, to nie lada wyzwanie. Ale ja popieram! Super, że są takie kobiety na tym świecie! Tak jak mówisz ludziom nie dogodzisz, i niby po co. To Twoje życie i to Ty masz być szczęśliwa. A będziesz jedynie wtedy kiedy będziesz spełniać swoje marzenia. A ludziom na teksty od gumek trzeba odpowiedzieć, po prostu, że przyjemniej jest bez! Pozdrawiam!

  4. Dziękuję za ten wywiad. Podniósł mnie na duchu. Zdecydowanie. Ja wkrótce spodziewam się córki, ktora będzie naszym 3 dzieckiem i niestety, ale nieprzychylne komentarze są codziennością. Nawet od osób, od których wcześniej bym się tego nie spodziewała.

    1. Cieszę się, że mogłam coś dla Ciebie zrobić. Sądzę, że mówienie o wielodzietności głośno, wiele może zmienić w podejściu naszego społeczeństwa do sprawy. Ludzie boją się tego co nieznane i niestandardowe, dlatego krytykują. Ale najważniejsze jest w tym to, że TY ze swoim życiem czujesz się szczęśliwa i spełniona. Inni niech tylko zazdroszczą. Bo nie ma nic piękniejszego jak duża rodzina. Sama tego pragnę z całego serca, dlatego też poważnie zastanawiamy się nad trzecim. Życzę Ci dużo siły i cierpliwości, a od ludzi Ci nieprzychylnych najlepiej się odsunąć. Pozdrawiam i trzymam kciuki! Ja Ci kibicuję:)

  5. Ja zawsze marzyłam o 4! chociaż po pierwszym porodzie trochę się boję. Bardzo podoba mi się wielodzietna rodzinka. Moja córka ma teraz pół roku i prawie codziennie dzieś wychodzę i zostawiam ją z tatą, na początku przychodziło mi to bardzo trudno, z czasem coraz łatwiej. I faktycznie takie wyjścia daja kopa motywacyjnego, dodają energii i sprawiają, że masz czas zatęsknić za swoją rodzinką, a odczuwanie tej tęsknoty jest przecież bardzo ważne, bo gdyby nie to mogłabyś pomyśleć, że wcale ich nie lubisz:)

    1. Jej super:) Czwórka to niezłe wyzwanie, ale czemu nie?:) My obecnie mocno zastaanwiamy się nad trzecim:)
      Tak początki bywają trudne z zostawianiem malucha, ale później co tu ukrywać…takie wymykanie się z domu uzależnia:P idziesz bawisz się świetnie, ale tęsknisz, wracasz i przypływ miłości zalew Twoją rodzinę. O to w tym właśnie chodzi, bo jak napisałaś,czasem bez chwili dla siebie, można ich wszystkich znielubić:P

  6. Kiedys z mezem obiecalismy sobie ze do 30 bedziemy miec komplet pociech … udalo sie, mamy 4 cudownych dzieciaczków. Troche zaluję, ze zdrowotnie boje sie miec kolejne, ale uzgodnilismy z mezem ze jak syn bedzie sie czul samotny wsrod samych bab, to zaadoptujemy 2chlopcow w jego wieku 🙂
    Z samą czworką jest różnie, mozna sie ogarnac i zorganizowac, u nas najgorzej jak ja sie rozchoruje, wtedy wszystko sie wali … ale warto bylo starac sie o duza rodzine, nie chciala bym miec jednego albo dwojki 🙂

    1. Jej EWa, podziwiam i wielkie brawa dla Was za odwagę i wytrwałość przy czwórce, a jeszcze większe za to, że myślicie o kolejnej dwójce;)Cieszy mnie to bardzo, że jest co raz więcej wielodzietnych rodzin, to bardzo motywujące. Sama zaczynam mocno zastanawiać się nad przekroczeniem magicznej dwójki:) pozdrawiam Cię gorąco i całą Twoją wesołą rodzinkę:)

  7. Takich rodzin jest na prawdę dużo, jestem siostrą 5 rodzeństwa. moja mama spełnia się zawodowo, a ja w moich wyobrażeniach nie mogę się doczekać mojej własnej gromady. Odkąd pamiętam obracam się w gronie rodzin wielodzietnych, dziwna to dla mnie jest sytułacja gdy, ktoś ma tylko dwójkę, nie wyobrażam sobie braku kogokolwiek z mojego rodzeństwa. W zamieszaniu raźniej 🙂

    1. Wow, to super podziwam Twoją mamę:) Tak jak mówisz, fajnie, że są takie kobiety, bo to wtedy mobilizuje inne:) Mnie tez korci min trójka:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *