Gdy czujesz, że zaraz eksplodujesz!

W poprzednim odcinku…

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, skąd w nas mamach bierze się krzyk. Ten niemiły i niefajny efekt uboczny emocji, które często wzbudzają w nas dzieci.

W artykule „Dlaczego tak naprawdę krzyczymy na nasze dzieci”, mówię o kilku podstawowych przyczynach naszego krzyku. Jak widać, często nie wynika on ze złego zachowania naszych pociech, a spraw które, dotyczą bezpośrednio nas samych jak np:

  • przemęczenie
  • stres
  • bezsilności
  • brak czasu dla siebie
  • zbyt duże wymagania w stosunku do dzieci

To często my sami generujemy w sobie pokłady negatywnych emocji, które potem wylewamy na dzieci. Ich zachowanie jest już często tylko zapalnikiem wywołującym reakcję łańcuchową.

Nad emocjami możemy zapanować, trzeba tylko wiedzieć jak.

Poniżej znajdziesz kilka sposobów:)

ZROZUM DLACZEGO TO ROBISZ

Są momenty, w których wystarczy nawet najdrobniejsze przewinienie naszego dziecka, abyśmy zaczęły krzyczeć. Co wyzwala tę złość?

Najważniejsze jest, żeby zidentyfikować źródło. Gdy już je znajdziesz, łatwiej Ci będzie przeciwdziałać.

Obserwuj siebie i spisuj (najlepiej codziennie) sytuacje, w których złościsz się i zaczynasz krzyczeć. Zastanów się:

  • Kiedy to się stało?
  • Co zrobiło dziecko, że tak Cię zdenerwowało?
  • Jak Ty czułaś się przed sytuacją konfliktową?
  • Co działo się w domu, zanim zaczęłaś krzyczeć?

Gdy ochłoniesz, spójrz na to krytycznym okiem i zadaj sobie pytanie “Co TAK NAPRAWDĘ było przyczyną?”

Ty sama, czy dziecko, bo rzeczywiście było niegrzeczne? A może spowodowały to jakieś inne czynniki w domu jak bałagan, hałas czy inne.

Jeśli źródło jest w Tobie, zastanów się co, możesz zmienić, aby więcej nie doprowadzać do takich sytuacji.

  • Wyspać się, bo ledwo widzisz na oczy i łatwo wyprowadzić Cię z równowagi
  • Zrobić coś dla siebie, bo frustruje Cię ciągłe siedzenie po pracy w domu z dziećmi
  • Czy może po prostu powinnaś czasem obniżyć wymagania w stosunku do swoich pociech?

Jeśli natomiast to ewidentnie dziecko zawiniło, zastanów się co, możesz zrobić, aby zmieniło swoje zachowanie.

Nie mów, że jest po prostu niegrzeczne i tyle. Niegrzeczne jest z jakiegoś powodu, zastanów się z jakiego?

  • Chce zwrócić Twoją uwagę?
  • Odzywa się tak, bo Tobie też się to czasem zdarza?
  • Może jest przemęczone i dlatego marudne?
  • Jest z czegoś niezadowolone (np. że budowanie z LEGO mu nie wychodzi)?
  • Jest złe na Ciebie (bo np. nie pozwoliłaś mu zjeść czegoś słodkiego przed obiadem albo oglądać bajki)?
  • Chce zwrócić Twoją uwagę (bo np. jest zazdrosne o rodzeństwo, albo o to, że właśnie pracujesz albo rozmawiasz z koleżanką)?

Jakiekolwiek zidentyfikowałabyś źródło, poświeć temu chwilę i zastanów się jak możesz to zmienić. Jeśli zrozumiesz, w czym leży problem, zapewniam Cię, że jesteś już o krok od jego rozwiązania.

Wynika to ze sposobu funkcjonowania naszego mózgu, a w sumie trzech naszych mózgów: gadziego, ssaczego i człowieczego (kora nowa). Z punktu widzenia emocji (krzyku), będą nas interesowały dwa ostatnie. Kora przedczołowa jest w ciągłym „kontakcie” z układem limbicznym (element mózgu ssaczego), który jest odpowiedzialny właśnie za emocje. Jeśli kora nowa nada znaczenie sytuacji i nastąpi „zrozumienie”, wtedy układ limbiczny nie aktywuje się lub przestaje aktywować pojawienie się nieprzyjemnych emocji. (oprac. Jarek Nuszczyński na podst. Paul Maclean “Trójjedyny”)

Kiedy następnym razem zetkniesz się z podobną sytuacją wykorzystaj to, co zidentyfikowałaś (czyli swoją wiedzę), by zatrzymać w sobie złość. Zrozumienie problemu powinno zatrzymać reakcję łańcuchową. Pamiętaj trening czyni mistrza. Nie oczekuj, że po pierwszym razie zobaczysz rezultaty. Nie poddawaj się, działaj.

MIEJ PLAN NA ZŁOŚĆ

Zrób listę rzeczy, które najbardziej Cię złoszczą. Zastanów się jak, alternatywnie możesz na nie zareagować, tak aby powstrzymać w sobie krzyk.

  • Jeśli znowu zobaczę bałagan w pokoju dziecka, zamiast krzyczeć, zapytam się, czy mu pomóc
  • Jeśli zacznie się do mnie brzydko odzywać, zamiast krzyczeć, zapytam, czemu tak robi i powiem, że jest mi bardzo przykro. Wytłumaczę, że tak nie wolno, że są pewne zasady kierujące relacją rodzic- dziecko itp.
  • Jeśli będzie udawało, że mnie nie słyszy, zamiast krzyczeć, zapytam grzecznie, czy nie ma ochoty na coś słodkiego, tym sposobem zwrócę jego uwagę;)

Jeśli sobie to spiszesz i kilkakrotnie przeczytasz, Twój mózg zakoduje sobie jak ma reagować na daną sytuację i bardzo prawdopodobne, że następnym razem, zamiast krzyczeć zastosujesz się do swojego planu.

ZDYSTANSUJ SIĘ!

Hahahahha, wiem dobry żart. Jak tu się zdystansować, gdy krew w żyłach buzuje, a Twoje emocje sięgają zenitu. Ale zapewniam Cię, że jest to jeden z najlepszych sposobów na uspokojenie.

Zanim krzykniesz, zatrzymaj się na chwilę, stań obok i oceń całą sytuację z innego punktu widzenia.

  • Co byś pomyślała o innej matce, która by się tak zachowała?
  • Co będą czuły Twoje dzieci, gdy krzykniesz? Będą pewnie płakały, będzie im smutno.
  • Jak będzie wygląda reszta Twojego dnia, gdy wybuchniesz? Bedziesz czuła się źle z tym, że znowu to zrobiłaś. Będą dręczyły Cię wyrzuty sumienia.

Jeśli dasz sobie te kilka sekund na zastanowienie, okaże się, że nie warto tego robić i emocje opadną.

DAJ SOBIE PRZESTRZEŃ

Gdy czujesz, że robisz się czerwona ze złości, odejdź!!! Zmień miejsce i rozładuj emocje. Oto kilka sposobów:

 

Temat szeroki i głęboki jak ocean. Pewnie nie raz nie dwa do niego wrócę. Ale nie czekaj na dalsze odcinki. Jeśli krzyczysz i czujesz się z tym źle, spróbuj zastosować się do powyższych. Daj znać co u Ciebie działa, a co nie. Pamiętaj nie jestem ekspertem od złości, to są moje przemyślenia i sposoby z których korzystałam. Jeśli znasz inne, lepsze, sprawdzające się u Ciebie, napisz w komentarzu i podziel się nimi:)

 

Tymczasem życzę miłego i spokojnego dnia z dziećmi.

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

You may also like

8 Comments

  1. Nad umiejętnością opanowywania nerwów pracuję każdego dnia, staram się policzyć do 10, zanim podniosę głos na synka. A jest już mi się to zdarza, to potem jest mi źle samej ze sobą, że jednak nie opanowałam nerwów. Zawsze za wybuch złości przepraszam synka i staram się wyjaśnić mu, co mnie zdenerwowało i dlaczego w ogóle doszło do tej sytuacji.

    1. Świetnie, że próbujesz wytłumaczyć mu takie rzeczy. Dzieci powinny wiedzieć, że emocje to sprawa normalna. Nie uczą nas tego w szkole – niestety. A w sumie to powinien chyba być taki przedmiot. Pozdrawiam serdecznie i jak każdej mamie życzę dużooo spokoju i cierpliwości:)

  2. Gdy czujemy, że dziecko doprowadza nas do wściekłości, na pewno warto też oddzielić zachowanie od człowieka. To nie dziecko jest niegrzeczne, a jego zachowanie. W ten sposób łatwiej zwrócić uwagę maluchowi bez krzyku. Jeśli chce mi się krzyknąć, zawsze zaczynam warczeć , robię takie- “rrrrrr” – na początku jest to groźne warknięcie, ale po chwili emocje opadają i robi się z tego bardziej zabawne warczenie niż coś groźnego;) I wtedy jestem gotowa by powiedzieć uwagę w sposób bardziej przemyślany i bez wściekłości.

    1. hahaah świetny pomysł. bardzo podoba mi się to warczenie. Na bank rozluźnia i musi wyglądać zapewne komicznie;) Brawa za kreatywność:)

    1. Oczywiście, że podłoże może być głębsze. Grunt, żeby to rozpracować i starać się zmienić swoje zachowanie. Bo nie warto przekładać czegoś co działo się nam na nasze dzieci. Pozdrawiam:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *