Dlaczego TAK NAPRAWDĘ krzyczymy na nasze dzieci?

Moja historia

To był poranek, jak każdy inny. Mąż robił śniadanie, ja próbowałam podnieść moje maluchy z łóżka.

Julka wstała bez problemu, Ignaś niestety stawiał opory.

Dałam mu chwilę na dospanie i jeszcze jedną i jeszcze jedną. Robiło się późno, w końcu wstał. Poprosiłam, żeby jak, co dzień ubrał się i umył zęby.

Minęło 15 min, poszłam zawołać go na śniadanie, otwieram drzwi pokoju, a on jak gdyby nigdy nic, leży na łóżku i bawi się klockami.

Nie ubrany, nie umyty, łóżko niepościelone!!!!

Wtedy czuję, jak krew w żyłach zaczyna mi buzować i wydobywa się ze mnie niekontrolowane i jakże wściekłe…

CHYBA SOBIE ZE MNIE JAJA ROBISZ!!!!

Tak, to właśnie ja! Zawsze wiedziałam, że jestem nerwusem, ale żeby aż do takiego stopnia, z tak błahego powodu?

A jednak. Odkąd zostałam mamą złość i podnoszenie głosu zaczęły przychodzić mi nieco łatwiej.

Plany versus Rzeczywistość

Żadna z nas, stając się mamą, zapewne nie planuje:

BĘDĘ ZŁĄ MAMĄ, BĘDĘ KRZYCZEĆ.

Wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że raczej obiecujesz sobie, że:

  • nie będziesz złościć się na dzieci
  • zawsze będziesz wyrozumiała i cierpliwa
  • krzyk to już ostateczność

Tak przynajmniej ja sobie obiecywałam.

Wszystko fajnie, do momentu, gdy okazuję się, że nagle robisz to, czego obiecałaś sobie nie robić. KRZYCZYSZ!

Dlaczego tak się dzieje?

Przecież miałaś być tą wspaniałą mamą, której obraz stworzyłaś sobie w głowie.

No właśnie, dlaczego tak się dzieje? Jest wiele przyczyn naszej złości. Oto kilka podstawowych:

CZUJESZ SIĘ BEZSILNA

Krzyk bierze się najczęściej ze STRACHU. STRACHU przed BEZSILNOŚCIĄ!

Bezsilnością, gdy starasz się wyjść do pracy na czas, a Twoje dziecko za grosz nie wykazuje chęci współpracy.

Bezsilnością, gdy po raz setny prosisz o sprzątnięcie LEGO, a góra klocków, jaka była taka jest.

Bezsilnością, gdy zamiast iść do kąpieli, po wielu prośbach, Twoje dziecko bawi się w najlepsze.

WTEDY KRZYCZYSZ!

Bo w danym momencie to Twoja jedyna broń. Niestety obusieczna. Bo czy kiedykolwiek krzycząc na swoje dziecko, udało Ci się natychmiastowo osiągnąć, to czego oczekiwałaś?

No właśnie. Założę się, że nie (albo bardzo sporadycznie). Zamiast w takich sytuacjach krzyczeć, znajdź sprytny sposób, żeby rozwiązać łagodnie konflikt.

U mnie zwykle, gdy już dochodzi do sytuacji kryzysowej i nie wytrzymuję, kończy się to obrażaniem albo płaczem, później tłumaczeniem, przepraszaniem i wreszcie osiągnięciem celu. Zajmuje to zdecydowanie dłużej, niż gdybym od razu podeszła do sprawy mądrzej, kreatywniej i konstruktywniej;)

JESTEŚ PRZEMĘCZONA

Codziennie dajesz z siebie wszystko. Twój dzień wypełniony jest po brzegi.

DZIECI, PRACA, DOM, MĄŻ

Dzieje się tak dużo, że nie nadążasz i próbując wszystko ogarnąć, po prostu zaniedbujesz sen i odpoczynek.

Czyli najgorszy błąd jaki możesz popełnić. Bo gdy jesteś niewyspana, ciągle przemęczona, to nie dziw się, że krzyczysz. Twoja tolerancja na czynniki zewnętrzne jest wtedy zdecydowanie mniejsza. Przeszkadza i denerwuje Cię wszystko. Nawet najdrobniejsze przewinienie Twojego dziecka.

Dlatego śpij min 7 godzin dziennie i zadbaj o swój odpoczynek.

NIE ŁADUJESZ SWOJEJ ENERGII

Często chcesz podołać wszystkiemu i koniec końców, brakuje Ci dnia i tygodnia, żeby gdzieś na chwilę się wyrwać, zatęsknić za dziećmi i przede wszystkim zrobić coś bez nich (tylko z mężem lub tylko dla siebie).

Cały czas tylko dajesz i dajesz. A gdy nie doładowujesz swojej energii, w końcu się wyczerpujesz. Baterie w przeciwieństwie do Ciebie, gdy są rozładowane, przestają działać, Ty nie! I nadal dajesz.

A gdy tak dłużej próbujesz funkcjonować na 0 POWER MODE, niewiele dzieli Cię od sytuacji, w której zaczynasz krzyczeć. Rozumiesz, o czym mówię?

Dlatego tak ważne jest, żebyś zadbała również o siebie. 

 Nie tylko dla siebie, ale również dla nich!

Weekend w spa, kawa z koleżanką, zajęcia taneczne, lunch z przyjaciółmi, randka z mężem. Opcji jest wiele, na pewno coś wybierzesz. Ważne, żeby robić to zanim, dojdzie do sytuacji kryzysowej, czyli najlepiej regularnie!

STRESUJESZ SIĘ PIERDOŁAMI

Myślisz, że nie nadążasz, że czegoś nie zrobiłaś, że mogłaś coś zrobić lepiej. Masz wobec siebie bardzo duże wymagania. Ciągle chcesz, żeby było lepiej, czyściej, dokładniej.

Tylko, że ta gonitwa za perfekcjonizmem prowadzi najczęściej do stresu. Stresu, który sama sobie fundujesz.

Zamiast skupiać się, na tym, żeby było idealnie, daj sobie przestrzeń do tego, żeby było w niektórych obszarach PO PROSTU akceptowalnie. Wtedy będziesz spokojniejsza i milsza w obyciu.

Ponownie zabrudzona przez dzieci podłoga, nie wywoła w Tobie już wtedy frustracji i nie doprowadzi do wydobycia się z Ciebie złości w postaci krzyku:

Wynocha z kuchni, tu się sprząta!!!

Pamiętaj masz wybór, albo będziesz się stresować, że coś jest nie po Twojej myśli albo wrzucisz na duży luuuuuuuuz i zaakceptujesz, fakt, że życie z dziećmi wygląda nieco inaczej.

MASZ ZA DUŻE WYMAGANIA

Czasem od swojego szkraba wymagasz za wiele. Możesz go np. uczyć porządku, odnoszenia po sobie talerza czy składania łóżka, ale nie wymagaj, że będzie robił te wszystkie rzeczy samodzielnie, od razu i w dodatku dobrze. Dzieci szybko przyswajają i wszystkiego mogą się nauczyć. Ale niektóre rzeczy zajmą im więcej czasu, a w niektórych przypadkach będą potrzebowały Twojej pomocy (szczególnie na początku) – np. ścielenie łóżka.

Gdy czasem widziałam efekty sprzątania Ignasia w swoim pokoju, szlag mnie trafiał. Bo jak można wszystko, co było na podłodze, wrzucić „ot tak” do szafki, nie układając!!!!

W odpowiedzi słyszałam: „No, ale przecież prosiłaś, żeby sprzątnąć wszystko z podłogi, więc to zrobiłem.

No właśnie, matka sama sobie winna:P

Więc zanim zareagujesz agresywnie, najpierw zastanów się, czy aby na pewno, powinnaś od dziecka wymagać tego, o co je właśnie poprosiłaś.

BIERZESZ WSZYSTKO DO SIEBIE

„Nie kocham Cię”

„Chcę się wyprowadzić”

„Inne dzieci mają fajniejszych rodziców”

Tak, to wszystko już zdążyło spaść na moje uszy, choć Ignaś ma dopiero 6 lat. Gdy to słyszę jest mi przepotwornie przykro. Bo wiem, że robię, co mogę, żeby było dobrze, a tu moje dziecko podsumowuje wszystko jednym zdaniem. Zdaniem, które trafia prosto w serducho. Zdaniem, które rani, ale i też wywołuje agresję.

Bo myślisz sobie: „ja tu kurczę skaczę koło Ciebie, jak zając wokół marchewki, a Ty, tak mi się odwdzięczasz?

Ważne, żeby zrozumieć, że dzieci mówiąc takie rzeczy, wcale tak nie myślą. Działają tak, gdy np. próbują coś wynegocjować. Używają haseł zasłyszanych w przedszkolu czy szkole i myślą, że mają moc. Później najczęściej przepraszają, wtulają się i bardzo tego żałują.

Dlatego zanim zareagujesz, przetłumacz sobie, że to nic nie znaczy. Weźmiesz to wtedy z łatwością na klatę, uśmiechniesz się i co najważniejsze nie będziesz krzyczeć.

Co teraz?

Teraz gdy znasz źródła złości, możesz starać się zaradzić wszelkim krzykliwym sytuacjom. Sprawa niełatwa, bo wymaga od Ciebie pracy samej ze sobą. Zrozumienia, ale i przewidzenia pewnych sytuacji. A potem zapobiegania.

Powinnaś się zastanowić, co tak naprawdę Cię złości i dlaczego. Może wystarczy, że będziesz się wysypiać albo odpuścisz pewne wymagania. Zlokalizuj swoje źródło i zastanów się, co możesz zmienić.

To, że stajemy się rodzicami nie oznacza, że wiemy wszystko i na wszystko potrafimy reagować. Rodzicielstwo to tak jakby narodzić się na nowo i na nowo poznawać samego siebie. Nie wiń się za to, że krzyczałaś. Było minęło. Nikt nie jest idealny . Teraz zaparz sobie herbatkę i zastanów się, co zrobić, żeby tego nie robić;)

No, ale co gdy, nie zadziałasz prewencyjnie i znowu znajdziesz się w sytuacji, gdy krew zaczyna Ci szybciej pulsować, policzki stają się czerwone, a gardło szykuje się do wydania możliwie jak najwyższego tonu….

O tym już w przyszłym tygodniu!

Pozdrawiam Cię serdzecznie

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak wyrabiać się z niekończącymi domowymi obowiązkami?

Miewałam dni, kiedy otwierałam oczy i od razu rzucałam się w wir obowiązków. Biegłam, próbując odznaczyć jak najwięcej rzeczy na liście. Chciałam każdego dnia wyrobić się ze wszystkimi zadaniami domowymi.

Wstawić dwie pralki, posprzątać łazienkę, salon, i kuchnię, przygotować dwudaniowy obiad, wyprasować itd. Dzień kończyłam z wywalonym językiem, a ciągle coś jeszcze pozostawało na mojej liście.

Tak dłużej być nie mogło. Musiałam coś zmienić, bo czułam, że dzień w dzień gonię swój własny ogon, a co gorsza bez głębszego sensu.

Zatrzymałam się i uświadomiłam sobie kilka rzeczy, które Ty też powinnaś.

Po pierwsze NIE ZROBISZ WSZYSTKIEGO

Zakładając, że kobiety z reguły uwielbiają nakładać na siebie tonę obowiązków, zazwyczaj ciągnie się za nimi lista niemożliwa do zrealizowania w ciągu jednego dnia.

Doba ma tylko 24 godziny i nie wiem jakbyś miała się prężyć i wysilać, nie wciśniesz tam więcej niż to możliwe. A jeśli Ci się to uda, to na pewno odbędzie się to jakimś kosztem np. Twoim snem, humorem czy czasem z dziećmi.

Mądrzej będzie, jeśli zaakceptujesz fakt, że czas nie jest z gumy i wrzucisz na luz. 

Po drugie JEŚLI CHCESZ ZREAZLIZOWAĆ SWOJĄ DOMOWĄ LISTĘ ZADAŃ, ZMNIEJSZ JĄ!

Najważniejsze jest, aby zastanowić się, co tak naprawdę musimy zrobić. I zadać sobie pytanie, co w najgorszej z możliwych opcji może się wydarzyć, gdy czegoś nie zrobię?

Czyli w ładniejszej angielskiej formie: What’s the worse that might happen?

  • Czy jak nie wstawię dwóch pralek, tylko jedną, to oznacza, że dzieci nie będą miały w czym iść do przedszkola, a my do pracy?
  • Czy jeśli zamiast całego domu, sprzątnę tylko łazienkę, to komuś zrobi to różnicę?
  • Czy jeśli zamiast dwóch dań na obiad, ugotuję tylko jedno, jednogarnkowe, to czy dzieci padną z głodu?

Czasem z przyzwyczajenia i przekonania, że to coś jest konieczne, poświęcamy temu zbyt dużo naszego cennego czasu. A w rezultacie okazuje się, że świat nadal funkcjonuje, dzieci idą do przedszkola ubrane, a w dodatku szybki obiad wcale nie jest gorszy od tego dwudaniowego.

Eliminowanie i zmniejszanie listy zadań jest idealnym sposobem na realizowanie;)

Po trzecie ODRZUĆ PERFEKCJONIZM

Przy dzieciach gra niewarta świeczki. Ty się naszorujesz i nasprzątasz przez cały dzień, a nie dość, że pewne nikt tego nie zauważy. To jeszcze, gdy dzieciaki jak huragan wpadną do domu, szybko wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ty stracisz czas, rozzłościsz się, a wszystko jak było, tak będzie. Lepiej to wszystko przewidzieć i pewne rzeczy sobie po prostu odpuścić. Jak? zobacz tutaj

Po czwarte DAJ SOBIE POMÓC

Nie musisz w domu robić wszystkiego sama. Masz przecież męża i dzieci i tak samo jak Ty, powinni uczestniczyć w obowiązkach domowych.

Możesz również zatrudnić panią do pomocy w prasowaniu czy sprzątaniu. Albo od czasu do czasu pozwolić babci ugotować obiad. Szczególnie jeżeli trafi Ci się tzw. babcia “gastronomiczna”, jak moja teściowa 🙂 Opcji jest wiele, wystarczy tylko chcieć. Więcej tutaj

Po piąte NIE TRAĆ ŻYCIA

Życie jest za krótkie. Rób to, co, kiedyś uznasz, że będzie miało dla Ciebie znaczenie.

Za kilka lat nie wspomnisz, jak to super, że miałaś zawsze idealnie wysprzątany dom, albo co jak co, ale kosz na brudy był u Ciebie zawsze pusty, pralki chodziły non stop, a dzieci zawsze jadały wystawny obiad. Będziesz wspominać czas spędzony z rodziną, to co robiłaś dla siebie, czego się nauczyłaś, co osiągnęłaś. Nie pozwól, abyś w przyszłości zadała sobie kiedyś pytanie typu: dlaczego nie nauczyłam się tańczyć, przecież zawsze o tym marzyłam, albo dlaczego nie zainwestowałam w siebie i nie poszłam na podyplomowe studia?

Także, tego…

Chcesz się wyrabiać ze wszystkim, przemyśl powyższe i przeorganizuj głowę, plan i swoich pomocników. A wtedy zobaczysz, że nagle wyrabiasz się ze wszystkim i nie jesteś w tym wszystkim sama:)

Powodzenia!

Twoja GEE

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak przetrwać podróż samolotem z maluchami?

Przed wakacjami, jedna rzecz nieustannie spędzała mi sen z powiek. Mianowicie:

Jak przetrwamy czterogodzinny lot z naszymi dziećmi? A szczególnie, jak my go przetrwamy z 16 miesięczną Julką???

6 letni Ignaś, przy Julce, która dopiero niedawno nauczyła się chodzić, to bułka z masłem;)

Po Ignasiu spodziewałam się jedynie, miliona pytań do…, zagadywania wszystkich pasażerów i marudzenia w stylu „mamo, daleko jeszcze….???” Do ogarnięcia!

Julka natomiast to LEVEL MASTER. Na miejscu nie usiedzi, spać na rękach nie umie (bo tylko w łóżeczku) no i ten start, lądowanie, potencjalnie zatkane uszy, rzeczy do zabrania na pokład… wszystko to sprawiało, że aż ściskało mnie w żołądku.

Zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji. Trochę tego było, ale ostatecznie skorzystałam z:

  • pomocy Marysi, która w artykule NIEMOWLAK W SAMOLOCIE, radzi jak praktycznie spakować się na pokład, jakie mamy prawa na lotnisku podróżując z dzieckiem i jaki bagaż przysługuje maluchom.
  • ale też z porad Natalii i Łukasza, którzy w UWAGA! DZIECKO W SAMOLOCIE mówią, że grunt to wrzucić na luzzzz, dobrze się spakować i zabrać ze sobą dużo przekąsek, ale również i gadżetów, które umilą dziecku podróż.

Z pomocą Marysi, Natalii i Łukasza zaczęłam powoli ogarniać temat, spuszczać ciśnienie i przygotowywać się do lotu.

Na myśl o gadżetach wyprułam do sklepu, w którym spędzam zdecydowanie za dużo czasu, a co gorsza wydaję zawsze zbyt dużo:P

Flying TIGER Copenhagen – skarbnica gadżetów, umilaczy czasu i niespotykanych pierdułek dla dzieci ale też i dorosłych!

Zarówno dla Julki jak i Ignasia stworzyłam, zestawy rozrywkowe na czas lotu.

Zakupiłam mnóstwo małych gadżetów w Tiger, a Mati uzupełnił zestaw o grę planszową, komiks i zeszyt z superbohaterami. Wręczyliśmy im wszystko dopiero w dzień podróży. Nie wcześniej, bo inaczej cały plan mógł wziąć w łeb.

Największa ekscytacja miała nastąpić podczas startu i trwać jak najdłużej – a najlepiej cztery godziny!!!

Poniżej znajdziecie wszystkie wyszukane przeze mnie skarby.

JULKA- 16 MIESIĘCY

Jula (pewnie jak większość maluchów) uwielbia, otwierać i zamykać wszelakie pudełka. Dlatego skrzyneczka na przechowywanie skarbów była koniecznością. Flying TIGER Copehagen

Odklejanie i naklejanie – kolejna ulubiona czynność dzieci w tym wieku:) Flying TIGER Copehagen

Bardziej przydały się do bicia mamy po głowie, ale zawsze to jakieś zajęcie.W pełni skorzystaliśmy z kręgli już na miejscu:) Flying TIGER Copehagen

Kaczucha z wytrzeszczem. Gdy naciskasz oczy wychodzą jej z orbit. Flying TIGER Copehagen

Po pół godziny brakowało nam już elementów, ale zabawa była przednia. Flying TIGER Copehagen

Plastikowe kubeczki w samolocie, po przyklejeniu kwiatuszków, prezentowały się znacznie lepiej:) Flying TIGER Copehagen

Na wypadek gdyby klima w samolocie padła.. Flying TIGER Copehagen

Dopasowywanie, rzucanie, gryzienie – zabawka wielofunkcyjna. Flying TIGER Copehagen

Gdyby naszła wena na jakiś piękny rysunek… Flying TIGER Copehagen

 

IGNAŚ – 6 LAT

Może nie najlepszy pomysł na czas turbulencji, ale nas akurat ominęły. Flying TIGER Copehagen

Podczas lotu wprowadzaliśmy się w wakacyjne klimaty, bo pogoda u nas w kraju akurat nie sprzyjała. Flying TIGER Copehagen

Co prawda więcej było skupienia na obrazkach niż na czytaniu, ale to zawsze kilka chwil skupienia i wytchnienia dla rodziców. EMPIK

Można było porządnie oberwać po głowie, ale udało się nam pobawić bez większych ofiar (poza pasażerem klasy business, który siedział w rzędzie przed nami;) Flying TIGER Copehagen

Idealny moment na naukę sznurowania. Maluch opuszcza pokład samolotu z nową umiejętnością. Flying TIGER Copehagen

Glutek do rzucania, zamiast piłki. PS grali też inni pasażerownie;) Flying TIGER Copehagen

W samolocie trzeba uważać, żeby nie zgubić kości. My wróciliśmy z dwiema;) Flying TIGER Copehagen

Gdyby zachciało się porysować lub zrobić trochę działań matematycznych, razem z super bohaterami.

Świetna gra na każdą okazję, nie tylko dla dzieci;) Gralnia

 

Wszystkie powyższe pomogły nam jako tako przetrwać lot. Z czterech godzin zapełniły przynajmniej jedną pełną – zawsze coś;) Reszta czasu to spanie, posiłek, start i lądowanie. Jakoś daliśmy radę, choć łatwo nie było.

Skarby przydały się nam również na miejscu podczas przemieszczania się autem, plażowania czy leniuchowania przy basenie. W drodze powrotnej przy naszych miejscach w samolocie, stworzyło się mini przedszkole. Nasze dzieci, już znudzone zabawkami po dwóch tygodniach, chętnie dzieliły się nimi z  innymi małymi pasażerami.

Podsumowując warto było zainwestować w gadżety, ponieważ:

  • Zastąpiły nam duże zabawki, których nie moglibyśmy ze sobą zabrać.
  • Było ich sporo, więc zawsze ktoś znalazł coś dla siebie
  • Były lekkie, więc nie było specjalnie dużo dźwigania
  • Żadna z zabawek nie miała jakiejś szczególnej wartości, wiec przy zagubieniu czy zniszczeniu nie było płaczu
  • Dzieci wzięły je do rąk dopiero w dzień podróży, co zdecydowanie wydłużyło ich zainteresowanie

Więc jednym słowem jeśli lecisz na wakacje z dziećmi (a warto)… Mamo! Przygotuj się 🙂

Twoja Gee


fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom…

Dawanie rad, samo w sobie, jest dość kontrowersyjną sprawą. Bo kto lubi ich słuchać, a tym bardziej się do nich stosować?

Na pewno nie rodzice…

Dlaczego więc ja postanowiłam podjąć to ryzyko i coś Wam poradzić?

Przetestowałam i wiem, że warto;) Hahah wiem, brzmi jak każda dobra rada, ale zaufajcie mi i zostańcie ze mną jeszcze przez chwilę:) Pamiętajcie nie musicie się do niej stosować.

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom to…

Wyjeżdżajcie z dziećmi na wakacje!

Temat u mnie bardzo na czasie, bo dopiero wróciłam z dwutygodniowego urlopu z moją familią.

Czy jestem wypoczęta? Sprawa dyskusyjna.

Czy pojechałam, żeby leżeć plackiem na plaży? Marzenie…

Czy przez dwa tygodnie, nic tylko się do siebie uśmiechaliśmy i prawiliśmy sobie komplementy? Buahahhahahah

To niby po co ta rada, zapewne zapytacie?

Każdy rodzic wie, że wspólne wakacje z dziećmi to czasem nie lada wyzwanie. Bo dla nas rodziców poza klimatem i ładnymi widokami niewiele się zmienia;) Nadal dzieci trzeba ogarnąć, nakarmić, dopilnować i zapewnić im atrakcje. Tylko że często nawet ze zdwojonym wysiłkiem. One nie wchodzą w stan relaksu i odpoczynku, one się tam dopiero rozkręcają.

Obecnie schodzi, ze mnie całe zmęczenie i ledwo trafiam w klawiaturę pisząc ten post;) Ale patrząc wstecz, pomimo czasem trudnych i męczących sytuacji, niespełnionych oczekiwań co do zwiedzonych miejsc, czasu spędzonego na plaży i czystego relaksu, był to wspaniały czas z moją rodziną.

Bez względu na to, jak bardzo zmęczeni i niewypoczęci wracamy, mówię Wam – warto! Dlaczego? Przeczytajcie sami:

  1. Wakacyjny relaks łączy

Nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólny posiłek (link) i wakacje. Jest to czas tylko dla Was. Nie ma dookoła rozpraszaczy typu praca, obowiązki domowe czy szkolne. Jest to czas, w którym nic nie musicie. Jedyne co, musicie, a w sumie raczej chcecie, to dobrze spędzić ten czas. Budzicie się w rzeczywistości, gdzie cały dzień jest tylko i wyłącznie do Waszej dyspozycji. Robicie rzeczy, na które na co dzień nie ma czasu. Jesteście ze sobą i dla siebie. Jadacie wspólne posiłki, gracie w gry, zwiedzacie i wiele innych.

Ale pamiętajcie co za dużo to niezdrowo. Czasem warto się rozdzielić i pozwolić sobie na odrobinę swobody i czasu sam na sam. To też łączy. Szanujemy wtedy nawzajem swoje potrzeby. Nie warto zmuszać się do robienia wszystkiego wspólnie, gdy któreś z Was ma akurat ochotę na coś innego.

U nas to dość powszechna taktyka. Tym bardziej że nasze wakacyjne preferencje z mężem znacznie się różnią. On nie lubi słońca, ja kocham. On woli posiedzieć w domu i przeczekać z Julą największe upały w klimatyzowanym pomieszceniu, dla mnie to idealny czas na plażę z Ignasiem. Czasem jedno z nas przejmuje dwójkę, tak by drugie mogło zrobić coś tylko dla siebie. A czasem do znudzenia siedzimy wszyscy razem, nie robiąc nic szczególnego i ciesząc się jedynie swoją obecnością.

  1. Poznajecie siebie nawzajem

Na co dzień wszyscy jesteście czymś zajęci. Praca, przedszkole, szkoła, dodatkowe zajęcia, obowiązki. Każde z Was większość dnia spędza poza domem.

Podczas wakacji macie okazję spędzić ze sobą więcej czasu niż zwykle. Dostajecie niepowtarzalną szansę poznania się bliżej, z innej strony, w najróżniejszych sytuacjach. Doświadczacie wspólnie chwil przyjemnych, ale i konflikty nie są Wam obce. Bo pamiętajcie, wakacje nie dzieją się w oderwaniu od rzeczywistości, one są jej częścią. Z taką różnicą, że podczas wakacji spędzacie ze sobą więcej czasu niż na co dzień. Co może generować znacznie więcej miłych i śmiesznych momentów, ale i konfliktów, sytuacji stresujących, fochów, humorów i innych. Grunt to umiejętnie sobie z nimi poradzić, szybko o nich zapomnieć i nadal cieszyć się wakacjami:)

  1. Kreujecie wspomnienia

Kiedy, jak nie w wakacje można dbać o te magiczne wspomnienia ze swoją rodziną? To właśnie wtedy dzieje się dużo niecodziennych rzeczy. Zwiedzacie, doświadczacie innych kultur, próbujecie nowego jedzenia, chłoniecie atmosferę całymi sobą. Odcięci od codziennych problemów, cieszycie się chwilami zarówno z dziećmi jak z samymi sobą. Wtedy właśnie tworzą się cudowne wspomnienia. A te zostają z nami na zawsze.

  1. Wspólnie uczycie się rozwiązywać problemy

Wakacje z dziećmi to nie jakby się wydawało okres wielkiej sielanki, ale też czas gdy, właśnie wtedy lubią pojawiać się przeszkody i problemy. Jak np. przeziębienie dziecka, zgubiony bagaż, zalany namiot czy elektroniczne kluczyki do samochodu utopione w morzu. Tak to, wszystko nasze doświadczenia.. Wszystko zdarzyć się może;) A wiadomo od wakacji mamy duże oczekiwania, chcemy, żeby było miło, zdrowo, bezproblemowo i przyjemnie. Ale nie zawsze tak jest. Ważne, by w takich momentach podejmować wspólne decyzje, podchodzić z dużym dystansem do takich sytuacji i nie spisywać wszystkiego na straty. Uczycie się wtedy jak umiejętnie wyjść z każdej sytuacji razem, tak by wszyscy pod koniec powiedzieli, że mimo wszystko było fajnie.

  1. Doceniacie i uczycie się

Czas wakacji to idealny moment na wspólnie spędzone chwile, ale też czas gdzie my i nasze dzieci, możemy nauczyć się masę nowych rzeczy, doświadczyć innych kultur i skosztować życia w innych warunkach. Nauka poprzez doświadczenie to nauka najcenniejsza. Gdy wpleciemy w to wszystko jeszcze wspaniałą atmosferę wakacji, nabyta wiedza na pewno w las nie pójdzie. Mawiają przecież, że podróże kształcą. I nie musisz jeździć na koniec świata. Dla Twojego dziecka nawet leśne zwierzęta biegające 100 km od domu są niesamowicie fascynującym doświadczeniem. A i Ty możesz się przy tym czegoś nauczyć. Bo pewnie nie raz nie dwa wertowałaś Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania swoich dzieci:P

My właśnie wróciliśmy z Portugalii, było cudownie, choć nie ukrywam, potrzebowaliśmy chwili, żeby nauczyć się przebywać ze sobą więcej niż zwykle. Doświadczaliśmy konfliktu interesów, przekonań wychowawczych i oczekiwań co do wakacji. Mieliśmy trudne momenty z dziećmi, bo, a to foch, a to małe przeziębienie. Samo życie. Ale w ogólnym rozrachunku cieszyliśmy się wspólnym czasem i czerpaliśmy z niego jak najwięcej.

Ignaś z początku mało chętny na wakacje, bo ominął go wyjazd na zielone przedszkole, ocenił wakacje w skali od 1 do 10 na 10. To chyba najlepszy wyznacznik, tego dlaczego, było warto. My z mężem wyjazd oceniamy na 8. Dwóch punktów zabrakło ze względu na niedosyt snu no i zawsze można było zostać jeszcze parę dni dłużej;) To było by, na tyle jeśli chodzi o moje rady…

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading