Poranki z dziećmi to wieczny poligon? Jak temu zapobiec?

Jak często zdarza się, że poranki w Twojej rodzinie przypominają poligon wojskowy?

Ty, jak opętana biegasz po domu, starając się wszystkich wyszykować. Mąż błąka się i nie do końca wie, co ma ze sobą zrobić. Dzieci w piżamach krzyczą, ganiają się i rozrzucają zabawki.

Próbując ogarnąć sytuację biegasz po domu jeszcze szybciej, rzucając w eter komendy: Ubierzcie się/ Idź z dziećmi umyj zęby/ Spakuj plecak. Naiwnie myśląc, że ktoś je wykona.

Jesteś, jak mało respektowany komendant. Nikt Cię nie słucha, wręcz mają Cię w nosie. W domu bałagan, chaos, zaginione buty, napięta atmosfera. Zaczynasz się denerwować, pokrzykiwać i rzucać granatami.

To, że nie oberwałaś jeszcze latającymi po domu przedmiotami, powinnaś uważać za cud.

Czujesz, że jeśli wszyscy nie stawią się w tej chwili po drzwiami i nie założą butów, zaraz eksplodujesz.

Wychodzicie…

Oddychasz z ulgą, ale czujesz się jakby przejechał po Tobie czołg.

Bitwa przegrana….. znowu.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie się to zdarzało.

Teraz to rzadkość.

Zawarliśmy pokój, zastanowiliśmy się nad rozwiązaniami i wprowadziliśmy je w życie.

1. Wieczorne szykowanie

To jest pierwszy klucz do spokojnego poranka.

Im więcej możesz naszykować wieczorem tym lepiej. Mogą to być ubrania, spakowana torba do pracy czy szkoły, podszykowne śniadania (jak np. zalanie płatów owsianych mlekiem na noc, żeby szybciej wszystko przygotować) i wiele innych. Wszystko zależy od tego, co robisz rano, co zajmuje Ci czas i co możesz przerzucić na poprzedzający poranek, wieczór.

Jeśli codziennie rano, zmagasz się z egzystencjonalnym problem swojej córki, bo koszulka z Elzą jest już niemodna, załatw to wieczorem. Zajrzyjcie razem do szafy i pozwól jej wybrać ubrania na kolejny dzień. Zaznaczając, że to jej wybór i się go trzyma. Unikniesz w ten sposób, porannych fochów i sprzeczek. A o te, rano zawsze łatwiej.

2. Wstań wcześniej

Jeśli rano nie spina Ci się, żeby zrobić to co dla Ciebie ważne, przed wyjściem do pracy jak np. makijaż, prysznic, ćwiczenia, wybór ubrania – po prostu wstań nieco wcześniej.

Najlepiej przed dziećmi, wtedy będziesz mogła zrobić wszystkie te czynności, które wolisz robić w spokoju. Wtedy jest szansa, że:

  • umyjesz się bez publiczności,
  • umalujesz się w miarę prosto, bo nikt nie będzie Cię szarpał za nogę
  • uda Ci się dobrać w miarę pasujące do siebie ubrania
  • będziesz miała 2,5 minuty na wypicie w spokoju kawy

Twój poranek będzie spokojniejszy, bo Ty już będziesz gotowa. Teraz tylko, do ogarnięcia zostaną dzieci.

3. Stosuj się do zasad rutyny

Klucz nad kluczami!

Gdy jest rutyna i plan, wszystko idzie jak po maśle. Gdy codziennie, w miarę możliwości, Wasze czynności są powtarzalne i wykonywane w tej samej kolejności, unikacie konfliktów np. o łazienkę!

Jak wygląda to u nas:

  • Najpierw prysznic biorę ja, później  ogarniam dzieci
  • Mat w tym czasie szykuje śniadanie. Gdy jest gotowe…
  • … wspólnie siadamy do stołu.
  • Zbiorowe mycie zębów (czasem parami).
  • Mati idzie się wykąpać,
  • ja kończę szykować dzieci do wyjścia.
  • Zwarci i gotowi wychodzimy z domu

Przyzwyczailiśmy się do tego rytmu i tak jest nam łatwiej i przede wszystkim milej. Gdy działaliśmy na spontanie to zdarzało się, że dzieci wychodziły z nieumytymi zębami, zapominaliśmy o porannych witaminach, śniadaniu do pracy i innych. Teraz też się to zdarza, bo pod linijkę, to my nie żyjemy, ale jest zdecydowanie lepiej:)

Co więcej, do sprawnego poranka dzieciom też potrzebna jest rutyna. Gdy Iguś wie, co ma rano zrobić, i robi to samodzielnie, jest nam wszystkim zdecydowanie łatwiej. My nie musimy za nim biegać i prosić o poranną toaletę, ubranie się itp, a on nie złości się, że ciągle coś od niego chcemy.

Wstaje rano, ubiera się, ścieli łóżko, czesze, siada do śniadania, myje zęby i wychodzimy. Wie, co rano jest do zrobienia i to robi. Jak tego dokonaliśmy, zdradzę Wam już wkrótce.

Jasne czasem mu się zapomina, czasem mu się nie chce – prawo dziecka. Ale zwykle jednak wykonywanie tych czynności jest dla niego naturalne i nie czuje potrzeby, żeby z tego powodu się foszyć, stawiać i pokazywać swoją niezależność.

4. Komunikujcie się i współpracujcie

Jeśli sposób w jaki wyglądają Wasze poranki, przeszkadza Ci, wypruwa Cię z porannej energii, czujesz się nimi zmęczona – zakomunikuj to innym. Wszyscy tworzycie tę rodzinę i wszyscy powinniście zadbać o to, żeby tak ważny moment jak wspólny poranek, był dla wszystkich miłym rozpoczęciem dnia.

Jeśli denerwujesz się Ty, przenosisz to na innych. Inni nie są obojętni na Twój nastrój i pośpiech, zbierają tego żniwo.

Rozumiem, że ani Twój partner ani dzieci nie mają może naturalnej potrzeby organizacji tej części dnia. Ale zapewniam Cię, że dzieje się tak dlatego, że nie wiedzą jak może być inaczej.

Zakomunikuj im to i spróbuj wytłumaczyć, co jest dla Ciebie ważne, a tym samym, co powinno być ważne dla nich, albo przynajmniej jak nie utrudniać;)

Zastanówcie się wspólnie nad rozwiązaniem i konsekwentnie wprowadzajcie je w życie.

Poranki definiują często nasz cały dzień. Nie pozwól, aby brak komunikacji i wspólnego porozumienia sprawiał, że każdy Twój dzień będzie zaczynał się bitwą o przetrwanie

5.Wrzuć na luz i się uśmiechnij

Nie zapomnę naszych poranków, kiedy po urodzeniu Ignasia postanowiłam wrócić do pracy.

Za nic nie potrafiłam ogarnąć sytuacji. Z jednej strony małe dziecko, które potrzebuje mojej atencji, bo zaraz wychodzę, z drugiej poranne obowiązki. Było słabo. Wiecznie się spieszyłam i dzień w dzień wstawałam skwaszona, bo już wiedziałam, co mnie czeka.

Mieliśmy rutynę, ale nieco inną od opisanej powyżej.

  • Pobudka
  • Przepychanki, kto zajmuje się Ignasiem, kto idzie się kąpać, kto robi śniadanie
  • Foch
  • Kłótnia
  • Trzaśniecie drzwiami na do widzenia
  • Chwila namysłu
  • Telefon z przeprosinami

I tak w kółko!

Jak ja się cieszę, że już mnie to nie dotyczy.

Dziś wstaję, uśmiecham się i wiem, że ten poranek będzie piękny. A na do widzenia, zamiast trzaskania drzwiami, daję mężowi i dzieciom buziaka.

A Ty jak rozpoczynasz swój dzień? Napisz w komentarzu!

Ściskam, Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

 

 

 

Continue Reading

Dlaczego ja matka, chodzę na randki?

A w sumie, dlaczego chodzimy? Ja i mój mąż. RAZEM!

Gdy czasem opowiadam o naszym małym rytuale znajomym, spotykam się niejednokrotnie z totalnym brakiem zrozumienia.

Ale jak to? Macie na to czas? I tak po prostu zostawiacie maluchy i idziecie? Co na to dzieci? Co wtedy robicie? Nie nudzicie się?

Ja odpowiadam:

Tak, tak po prostu zawozimy dzieci do dziadków i wychodzimy. SAMI.

Idziemy wtedy do spa, restauracji, kina, teatru, lub zostajemy w domu i delektujemy się ciszą.

Nuda? My? NOPE!

A dzieci? Dzieci są przeszczęśliwe na myśl o nocce poza domem.

Czas? Zdecydowanie go mamy, bo mamy go zawsze na to co dla nas ważne.

A przecież jesteśmy ważni dla siebie nawzajem. Ważna jest dla nas nasza rodzina. A żebyśmy mogli tworzyć jej silny fundament, najpierw musimy zadbać o siebie. Więc dbamy i wychodzimyJ

Chodzicie z mężem/partnerem na randki? Jeśli nie, to zobacz, dlaczego warto zacząć.

  1. Randki podstawą do szczęśliwego związku

Zanim pojawiły się dzieci, założę się, że randki i wspólne wyjścia nie były dla Was niczym nadzwyczajnym. Wspólne spędzanie czasu to przecież nieodłączny element związku.

Gdy pojawiają się na świecie szkraby, dochodzi mnóstwo obowiązków, a Wasz wspólny czas schodzi nieco na bok.

Jasne, przebywacie ze sobą, bo razem opiekujecie się dziećmi, razem prowadzicie dom czy śpicie w jednej sypialni. Ale czy macie okazję pobyć, tak po prostu sami, odłączając się od wszystkiego, co dzieje się dookoła? Pewnie dla wielu związków z dziećmi, jest to nie lada przedsięwzięcie.

Dlaczego więc kiedyś poświęcaliście sobie czas, a teraz tego nie robicie?

Autorka „The Best Kept Secret” Janet Reibstein, starając się zrozumieć, od czego zależy szczęście w związku, przepytała o to setki par. Doszła do wniosku, że:

Wszystkie szczęśliwe pary, poświęcały sobie czas, wychodząc np. na randki.

Co więcej stwierdziła też, że:

Jeśli nie potrafimy czasami przedłożyć swojego partnera nad wszystko, co dzieje się dookoła, oznacza to, powolną śmierć dla związku.

Na co dzień dzieje się tak dużo, że czasami zapominamy o tym, co najważniejsze. Wieczne obowiązki, dzieci, dom, praca zaprzątają nam głowę tak mocno, że brakuje już miejsca na osobę, z którą to wszystko zbudowaliśmy.

Randki to czas wyjątkowy, tylko dla Was. Czas, w którym z dala od codziennego zgiełku, możecie w spokoju porozmawiać, nadrobić zaległości w kinowych nowościach, zrelaksować się i delektować czasem tylko we dwoje.

Nie musicie wychodzić, nie wiadomo gdzie i za ile. Możecie iść gdziekolwiek, ważne żebyście, zrobili to sami, bez dzieci.

  1. Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci

Kiedyś usłyszałam: Randki? Przecież macie dzieci, to takie egoistyczne…

Biorę to na klatę. Oczywiście jest to egoistyczne, bo przecież raz na miesiąc, lub o zgrozo raz na dwa tygodnie spędzamy wieczór bez dzieci. Aaaaaaaaaa, co z nas za rodzice!!!

One tam biedne, wywożone do dziadków, na pewno są nieszczęśliwe i płaczą z tęsknoty za rodzicami. Jak my śmiemy dobrze się bawić, gdy one przeżywają tam takie męki?

Gdyby usłyszał to mój sześciolatek, popukałby się pewnie w głowę. I powiedział:

Mama, tata, randka??? JUPI, JADĘ DO DZIADKÓW!

Szczęśliwi rodzice = szczęśliwie dzieci z dwóch powodów:

Z jednego bardzo przyziemnego, bo nocka u dziadków to zawsze niezła atrakcja. Oni przecież widzą mniej, a szczególnie mniej, jeśli chodzi o ilość spożywanych słodyczy. A także nie mają w domu zegarków, gdy chodzi o odmierzanie czasu przed TV;)

A z drugiego takiego, że gdy rodzice mają czas tylko i wyłącznie dla siebie, mogą odciąć się od codzienności, pośmiać się, zrelaksować i co najważniejsze wrócić z OLBRZYMIĄ DAWKĄ POZYTYWNEJ ENERGII!

Jest w sumie jeszcze jeden powód, taki trochę powstający jako efekt uboczny.

Tęsknota w miłości też jest wskazana!

Bo gdy mamy okazję za kimś zatęsknić, mamy też okazję przekonać się, jak bardzo nie umiemy bez kogoś żyć. Zarówno w związku, jak i w relacji dziecko- rodzic.

Gdy w sobotę wracamy po nasze maluchy, nie ma nic piękniejszego niż uściskać je ponownie w ramionach.

I wbrew oskarżeniom o egoistyczne pobudki rodzice wychodzący na randki stanowią bardzo silny fundament szczęśliwej rodziny.

Bo czy lepiej jest mieć rodziców, którzy są non stop w domu dla dobra dzieci. Ale w efekcie sfrustrowani codziennymi obowiązkami, warczą na siebie, niemiło się do siebie odnoszą i – co gorsza – przenoszą to na dzieci?

Czy może lepiej dać im chwilę oddechu, niech wyjdą, naładują baterie i wrócą z uśmiechami na twarzy? Dzieci od nich odetchną, ale też się odrobinę za nimi stęsknią. I wszystko będzie w równowadze.

Odpowiedź na pytanie musicie znaleźć sami.

  1. Dobry przykład dla dzieci

Jeśli do tej pory żadne z powyższych Cię nie przekonało. To może warto się zastanowić, jaki przykład dajecie swoim dzieciom, nie wychodząc na randki i nie spędzając wspólnie czasu? Co im tym sposobem pokazujecie?

Czy przypadkiem nie to, że dorosłe życie, to dopiero jest nudne i przytłaczające?

Spędzając ze sobą czas, bez dzieci, pokazujecie im, że tam za domowymi ścianami istnieje też życie, którym Wy potraficie się cieszyć.

Dzieci powinny wiedzieć, że dorosły świat to też fajna sprawa. A nie, jedynie opieka nad kolejnym pokoleniem

mówi Linda Blair (autorka The Key to Calm).

Tak samo gdy, realizując swoje pasje i marzenia, pokazujecie im, że warto je mieć, bo życie jest wtedy ciekawsze i barwniejsze. Tak samo chodząc na randki, dajecie przykład, że warto inwestować w czas dla siebie, gdyż procentuje on trwałością Waszego związku.

Co więcej, pokazujecie im, że się kochacie, lubicie ze sobą przebywać i nadal jest coś, co Was łączy. Dajecie im w ten sposób też do zrozumienia, że tworzycie solidny fundament rodziny, którą wspólnie tworzycie.

Dajecie im też przykład, że warto okazywać sobie uczucia i pokazujecie jak oni powinni traktować swoich przyszłych partnerów, gdy dorosną.

Czy Twoi rodzice okazywali sobie uczucia i dbali o swoją relację? Czy Twoje obecne zachowania, nie biorą się z tego, co u nich kiedyś zaobserwowałaś?

Zwolnij na chwilę i zastanów się, jak wpływ, to co robisz teraz, będzie miało w przyszłości na Twoje dzieci. Jaki przykład chcesz im dawać? Co chcesz, żeby zapamiętały?

Przemyśl i podejmij właściwą decyzję. Jeśli uznasz, że nie ma to sensu – Ok. Najważniejsze, żebyś zrobiła to świadomie.

  1. Przerwa od robienia

Po co mamy wychodzić, skoro czas razem możemy spędzić w domu, jak dzieci pójdą spać?

No tak, ale czy w domu nie jest zwykle coś do zrobienia? A to pralka, a to jeszcze kilka talerzy do umycia? A to podłogę wytrzeć, do mamy zadzwonić itp.?

Zawsze coś się znajdzie. Też tak kiedyś próbowaliśmy, ale domowe warunki, gdy dzieci jak na złość właśnie tego wieczoru się przebudzały, a lista obowiązków łapała nas na każdym rogu, po prostu nie sprzyjały i plan spalił na panewce.

Gdy wychodzisz z domu, gdziekolwiek, może być spacer po parku, kino, romantyczna kolacja, albo take away w pobliskiej budce, masz pewność, że ani dzieci, ani obowiązki nie przeszkodzą Wam we wspólnym wieczorze.

Nie musicie nic robić, jedyne co musicie, a w sumie chcecie, to być ze sobą i cieszyć się wolnym czasem!

  1. Pokazuje zaangażowanie

Wychodząc razem raz na dwa tygodnie, pokazujecie sobie, że Wam zależy. Udowadniacie, że umiecie odciąć się od codzienności i w spokoju, z pełnym zaangażowaniem się wysłuchać i poświęcić sobie uwagę.

Często w ciągu dnia, gdy dzieci biegają po domu, nie jesteście w stanie normalnie, tak od serca ze sobą porozmawiać. Wszystko odbywa się zazwyczaj w biegu, rozmowy przerywane są sprzeczkami między rodzeństwem lub milionem pytań do. Gdy dzieci idą spać, Wy też często jesteście już na tyle zmęczeni, że na głębsze rozmowy nie macie już zwyczajnie siły.

Planując wspólny wieczór, pokazujecie sobie nawzajem, że Wam zależy. Że mimo tego, że Wasze życie nie wygląda już tak jak kiedyś (gdy mogliście poświęcać sobie 100% uwagi), to nadal jesteście dla siebie ważni.

Najbardziej prozaiczna sprawa, jak to, że chcemy tego wieczoru wyglądać ładnie dla drugiej osoby, jest sprawą wysokiej rangi.

Zbierając informacje do tego artykułu, wpadłam na świetne zdanie (wypowiedziane przez jednego z klientów pewnego terapeuty od związków):

“Randki to tańsza forma terapii, znacznie tańsza niż rozwód, a w dodatku przyjemniejsza”

Chyba coś w tym jest;)

DODATEK Umacniajcie swój związek poprzez wspólne wyzwania

Tak szczerze, spójrzcie sobie w oczy i zastanówcie się, czy po 10 latach małżeństwa nadal czujecie do siebie tę samą chemię?

Jeśli tak to nie wiem, skąd się urwaliście, ale założę się, że jednak większość odpowie raczej: Chemia? Dawno i nieprawda:P

Czyż nie mam racji?

Okazuje się, że aby wskrzesić ponownie iskierki w związku, nie wystarczy jedynie wychodzić ze sobą do kina. Należy wymyślić coś, co dla obojga będzie stanowiło jakieś wyzwanie, np. wspinaczka wysokogórska, labirynt zagadek czy układanie bardziej zaawansowanych puzzli.

Psychiatra Artur Aron w roku 1974 opublikował badanie, w którym udowodnił, że ambitne lub wymagające czynności dają nam poczucie rozwoju osobistego, co w rezultacie może być kluczem do szczęśliwego związku.

Podobno wyzwania łączą i zbliżają ludzi. Jeśli macie w planach wspólne osiągnięcie jakiegoś celu, szanse na Waszą udaną relacje wzrastają. Stagnacja i brak celu nie wpływają korzystnie.

 Ps. My już mamy swój cel: Bachata od września WELCOME TO!

 

 

Plan działania

Pierwszy krok: Podejmijcie wspólną decyzję o dniu, w którym będziecie chodzić na randki

Drugi krok: Zadzwońcie do dziadków i ustalcie z nimi zasady przejęcia maluchów

Trzeci krok: Zdecydujcie, gdzie pójdziecie na pierwszą randkę

Czwarty krok: Podnieście poprzeczkę wyżej i wymyślcie wspólne dla siebie wyzwanie

Piąty krok: Cieszcie się Waszym wspólnym czasem

POWODZENIA!

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Gdy czujesz, że zaraz eksplodujesz!

W poprzednim odcinku…

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, skąd w nas mamach bierze się krzyk. Ten niemiły i niefajny efekt uboczny emocji, które często wzbudzają w nas dzieci.

W artykule „Dlaczego tak naprawdę krzyczymy na nasze dzieci”, mówię o kilku podstawowych przyczynach naszego krzyku. Jak widać, często nie wynika on ze złego zachowania naszych pociech, a spraw które, dotyczą bezpośrednio nas samych jak np:

  • przemęczenie
  • stres
  • bezsilności
  • brak czasu dla siebie
  • zbyt duże wymagania w stosunku do dzieci

To często my sami generujemy w sobie pokłady negatywnych emocji, które potem wylewamy na dzieci. Ich zachowanie jest już często tylko zapalnikiem wywołującym reakcję łańcuchową.

Nad emocjami możemy zapanować, trzeba tylko wiedzieć jak.

Poniżej znajdziesz kilka sposobów:)

ZROZUM DLACZEGO TO ROBISZ

Są momenty, w których wystarczy nawet najdrobniejsze przewinienie naszego dziecka, abyśmy zaczęły krzyczeć. Co wyzwala tę złość?

Najważniejsze jest, żeby zidentyfikować źródło. Gdy już je znajdziesz, łatwiej Ci będzie przeciwdziałać.

Obserwuj siebie i spisuj (najlepiej codziennie) sytuacje, w których złościsz się i zaczynasz krzyczeć. Zastanów się:

  • Kiedy to się stało?
  • Co zrobiło dziecko, że tak Cię zdenerwowało?
  • Jak Ty czułaś się przed sytuacją konfliktową?
  • Co działo się w domu, zanim zaczęłaś krzyczeć?

Gdy ochłoniesz, spójrz na to krytycznym okiem i zadaj sobie pytanie “Co TAK NAPRAWDĘ było przyczyną?”

Ty sama, czy dziecko, bo rzeczywiście było niegrzeczne? A może spowodowały to jakieś inne czynniki w domu jak bałagan, hałas czy inne.

Jeśli źródło jest w Tobie, zastanów się co, możesz zmienić, aby więcej nie doprowadzać do takich sytuacji.

  • Wyspać się, bo ledwo widzisz na oczy i łatwo wyprowadzić Cię z równowagi
  • Zrobić coś dla siebie, bo frustruje Cię ciągłe siedzenie po pracy w domu z dziećmi
  • Czy może po prostu powinnaś czasem obniżyć wymagania w stosunku do swoich pociech?

Jeśli natomiast to ewidentnie dziecko zawiniło, zastanów się co, możesz zrobić, aby zmieniło swoje zachowanie.

Nie mów, że jest po prostu niegrzeczne i tyle. Niegrzeczne jest z jakiegoś powodu, zastanów się z jakiego?

  • Chce zwrócić Twoją uwagę?
  • Odzywa się tak, bo Tobie też się to czasem zdarza?
  • Może jest przemęczone i dlatego marudne?
  • Jest z czegoś niezadowolone (np. że budowanie z LEGO mu nie wychodzi)?
  • Jest złe na Ciebie (bo np. nie pozwoliłaś mu zjeść czegoś słodkiego przed obiadem albo oglądać bajki)?
  • Chce zwrócić Twoją uwagę (bo np. jest zazdrosne o rodzeństwo, albo o to, że właśnie pracujesz albo rozmawiasz z koleżanką)?

Jakiekolwiek zidentyfikowałabyś źródło, poświeć temu chwilę i zastanów się jak możesz to zmienić. Jeśli zrozumiesz, w czym leży problem, zapewniam Cię, że jesteś już o krok od jego rozwiązania.

Wynika to ze sposobu funkcjonowania naszego mózgu, a w sumie trzech naszych mózgów: gadziego, ssaczego i człowieczego (kora nowa). Z punktu widzenia emocji (krzyku), będą nas interesowały dwa ostatnie. Kora przedczołowa jest w ciągłym „kontakcie” z układem limbicznym (element mózgu ssaczego), który jest odpowiedzialny właśnie za emocje. Jeśli kora nowa nada znaczenie sytuacji i nastąpi „zrozumienie”, wtedy układ limbiczny nie aktywuje się lub przestaje aktywować pojawienie się nieprzyjemnych emocji. (oprac. Jarek Nuszczyński na podst. Paul Maclean “Trójjedyny”)

Kiedy następnym razem zetkniesz się z podobną sytuacją wykorzystaj to, co zidentyfikowałaś (czyli swoją wiedzę), by zatrzymać w sobie złość. Zrozumienie problemu powinno zatrzymać reakcję łańcuchową. Pamiętaj trening czyni mistrza. Nie oczekuj, że po pierwszym razie zobaczysz rezultaty. Nie poddawaj się, działaj.

MIEJ PLAN NA ZŁOŚĆ

Zrób listę rzeczy, które najbardziej Cię złoszczą. Zastanów się jak, alternatywnie możesz na nie zareagować, tak aby powstrzymać w sobie krzyk.

  • Jeśli znowu zobaczę bałagan w pokoju dziecka, zamiast krzyczeć, zapytam się, czy mu pomóc
  • Jeśli zacznie się do mnie brzydko odzywać, zamiast krzyczeć, zapytam, czemu tak robi i powiem, że jest mi bardzo przykro. Wytłumaczę, że tak nie wolno, że są pewne zasady kierujące relacją rodzic- dziecko itp.
  • Jeśli będzie udawało, że mnie nie słyszy, zamiast krzyczeć, zapytam grzecznie, czy nie ma ochoty na coś słodkiego, tym sposobem zwrócę jego uwagę;)

Jeśli sobie to spiszesz i kilkakrotnie przeczytasz, Twój mózg zakoduje sobie jak ma reagować na daną sytuację i bardzo prawdopodobne, że następnym razem, zamiast krzyczeć zastosujesz się do swojego planu.

ZDYSTANSUJ SIĘ!

Hahahahha, wiem dobry żart. Jak tu się zdystansować, gdy krew w żyłach buzuje, a Twoje emocje sięgają zenitu. Ale zapewniam Cię, że jest to jeden z najlepszych sposobów na uspokojenie.

Zanim krzykniesz, zatrzymaj się na chwilę, stań obok i oceń całą sytuację z innego punktu widzenia.

  • Co byś pomyślała o innej matce, która by się tak zachowała?
  • Co będą czuły Twoje dzieci, gdy krzykniesz? Będą pewnie płakały, będzie im smutno.
  • Jak będzie wygląda reszta Twojego dnia, gdy wybuchniesz? Bedziesz czuła się źle z tym, że znowu to zrobiłaś. Będą dręczyły Cię wyrzuty sumienia.

Jeśli dasz sobie te kilka sekund na zastanowienie, okaże się, że nie warto tego robić i emocje opadną.

DAJ SOBIE PRZESTRZEŃ

Gdy czujesz, że robisz się czerwona ze złości, odejdź!!! Zmień miejsce i rozładuj emocje. Oto kilka sposobów:

 

Temat szeroki i głęboki jak ocean. Pewnie nie raz nie dwa do niego wrócę. Ale nie czekaj na dalsze odcinki. Jeśli krzyczysz i czujesz się z tym źle, spróbuj zastosować się do powyższych. Daj znać co u Ciebie działa, a co nie. Pamiętaj nie jestem ekspertem od złości, to są moje przemyślenia i sposoby z których korzystałam. Jeśli znasz inne, lepsze, sprawdzające się u Ciebie, napisz w komentarzu i podziel się nimi:)

 

Tymczasem życzę miłego i spokojnego dnia z dziećmi.

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading