Mamo, odłóż w końcu ten telefon… czyli jak być obecnym rodzicem.

Moja historia

To było popołudnie jak każde inne, odebrałam dzieciaki i odwiozłam je do domu. Szykując obiad, próbowałam jeszcze jedną ręką na telefonie odpisywać na maile, które tego dnia spływały jak szalone.

Dzieciaki, co chwila – a to jedno, a to drugie – przychodziły i coś ode mnie chciały. Ja odpowiadałam zbywająco: „mhm” „tak, tak, już:” i „chwileczka” i kontynuowałam klikanie po ekranie. Mijały minuty, a moje dzieci dzielnie walczyły o uwagę. A ja nie reagowałam, gapiłam się w telefon jak opętana. Aż w końcu Ignaś wykrzyknął do mnie:

„Mamo, czy możesz w końcu przestać wpatrywać się w ten telefon i dać nam coś do picia?!”

Zamarłam. Odłożyłam telefon w połowie napisanego słowa, nalałam im picie i usiedliśmy do stołu.

Milczałam, aż w końcu wydusiłam z siebie: „PRZEPRASZAM”.

Zrozumiałam, że…

Zrobiłam to, co zawsze tak bardzo krytykowałam i czego się tak wystrzegałam. Tego popołudnia fizycznie przebywałam w jednym pomieszczeniu z moimi dziećmi, ale moje myśli odpłynęły gdzieś bardzo daleko. Pochłonięta byłam nadal pracą, którą o godz.15: 30 obiecałam sobie już całkowicie zamykać.


Popełniłam trzy błędy:

  • Byłam nieobecna i nie poświęcałam dzieciom mojej uwagi.
  • Nie słyszałam, co do mnie mówią i ignorowałam ich prośby.
  • Gapiłam się w telefon, gdy akurat był czas na wspólne popołudnie.

Czyli esencja złych przykładów, które dajemy dzieciom, a potem się dziwimy, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Ale dziś nie o tym.

Ta sytuacja zmobilizowała mnie do przemyślenia, w jakim stopniu świadomie i z pełnym zaangażowaniem spędzam czas ze swoimi dziećmi.

Czy na pewno jestem obecnym rodzicem?

Czy na pewno mój czas z dziećmi jest świadomy?

Czy jestem zaangażowana w to, co czują i czego potrzebują?

Ogrom obowiązków zakłóca relacje

Praca, dzieci, dom – to dla każdej mamy nie lada wyzwanie. Jakby nie patrzeć, to trzy pełnowymiarowe etaty, które każdego dnia trzeba przepracować. Otwierasz oko i zaczyna się pierwszy, ostatni kończy się gdy z powrotem kładziesz się do łóżka.

Każdego dnia pędzimy, chcąc odhaczyć wszystko, co mamy na liście. Nic dziwnego, że przełączamy się na tryb „autopilota” i po kolei realizujemy zadania: odpisać na maile, odebrać dzieci, podgrzać obiad, posprzątać, poczytać dzieciom książkę.

W tym całym chaosie dnia codziennego zapominamy o najważniejszym, o tym, że nasze życie i nasze dzieci są tu i teraz, nie za trzy maile i dwa dania. TU I TERAZ

Budowanie więzi ze swoim dzieckiem

Budowanie więzi to nie jest zabieg jednorazowy. To wytrwała, konsekwentna i świadoma praca każdego dnia.

Budowanie więzi to nie zaplanowana godzina zorganizowanej zabawy na podłodze z zegarkiem w ręku. To te drobne sytuacje wymagające Twojej uwagi i zaangażowania.

I w końcu budowanie więzi to nie cel sam w sobie. To nasze świadome, codzienne życie.

To w jakim stopniu obecni i dostępni jesteśmy dla naszych dzieci, w ogromnym stopniu wpływa na to, jak silną więź z nimi zbudujemy. One widzą, słyszą i czują, kiedy jesteśmy z nimi, a kiedy nasze myśli odpływają gdzie indziej.

Dzieci potrzebują nas i naszej obecności, pragną wiedzieć, że są dla nas najważniejsze. Ważniejsi od pralki, obiadu czy telefonu z kolejnym zleceniem.

Czy nasz świat ma się kręcić tylko wokół dzieci?

Nie twierdzę, że teraz powinniśmy wszystko inne porzucić, nie mieć prawa do złego nastroju czy chwili dla siebie i po pracy całą uwagę poświęcać tylko dzieciom. W każdym obszarze naszego życia najważniejszy jest balans i pewne granice. Tak samo tutaj.

Rodzice miewają przecież gorsze dni, więcej pracy lub czasem doskwiera im po prostu niewyspanie. To wszystko jest zupełnie normalne i mamy do tego stuprocentowe prawo. Możemy być wtedy mniej obecni i mniej zaangażowani. One powinny też umieć to uszanować.

Niemniej jednak powinniśmy wypracować w sobie nawyk poświęcania uwagi dzieciom. Nie musisz stawać na głowie i planować dwugodzinnej zabawy czy wielkich atrakcji.

Wystarczy, że w normalnych, codziennych sytuacjach nauczysz się świadomej i pełnej zaangażowania dostępności dla dziecka.

Co zrobić, żeby być bardziej obecnym rodzicem?

 Nie musisz zmieniać wiele, wystarczy kilka drobnych nawyków, które pokażą Twojemu dziecku, że jesteś z nim tu i teraz, troszczysz się o niego i to, co do Ciebie mówi, jest dla Ciebie ważne.

  1. Pracę zostawiaj w pracy.

Gdy wracasz z pracy do domu, nie myśl już o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia ani nie planuj, co zrobisz jutro. Nie otwieraj skrzynki mailowej, żeby sprawdzić, czy status jakiejś sprawy się zmienił. Teraz jesteś w domu ze swoimi dziećmi, one czekały na Ciebie cały dzień, pragną z Tobą porozmawiać, pobawić się i poprzytulać.

Wiem, nie jest to łatwe, gdy masz intensywną pracę lub wydarzyło się coś stresującego lub ekscytującego. Ale z drugiej strony pamiętaj, że by móc spędzać świadomy czas z dziećmi, musisz nauczyć się odcinać i mówić: „NIE”. Inaczej zawsze będzie coś, co odciągnie Twoje myśli w kierunku pracy.

Bądź jak pracownik urzędowy 15:56 – jesteś w blokach startowych, 16:00 – praca? Jaka praca?

  1. Schowaj telefon i wyłącz powiadomienia, gdy jesteś z dziećmi

Siadasz z dziećmi do zabawy, a Twój telefon ciągle dzwoni – a to mama, a to koleżanka pisze coś na messengerze – co chwila odrywasz się i łapiesz za telefon. Przecież powinnaś odpisać i odebrać. Pytanie brzmi, czy rzeczywiście i czy świat się zawali, jeśli zajmiesz się tym później?

Ważniejsze są ploteczki czy Twoje dzieci, które tak się za Tobą stęskniły?

Wyłącz dźwięk lub najlepiej schowaj telefon, nie będziesz się wtedy rozpraszać, a dzieci uzyskają Twoją 100% atencję.

Tak, sprawa niełatwa, bo dziś telefon to nasza druga ręka. Sama mam z tym problem i czasem nie potrafię przestać wgapiać się w ekran. Ale pracuję nad tym, wrzucam telefon pod poduszkę i pozwalam się mu za mną stęsknić 😉

  1. Utrzymuj kontakt wzrokowy podczas rozmowy

Gdy Twoje dziecko przychodzi, żeby ci coś powiedzieć czy pokazać, patrz mu w oczy. Nie zmywaj, nie ładuj pralki i nie gap się w tym czasie w telewizor.

Patrzeniem prosto w oczy pokazujesz mu, że go słuchasz, że to co mówi, jest dla Ciebie ważne. Okazujesz szacunek i tym samym uczysz go w stosunku do innych.

  1. Kucaj, gdy rozmawiacie

Często rozmawiamy z naszymi dziećmi z poziomu rodzica, który jest wyżej i dalej. Okazuje się jednak, że rozmowa w kucki może przynieść niesamowite rezultaty. Nie dość, że pokazujemy dziecku, że aktywnie go słuchamy, patrzymy mu wtedy prosto w oczy, to jeszcze pokazujemy mu, że jesteśmy sobie równi.

Kucanie wielu rodzicom niestety nie przychodzi naturalnie. Mnie również, bo godziny spędzone w parterze z przyklejoną Julką sprawiają, że stanie na dwóch nogach w pozycji wyprostowanej wydaje mi się niezłym przywilejem. Kucanie do Ignasia jest dla mnie dodatkowym wyzwaniem. Ale jednak wartym zachodu i dodatkowego wysiłku. Tym bardziej, że skoro księżna Kate w szpilkach i obcisłych garsonkach kuca, to ja chyba też mogę 😉

  1. Przepraszaj, gdy wiesz, że nawaliłaś

Przyznawaj się do błędu, gdy wiesz, że zrobiłaś coś źle. Jeśli zignorowałaś jakąś prośbę dziecka, bo na chwilę odpłynęłaś lub zajęłaś się czymś innym, powiedz dziecku, że nie powinnaś była tego robić.

Nie rżnij głupa (jakby to powiedział mój maż) i nie ściemniaj, dzieci są mądrzejsze, niż Ci się wydaje.

Każdy popełnia błędy, grunt to umieć się do tego przyznać.

  1. Zadawaj pytanie, wykazuj zainteresowanie

 Gdy dziecko przychodzi do Ciebie i opowiada Ci o jakiejś bajce, o której nie masz zielonego pojęcia, nie zbywaj go słowami: „no to super” (mnie nadal często się to zdarza). Postaraj się wykazać prawdziwe zainteresowanie, zadaj parę pytań, dowiedz się czegoś więcej o bohaterach, żebyś mogła zrozumieć kim jest Jay, Kay i co to do cholery jest Spinjitzu 😉 Da Ci to podstawy do dalszej rozmowy. Będziesz mogła wejść w świat swojego dziecka, zaangażować się i zrozumieć jego fascynacje.

Dla mnie to nadal niezła abstrakcja. Mimo że pytam i próbuję zrozumieć, to nadal nie ogarniam mocy Ninjago. Chyba zacznę robić notatki 😉

  1. Jadajcie wspólne posiłki

Najlepszym momentem na Twoją aktywną obecność są wspólne posiłki. Możecie wtedy porozmawiać, pośmiać się i poopowiadać o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia.

Nie musi to być wystawny obiad czy obfita kolacja. Wystarczy bułka, kawałek sera i Wy przy stole. Bez tabletów, telefonów i telewizora. Więcej tutaj.

Tekst Ignasia sprawił…

Że dotarło do mnie, jak łatwo jest wpaść w pułapkę nieobecnego rodzica. Dookoła nas jest wiele rozpraszaczy, które sprawiają, że zapominamy o tym, że nasze życie dzieje się tu i teraz.

Straconego czasu z naszymi dziećmi nikt nam nie zwróci, dlatego powinien być on świadomy i pełen zaangażowania. Sądzę, iż nie ma w życiu nic bardziej cennego ponad czas, uwagę i zaangażowanie, które możemy podarować naszemu dziecku.

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

Jan Paweł II

Pozdrawiam, Twoja Gee

fot:  Mr Blacksheep Photography


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

You may also like

2 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *