Twój przedszkolak idzie do szkoły – czy jesteście już gotowi?

Mam ochotę wykrzyczeć „ Kiedy ten czas tak zleciał?!”

Poważnie, nie wierzę! Zostało parę dni do rozpoczęcia roku szkolnego, a ja pojąć nie mogę, że za chwilę moje dziecko idzie do pierwszej klasy. Zaraz usiądzie w szkolnej ławce, a zanim się obejrzę pójdzie pewnie na studia….

Nic tylko wyjąć wszystkie albumy ze zdjęciami, przygotować paczkę chusteczek, zagrzebać się pod koc i z łezką w oku powspominać miniony czas.

Czy Ty też się tak rozklejasz na samą myśl o tym, że twoje dziecko lada moment przekroczy szkolne progi?

Zanim popłynie Ci cały makijaż i rozpłaczesz się na dobre, zastanów się, czy aby na pewno wszystko już macie gotowe. Zrób szybką check listę, a potem możesz szlochać dowoli;)

WYPRAWKA KUPIONA?

Lista rzeczy potrzebnych do pierwszej klasy przygotowywana jest często przez wychowawcę. Jeśli nie otrzymałaś jej na zebraniu przed rozpoczęciem roku, zapytaj o nią w pierwszych dniach szkoły. Powinnaś dostać konkretną listę, ile jakich bloków, zeszytów, kredek, farb i innych zakupić.

Jeśli nie otrzymałaś jeszcze takiego spisu, a chcesz już kupić wyprawkę, możesz skorzystać z naszej. Podejrzewam, że w większości produkty powinny się pokrywać. Wyprawka ucznia klasy pierwszej 2017

My zakupy mamy już za sobą. Dobrze wiecie, że markety i wielkie zakupowe wyjścia są nie w moim stylu. Więc nie zaskoczę Was, mówiąc, że zrobiłam to sprawnie, szybko i przez Internet;) W komfortowych warunkach, bez marketowego zgiełku i hałasu wybieraliśmy poszczególne elementy wyprawki.

Plecak, piórnik, worek, zeszyty, bloki, kredki, długopisy, plastelina, bidon, śniadaniówka to wszystko udało się nam zamówić za jednym zamachem. Maksymalna oszczędność czasu i wygoda w jednym, czyli to, co tygryski lubią najbardziej;)

   

Za udane zakupy dziękujemy eplecaki Olbrzymi wybór akcesoriów szkolnych. Świetna obsługa i szybka wysyłka.

STRÓJ GALOWY DOBRANY?

Na samo wspomnienie stroju galowego z dzieciństwa robi mi się niewygodnie. Sztywna biała koszula i plisowana granatowa spódniczka, to koszmary z mojego dzieciństwa. Dziś na szczęście strój na rozpoczęcie roku może być nieco wygodniejszy i o niebo ciekawszy. Aczkolwiek pierwszy dzień w szkole to wydarzenie poważnej rangi. Dlatego nie polecam zbytniego wyluzowania w tym temacie. Ważne jest by strój był w klasycznych kolorach, krojem zachowywał powagę wydarzenia, natomiast resztę pozostawiam Waszej wyobraźni.

Zadbaj o to, żeby Twoja pociecha wyglądała uroczyście, ale czuła się przy tym swobodnie. Strój powinien być wygodny i przewiewny, ale warto pomyśleć o czymś do narzucenia.

Nie zapomnij  o dodatkach, te nadadzą dziecięcej lekkości całej stylizacji.

Poniżej przygotowałam dla Was kilka propozycji dla chłopca i dziewczynki.

Wszystkie pokazane na zdjęciach produkty dostępne są w sklepach SMYK

KĄCIK DO NAUKI PRZYGOTOWANY?

Kącik do nauki dla Ignasia, powstał u nas już jakieś pół roku temu. Początkowo miał służyć do rysowania, pisania i robienia zadanek, ale szybko zamienił się w wystawkę na lego i dobry blat do przyklejania naklejek.

Czasu do rozpoczęcia szkoły zostało niewiele, więc postanowiliśmy zabrać się za jego odgruzowywanie. Sprzątnęliśmy zestawy ninjago, wyszorowaliśmy naklejki i teraz prawie wygląda jak nowe;) Ciekawe tylko na jak długo;)

Ważne by dziecko miało swój osobisty kącik w którym może w spokoju odrabiać lekcje. Nie powinno robić tego na kolanie, w kuchni czy w salonie przed telewizorem. Im lepiej zagospodarowana przestrzeń do odrabiania lekcji tym, podobno więcej chęci do nauki;)

Świetne propozycje kącików dla chłopca i dziewczynki przygotowała Marysia z Mamygadżety, po inspiracje zapraszam tutaj. Czy widzicie jakieś podobieństwa w naszych kącikach dla chłopców?;)

ORGANIZACJA DNIA ZAPLANOWANA?

Nie wiem jak jest u Was, ale mnie ten element pójścia Ignasia do szkoły przeraża najbardziej. Trochę nam to zajęło, ale nauczyliśmy się wyrabiać do przedszkola na godzinę 9:00 i uważam to, za nie lada sukces.

Lekcje na godz. 8:00 to dla mnie na ten moment organizacyjna abstrakcja. Nie wspominając już o wygospodarowaniu czasu na odrabiane lekcji, pakowanie plecaka i innych związanych ze szkołą dodatkowych obowiązków.

Przeraża mnie to na tyle, że już jakiś czas temu zaczęłam pracować nad rozwiązaniem, które pomoże nam, ale mam nadzieję, że i Wam w codziennej organizacji dnia. Jeszcze nie mogę wszystkiego zdradzić, ale obiecuję, że najpóźniej 9 września dowiecie się, co takiego wykombinowałam;) A poniżej drobny zwiastun;)

Twój i mój przedszkolak za kilka dni stanie się pierwszoklasistą. Jest to bardzo ważne wydarzenie i nielada wyzwanie. Zarówno dla Ciebie, dla mnie, ale też dla naszych dzieci. Zadbajmy o wyprawkę, strój galowy, kącik do pracy i organizację dnia, ale w tym całym zamieszaniu nie zapomnijmy, kto tego dnia jest najważniejszy. Wspierajmy swoje maluchy, dodajmy im otuchy, bądźmy przy nich, a gdy będziemy przekraczać szkolny próg, złapmy je  mocno za rękę i powiedzmy:

Kocham Cię i jestem tu z Tobą.

Ja już płaczę, nie wiem jak Ty….

Życzę Wam powodzenia na nowym etapie życia, a w szkole samych sukcesów.

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

Continue Reading

Mamo, odłóż w końcu ten telefon… czyli jak być obecnym rodzicem.

Moja historia

To było popołudnie jak każde inne, odebrałam dzieciaki i odwiozłam je do domu. Szykując obiad, próbowałam jeszcze jedną ręką na telefonie odpisywać na maile, które tego dnia spływały jak szalone.

Dzieciaki, co chwila – a to jedno, a to drugie – przychodziły i coś ode mnie chciały. Ja odpowiadałam zbywająco: „mhm” „tak, tak, już:” i „chwileczka” i kontynuowałam klikanie po ekranie. Mijały minuty, a moje dzieci dzielnie walczyły o uwagę. A ja nie reagowałam, gapiłam się w telefon jak opętana. Aż w końcu Ignaś wykrzyknął do mnie:

„Mamo, czy możesz w końcu przestać wpatrywać się w ten telefon i dać nam coś do picia?!”

Zamarłam. Odłożyłam telefon w połowie napisanego słowa, nalałam im picie i usiedliśmy do stołu.

Milczałam, aż w końcu wydusiłam z siebie: „PRZEPRASZAM”.

Zrozumiałam, że…

Zrobiłam to, co zawsze tak bardzo krytykowałam i czego się tak wystrzegałam. Tego popołudnia fizycznie przebywałam w jednym pomieszczeniu z moimi dziećmi, ale moje myśli odpłynęły gdzieś bardzo daleko. Pochłonięta byłam nadal pracą, którą o godz.15: 30 obiecałam sobie już całkowicie zamykać.


Popełniłam trzy błędy:

  • Byłam nieobecna i nie poświęcałam dzieciom mojej uwagi.
  • Nie słyszałam, co do mnie mówią i ignorowałam ich prośby.
  • Gapiłam się w telefon, gdy akurat był czas na wspólne popołudnie.

Czyli esencja złych przykładów, które dajemy dzieciom, a potem się dziwimy, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Ale dziś nie o tym.

Ta sytuacja zmobilizowała mnie do przemyślenia, w jakim stopniu świadomie i z pełnym zaangażowaniem spędzam czas ze swoimi dziećmi.

Czy na pewno jestem obecnym rodzicem?

Czy na pewno mój czas z dziećmi jest świadomy?

Czy jestem zaangażowana w to, co czują i czego potrzebują?

Ogrom obowiązków zakłóca relacje

Praca, dzieci, dom – to dla każdej mamy nie lada wyzwanie. Jakby nie patrzeć, to trzy pełnowymiarowe etaty, które każdego dnia trzeba przepracować. Otwierasz oko i zaczyna się pierwszy, ostatni kończy się gdy z powrotem kładziesz się do łóżka.

Każdego dnia pędzimy, chcąc odhaczyć wszystko, co mamy na liście. Nic dziwnego, że przełączamy się na tryb „autopilota” i po kolei realizujemy zadania: odpisać na maile, odebrać dzieci, podgrzać obiad, posprzątać, poczytać dzieciom książkę.

W tym całym chaosie dnia codziennego zapominamy o najważniejszym, o tym, że nasze życie i nasze dzieci są tu i teraz, nie za trzy maile i dwa dania. TU I TERAZ

Budowanie więzi ze swoim dzieckiem

Budowanie więzi to nie jest zabieg jednorazowy. To wytrwała, konsekwentna i świadoma praca każdego dnia.

Budowanie więzi to nie zaplanowana godzina zorganizowanej zabawy na podłodze z zegarkiem w ręku. To te drobne sytuacje wymagające Twojej uwagi i zaangażowania.

I w końcu budowanie więzi to nie cel sam w sobie. To nasze świadome, codzienne życie.

To w jakim stopniu obecni i dostępni jesteśmy dla naszych dzieci, w ogromnym stopniu wpływa na to, jak silną więź z nimi zbudujemy. One widzą, słyszą i czują, kiedy jesteśmy z nimi, a kiedy nasze myśli odpływają gdzie indziej.

Dzieci potrzebują nas i naszej obecności, pragną wiedzieć, że są dla nas najważniejsze. Ważniejsi od pralki, obiadu czy telefonu z kolejnym zleceniem.

Czy nasz świat ma się kręcić tylko wokół dzieci?

Nie twierdzę, że teraz powinniśmy wszystko inne porzucić, nie mieć prawa do złego nastroju czy chwili dla siebie i po pracy całą uwagę poświęcać tylko dzieciom. W każdym obszarze naszego życia najważniejszy jest balans i pewne granice. Tak samo tutaj.

Rodzice miewają przecież gorsze dni, więcej pracy lub czasem doskwiera im po prostu niewyspanie. To wszystko jest zupełnie normalne i mamy do tego stuprocentowe prawo. Możemy być wtedy mniej obecni i mniej zaangażowani. One powinny też umieć to uszanować.

Niemniej jednak powinniśmy wypracować w sobie nawyk poświęcania uwagi dzieciom. Nie musisz stawać na głowie i planować dwugodzinnej zabawy czy wielkich atrakcji.

Wystarczy, że w normalnych, codziennych sytuacjach nauczysz się świadomej i pełnej zaangażowania dostępności dla dziecka.

Co zrobić, żeby być bardziej obecnym rodzicem?

 Nie musisz zmieniać wiele, wystarczy kilka drobnych nawyków, które pokażą Twojemu dziecku, że jesteś z nim tu i teraz, troszczysz się o niego i to, co do Ciebie mówi, jest dla Ciebie ważne.

  1. Pracę zostawiaj w pracy.

Gdy wracasz z pracy do domu, nie myśl już o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia ani nie planuj, co zrobisz jutro. Nie otwieraj skrzynki mailowej, żeby sprawdzić, czy status jakiejś sprawy się zmienił. Teraz jesteś w domu ze swoimi dziećmi, one czekały na Ciebie cały dzień, pragną z Tobą porozmawiać, pobawić się i poprzytulać.

Wiem, nie jest to łatwe, gdy masz intensywną pracę lub wydarzyło się coś stresującego lub ekscytującego. Ale z drugiej strony pamiętaj, że by móc spędzać świadomy czas z dziećmi, musisz nauczyć się odcinać i mówić: „NIE”. Inaczej zawsze będzie coś, co odciągnie Twoje myśli w kierunku pracy.

Bądź jak pracownik urzędowy 15:56 – jesteś w blokach startowych, 16:00 – praca? Jaka praca?

  1. Schowaj telefon i wyłącz powiadomienia, gdy jesteś z dziećmi

Siadasz z dziećmi do zabawy, a Twój telefon ciągle dzwoni – a to mama, a to koleżanka pisze coś na messengerze – co chwila odrywasz się i łapiesz za telefon. Przecież powinnaś odpisać i odebrać. Pytanie brzmi, czy rzeczywiście i czy świat się zawali, jeśli zajmiesz się tym później?

Ważniejsze są ploteczki czy Twoje dzieci, które tak się za Tobą stęskniły?

Wyłącz dźwięk lub najlepiej schowaj telefon, nie będziesz się wtedy rozpraszać, a dzieci uzyskają Twoją 100% atencję.

Tak, sprawa niełatwa, bo dziś telefon to nasza druga ręka. Sama mam z tym problem i czasem nie potrafię przestać wgapiać się w ekran. Ale pracuję nad tym, wrzucam telefon pod poduszkę i pozwalam się mu za mną stęsknić 😉

  1. Utrzymuj kontakt wzrokowy podczas rozmowy

Gdy Twoje dziecko przychodzi, żeby ci coś powiedzieć czy pokazać, patrz mu w oczy. Nie zmywaj, nie ładuj pralki i nie gap się w tym czasie w telewizor.

Patrzeniem prosto w oczy pokazujesz mu, że go słuchasz, że to co mówi, jest dla Ciebie ważne. Okazujesz szacunek i tym samym uczysz go w stosunku do innych.

  1. Kucaj, gdy rozmawiacie

Często rozmawiamy z naszymi dziećmi z poziomu rodzica, który jest wyżej i dalej. Okazuje się jednak, że rozmowa w kucki może przynieść niesamowite rezultaty. Nie dość, że pokazujemy dziecku, że aktywnie go słuchamy, patrzymy mu wtedy prosto w oczy, to jeszcze pokazujemy mu, że jesteśmy sobie równi.

Kucanie wielu rodzicom niestety nie przychodzi naturalnie. Mnie również, bo godziny spędzone w parterze z przyklejoną Julką sprawiają, że stanie na dwóch nogach w pozycji wyprostowanej wydaje mi się niezłym przywilejem. Kucanie do Ignasia jest dla mnie dodatkowym wyzwaniem. Ale jednak wartym zachodu i dodatkowego wysiłku. Tym bardziej, że skoro księżna Kate w szpilkach i obcisłych garsonkach kuca, to ja chyba też mogę 😉

  1. Przepraszaj, gdy wiesz, że nawaliłaś

Przyznawaj się do błędu, gdy wiesz, że zrobiłaś coś źle. Jeśli zignorowałaś jakąś prośbę dziecka, bo na chwilę odpłynęłaś lub zajęłaś się czymś innym, powiedz dziecku, że nie powinnaś była tego robić.

Nie rżnij głupa (jakby to powiedział mój maż) i nie ściemniaj, dzieci są mądrzejsze, niż Ci się wydaje.

Każdy popełnia błędy, grunt to umieć się do tego przyznać.

  1. Zadawaj pytanie, wykazuj zainteresowanie

 Gdy dziecko przychodzi do Ciebie i opowiada Ci o jakiejś bajce, o której nie masz zielonego pojęcia, nie zbywaj go słowami: „no to super” (mnie nadal często się to zdarza). Postaraj się wykazać prawdziwe zainteresowanie, zadaj parę pytań, dowiedz się czegoś więcej o bohaterach, żebyś mogła zrozumieć kim jest Jay, Kay i co to do cholery jest Spinjitzu 😉 Da Ci to podstawy do dalszej rozmowy. Będziesz mogła wejść w świat swojego dziecka, zaangażować się i zrozumieć jego fascynacje.

Dla mnie to nadal niezła abstrakcja. Mimo że pytam i próbuję zrozumieć, to nadal nie ogarniam mocy Ninjago. Chyba zacznę robić notatki 😉

  1. Jadajcie wspólne posiłki

Najlepszym momentem na Twoją aktywną obecność są wspólne posiłki. Możecie wtedy porozmawiać, pośmiać się i poopowiadać o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia.

Nie musi to być wystawny obiad czy obfita kolacja. Wystarczy bułka, kawałek sera i Wy przy stole. Bez tabletów, telefonów i telewizora. Więcej tutaj.

Tekst Ignasia sprawił…

Że dotarło do mnie, jak łatwo jest wpaść w pułapkę nieobecnego rodzica. Dookoła nas jest wiele rozpraszaczy, które sprawiają, że zapominamy o tym, że nasze życie dzieje się tu i teraz.

Straconego czasu z naszymi dziećmi nikt nam nie zwróci, dlatego powinien być on świadomy i pełen zaangażowania. Sądzę, iż nie ma w życiu nic bardziej cennego ponad czas, uwagę i zaangażowanie, które możemy podarować naszemu dziecku.

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

Jan Paweł II

Pozdrawiam, Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak odzyskałam tożsamość i dlaczego w ogóle ją straciłam? Krótka historia matki wariatki.

Sobotni poranek mijał jak zwykle

Zjedliśmy wspólne śniadanie, potem ja ogarnęłam mieszkanie, a Mati dopilnował, żeby dzieci się umyły i ubrały, a następnie wsiadłam do auta i pojechałam na zakupy.

Włączyłam radio i w myślach zastanawiałam się, co na dzisiejszy obiad i co jeszcze jest w domu do nadrobienia. Muzyka i głos radiowego komentatora brzęczały gdzieś w tle. Cichutko, bo dopiero wyrwałam się z gwaru i hałasu panującego na co dzień w domu.

Nagłe poczułam…

…jakby ktoś zaczął wyrywać mnie z głębokiego snu. Pierwsze takty rozpoczynającego się utworu przywracały mnie do stanu świadomości. Czułam, jak muzyka rozbudza moje ciało kawałek po kawałku. Budzi je do życia, dodaje mu energii. Nagle zorientowałam się, że jestem tu i teraz, jadę autem, a moje ciało podryguje w rytm hitu z licealnych lat. Pogłośniłam muzykę na cały regulator, a z moich ust zaczęły wydobywać się słowa piosenki. Śpiewałam…, a może nawet krzyczałam na całe gardło…, czułam się cudownie…, czułam, jak rozpiera mnie adrenalina. Poczułam się tak, jak w sobotni poranek 15 lat temu, gdy w planach miałam wieczorne wyjście z przyjaciółmi. Ale po chwili zdałam sobie sprawę, że przecież nigdzie dziś nie wychodzę, co więcej – nie wychodziłam przez ostatnie dwa lata.

Wtedy dotarło do mnie, że nie robię już tego, co kocham, nie spotykam się z przyjaciółmi, nie tańczę, nie cieszę się życiem tak jak kiedyś. Zdałam sobie sprawę, że straciłam siebie i swoją tożsamość.

Nie zrozum mnie źle, kocham moją rodzinę i moje dzieci. Uwielbiam spędzać z nimi czas i są całym moim życiem. Ale gdzieś w ferworze codziennych obowiązków i natłoku wszystkiego zaginęłam gdzieś ja i moje potrzeby.

Tego poranka nie zmieniłam piosenki, bo była za głośnio, tego poranka ta piosenka zmieniała mnie, bo moje potrzeby gdzieś ucichły.

Pozwól, że powiem Ci dzisiaj, dlaczego tak się stało u mnie i dlaczego tak dzieje się u Ciebie.

Mamy zatracają siebie ponieważ:

1. Poczucie obowiązku zaćmiewa ich potrzeby

My kobiety zawsze mamy coś do zrobienia. Naszykować śniadanie, obiad, kolację, wstawić pralkę, wyszykować dzieci, sprzątnąć łazienkę, dokończyć prezentację na następny dzień do pracy, zadzwonić do lekarza i umówić wizytę dla dzieci. I tak w kółko.

Ogólnie rzecz ujmując, nie zatrzymujemy się, a nasze mózgi cały czas nad czymś pracują. Przez to, że nasza lista zadań się nie kończy, dajemy sobie przyzwolenie na zapominanie o sobie. Bo o sobie jest zapomnieć najłatwiej. Gdy masz coś do zrobienia, poczucie obowiązku i tego, że nie możesz nikogo zawieść, jest tak silne, że własne potrzeby i małe przyjemności odkładasz na bok.

2. Ich życie po brzegi wypełnione jest dziećmi

Wstajesz rano – dzieci.

Wracasz z pracy – dzieci.

Wieczorem chcesz położyć się spać – znowu dzieci.

Są z nami od rana do wieczora. Zajmujemy się nimi, ich potrzebami, wozimy na zajęcia, robimy wszystko, żeby były szczęśliwe. Całą energię im poświęcamy.

I nie ma w tym nic złego, nie zrozum mnie źle. Ale gdy Twoje życie kręci się tylko i wyłącznie wokół dzieci, na Ciebie i Twoje potrzeby nie ma już czasu. A żebyś mogła dawać im swoją miłość i zaangażowanie, musisz uzupełniać swoje pokłady energii. Nie przychodzi ona znikąd, musisz o nią zadbać, robiąc coś dla siebie. Naucz się asertywnie mówić: mam teraz chwilę dla siebie.Z początku wydaje się, że jest to trudne i ściskające za serce zadanie. Z czasem staje się łatwiejsze, a efekty nieocenione.

3. Przestały myśleć o własnym zdrowiu i wyglądzie, bo brakuje im na to czasu

Obowiązki, praca, dom, dzieci. To wszystko zajmuje olbrzymią ilość czasu w ciągu dnia. Czasem brakuje Ci czasu na wywiązanie się z codziennych zadań, a co dopiero na chwilę dla swojego wyglądu i zdrowia. I znowu najłatwiej zrezygnować jest z siebie, bo nikt się nie dowie.

Zaniedbując zdrowie, poprzez np. jedzenie w biegu, picie energetyków i brak snu, narażasz siebie, a przy tym całą rodzinę. Bo chyba nie myślisz, że takie postępowanie pozostaje obojętne dla Twojego organizmu?

Nie przykładając wagi do tego, jak wyglądasz, bo rano nie masz czasu na makijaż czy po południu na kosmetyczkę, obniżasz poczucie własnej wartości. Wyglądając źle, możesz czuć się gorzej. Idąc do fryzjera, na masaż, na manicure, pokazujesz sobie i światu: lubię siebie, dlatego o siebie dbam.

Pamiętaj widzą to też Twoje dzieci. One chcą mieć zadowoloną, zdrową, dobrze wyglądającą, wyspaną i pełną energii mamę.

4. Utraciły wolność, którą kiedyś miały i nie potrafią jej odzyskać w nowej rzeczywistości

Dzieci wkraczają w nasze życie i odbierają nam wolność, którą kiedyś miałyśmy. Racja i fakt niezaprzeczalny.

Ale czy ktoś kiedyś Ci powiedział, że dzieci nic nie zmieniają? Zmieniają i to dosłownie wszystko. Pytanie tylko, jak Ty odpowiesz na tę zmianę. Będziesz się już do końca życia użalać, że nie masz czasu na swoje pasje, bo masz dzieci? Czy może raczej znajdziesz sposób jak to pogodzić? Bo przecież jedno i drugie jest dla Ciebie ważne.

Jak odzyskać tożsamość?

  • Nie porównuj przeszłości do teraźniejszości. Już nigdy nie będziesz miała tyle czasu co kiedyś, pogódź się z tym. Znajdź rozwiązanie.
  • Zastanów się, co kiedyś sprawiało, że się uśmiechałaś i tryskałaś energią. Wyjścia z przyjaciółmi? Wspinanie się po górach, taniec, rysowanie, oglądanie seriali?
  • Znajdź lukę w grafiku i znajdź czas w tygodniu na przyjemność, która doda ci energii.
  • Jeśli jej nie masz, zastanów się z jakiego obowiązku możesz zrezygnować w ciągu tygodnia lub w czym może Cię ktoś wyręczyć, np. mąż.
  • Wpisz sobie tę rzecz w grafik i poinformuj rodzinę, że ten czas należy do Ciebie.
  • Wykonuj tę czynność co tydzień, nie szukaj wymówek, typu bałagan w domu, zaległe maile czy inne. Ten czas jest dla Ciebie – szanuj go.
  • Gdy Ci się nie chce, przypomnij sobie ostatni raz, kiedy zrobiłaś coś dla siebie i jak się potem czułaś.

Ja tego sobotniego poranka zdałam sobie sprawę, jak bardzo zatraciłam siebie.

Postanowiłam to zmienić, ale wcale nie było to takie łatwe, jak mogło się wydawać. Przechodziłam przez różne fazy: ekscytację, zmęczenie, poczucie, że to nie ma sensu, że jak ja mogę zostawić dzieci i wychodzić. Czasem po prostu zapominałam, że miałam zrobić coś dla siebie. Przypominałam sobie, gdy byłam znowu bardzo zmęczona i pozbawiona energii. Wtedy było już często za późno. Bo nastrój i humor, opadał, a ja byłam zmizerniała i nic mi się już nie chciało.

Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, żeby czas dla siebie stanowił żelazną zasadę każdego tygodnia. Żeby zmienił się w nawyk i Twój mały rytuał.

Przyznam się do jednego…

Mimo tego że coraz łatwiej jest mi szanować swój czas, niestety znowu zaczynam od nowa. Mam postanowienie i zamierzam w nim wytrwać. Od września, gdy sezon urlopowy ucichnie, dzieci wybędą z domu do żłobka i szkoły, ponownie rozpoczynam przygodę z tańcem. Bo to zawsze on sprawiał, że krew w żyłach buzowała mi szybciej.

Czy jestem za stara na modern jazz? To się okaże. Jeśli tak, na pewno się o tym dowiesz. Tańczyłam hip hop, trochę dancehallu, a modern jazz zawsze mi się, po prostu, bardzo podobał. To będzie ciekawe wyzwanie, czas dla mnie i moja mała przygoda.

Czy w Tobie też tam gdzieś drzemie jakieś małe marzenie? Może to dobry moment żebyś zaczęła razem ze mną? Wchodzisz w to? Napisz do mnie, może stworzymy grupę wzajemnego wsparcia czasu dla siebie? 🙂 Co Ty na to?

PS Dzisiejszy post sponsoruje Beyone i Jay Z;) Proszę odpal ten kawałek i przesłuchaj, może i Ciebie rozbudzi:)

Pozdrawiam Twoja Gee

 

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Dlaczego mój niemowlak nie śpi, kiedy już czas?

No właśnie dlaczego?

Nie­jedni rodzice zacho­dzą w głowę dla­czego ich dziecko nie chce spać kiedy jest zmę­czone.
Prze­cież to takie natu­ralne – mówią. Chce Ci się spać, kła­dziesz się i śpisz. Nie­stety nie dzieje się tak u nie­mow­la­ków i czę­sto jesz­cze nie u dzieci.

Rodzice czę­sto albo nie wie­dzą jak zadbać o sen dziecka, albo wycho­dzą z mod­nego zało­że­nia spa­nia „ na żąda­nie”.
Pro­blem w tym, że nie­mow­laki i czę­sto jesz­cze dzieci, nie potra­fią pod­jąć świa­do­mej decy­zji o pój­ściu spać.

Gdy pomi­niemy moment w któ­rym nasze dziecko zaczyna być zmę­czone droga do wydłu­żo­nego niespa­nia i roz­draż­nie­nia dziecka jest już bar­dzo krótka.
Dziecko za pomocą zie­wa­nia, tar­cia oczu czy uszek poka­zuje nam, że jest zmę­czone. Jest to moment w któ­rym powin­ni­śmy zare­ago­wać i spraw­nie odpo­wie­dzieć na jego potrzebę. Zosta­wia­jąc dziecku wolną rękę nara­żamy go na prze­mę­cze­nie, a to cią­gnie za sobą fru­stra­cje, płacz a następ­nie histe­rię. Jakość snu po przej­ściu takiej drogi, nie­stety pozo­sta­wia wiele do życze­nia.

Oczy­wi­ście są dzieci które w wieku nie­mow­lę­cym zasy­piają wszę­dzie bez więk­szego pro­blemu. Ale zda­rzają się i takie które potrze­bują odpo­wied­nich warun­ków i rytu­ałów aby w spo­koju mogły zasnąć.
Dla­tego też naszym obo­wiąz­kiem jest zadbać o odpo­wied­nią higienę snu. Tak aby nasze dziecko mogło czer­pać z niego jak naj­wię­cej korzy­ści.
Aby zapew­nić mu spo­kojny relak­su­jący sen, należy pamię­tać o kilku punk­tach.

1. Miej­sce

Punkt naj­waż­niej­szy, a tak czę­sto przez rodzi­ców baga­te­li­zo­wany. Gdy cza­sem widzę jak matki usil­nie, bez rezul­ta­tów, pró­bują uśpić swoje dziecko np. na spa­ce­rze, gdy dookoła mnó­stwo bodź­ców w postaci jeż­dżą­cych aut, mam chęć zadać pyta­nie „ A Ty byś tak usnęła?”

Wiem, że utarło się, że spa­cer i potrzą­sa­nie wóz­kiem to nie­zły spo­sób na sen dziecka. Może cza­sem i tak, gdy nasze dziecko ma aku­rat na to melo­dię. Ale są trzy ALE.

  • Czy zawsze będziesz wycho­dziła z dziec­kiem na spa­cer, aby je uśpić?
  • Czy naprawdę sądzisz, że hałas ulicy to dobre warunki do spa­nia?
  • Do jakiego wieku będziesz woziła swoje dziecko w wózku, aby usnęło?

Tak samo jak Ty dziecko powinno usy­piać w sta­łym miej­scu a naj­le­piej w swoim łóżeczku.

Po pierw­sze daje mu to olbrzy­mie poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i cały rytuał kła­dze­nia się spać jest o niebo łatwiej­szy. Dziecko koja­rzy: to jest mój pokój, tam leży moja koł­derka, czuję się bez­pieczny, zaraz pójdę spać.

Po dru­gie: w przy­sto­so­wa­nym do tego pokoju i miej­scu, dziecko może zasy­piać w spo­koju, bez dodat­ko­wych bodź­ców typu hałas, czy zmie­nia­jące się w wózku widoki.

Kie­dyś usły­sza­łam: No tak, bo gdy Wasze dziecko śpi, to trzeba cho­dzić na palusz­kach! Cac­ka­cie się z nim. Nasze dziecko zasy­piało nawet przy gło­śnej muzyce.

Jasne zda­rzają się ewe­ne­menty (bo cho­dziło tu aku­rat o mojego męża, gdy był mały). Ale czy nor­malni doro­śli ludzie usy­piają przy gło­śnej muzyce, lub hała­sach w dru­gim pokoju? No wła­śnie raczej nie.  Więc dla­czego ocze­ku­jemy tego od naszych dzieci?

Mówi się, żeby nie wyci­szać naszych dzia­łań w domu gdy dzieci śpią. Ja jestem nieco innego zda­nia. Gdy uci­nam sobie cza­sem popo­łu­dniową drzemkę, dzieci z tatą wysy­łam do innego pokoju. Potrze­buję wtedy chwili ciszy i spo­koju. Wycho­dzę z takiego samego zało­że­nia jeśli cho­dzi o sen moich dzieci.

2. Stała godzina snu

Ponow­nie bar­dzo ważny punkt, a czę­sto igno­ro­wany. Jeśli nasze dzieci kładą się regu­lar­nie spać o tych samych porach, po jakimś cza­sie ich orga­ni­zmy dosto­so­wują się do rytmu i same o sta­łych porach doma­gają odpo­czynku.

U nas nie­zmien­nie Jula kła­dzie się spać o 19 z minu­tami, a Ignaś o 21. Nie zda­rzyło się jesz­cze ni­gdy, żeby poło­żyły się do łóżek o swojej godzi­nie i nie mogły zasnąć. No chyba, że aku­rat nie­długo przed wie­czo­rem wpa­dła nam jakaś przy­pad­kowa drzemka, bo aku­rat byli­śmy w dłuż­szej podróży i dzieci pospały się w samocho­dzie.

Stała pora spa­nia, spraw­dza się także przy dzien­nej drzemce malu­chów. Jula w żłobku jak i w domu zawsze zasy­pia w oko­li­cach godziny 12 i śpi do 13.30–14.00. Aku­rat wczo­raj były­śmy razem w domu i zoba­czy­łam, że ziew­nęła, zapy­ta­łam ją czy idziemy spać, na co ona kiw­nęła główką twier­dząco. Bez­cenne;)

3.Rytu­ały

Prze­myśl sobie w jakiej kolej­no­ści uło­żyć wie­czorne czyn­no­ści, tak aby były one powta­rzalne, czy­telne dla Two­jego dziecka i co naj­waż­niej­sze odby­wały się już w spo­koj­nej i zre­lak­so­wa­nej atmos­fe­rze.
Trzy­maj się ich codzien­nie, a po jakimś cza­sie zoba­czysz, jak spraw­nie dziecko na nie reaguje.
Może­cie naj­pierw zjeść kola­cję póź­niej się wyką­pać, ubrać w piżamę, poczy­tać książkę lub zaśpie­wać koły­sankę, przy­tu­lić misia i poło­żyć się do łóżeczka.
Gdy będziesz kon­se­kwentna w Waszych małych rytu­ałach, dziecko zacznie się do nich przy­zwy­cza­jać i spraw­nie je odczy­ty­wać. Da mu to poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i kom­fortu. A w rezul­ta­cie Wasze usy­pia­nie sta­nie się przy­jem­no­ścią a nie przy­krym obo­wiąz­kiem.

4. Wyci­sze­nie

Nie­sa­mo­wi­cie ważne jest, aby dziecko przed spa­niem miało szanse wyci­szyć swoje emo­cje z całego dnia. Nie­mow­laki bar­dzo mocno prze­ży­wają wszystko, co się wokół nich dzieje. Dla­tego nie dokła­dajmy im kolej­nych atrak­cji tuż przed spa­niem. Nie roz­śmie­szamy dziecka, nie sta­ramy się go zain­te­re­so­wać zabaw­kami, nie pobu­dzamy go hała­sem, bajką czy innymi roz­pra­sza­czami.
Pomyśl sobie czego Ty potrze­bu­jesz po cięż­kim, peł­nym wra­żeń dniu w pracy? Relak­su­ją­cej kąpieli i uspo­ko­je­nia myśli czy gło­śnego tele­wi­zora i hucz­nej imprezy u sąsia­dów?

Dla­tego też, gdy przy­stę­pu­je­cie do wie­czor­nych rytu­ałów, które zmie­rzają do snu, etap zabawy powi­nien być już zakoń­czony. Two­jemu dziecku ciężko będzie zasnąć tuż po zakoń­czo­nej zaba­wie.
W ramach wyciszenia możemy:

  • poczy­tać książkę,
  • poprzy­tu­lać się w fotelu,
  • dać cie­płe mleko na noc,
  • czy pośpie­wać koły­sankę

Działa to jako ele­ment rytu­ału i wyci­sze­nia jed­no­cze­śnie. Zapew­niam Cię, że Twoje dziecko to doceni a na pewno wyna­gro­dzi Ci to spo­kojnym snem.

Powyższe punkty z jednej strony są bardzo oczywiste z drugiej wielu rodziców o nich zapomina. Ważne jest, aby uważnie obserwować swoje dziecko i świadomie zastanowić się:

  • Czego moje dziecko potrzebuje?
  • Jakim jest typem osoby?
  • Co sprawi, że będzie łatwiej zasypiać?

Niektórym dzieciom wystarczy jedynie komfortowe miejsce do spania, inne będą potrzebowały wypełnienia wszystkich powyższych punktów, aby spokojnie zasnąć. Obserwuj i wyciągaj wnioski. Szanuj czas jego drzemki, a zobaczysz, że zasypianie stanie się łatwiejsze.

Mam nadzieję, że pomoglam, jeśli masz jakieś wątpliwości, proszę napisz w komentarzu poniżej lub do nie na priv geeway@geeway.pl

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak zapanować nad kuchennym chaosem?

Wyrzucasz popsute jedzenie, bo za długo zalega w lodówce?

Gdy chcesz ugotować obiad, okazuje się, że brakuje Ci składników?

W drodze z pracy robisz chaotyczne zakupy i wydajesz zdecydowanie za dużo pieniędzy?

Gotowanie i zakupy drażnią Cię, bo nigdy nie wiesz jakie posiłki wymyślić?

Moja droga to się nazywa KUCHENNY CHAOS! Ale spokojnie stworzyłam na niego POGROMCĘ!

Aby go uaktywnić, stosuj się do poniższych żelaznych zasad.

1. ZAKUPY ROBIMY RAZ A DOBRZE

Gdy latałam do sklepu kilka razy w tygodniu, robiłam zazwyczaj bardzo chaotyczne, nieprzemyślane zakupy. Nie dość, że kupowałam rzeczy zbędne, to często też za nie przepłacałam, kupując je w delikatesach pod domem. Wracając z pracy, nie miałam pojęcia, co mam w lodówce, więc na wszelki wypadek brałam sery, warzywa, chleb. Kończyło się zazwyczaj tak, że zjadaliśmy świeżo zakupione produkty, zapominając o tych zalegających gdzieś w czeluściach naszej lodówki. Prowadziło to do tego, że dużo produktów lądowało niestety w koszu.

Spontaniczne zakupy w drodze z pracy nie są wskazane z kilku względów:

  • wydajesz więcej, niż to konieczne
  • działasz impulsywnie i kupujesz często oczami i nie daj Boże, jesteś głodna, a wtedy to już zdecydowanie możesz popłynąć
  • powielasz produkty, które prawdopodobnie w domu już masz.
  • najchętniej zjadasz to, co świeże, zapominając o jedzeniu zakupionym wcześniej

Dlatego, aby zapanować nad chaosem, zakupy powinny być przemyślane i robione raz a dobrze. Najlepiej raz w tygodniu wybrać się do marketu z gotową listą na cały tydzień lub dokonać zakupów przez Internet.

2. ZAKUPY ROBIMY RAZ W TYGODNIU

Nie poświęcaj temu więcej niż godzinę. Zakupy to strata Twojego czasu! Latanie po sklepach kilka razy na tydzień to około 3-4 godzin z Twojego tygodnia. Nie lepiej wyjść z dziećmi na spacer?

Zakupy najlepiej robić przez Internet. Zaoszczędzamy wtedy czas i pieniądze.

Czas, bo nie poświęcamy go na dojazd, stanie w kolejkach i wertowanie sklepowych półek.

Pieniądze, bo przez Internet robimy bardziej przemyślane zakupy. Kolorowe pachnące produkty nie krzyczą do nas KUP MNIE! Nie ulegamy pokusom, dzieci nie namawiają nas na kolejne słodycze, a my kupujemy tylko to, co jest nam naprawdę potrzebne.

Ja korzystam z dwóch źródeł TESCO i LOKALNY ROLNIK.

Zazwyczaj w poniedziałek wieczorem siadam do komputera i z listą w ręku robię zakupy. Zajmuje mi to zazwyczaj max. godzinę Zakupy z Tesco przyjeżdżają pod drzwi następnego dnia, a Lokalnego Rolnika odbieramy osobiście.

3. PLANUJEMY POSIŁKI NA CAŁY TYDZIEŃ

Plan to bardzo ważna składowa Pogromcy Kuchennego Chaosu. Bez niego, każdego dnia zastanawiamy się, co dziś na obiad! Tracimy na to czas i energie!

Obecnie mam zazwyczaj przygotowany plan posiłków na cały tydzień i nie muszę zaprzątać sobie tym głowy.

Wiecie, dlaczego wielcy tego świata jak Mark Zuckerberg czy Karl Lagerfeld chodzą ciągle w tych samych ubraniach? Nie chcą oni tracić swojej dziennej dawki kreatywności na rzeczy zbędne. Tak samo jest z obiadami! Im dłużej się zastanawiamy, co ugotować i co mamy w lodówce, tym więcej energii ucieka nam w eter.

Pamiętam, jak wieczorami dopytywałam się rodziny:

Ja: a co jutro macie ochotę zjeść.

Igi: NALEŚNIKI

Mati: NIE, NALEŚNIK SĄ ZA CIĘŻKIE, SAŁATKĘ BYM ZJADŁ

A ja w głowie mieliłam czy powyższe to dobry pomysł, przecież mamy jeszcze wędliny w lodówce, jajka, otwarte sery itp.

Czas, energia, czas, energia… I tak schodziło nam pół godziny na dywagacje, co by tu zjeść. Z wytyczonym planem na cały tydzień ten problem mamy z głowy.

Zaglądamy jedynie do listy: PONIEDZIAŁEK – makaron z warzywami Bam, upewniamy się, czy na pewno wszystko kupiliśmy i do dzieła.

4. LISTĘ ZAKUPÓW DOSTOSOWUJEMY DO PLANU DAŃ

Gdy już mamy stworzoną listę dań, na które w najbliższym czasie będziemy mieć ochotę, zabieramy się za zakupy. Jak już mówiłam najlepiej przez Internet. Siadamy, najlepiej z przepisami (żeby nie zastanawiać się nad każdym pojedynczym daniem) i dokonujemy zakupów. Wtedy jedziemy po kolei -poniedziałek, wtorek itp.

5. ZUPOM NA OBIAD MÓWIMY NIE!

Zupy na obiad w tygodniu to totalna strata czasu! Samą zupą się nie najesz, a czas poświecić trzeba! Chyba że gotujesz takie, że łyżka staje i cała Twoja rodzina jest w stanie się nią najeść. Zupy w tygodniu, gotuję czasem na kolacje. Z reguły zimą, żeby rozgrzać się przed spaniem. Najlepiej sprawdzają się kremy, są one szybkie i łatwe. Bez bawienia się w gotowanie bulionów, wywarów itp. Ma być szybko i łatwo! Jeśli zupa z kolacji Ci zostanie, wykorzystaj ją jako miłe urozmaicenie do obiadu na następny dzień.

6. MROZIMY I PODPISUJEMY MIĘSO I RYBY

Po dostawie zakupów internetowych do domu, wszystko należy uporządkować. Na wierzchu zostaw jedynie to mięso bądź rybę, które będziesz używać w najbliższych dniach. Resztę zapakuj w specjalne torebeczki, podpisz i włóż do zamrażalnika.

7. WARZYWA I OWOCE PRZECHOWUJEMY ZGODNIE Z ZALECENIAMI

Jeśli nasze owoce i warzywa, kupowane raz w tygodniu, będą źle przetrzymywane, szlag trafi cały plan. Bardzo ważne jest, żeby stosować się do zasad przechowywania świeżych produktów. Tak, aby nie musieć niczego wyrzucać. Sprawa oczywista, że czasem coś się popsuje. Ale starajmy się minimalizować ryzyko.

8. LISTĘ ZAKUPÓW SPISUJ NA BIEŻĄCO

Jeśli tylko skończy ci się cukier, zapisz! Jesteś mamą, za trzy minuty zapomnisz. Zapewniam Cię.

Miej w kuchni notes lub tablicę, gdzie zawsze spisujesz takie rzeczy. Poproś też, o to pozostałych członków rodziny.

9. PRODUKTY DŁUGOTERMINOWE KUPUJ Z MIN TYG. ZAPASEM

Produkty długoterminowe, (jak sama nazwa wskazuje) mają dłuższy termin przydatności. Rób przynajmniej zapas jednej sztuki tak, żeby zawsze mieć pod ręką więcej mąki, cukru czy herbaty.

Wszystko oczywiście zależy od ilości miejsca, jaką dysponujesz w kuchni. Jeśli masz spiżarnię, możesz zrobić większe zapasy. Jeśli masz małą kuchnię, przemyśl, co jest niezbędne i bez czego się nie obędziecie np. w niedzielne popołudnie, gdy sklepy będą już zamknięte – a będą wkrótce:)

Zastanów się, z jakich produktów możesz zrobić zapasy i zakup je na początek razy dwa, później uzupełniaj jedynie kończącą się sztukę.

W mojej kuchni panował kiedyś wieczny chaos.

Ogrom różnych spraw zaprzątających mi na co dzień głowę, sprawiał, że kuchenne sprawy wymknęły się spod kontroli.

Nie lubię wyrzucać, nie lubię za długo zastanawiać się nad jadłospisem, a już zdecydowanie nie cierpię poświęcać czasu na szwendanie się po markecie, gdy zamiast tego mogę zrobić wiele innych, zdecydowanie ciekawszych rzeczy.

Zdecydowałam, że coś muszę z tym zrobić. I tak powstał POGROMCA KUCHENNEGO CHAOSU – czyli zestaw żelaznych zasad w kuchni.

Zmiany nie nastąpiły z dnia na dzień, zajęło mi to przynajmniej 2 miesiące, żeby dojść do wprawy i oszczędzać przy tym czas, energię i pieniądze. POGROMCA CHAOSU jest z nami już prawie od roku i co najważniejsze sprawdza się rewelacyjnie. Wszystkie powyższe punkty weszły mnie i mojej rodzinie w nawyk tak mocno, że spożywcze zakupy czy planowanie posiłków to teraz bułka z masłem☺.

A Ty jak radzisz sobie z chaosem w kuchni?:)

Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

Continue Reading