Dlaczego mój niemowlak nie śpi, kiedy już czas?

No właśnie dlaczego?

Nie­jedni rodzice zacho­dzą w głowę dla­czego ich dziecko nie chce spać kiedy jest zmę­czone.
Prze­cież to takie natu­ralne – mówią. Chce Ci się spać, kła­dziesz się i śpisz. Nie­stety nie dzieje się tak u nie­mow­la­ków i czę­sto jesz­cze nie u dzieci.

Rodzice czę­sto albo nie wie­dzą jak zadbać o sen dziecka, albo wycho­dzą z mod­nego zało­że­nia spa­nia „ na żąda­nie”.
Pro­blem w tym, że nie­mow­laki i czę­sto jesz­cze dzieci, nie potra­fią pod­jąć świa­do­mej decy­zji o pój­ściu spać.

Gdy pomi­niemy moment w któ­rym nasze dziecko zaczyna być zmę­czone droga do wydłu­żo­nego niespa­nia i roz­draż­nie­nia dziecka jest już bar­dzo krótka.
Dziecko za pomocą zie­wa­nia, tar­cia oczu czy uszek poka­zuje nam, że jest zmę­czone. Jest to moment w któ­rym powin­ni­śmy zare­ago­wać i spraw­nie odpo­wie­dzieć na jego potrzebę. Zosta­wia­jąc dziecku wolną rękę nara­żamy go na prze­mę­cze­nie, a to cią­gnie za sobą fru­stra­cje, płacz a następ­nie histe­rię. Jakość snu po przej­ściu takiej drogi, nie­stety pozo­sta­wia wiele do życze­nia.

Oczy­wi­ście są dzieci które w wieku nie­mow­lę­cym zasy­piają wszę­dzie bez więk­szego pro­blemu. Ale zda­rzają się i takie które potrze­bują odpo­wied­nich warun­ków i rytu­ałów aby w spo­koju mogły zasnąć.
Dla­tego też naszym obo­wiąz­kiem jest zadbać o odpo­wied­nią higienę snu. Tak aby nasze dziecko mogło czer­pać z niego jak naj­wię­cej korzy­ści.
Aby zapew­nić mu spo­kojny relak­su­jący sen, należy pamię­tać o kilku punk­tach.

1. Miej­sce

Punkt naj­waż­niej­szy, a tak czę­sto przez rodzi­ców baga­te­li­zo­wany. Gdy cza­sem widzę jak matki usil­nie, bez rezul­ta­tów, pró­bują uśpić swoje dziecko np. na spa­ce­rze, gdy dookoła mnó­stwo bodź­ców w postaci jeż­dżą­cych aut, mam chęć zadać pyta­nie „ A Ty byś tak usnęła?”

Wiem, że utarło się, że spa­cer i potrzą­sa­nie wóz­kiem to nie­zły spo­sób na sen dziecka. Może cza­sem i tak, gdy nasze dziecko ma aku­rat na to melo­dię. Ale są trzy ALE.

  • Czy zawsze będziesz wycho­dziła z dziec­kiem na spa­cer, aby je uśpić?
  • Czy naprawdę sądzisz, że hałas ulicy to dobre warunki do spa­nia?
  • Do jakiego wieku będziesz woziła swoje dziecko w wózku, aby usnęło?

Tak samo jak Ty dziecko powinno usy­piać w sta­łym miej­scu a naj­le­piej w swoim łóżeczku.

Po pierw­sze daje mu to olbrzy­mie poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i cały rytuał kła­dze­nia się spać jest o niebo łatwiej­szy. Dziecko koja­rzy: to jest mój pokój, tam leży moja koł­derka, czuję się bez­pieczny, zaraz pójdę spać.

Po dru­gie: w przy­sto­so­wa­nym do tego pokoju i miej­scu, dziecko może zasy­piać w spo­koju, bez dodat­ko­wych bodź­ców typu hałas, czy zmie­nia­jące się w wózku widoki.

Kie­dyś usły­sza­łam: No tak, bo gdy Wasze dziecko śpi, to trzeba cho­dzić na palusz­kach! Cac­ka­cie się z nim. Nasze dziecko zasy­piało nawet przy gło­śnej muzyce.

Jasne zda­rzają się ewe­ne­menty (bo cho­dziło tu aku­rat o mojego męża, gdy był mały). Ale czy nor­malni doro­śli ludzie usy­piają przy gło­śnej muzyce, lub hała­sach w dru­gim pokoju? No wła­śnie raczej nie.  Więc dla­czego ocze­ku­jemy tego od naszych dzieci?

Mówi się, żeby nie wyci­szać naszych dzia­łań w domu gdy dzieci śpią. Ja jestem nieco innego zda­nia. Gdy uci­nam sobie cza­sem popo­łu­dniową drzemkę, dzieci z tatą wysy­łam do innego pokoju. Potrze­buję wtedy chwili ciszy i spo­koju. Wycho­dzę z takiego samego zało­że­nia jeśli cho­dzi o sen moich dzieci.

2. Stała godzina snu

Ponow­nie bar­dzo ważny punkt, a czę­sto igno­ro­wany. Jeśli nasze dzieci kładą się regu­lar­nie spać o tych samych porach, po jakimś cza­sie ich orga­ni­zmy dosto­so­wują się do rytmu i same o sta­łych porach doma­gają odpo­czynku.

U nas nie­zmien­nie Jula kła­dzie się spać o 19 z minu­tami, a Ignaś o 21. Nie zda­rzyło się jesz­cze ni­gdy, żeby poło­żyły się do łóżek o swojej godzi­nie i nie mogły zasnąć. No chyba, że aku­rat nie­długo przed wie­czo­rem wpa­dła nam jakaś przy­pad­kowa drzemka, bo aku­rat byli­śmy w dłuż­szej podróży i dzieci pospały się w samocho­dzie.

Stała pora spa­nia, spraw­dza się także przy dzien­nej drzemce malu­chów. Jula w żłobku jak i w domu zawsze zasy­pia w oko­li­cach godziny 12 i śpi do 13.30–14.00. Aku­rat wczo­raj były­śmy razem w domu i zoba­czy­łam, że ziew­nęła, zapy­ta­łam ją czy idziemy spać, na co ona kiw­nęła główką twier­dząco. Bez­cenne;)

3.Rytu­ały

Prze­myśl sobie w jakiej kolej­no­ści uło­żyć wie­czorne czyn­no­ści, tak aby były one powta­rzalne, czy­telne dla Two­jego dziecka i co naj­waż­niej­sze odby­wały się już w spo­koj­nej i zre­lak­so­wa­nej atmos­fe­rze.
Trzy­maj się ich codzien­nie, a po jakimś cza­sie zoba­czysz, jak spraw­nie dziecko na nie reaguje.
Może­cie naj­pierw zjeść kola­cję póź­niej się wyką­pać, ubrać w piżamę, poczy­tać książkę lub zaśpie­wać koły­sankę, przy­tu­lić misia i poło­żyć się do łóżeczka.
Gdy będziesz kon­se­kwentna w Waszych małych rytu­ałach, dziecko zacznie się do nich przy­zwy­cza­jać i spraw­nie je odczy­ty­wać. Da mu to poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i kom­fortu. A w rezul­ta­cie Wasze usy­pia­nie sta­nie się przy­jem­no­ścią a nie przy­krym obo­wiąz­kiem.

4. Wyci­sze­nie

Nie­sa­mo­wi­cie ważne jest, aby dziecko przed spa­niem miało szanse wyci­szyć swoje emo­cje z całego dnia. Nie­mow­laki bar­dzo mocno prze­ży­wają wszystko, co się wokół nich dzieje. Dla­tego nie dokła­dajmy im kolej­nych atrak­cji tuż przed spa­niem. Nie roz­śmie­szamy dziecka, nie sta­ramy się go zain­te­re­so­wać zabaw­kami, nie pobu­dzamy go hała­sem, bajką czy innymi roz­pra­sza­czami.
Pomyśl sobie czego Ty potrze­bu­jesz po cięż­kim, peł­nym wra­żeń dniu w pracy? Relak­su­ją­cej kąpieli i uspo­ko­je­nia myśli czy gło­śnego tele­wi­zora i hucz­nej imprezy u sąsia­dów?

Dla­tego też, gdy przy­stę­pu­je­cie do wie­czor­nych rytu­ałów, które zmie­rzają do snu, etap zabawy powi­nien być już zakoń­czony. Two­jemu dziecku ciężko będzie zasnąć tuż po zakoń­czo­nej zaba­wie.
W ramach wyciszenia możemy:

  • poczy­tać książkę,
  • poprzy­tu­lać się w fotelu,
  • dać cie­płe mleko na noc,
  • czy pośpie­wać koły­sankę

Działa to jako ele­ment rytu­ału i wyci­sze­nia jed­no­cze­śnie. Zapew­niam Cię, że Twoje dziecko to doceni a na pewno wyna­gro­dzi Ci to spo­kojnym snem.

Powyższe punkty z jednej strony są bardzo oczywiste z drugiej wielu rodziców o nich zapomina. Ważne jest, aby uważnie obserwować swoje dziecko i świadomie zastanowić się:

  • Czego moje dziecko potrzebuje?
  • Jakim jest typem osoby?
  • Co sprawi, że będzie łatwiej zasypiać?

Niektórym dzieciom wystarczy jedynie komfortowe miejsce do spania, inne będą potrzebowały wypełnienia wszystkich powyższych punktów, aby spokojnie zasnąć. Obserwuj i wyciągaj wnioski. Szanuj czas jego drzemki, a zobaczysz, że zasypianie stanie się łatwiejsze.

Mam nadzieję, że pomoglam, jeśli masz jakieś wątpliwości, proszę napisz w komentarzu poniżej lub do nie na priv geeway@geeway.pl

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Poranki z dziećmi to wieczny poligon? Jak temu zapobiec?

Jak często zdarza się, że poranki w Twojej rodzinie przypominają poligon wojskowy?

Ty, jak opętana biegasz po domu, starając się wszystkich wyszykować. Mąż błąka się i nie do końca wie, co ma ze sobą zrobić. Dzieci w piżamach krzyczą, ganiają się i rozrzucają zabawki.

Próbując ogarnąć sytuację biegasz po domu jeszcze szybciej, rzucając w eter komendy: Ubierzcie się/ Idź z dziećmi umyj zęby/ Spakuj plecak. Naiwnie myśląc, że ktoś je wykona.

Jesteś, jak mało respektowany komendant. Nikt Cię nie słucha, wręcz mają Cię w nosie. W domu bałagan, chaos, zaginione buty, napięta atmosfera. Zaczynasz się denerwować, pokrzykiwać i rzucać granatami.

To, że nie oberwałaś jeszcze latającymi po domu przedmiotami, powinnaś uważać za cud.

Czujesz, że jeśli wszyscy nie stawią się w tej chwili po drzwiami i nie założą butów, zaraz eksplodujesz.

Wychodzicie…

Oddychasz z ulgą, ale czujesz się jakby przejechał po Tobie czołg.

Bitwa przegrana….. znowu.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie się to zdarzało.

Teraz to rzadkość.

Zawarliśmy pokój, zastanowiliśmy się nad rozwiązaniami i wprowadziliśmy je w życie.

1. Wieczorne szykowanie

To jest pierwszy klucz do spokojnego poranka.

Im więcej możesz naszykować wieczorem tym lepiej. Mogą to być ubrania, spakowana torba do pracy czy szkoły, podszykowne śniadania (jak np. zalanie płatów owsianych mlekiem na noc, żeby szybciej wszystko przygotować) i wiele innych. Wszystko zależy od tego, co robisz rano, co zajmuje Ci czas i co możesz przerzucić na poprzedzający poranek, wieczór.

Jeśli codziennie rano, zmagasz się z egzystencjonalnym problem swojej córki, bo koszulka z Elzą jest już niemodna, załatw to wieczorem. Zajrzyjcie razem do szafy i pozwól jej wybrać ubrania na kolejny dzień. Zaznaczając, że to jej wybór i się go trzyma. Unikniesz w ten sposób, porannych fochów i sprzeczek. A o te, rano zawsze łatwiej.

2. Wstań wcześniej

Jeśli rano nie spina Ci się, żeby zrobić to co dla Ciebie ważne, przed wyjściem do pracy jak np. makijaż, prysznic, ćwiczenia, wybór ubrania – po prostu wstań nieco wcześniej.

Najlepiej przed dziećmi, wtedy będziesz mogła zrobić wszystkie te czynności, które wolisz robić w spokoju. Wtedy jest szansa, że:

  • umyjesz się bez publiczności,
  • umalujesz się w miarę prosto, bo nikt nie będzie Cię szarpał za nogę
  • uda Ci się dobrać w miarę pasujące do siebie ubrania
  • będziesz miała 2,5 minuty na wypicie w spokoju kawy

Twój poranek będzie spokojniejszy, bo Ty już będziesz gotowa. Teraz tylko, do ogarnięcia zostaną dzieci.

3. Stosuj się do zasad rutyny

Klucz nad kluczami!

Gdy jest rutyna i plan, wszystko idzie jak po maśle. Gdy codziennie, w miarę możliwości, Wasze czynności są powtarzalne i wykonywane w tej samej kolejności, unikacie konfliktów np. o łazienkę!

Jak wygląda to u nas:

  • Najpierw prysznic biorę ja, później  ogarniam dzieci
  • Mat w tym czasie szykuje śniadanie. Gdy jest gotowe…
  • … wspólnie siadamy do stołu.
  • Zbiorowe mycie zębów (czasem parami).
  • Mati idzie się wykąpać,
  • ja kończę szykować dzieci do wyjścia.
  • Zwarci i gotowi wychodzimy z domu

Przyzwyczailiśmy się do tego rytmu i tak jest nam łatwiej i przede wszystkim milej. Gdy działaliśmy na spontanie to zdarzało się, że dzieci wychodziły z nieumytymi zębami, zapominaliśmy o porannych witaminach, śniadaniu do pracy i innych. Teraz też się to zdarza, bo pod linijkę, to my nie żyjemy, ale jest zdecydowanie lepiej:)

Co więcej, do sprawnego poranka dzieciom też potrzebna jest rutyna. Gdy Iguś wie, co ma rano zrobić, i robi to samodzielnie, jest nam wszystkim zdecydowanie łatwiej. My nie musimy za nim biegać i prosić o poranną toaletę, ubranie się itp, a on nie złości się, że ciągle coś od niego chcemy.

Wstaje rano, ubiera się, ścieli łóżko, czesze, siada do śniadania, myje zęby i wychodzimy. Wie, co rano jest do zrobienia i to robi. Jak tego dokonaliśmy, zdradzę Wam już wkrótce.

Jasne czasem mu się zapomina, czasem mu się nie chce – prawo dziecka. Ale zwykle jednak wykonywanie tych czynności jest dla niego naturalne i nie czuje potrzeby, żeby z tego powodu się foszyć, stawiać i pokazywać swoją niezależność.

4. Komunikujcie się i współpracujcie

Jeśli sposób w jaki wyglądają Wasze poranki, przeszkadza Ci, wypruwa Cię z porannej energii, czujesz się nimi zmęczona – zakomunikuj to innym. Wszyscy tworzycie tę rodzinę i wszyscy powinniście zadbać o to, żeby tak ważny moment jak wspólny poranek, był dla wszystkich miłym rozpoczęciem dnia.

Jeśli denerwujesz się Ty, przenosisz to na innych. Inni nie są obojętni na Twój nastrój i pośpiech, zbierają tego żniwo.

Rozumiem, że ani Twój partner ani dzieci nie mają może naturalnej potrzeby organizacji tej części dnia. Ale zapewniam Cię, że dzieje się tak dlatego, że nie wiedzą jak może być inaczej.

Zakomunikuj im to i spróbuj wytłumaczyć, co jest dla Ciebie ważne, a tym samym, co powinno być ważne dla nich, albo przynajmniej jak nie utrudniać;)

Zastanówcie się wspólnie nad rozwiązaniem i konsekwentnie wprowadzajcie je w życie.

Poranki definiują często nasz cały dzień. Nie pozwól, aby brak komunikacji i wspólnego porozumienia sprawiał, że każdy Twój dzień będzie zaczynał się bitwą o przetrwanie

5.Wrzuć na luz i się uśmiechnij

Nie zapomnę naszych poranków, kiedy po urodzeniu Ignasia postanowiłam wrócić do pracy.

Za nic nie potrafiłam ogarnąć sytuacji. Z jednej strony małe dziecko, które potrzebuje mojej atencji, bo zaraz wychodzę, z drugiej poranne obowiązki. Było słabo. Wiecznie się spieszyłam i dzień w dzień wstawałam skwaszona, bo już wiedziałam, co mnie czeka.

Mieliśmy rutynę, ale nieco inną od opisanej powyżej.

  • Pobudka
  • Przepychanki, kto zajmuje się Ignasiem, kto idzie się kąpać, kto robi śniadanie
  • Foch
  • Kłótnia
  • Trzaśniecie drzwiami na do widzenia
  • Chwila namysłu
  • Telefon z przeprosinami

I tak w kółko!

Jak ja się cieszę, że już mnie to nie dotyczy.

Dziś wstaję, uśmiecham się i wiem, że ten poranek będzie piękny. A na do widzenia, zamiast trzaskania drzwiami, daję mężowi i dzieciom buziaka.

A Ty jak rozpoczynasz swój dzień? Napisz w komentarzu!

Ściskam, Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

 

 

 

Continue Reading

Gdy czujesz, że zaraz eksplodujesz!

W poprzednim odcinku…

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, skąd w nas mamach bierze się krzyk. Ten niemiły i niefajny efekt uboczny emocji, które często wzbudzają w nas dzieci.

W artykule „Dlaczego tak naprawdę krzyczymy na nasze dzieci”, mówię o kilku podstawowych przyczynach naszego krzyku. Jak widać, często nie wynika on ze złego zachowania naszych pociech, a spraw które, dotyczą bezpośrednio nas samych jak np:

  • przemęczenie
  • stres
  • bezsilności
  • brak czasu dla siebie
  • zbyt duże wymagania w stosunku do dzieci

To często my sami generujemy w sobie pokłady negatywnych emocji, które potem wylewamy na dzieci. Ich zachowanie jest już często tylko zapalnikiem wywołującym reakcję łańcuchową.

Nad emocjami możemy zapanować, trzeba tylko wiedzieć jak.

Poniżej znajdziesz kilka sposobów:)

ZROZUM DLACZEGO TO ROBISZ

Są momenty, w których wystarczy nawet najdrobniejsze przewinienie naszego dziecka, abyśmy zaczęły krzyczeć. Co wyzwala tę złość?

Najważniejsze jest, żeby zidentyfikować źródło. Gdy już je znajdziesz, łatwiej Ci będzie przeciwdziałać.

Obserwuj siebie i spisuj (najlepiej codziennie) sytuacje, w których złościsz się i zaczynasz krzyczeć. Zastanów się:

  • Kiedy to się stało?
  • Co zrobiło dziecko, że tak Cię zdenerwowało?
  • Jak Ty czułaś się przed sytuacją konfliktową?
  • Co działo się w domu, zanim zaczęłaś krzyczeć?

Gdy ochłoniesz, spójrz na to krytycznym okiem i zadaj sobie pytanie “Co TAK NAPRAWDĘ było przyczyną?”

Ty sama, czy dziecko, bo rzeczywiście było niegrzeczne? A może spowodowały to jakieś inne czynniki w domu jak bałagan, hałas czy inne.

Jeśli źródło jest w Tobie, zastanów się co, możesz zmienić, aby więcej nie doprowadzać do takich sytuacji.

  • Wyspać się, bo ledwo widzisz na oczy i łatwo wyprowadzić Cię z równowagi
  • Zrobić coś dla siebie, bo frustruje Cię ciągłe siedzenie po pracy w domu z dziećmi
  • Czy może po prostu powinnaś czasem obniżyć wymagania w stosunku do swoich pociech?

Jeśli natomiast to ewidentnie dziecko zawiniło, zastanów się co, możesz zrobić, aby zmieniło swoje zachowanie.

Nie mów, że jest po prostu niegrzeczne i tyle. Niegrzeczne jest z jakiegoś powodu, zastanów się z jakiego?

  • Chce zwrócić Twoją uwagę?
  • Odzywa się tak, bo Tobie też się to czasem zdarza?
  • Może jest przemęczone i dlatego marudne?
  • Jest z czegoś niezadowolone (np. że budowanie z LEGO mu nie wychodzi)?
  • Jest złe na Ciebie (bo np. nie pozwoliłaś mu zjeść czegoś słodkiego przed obiadem albo oglądać bajki)?
  • Chce zwrócić Twoją uwagę (bo np. jest zazdrosne o rodzeństwo, albo o to, że właśnie pracujesz albo rozmawiasz z koleżanką)?

Jakiekolwiek zidentyfikowałabyś źródło, poświeć temu chwilę i zastanów się jak możesz to zmienić. Jeśli zrozumiesz, w czym leży problem, zapewniam Cię, że jesteś już o krok od jego rozwiązania.

Wynika to ze sposobu funkcjonowania naszego mózgu, a w sumie trzech naszych mózgów: gadziego, ssaczego i człowieczego (kora nowa). Z punktu widzenia emocji (krzyku), będą nas interesowały dwa ostatnie. Kora przedczołowa jest w ciągłym „kontakcie” z układem limbicznym (element mózgu ssaczego), który jest odpowiedzialny właśnie za emocje. Jeśli kora nowa nada znaczenie sytuacji i nastąpi „zrozumienie”, wtedy układ limbiczny nie aktywuje się lub przestaje aktywować pojawienie się nieprzyjemnych emocji. (oprac. Jarek Nuszczyński na podst. Paul Maclean “Trójjedyny”)

Kiedy następnym razem zetkniesz się z podobną sytuacją wykorzystaj to, co zidentyfikowałaś (czyli swoją wiedzę), by zatrzymać w sobie złość. Zrozumienie problemu powinno zatrzymać reakcję łańcuchową. Pamiętaj trening czyni mistrza. Nie oczekuj, że po pierwszym razie zobaczysz rezultaty. Nie poddawaj się, działaj.

MIEJ PLAN NA ZŁOŚĆ

Zrób listę rzeczy, które najbardziej Cię złoszczą. Zastanów się jak, alternatywnie możesz na nie zareagować, tak aby powstrzymać w sobie krzyk.

  • Jeśli znowu zobaczę bałagan w pokoju dziecka, zamiast krzyczeć, zapytam się, czy mu pomóc
  • Jeśli zacznie się do mnie brzydko odzywać, zamiast krzyczeć, zapytam, czemu tak robi i powiem, że jest mi bardzo przykro. Wytłumaczę, że tak nie wolno, że są pewne zasady kierujące relacją rodzic- dziecko itp.
  • Jeśli będzie udawało, że mnie nie słyszy, zamiast krzyczeć, zapytam grzecznie, czy nie ma ochoty na coś słodkiego, tym sposobem zwrócę jego uwagę;)

Jeśli sobie to spiszesz i kilkakrotnie przeczytasz, Twój mózg zakoduje sobie jak ma reagować na daną sytuację i bardzo prawdopodobne, że następnym razem, zamiast krzyczeć zastosujesz się do swojego planu.

ZDYSTANSUJ SIĘ!

Hahahahha, wiem dobry żart. Jak tu się zdystansować, gdy krew w żyłach buzuje, a Twoje emocje sięgają zenitu. Ale zapewniam Cię, że jest to jeden z najlepszych sposobów na uspokojenie.

Zanim krzykniesz, zatrzymaj się na chwilę, stań obok i oceń całą sytuację z innego punktu widzenia.

  • Co byś pomyślała o innej matce, która by się tak zachowała?
  • Co będą czuły Twoje dzieci, gdy krzykniesz? Będą pewnie płakały, będzie im smutno.
  • Jak będzie wygląda reszta Twojego dnia, gdy wybuchniesz? Bedziesz czuła się źle z tym, że znowu to zrobiłaś. Będą dręczyły Cię wyrzuty sumienia.

Jeśli dasz sobie te kilka sekund na zastanowienie, okaże się, że nie warto tego robić i emocje opadną.

DAJ SOBIE PRZESTRZEŃ

Gdy czujesz, że robisz się czerwona ze złości, odejdź!!! Zmień miejsce i rozładuj emocje. Oto kilka sposobów:

 

Temat szeroki i głęboki jak ocean. Pewnie nie raz nie dwa do niego wrócę. Ale nie czekaj na dalsze odcinki. Jeśli krzyczysz i czujesz się z tym źle, spróbuj zastosować się do powyższych. Daj znać co u Ciebie działa, a co nie. Pamiętaj nie jestem ekspertem od złości, to są moje przemyślenia i sposoby z których korzystałam. Jeśli znasz inne, lepsze, sprawdzające się u Ciebie, napisz w komentarzu i podziel się nimi:)

 

Tymczasem życzę miłego i spokojnego dnia z dziećmi.

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Dlaczego TAK NAPRAWDĘ krzyczymy na nasze dzieci?

Moja historia

To był poranek, jak każdy inny. Mąż robił śniadanie, ja próbowałam podnieść moje maluchy z łóżka.

Julka wstała bez problemu, Ignaś niestety stawiał opory.

Dałam mu chwilę na dospanie i jeszcze jedną i jeszcze jedną. Robiło się późno, w końcu wstał. Poprosiłam, żeby jak, co dzień ubrał się i umył zęby.

Minęło 15 min, poszłam zawołać go na śniadanie, otwieram drzwi pokoju, a on jak gdyby nigdy nic, leży na łóżku i bawi się klockami.

Nie ubrany, nie umyty, łóżko niepościelone!!!!

Wtedy czuję, jak krew w żyłach zaczyna mi buzować i wydobywa się ze mnie niekontrolowane i jakże wściekłe…

CHYBA SOBIE ZE MNIE JAJA ROBISZ!!!!

Tak, to właśnie ja! Zawsze wiedziałam, że jestem nerwusem, ale żeby aż do takiego stopnia, z tak błahego powodu?

A jednak. Odkąd zostałam mamą złość i podnoszenie głosu zaczęły przychodzić mi nieco łatwiej.

Plany versus Rzeczywistość

Żadna z nas, stając się mamą, zapewne nie planuje:

BĘDĘ ZŁĄ MAMĄ, BĘDĘ KRZYCZEĆ.

Wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że raczej obiecujesz sobie, że:

  • nie będziesz złościć się na dzieci
  • zawsze będziesz wyrozumiała i cierpliwa
  • krzyk to już ostateczność

Tak przynajmniej ja sobie obiecywałam.

Wszystko fajnie, do momentu, gdy okazuję się, że nagle robisz to, czego obiecałaś sobie nie robić. KRZYCZYSZ!

Dlaczego tak się dzieje?

Przecież miałaś być tą wspaniałą mamą, której obraz stworzyłaś sobie w głowie.

No właśnie, dlaczego tak się dzieje? Jest wiele przyczyn naszej złości. Oto kilka podstawowych:

CZUJESZ SIĘ BEZSILNA

Krzyk bierze się najczęściej ze STRACHU. STRACHU przed BEZSILNOŚCIĄ!

Bezsilnością, gdy starasz się wyjść do pracy na czas, a Twoje dziecko za grosz nie wykazuje chęci współpracy.

Bezsilnością, gdy po raz setny prosisz o sprzątnięcie LEGO, a góra klocków, jaka była taka jest.

Bezsilnością, gdy zamiast iść do kąpieli, po wielu prośbach, Twoje dziecko bawi się w najlepsze.

WTEDY KRZYCZYSZ!

Bo w danym momencie to Twoja jedyna broń. Niestety obusieczna. Bo czy kiedykolwiek krzycząc na swoje dziecko, udało Ci się natychmiastowo osiągnąć, to czego oczekiwałaś?

No właśnie. Założę się, że nie (albo bardzo sporadycznie). Zamiast w takich sytuacjach krzyczeć, znajdź sprytny sposób, żeby rozwiązać łagodnie konflikt.

U mnie zwykle, gdy już dochodzi do sytuacji kryzysowej i nie wytrzymuję, kończy się to obrażaniem albo płaczem, później tłumaczeniem, przepraszaniem i wreszcie osiągnięciem celu. Zajmuje to zdecydowanie dłużej, niż gdybym od razu podeszła do sprawy mądrzej, kreatywniej i konstruktywniej;)

JESTEŚ PRZEMĘCZONA

Codziennie dajesz z siebie wszystko. Twój dzień wypełniony jest po brzegi.

DZIECI, PRACA, DOM, MĄŻ

Dzieje się tak dużo, że nie nadążasz i próbując wszystko ogarnąć, po prostu zaniedbujesz sen i odpoczynek.

Czyli najgorszy błąd jaki możesz popełnić. Bo gdy jesteś niewyspana, ciągle przemęczona, to nie dziw się, że krzyczysz. Twoja tolerancja na czynniki zewnętrzne jest wtedy zdecydowanie mniejsza. Przeszkadza i denerwuje Cię wszystko. Nawet najdrobniejsze przewinienie Twojego dziecka.

Dlatego śpij min 7 godzin dziennie i zadbaj o swój odpoczynek.

NIE ŁADUJESZ SWOJEJ ENERGII

Często chcesz podołać wszystkiemu i koniec końców, brakuje Ci dnia i tygodnia, żeby gdzieś na chwilę się wyrwać, zatęsknić za dziećmi i przede wszystkim zrobić coś bez nich (tylko z mężem lub tylko dla siebie).

Cały czas tylko dajesz i dajesz. A gdy nie doładowujesz swojej energii, w końcu się wyczerpujesz. Baterie w przeciwieństwie do Ciebie, gdy są rozładowane, przestają działać, Ty nie! I nadal dajesz.

A gdy tak dłużej próbujesz funkcjonować na 0 POWER MODE, niewiele dzieli Cię od sytuacji, w której zaczynasz krzyczeć. Rozumiesz, o czym mówię?

Dlatego tak ważne jest, żebyś zadbała również o siebie. 

 Nie tylko dla siebie, ale również dla nich!

Weekend w spa, kawa z koleżanką, zajęcia taneczne, lunch z przyjaciółmi, randka z mężem. Opcji jest wiele, na pewno coś wybierzesz. Ważne, żeby robić to zanim, dojdzie do sytuacji kryzysowej, czyli najlepiej regularnie!

STRESUJESZ SIĘ PIERDOŁAMI

Myślisz, że nie nadążasz, że czegoś nie zrobiłaś, że mogłaś coś zrobić lepiej. Masz wobec siebie bardzo duże wymagania. Ciągle chcesz, żeby było lepiej, czyściej, dokładniej.

Tylko, że ta gonitwa za perfekcjonizmem prowadzi najczęściej do stresu. Stresu, który sama sobie fundujesz.

Zamiast skupiać się, na tym, żeby było idealnie, daj sobie przestrzeń do tego, żeby było w niektórych obszarach PO PROSTU akceptowalnie. Wtedy będziesz spokojniejsza i milsza w obyciu.

Ponownie zabrudzona przez dzieci podłoga, nie wywoła w Tobie już wtedy frustracji i nie doprowadzi do wydobycia się z Ciebie złości w postaci krzyku:

Wynocha z kuchni, tu się sprząta!!!

Pamiętaj masz wybór, albo będziesz się stresować, że coś jest nie po Twojej myśli albo wrzucisz na duży luuuuuuuuz i zaakceptujesz, fakt, że życie z dziećmi wygląda nieco inaczej.

MASZ ZA DUŻE WYMAGANIA

Czasem od swojego szkraba wymagasz za wiele. Możesz go np. uczyć porządku, odnoszenia po sobie talerza czy składania łóżka, ale nie wymagaj, że będzie robił te wszystkie rzeczy samodzielnie, od razu i w dodatku dobrze. Dzieci szybko przyswajają i wszystkiego mogą się nauczyć. Ale niektóre rzeczy zajmą im więcej czasu, a w niektórych przypadkach będą potrzebowały Twojej pomocy (szczególnie na początku) – np. ścielenie łóżka.

Gdy czasem widziałam efekty sprzątania Ignasia w swoim pokoju, szlag mnie trafiał. Bo jak można wszystko, co było na podłodze, wrzucić „ot tak” do szafki, nie układając!!!!

W odpowiedzi słyszałam: „No, ale przecież prosiłaś, żeby sprzątnąć wszystko z podłogi, więc to zrobiłem.

No właśnie, matka sama sobie winna:P

Więc zanim zareagujesz agresywnie, najpierw zastanów się, czy aby na pewno, powinnaś od dziecka wymagać tego, o co je właśnie poprosiłaś.

BIERZESZ WSZYSTKO DO SIEBIE

„Nie kocham Cię”

„Chcę się wyprowadzić”

„Inne dzieci mają fajniejszych rodziców”

Tak, to wszystko już zdążyło spaść na moje uszy, choć Ignaś ma dopiero 6 lat. Gdy to słyszę jest mi przepotwornie przykro. Bo wiem, że robię, co mogę, żeby było dobrze, a tu moje dziecko podsumowuje wszystko jednym zdaniem. Zdaniem, które trafia prosto w serducho. Zdaniem, które rani, ale i też wywołuje agresję.

Bo myślisz sobie: „ja tu kurczę skaczę koło Ciebie, jak zając wokół marchewki, a Ty, tak mi się odwdzięczasz?

Ważne, żeby zrozumieć, że dzieci mówiąc takie rzeczy, wcale tak nie myślą. Działają tak, gdy np. próbują coś wynegocjować. Używają haseł zasłyszanych w przedszkolu czy szkole i myślą, że mają moc. Później najczęściej przepraszają, wtulają się i bardzo tego żałują.

Dlatego zanim zareagujesz, przetłumacz sobie, że to nic nie znaczy. Weźmiesz to wtedy z łatwością na klatę, uśmiechniesz się i co najważniejsze nie będziesz krzyczeć.

Co teraz?

Teraz gdy znasz źródła złości, możesz starać się zaradzić wszelkim krzykliwym sytuacjom. Sprawa niełatwa, bo wymaga od Ciebie pracy samej ze sobą. Zrozumienia, ale i przewidzenia pewnych sytuacji. A potem zapobiegania.

Powinnaś się zastanowić, co tak naprawdę Cię złości i dlaczego. Może wystarczy, że będziesz się wysypiać albo odpuścisz pewne wymagania. Zlokalizuj swoje źródło i zastanów się, co możesz zmienić.

To, że stajemy się rodzicami nie oznacza, że wiemy wszystko i na wszystko potrafimy reagować. Rodzicielstwo to tak jakby narodzić się na nowo i na nowo poznawać samego siebie. Nie wiń się za to, że krzyczałaś. Było minęło. Nikt nie jest idealny . Teraz zaparz sobie herbatkę i zastanów się, co zrobić, żeby tego nie robić;)

No, ale co gdy, nie zadziałasz prewencyjnie i znowu znajdziesz się w sytuacji, gdy krew zaczyna Ci szybciej pulsować, policzki stają się czerwone, a gardło szykuje się do wydania możliwie jak najwyższego tonu….

O tym już w przyszłym tygodniu!

Pozdrawiam Cię serdzecznie

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

Continue Reading

Jak przetrwać podróż samolotem z maluchami?

Przed wakacjami, jedna rzecz nieustannie spędzała mi sen z powiek. Mianowicie:

Jak przetrwamy czterogodzinny lot z naszymi dziećmi? A szczególnie, jak my go przetrwamy z 16 miesięczną Julką???

6 letni Ignaś, przy Julce, która dopiero niedawno nauczyła się chodzić, to bułka z masłem;)

Po Ignasiu spodziewałam się jedynie, miliona pytań do…, zagadywania wszystkich pasażerów i marudzenia w stylu „mamo, daleko jeszcze….???” Do ogarnięcia!

Julka natomiast to LEVEL MASTER. Na miejscu nie usiedzi, spać na rękach nie umie (bo tylko w łóżeczku) no i ten start, lądowanie, potencjalnie zatkane uszy, rzeczy do zabrania na pokład… wszystko to sprawiało, że aż ściskało mnie w żołądku.

Zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji. Trochę tego było, ale ostatecznie skorzystałam z:

  • pomocy Marysi, która w artykule NIEMOWLAK W SAMOLOCIE, radzi jak praktycznie spakować się na pokład, jakie mamy prawa na lotnisku podróżując z dzieckiem i jaki bagaż przysługuje maluchom.
  • ale też z porad Natalii i Łukasza, którzy w UWAGA! DZIECKO W SAMOLOCIE mówią, że grunt to wrzucić na luzzzz, dobrze się spakować i zabrać ze sobą dużo przekąsek, ale również i gadżetów, które umilą dziecku podróż.

Z pomocą Marysi, Natalii i Łukasza zaczęłam powoli ogarniać temat, spuszczać ciśnienie i przygotowywać się do lotu.

Na myśl o gadżetach wyprułam do sklepu, w którym spędzam zdecydowanie za dużo czasu, a co gorsza wydaję zawsze zbyt dużo:P

Flying TIGER Copenhagen – skarbnica gadżetów, umilaczy czasu i niespotykanych pierdułek dla dzieci ale też i dorosłych!

Zarówno dla Julki jak i Ignasia stworzyłam, zestawy rozrywkowe na czas lotu.

Zakupiłam mnóstwo małych gadżetów w Tiger, a Mati uzupełnił zestaw o grę planszową, komiks i zeszyt z superbohaterami. Wręczyliśmy im wszystko dopiero w dzień podróży. Nie wcześniej, bo inaczej cały plan mógł wziąć w łeb.

Największa ekscytacja miała nastąpić podczas startu i trwać jak najdłużej – a najlepiej cztery godziny!!!

Poniżej znajdziecie wszystkie wyszukane przeze mnie skarby.

JULKA- 16 MIESIĘCY

Jula (pewnie jak większość maluchów) uwielbia, otwierać i zamykać wszelakie pudełka. Dlatego skrzyneczka na przechowywanie skarbów była koniecznością. Flying TIGER Copehagen

Odklejanie i naklejanie – kolejna ulubiona czynność dzieci w tym wieku:) Flying TIGER Copehagen

Bardziej przydały się do bicia mamy po głowie, ale zawsze to jakieś zajęcie.W pełni skorzystaliśmy z kręgli już na miejscu:) Flying TIGER Copehagen

Kaczucha z wytrzeszczem. Gdy naciskasz oczy wychodzą jej z orbit. Flying TIGER Copehagen

Po pół godziny brakowało nam już elementów, ale zabawa była przednia. Flying TIGER Copehagen

Plastikowe kubeczki w samolocie, po przyklejeniu kwiatuszków, prezentowały się znacznie lepiej:) Flying TIGER Copehagen

Na wypadek gdyby klima w samolocie padła.. Flying TIGER Copehagen

Dopasowywanie, rzucanie, gryzienie – zabawka wielofunkcyjna. Flying TIGER Copehagen

Gdyby naszła wena na jakiś piękny rysunek… Flying TIGER Copehagen

 

IGNAŚ – 6 LAT

Może nie najlepszy pomysł na czas turbulencji, ale nas akurat ominęły. Flying TIGER Copehagen

Podczas lotu wprowadzaliśmy się w wakacyjne klimaty, bo pogoda u nas w kraju akurat nie sprzyjała. Flying TIGER Copehagen

Co prawda więcej było skupienia na obrazkach niż na czytaniu, ale to zawsze kilka chwil skupienia i wytchnienia dla rodziców. EMPIK

Można było porządnie oberwać po głowie, ale udało się nam pobawić bez większych ofiar (poza pasażerem klasy business, który siedział w rzędzie przed nami;) Flying TIGER Copehagen

Idealny moment na naukę sznurowania. Maluch opuszcza pokład samolotu z nową umiejętnością. Flying TIGER Copehagen

Glutek do rzucania, zamiast piłki. PS grali też inni pasażerownie;) Flying TIGER Copehagen

W samolocie trzeba uważać, żeby nie zgubić kości. My wróciliśmy z dwiema;) Flying TIGER Copehagen

Gdyby zachciało się porysować lub zrobić trochę działań matematycznych, razem z super bohaterami.

Świetna gra na każdą okazję, nie tylko dla dzieci;) Gralnia

 

Wszystkie powyższe pomogły nam jako tako przetrwać lot. Z czterech godzin zapełniły przynajmniej jedną pełną – zawsze coś;) Reszta czasu to spanie, posiłek, start i lądowanie. Jakoś daliśmy radę, choć łatwo nie było.

Skarby przydały się nam również na miejscu podczas przemieszczania się autem, plażowania czy leniuchowania przy basenie. W drodze powrotnej przy naszych miejscach w samolocie, stworzyło się mini przedszkole. Nasze dzieci, już znudzone zabawkami po dwóch tygodniach, chętnie dzieliły się nimi z  innymi małymi pasażerami.

Podsumowując warto było zainwestować w gadżety, ponieważ:

  • Zastąpiły nam duże zabawki, których nie moglibyśmy ze sobą zabrać.
  • Było ich sporo, więc zawsze ktoś znalazł coś dla siebie
  • Były lekkie, więc nie było specjalnie dużo dźwigania
  • Żadna z zabawek nie miała jakiejś szczególnej wartości, wiec przy zagubieniu czy zniszczeniu nie było płaczu
  • Dzieci wzięły je do rąk dopiero w dzień podróży, co zdecydowanie wydłużyło ich zainteresowanie

Więc jednym słowem jeśli lecisz na wakacje z dziećmi (a warto)… Mamo! Przygotuj się 🙂

Twoja Gee


fot. Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom…

Dawanie rad, samo w sobie, jest dość kontrowersyjną sprawą. Bo kto lubi ich słuchać, a tym bardziej się do nich stosować?

Na pewno nie rodzice…

Dlaczego więc ja postanowiłam podjąć to ryzyko i coś Wam poradzić?

Przetestowałam i wiem, że warto;) Hahah wiem, brzmi jak każda dobra rada, ale zaufajcie mi i zostańcie ze mną jeszcze przez chwilę:) Pamiętajcie nie musicie się do niej stosować.

Najlepsza rada, jaką mogę dać innym rodzicom to…

Wyjeżdżajcie z dziećmi na wakacje!

Temat u mnie bardzo na czasie, bo dopiero wróciłam z dwutygodniowego urlopu z moją familią.

Czy jestem wypoczęta? Sprawa dyskusyjna.

Czy pojechałam, żeby leżeć plackiem na plaży? Marzenie…

Czy przez dwa tygodnie, nic tylko się do siebie uśmiechaliśmy i prawiliśmy sobie komplementy? Buahahhahahah

To niby po co ta rada, zapewne zapytacie?

Każdy rodzic wie, że wspólne wakacje z dziećmi to czasem nie lada wyzwanie. Bo dla nas rodziców poza klimatem i ładnymi widokami niewiele się zmienia;) Nadal dzieci trzeba ogarnąć, nakarmić, dopilnować i zapewnić im atrakcje. Tylko że często nawet ze zdwojonym wysiłkiem. One nie wchodzą w stan relaksu i odpoczynku, one się tam dopiero rozkręcają.

Obecnie schodzi, ze mnie całe zmęczenie i ledwo trafiam w klawiaturę pisząc ten post;) Ale patrząc wstecz, pomimo czasem trudnych i męczących sytuacji, niespełnionych oczekiwań co do zwiedzonych miejsc, czasu spędzonego na plaży i czystego relaksu, był to wspaniały czas z moją rodziną.

Bez względu na to, jak bardzo zmęczeni i niewypoczęci wracamy, mówię Wam – warto! Dlaczego? Przeczytajcie sami:

  1. Wakacyjny relaks łączy

Nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólny posiłek (link) i wakacje. Jest to czas tylko dla Was. Nie ma dookoła rozpraszaczy typu praca, obowiązki domowe czy szkolne. Jest to czas, w którym nic nie musicie. Jedyne co, musicie, a w sumie raczej chcecie, to dobrze spędzić ten czas. Budzicie się w rzeczywistości, gdzie cały dzień jest tylko i wyłącznie do Waszej dyspozycji. Robicie rzeczy, na które na co dzień nie ma czasu. Jesteście ze sobą i dla siebie. Jadacie wspólne posiłki, gracie w gry, zwiedzacie i wiele innych.

Ale pamiętajcie co za dużo to niezdrowo. Czasem warto się rozdzielić i pozwolić sobie na odrobinę swobody i czasu sam na sam. To też łączy. Szanujemy wtedy nawzajem swoje potrzeby. Nie warto zmuszać się do robienia wszystkiego wspólnie, gdy któreś z Was ma akurat ochotę na coś innego.

U nas to dość powszechna taktyka. Tym bardziej że nasze wakacyjne preferencje z mężem znacznie się różnią. On nie lubi słońca, ja kocham. On woli posiedzieć w domu i przeczekać z Julą największe upały w klimatyzowanym pomieszceniu, dla mnie to idealny czas na plażę z Ignasiem. Czasem jedno z nas przejmuje dwójkę, tak by drugie mogło zrobić coś tylko dla siebie. A czasem do znudzenia siedzimy wszyscy razem, nie robiąc nic szczególnego i ciesząc się jedynie swoją obecnością.

  1. Poznajecie siebie nawzajem

Na co dzień wszyscy jesteście czymś zajęci. Praca, przedszkole, szkoła, dodatkowe zajęcia, obowiązki. Każde z Was większość dnia spędza poza domem.

Podczas wakacji macie okazję spędzić ze sobą więcej czasu niż zwykle. Dostajecie niepowtarzalną szansę poznania się bliżej, z innej strony, w najróżniejszych sytuacjach. Doświadczacie wspólnie chwil przyjemnych, ale i konflikty nie są Wam obce. Bo pamiętajcie, wakacje nie dzieją się w oderwaniu od rzeczywistości, one są jej częścią. Z taką różnicą, że podczas wakacji spędzacie ze sobą więcej czasu niż na co dzień. Co może generować znacznie więcej miłych i śmiesznych momentów, ale i konfliktów, sytuacji stresujących, fochów, humorów i innych. Grunt to umiejętnie sobie z nimi poradzić, szybko o nich zapomnieć i nadal cieszyć się wakacjami:)

  1. Kreujecie wspomnienia

Kiedy, jak nie w wakacje można dbać o te magiczne wspomnienia ze swoją rodziną? To właśnie wtedy dzieje się dużo niecodziennych rzeczy. Zwiedzacie, doświadczacie innych kultur, próbujecie nowego jedzenia, chłoniecie atmosferę całymi sobą. Odcięci od codziennych problemów, cieszycie się chwilami zarówno z dziećmi jak z samymi sobą. Wtedy właśnie tworzą się cudowne wspomnienia. A te zostają z nami na zawsze.

  1. Wspólnie uczycie się rozwiązywać problemy

Wakacje z dziećmi to nie jakby się wydawało okres wielkiej sielanki, ale też czas gdy, właśnie wtedy lubią pojawiać się przeszkody i problemy. Jak np. przeziębienie dziecka, zgubiony bagaż, zalany namiot czy elektroniczne kluczyki do samochodu utopione w morzu. Tak to, wszystko nasze doświadczenia.. Wszystko zdarzyć się może;) A wiadomo od wakacji mamy duże oczekiwania, chcemy, żeby było miło, zdrowo, bezproblemowo i przyjemnie. Ale nie zawsze tak jest. Ważne, by w takich momentach podejmować wspólne decyzje, podchodzić z dużym dystansem do takich sytuacji i nie spisywać wszystkiego na straty. Uczycie się wtedy jak umiejętnie wyjść z każdej sytuacji razem, tak by wszyscy pod koniec powiedzieli, że mimo wszystko było fajnie.

  1. Doceniacie i uczycie się

Czas wakacji to idealny moment na wspólnie spędzone chwile, ale też czas gdzie my i nasze dzieci, możemy nauczyć się masę nowych rzeczy, doświadczyć innych kultur i skosztować życia w innych warunkach. Nauka poprzez doświadczenie to nauka najcenniejsza. Gdy wpleciemy w to wszystko jeszcze wspaniałą atmosferę wakacji, nabyta wiedza na pewno w las nie pójdzie. Mawiają przecież, że podróże kształcą. I nie musisz jeździć na koniec świata. Dla Twojego dziecka nawet leśne zwierzęta biegające 100 km od domu są niesamowicie fascynującym doświadczeniem. A i Ty możesz się przy tym czegoś nauczyć. Bo pewnie nie raz nie dwa wertowałaś Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania swoich dzieci:P

My właśnie wróciliśmy z Portugalii, było cudownie, choć nie ukrywam, potrzebowaliśmy chwili, żeby nauczyć się przebywać ze sobą więcej niż zwykle. Doświadczaliśmy konfliktu interesów, przekonań wychowawczych i oczekiwań co do wakacji. Mieliśmy trudne momenty z dziećmi, bo, a to foch, a to małe przeziębienie. Samo życie. Ale w ogólnym rozrachunku cieszyliśmy się wspólnym czasem i czerpaliśmy z niego jak najwięcej.

Ignaś z początku mało chętny na wakacje, bo ominął go wyjazd na zielone przedszkole, ocenił wakacje w skali od 1 do 10 na 10. To chyba najlepszy wyznacznik, tego dlaczego, było warto. My z mężem wyjazd oceniamy na 8. Dwóch punktów zabrakło ze względu na niedosyt snu no i zawsze można było zostać jeszcze parę dni dłużej;) To było by, na tyle jeśli chodzi o moje rady…

Twoja Gee

 


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

 

 

Continue Reading

6 powodów, dla których warto jeść wspólne posiłki z dziećmi

Ile razy w tym tygodniu zasiadłaś z całą rodziną do stołu? Raz, dwa, czy może wcale?Jak często zdarza się Wam jeść w biegu, bo spieszycie się do pracy, szkoły, czy przedszkola? Kanapki ze śniadania dzieci kończą w samochodzie, a kolację zjadają przed telewizorem, bo tak jest szybciej? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, co wspólny posiłek wnosi do życia Twojego dziecka?

 Oto 6 powodów, dla których rodzinne zasiadanie do stołu jest takie istotne.

Po pierwsze jest to  Czas na rozmowę

Żyjemy tak szybko i tak intensywnie, że zdarza się, że w ciągu dnia brakuje czasu na rozmowę z naszymi najbliższymi. Kontakt z dziećmi, czy z mężem sprowadza się czasem jedynie do informacyjnej wymiany zdań. Ciężko jest nam wygospodarować luźny czas na to, aby dokładnie dowiedzieć się co takiego wydarzyło się u innych członków rodziny. Wspólny posiłek jest natomiast ku temu fantastyczną okazją.

Bo kiedy jak nie przy wspólnej kolacji rozmawia się lepiej?

Ty, mąż i dzieci jesteście po całym dniu pełnym wrażeń. Zasiadanie do stołu, spożywacie posiłek i:

  • dzielicie się swoimi przeżyciami z całego dnia, czasem lepszymi czasem gorszymi
  • wysłuchujecie się siebie nawzajem
  • okazujecie zrozumienie
  • pocieszacie się
  • doceniacie
  • wyjawiacie sobie swoje sekrety i plotki
  • jesteście dla siebie, bez telefonów, telewizji i innych rozpraszaczy
  • cieszycie się swoim towarzystwem

W naszym domu kolacja potrafi trwać nawet do godziny. Fakt, że często głównym powodem jest żółwie tempo przyswajania pokarmów przez naszego syna Ignasia. Ale dzięki temu zobaczcie, jak dużo czasu możemy sobie wspólnie poświęcić. Siedzimy, rozmawiamy, śmiejemy się i ostatnimi czasy wciąż rozwiązujemy zadania matematyczne…

Mamo, a ile to jest 3 x 4 i tak w kółko.

Nie dość, że Ignaś uczy się tabliczki mnożenia to rodzice mają szanse co nieco sobie powtórzyć:P

Po drugie Wspólne posiłki wpływają na rozwój Twojego dziecka

U nas, jak widać, matematyka przy stole rządzi. Można by pomyśleć, że katują dziecko matmą od małego;) Ale uwierzcie mi! To on się nad nami znęca.

Bo mama po całym dniu, nie zawsze wie, ile to jest nieskończoność razy 3, a tata ma problem, żeby wytłumaczyć dlaczego, coś razy zero równa się 0.

Badania, na które natknęłam się czytając książkę Susan Pinker “Efekt Wioski” mówi, że wspólne posiłki z dziećmi mają wpływ na ich rozwój. To właśnie podczas wspólnego jedzenia Twoje dziecko chłonie najwięcej wiedzy. A nie, jakby się zdawało, z zajęć dodatkowych, nauki przy biurku czy programów edukacyjnych w telewizji (nie wspominając o tabletach i telefonach) Dzieci podczas posiłków przysłuchują się rozmowom dorosłych, uczestniczą w nich, pytają, zastanawiają się i cały czas kminią sobie coś w tych małych główkach. Siadając z Wami do stołu, Twój maluch:

  • wzbogaca swoje słownictwo, bo przysłuchuje się Wam, przez co
  • sprawniej i szybciej uczy się czytać i pisać, a co za tym idzie
  • ma lepsze wyniki w nauce
  • dowiaduje się wielu fascynujących rzeczy, których w szkole nie mówią
  • uczy się rozpoznawać ludzkie emocje towarzyszące na co dzień
  • buduje swoją pewność siebie, bo traktowane jest na równi z innymi członkami rodziny

Bezpieczeństwo i poczucie stabilizacji, które tworzy się przy rodzinnym stole, otwiera dziecięce główki na wszystko, co się dookoła dzieje. Dziecko analizuje, odpowiada, zadaje pytania. Chce wiedzieć, jest ciekawe-nie ignoruj tego. A od kogo jak nie od rodziców ma się wszystkiego dowiedzieć i kiedy jak nie przy wspólnym stole☺

Po trzecie Pogłębiasz w dziecku poczucia bezpieczeństwa

Zasiadając do wspólnego stołu, czujemy, że przynależymy. Budujemy wtedy mocne rodzinne więzi, poczucie stabilizacji i zaufanie. Daje to, nie tylko nam, ale przede wszystkim dzieciom, olbrzymie poczucie bezpieczeństwa. Dzieląc się swoimi troskami i sukcesami przy stole, dajemy im do zrozumienia, że zawsze mogą na nas liczyć.Codzienny rytuał staje się bezpieczną oazą, gdzie problemy i troski czasem tracą na znaczeniu.

I znowu przytoczę badanie z książki Susan Pinker, które dowodzi, że rodzinne posiłki pozwalają uniknąć nawet takich zagrożeń u dzieci jak: depresja, bulimia, narkotyki, przedwczesny seks czy myśli samobójcze. Niewiarygodne jak coś tak z założenia prozaicznego jak wspólny posiłek może mieć tak duży wpływ na to:

  • jakimi ludźmi będą nasze dzieci
  • jak odnajdą się w zewnętrznym środowisku
  • jak bardzo będą nam ufać i często będą przychodzić do nas z problemami
  • jak bardzo podatni będą na młodzieńcze pokusy

Dlatego, zanim wręczysz dziecku kanapki przed telewizorem, bo nie macie czasu razem zjeść, zatrzymaj się i zastanów się, czy warto

Po czwarte Budujesz w nim dobry nawyk

Dając dziecku przykład wspólneg.o zasiadania do stołu, budujesz w nim dobry nawyk spędzania czasu z rodziną. Pokazujesz, że mimo codziennego pędu i zapracowania, czas dla najbliższych przy stole znaleźć się musi. Czasem, jak w pospiechu próbuję coś jeszcze ogarnąć w kuchni przed kolacją, a moi panowie (bo Jula zazwyczaj już wtedy śpi) czekają z wywieszonymi językami przy stole, słyszę od Ignasia: mama no chodź już!

Nie zaczynają beze mnie, mimo tego, że pokusa jest duża:P

Jest duża szansa, że rytuał przekazany będzie również dalszym pokoleniom. Tak też stało się u nas. Mój i męża nawyk, siadania do wspólnego stołu wyniesiony był z domu. Oczywistym zabiegiem zatem było przeniesienie go na nasz wspólny rodzinny grunt.

Po piąte Twoje dzieci jedzą zdrowiej

Wspólne posiłki wpływają na to, co wybieramy do jedzenia. Gdy zdarzają się sytuacje, że mam zjeść samotną kolację, bo mąż na spotkaniu, a dzieci u babci, zdarza się, że na moim talerzu lądują odgrzewane, odsmażane, często mało zdrowe dania.

Też tak macie?

Natomiast gdy szykujemy jedzenie dla całej rodziny, staramy się, aby to były zdrowe i bardziej wartościowe posiłki. I nie czytaj tu czasochłonne. Bo już powinnaś wiedzieć, że takich u nas w domu zwykle nie uraczysz 🙂 Szybko, zdrowo i na temat:P

Pamiętaj, dziecko jest wspaniałym obserwatorem. I zazwyczaj je to, co jedzą jego rodzice. To nie szkoła i programy edukacyjne uczą go, że warzywa są zdrowe, ale codzienne nawyki całej rodziny. Dlatego warto postarać się o to aby na Waszych talerzach przy rodzinnych posiłkach wylądowały zdrowe i wartościowe produkty.

Po szóste Wspólne jedzenie wpływa na trawienie

Jedząc przy telewizji czy komputerze możemy pochłonąć zdecydowanie więcej jedzenia aniżeli siedząc przy stole. Mózg skupiony jest wtedy na bodźcach płynących z ekranu, a nie na samym jedzeniu. Jemy wtedy więcej, czasem się opychamy i w rezultacie gorzej trawimy no i tyjemy.

Wielu rodziców wykorzystuje myk jedzenia przy bajkach, aby dzieci zjadły więcej. Ale muszę Cię zmartwić, nie tędy droga, Dziecko jedząc, powinno być świadome tego, co je, ile je i z kim je. Czasem ważniejszy jest cały rytuał jedzenia, a nie witaminy podane przed ekranem telewizora. I znowu, jeśli na Waszym stole nie ma warzyw, nie spodziewaj się, że dziecko samo po nie sięgnie.

U nas wspólne śniadania i kolacje to codzienny rytuał. Spotkania przy obiedzie odbywają się w weekendy, bo tylko wtedy wszyscy jesteśmy o tej porze w domu.

Dbamy o to, żeby dzieci nigdy nie jadły same. Nawet jeśli tylko jeden rodzic jest obecnie w domu.

Nie zawsze jest wolno, miło i idealnie, ale takie jest życie. Raz jest śmiesznie i przemiło, innym razem mamy skwaszone miny i nie mamy ochoty ze sobą gadać. Ale dzień w dzień bierzemy udział w naszym małym rytualne, który stopniowo coraz bardziej umacnia nasz rodzinny fundament.

Twoja Gee


 Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak ułożyć małego szatana do snu?

Godzina 20:00

Ty myślisz sobie: Najwyższa pora położyć dziecko spać

A Twoje dziecko myśli sobie: Czas na najlepszą zabawę!

No cóż , Ty sobie i ono sobie.

NIE MARTW SIĘ! Wieczorne turbo doładowanie dotyczy nie tylko Twojego dziecka. Jest ich zdecydowanie więcej!

Co zatem zrobić, żeby z latającego po domu małego oszołoma, zamienić go w gotowego do snu aniołka?

Po pierwsze RUTYNA

Możesz ją kochać lub nienawidzić. Ale prawda jest taka, że pomaga ona Tobie i dzieciom. Nie tylko w ciągu całego dnia, ale też wtedy, gdy przychodzi pora na sen. Dziecko, które przyzwyczajone jest do pewnych schematów jest:

  • Spokojniejsze
  • Wie co po czym następuje
  • Z łatwością się do tego dostosowuje

Wprowadź wieczorne czynności, które zawsze wykonujecie przed pójściem spać. Twoje dziecko, zacznie je rozpoznawać, kojarzyć i w końcu dojdzie samo do wniosku:

Ochoo mama szykuje kolację, czas snu się zbliża!

Może to być wspólne szykowanie kolacji, wieczorny rytuał sprzątania zabawek, kąpiel… cokolwiek tylko chcesz. Ważne, żeby były to czynności powtarzalne, kojarzące się dziecku z nadchodzącym spaniem.

U nas w przypadku Ignasia wygląda to zazwyczaj tak:

18: 15 WSPÓLNA KĄPIEL DZIECI Z TATĄ

18: 40 KONIEC KĄPIELI

18: 50 TATA KARMI I KŁADZIE SPAĆ JULKĘ, MAMA SZYKUJE KOLACJĘ, IGNAŚ UBIERA PIŻAMĘ, ŚCIELI ŁÓŻKO I MA JESZCZE CHWILĘ NA ZABAWĘ

19:20 IGNAŚ SPRZĄTA ZABAWKI

19:30 SIADAMY DO WSPÓLNEJ KOLACJI we trójkę, bo Jula już śpi

20:20 KOŃCZYMY KOLACJĘ

20:30 IGNAŚ MYJE ZĘBY

20:40 WIECZORNE CZYTANIE

21:00 IGNAŚ ŚPI

Tylko bez przesady! To nie sztywny harmonogram, spokojnie 🙂 Jedynie godzina spania jest godziną stałą, reszty nie robimy z zegarkiem w ręku;)

Po drugie USTAL STAŁĄ GODZINĘ SNU

Stała godzina snu to bardzo ważny element całego zabiegu. Kładź dziecko spać codziennie o tej samej porze. Po pewnym czasie zobaczysz, że organizm dziecka zacznie działać jak w zegarku. Jeśli na porę snu wybraliście godzinę 21:00, spodziewaj się pierwszych objawów zmęczenia już o 20:30:) Bądź konsekwentna a zobaczysz, że to zaprocentuje.

Po trzecie WYCISZENIE

Dzieciom po całym dniu pełnym emocji bardzo potrzebne jest wyciszenie. Bez tego ani rusz. Jeśli chcesz sprawnie położyć dziecko spać, wyciszenie to podstawa  sukcesu. To nie jest czas na walkę poduszkami, przepychanki, gilgotki i inne. Tablety, bajki, gry komputerowe też nie są wskazane. Pozwól dziecku łagodnie z wyciszonym serduchem i umysłem wejść w stan snu.

Wyciszająco na dzieci działa:

  • kąpiel
  • wspólna kolacja
  • czytanie książek
  • wspólne leżenie w łóżku
  • przygaszone światła
  • śpiewanie
  • rozmowa
  • głaskanie

Tak samo jak dorośli, dzieci powinny na koniec dnia uspokoić emocje. Nie spodziewaj się, że dziecko prosto z gonitwy po domu, wskoczy do łóżka i padnie. Poświęć mu zatem trochę czasu, wycisz, a zobaczysz rewelacyjne efekty.

Po czwarte BĄDŹ Z DZIECKIEM PRZED ZAŚNIĘCIEM

Żyjemy w pędzie i często brakuje nam czasu z dzieckiem sam na sam. Wykorzystaj chwilę tuż przed snem na bliskość:

  • poczytaj mu
  • porozmawiajcie
  • poprzytulajcie się
  • wycałujcie się
  • wygłaszcie się

Bądźcie dla siebie. Taki rytuał dodatkowo wpływa na wyciszenie. Nie odmawiaj tego dziecku, ono tego potrzebuje. Obowiązki poczekają. Po wszystkich pieszczotach, pożegnajcie się i pozwól dziecku zasnąć samemu w swoim pokoju.

Po piąte CIESZ SIĘ WOLNYM WIECZOREM

Ustal stałą godzinę snu dla Twojego dziecka i stosuj się do powyższych punktów. Nagle okaże się, że zyskałaś mnóstwo wolnych wieczorów. Możesz zrobić z nimi co tylko zechcesz. Bo pamiętaj, że szczęśliwi rodzice, kładą swoje dzieci wcześnie spać:)

 

Dojście do perfekcji w kładzeniu dziecka spać, może chwilę zająć, ale uwierz mi, dzięki Twojej konsekwencji w działaniu, zobaczysz olbrzymie zmiany. Twoje dziecko z małego wieczornego rozbójnika zacznie się zmieniać w śpiącego potulnego baranka. Wieczorne usypianie stanie się łatwiejsze, spokojne i pozbawione niepotrzebnych nerwów.

POWODZENIA!

Twoja Gee

  • A Ty  jakie masz sposoby?
  • Co u Ciebie najlepiej się sprawdza?
  • Czego próbowałaś, a się nie sprawdziło? a może Twoja sytuacja jest wyjątkowa?
  • Próbowałaś wszystkiego, co powyżej napisałam i nadal bez oczekiwanych efektów – napisz do mnie na geeway@geeway.pl

Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

7 sposobów, żeby dzieci nas słuchały

Wydaje Ci się czasami, że Twoje dziecko ma  Twoje prośby kompletnie w nosie?

Ty wytężasz się, grzecznie prosząc o posprzątanie pokoju a w odpowiedzi słyszysz:

  1. absolutną ciszę tak jakby Twoje dziecko nagle ogłuchło albo
  2. jęczące „Nie lubię sprzątać?”

Czy wiesz, że Twoje dziecko ma wbudowany mechanizm, który podpowiada mu:

„Nie słuchaj rodziców”

Nie wiem, jakbyś się płaszczyła, błagała, wkurzała czy krzyczała, prawdopodobieństwo osiągnięcia Twojego celu jest znikome. Bo jemu w główce ktoś ciągle powtarza:

„Jesteś już duży, nie musisz jej słuchać”

 Czasem mimo tego, że włożyłaś ogrom energii w to, aby wytłumaczyć dziecku, że np.

  1. po każdej zabawie należy posprzątać pokój, albo
  2. codziennie myjemy zęby czy
  3. zawsze przed wyjściem wkładamy buty

ono nawet w pełni świadome, że będziesz się złościła lub wyciągniesz konsekwencje i tak czasem powie Ci:

„Nie zrobię tego, bo nie!”

 Nikt nie lubi być kontrolowany

Pomyśl sobie jak się czujesz, kiedy szef KAŻE Ci coś zrobić. Automatycznie odpalają Ci się negatywne emocje i chęć przeciwstawienia się. Jesteś dorosłym, niezależnym człowiekiem i nikt nie może Ci nic kazać. A tu jednak!

Tak samo czuje się Twoje dziecko, gdy po raz kolejny słyszy: WŁÓŻ BUTY, bo wychodzimy.

Twoje dziecko zaczyna zadawać sobie pytanie:

„Dlaczego zawsze muszę robić to, co oni chcą?”

Zaczyna w nim narastać poczucie potrzeby niezależności i posiadania własnego zdania. W konfrontacji z Twoimi prośbami czy rozkazami Twoje dziecko może przejawiać agresję, negację, lenistwo, brak chęci współpracy czy chęci do nauki.

To jest absolutnie normalne i naturalne zachowanie, a nie, jak się nam czasem wydaje podstępny plan czterolatka, który chce wyprowadzić Cię w danym momencie z równowagi.

Nie twierdzę, że powinniśmy

  1. pozwolić dziecku podejmować decyzje w każdym obszarze
  2. pozwolić mu robić co chce
  3. spisać współpracę z dzieckiem na straty,

ale sądzę, że powinniśmy

  1. zrozumieć, z czego wynika jego zachowanie
  2. dawać mu wybór i szanować jego decyzje
  3. zwracać się do niego w taki sposób z prośbami, aby mimo wszystko czuło, że samo podejmuje decyzje

Jak w takim razie dogadać się z małym buntownikiem?

 

1.Daj dziecku wybór

Dzieci lubią współpracować, tylko czasem nie wiedzą jak. My, jako rodzice, też mamy z tym problem. Współpraca to nie dawanie rozkazów i wykonywanie poleceń.

Współpraca to słuchanie i szanowanie zdania innych, tak aby wszyscy byli szczęśliwi.

Więc, zamiast mówić: Posprzątaj pokój!

Powiedz: Chcesz sam posprzątać czy wolisz, żebym Ci pomogła?

Zapewniam Cię, że Twoje dziecko wybierze drugą opcję. Czyli wilk syty i owca cała. Ty mu pomożesz, ale w zamian szybko osiągniesz swój cel.

2. Powiedz, co masz do powiedzenia i odejdź

Gdy prosisz dziecko o coś, nie stój nad nim i nie czekaj aż to wykona. Daj mu przestrzeń do podjęcia decyzji.

Zamiast: Obiad na stole, jak nie przyjdziesz to wyjdziemy na spacer sami!

Powiedz: Kochanie, właśnie podałam do stołu, ja, tata i Jula już siadamy, właśnie rozmawiamy o tym, co będziemy robić po obiedzie, dołączysz do nas?

I wyjdź! Daj mu czas na podjęcie decyzji. Nie złość się, jeśli chwilę mu to zajmie.

Jeśli nie przyjdzie zaakceptuj to, nie złość się i dawaj kary. Może za pierwszym razem nie zadziała, ale w końcu się uda.

3. Dawaj motywację

Pomyśl o tym, co jest dla Twojego dziecka ważne i daj mu opcje do wyboru.

Zamiast mówić: Włóż szybko buty, bo spóźnimy się do przedszkola.

Powiedz: Czas do przedszkola, włóż buty i wskakuj do auta. Wiesz, że jak teraz nie wyjdziemy to Stefan nas wyprzedzi i będzie pierwszy.

Albo będzie się ociągać i kolega przyjdzie do przedszkola wcześniej, albo szybko włoży buty i to on ma szanse na wygraną. Widzisz różnicę?

4. Nie złość się i nie rób scen

Pewnie dobrze znasz sytuacje, w których Twoje dziecko, z byle powodu potrafi doprowadzić Cię do furii. Dzieje się tak dlatego, że pewne sytuacje się nawarstwiają, a Ty wybuchasz przy najbardziej banalnej rzeczy jak np. źle założone skarpetki.

Gdy się złościsz, dziecko wyczuwa zagrożenie i może nie chcieć współpracować. Często dochodzi do scen, płaczu i histerii. Wtedy to dopiero jest dramat, bo wyprowadzenie dziecka z takie stanu, zajmie Ci o wiele więcej czasu, niż przeprowadzenie całej akcji w spokoju.

Poproś dziecko o wykonanie jakiejś czynności stanowczo, ale z opanowaniem w głosie. Pamiętaj, żeby twoja prośba była wyraźna. Nie proś dziecka w sposób błagalny, ale konkretny i zdecydowany.

5. Nie rzucaj karami na lewo i prawo

 Z doświadczenia wiem, że kary przynoszą efekty, ale na krótką metę. Sama je stosowałam i sądziłam, że moja konsekwencja przyniesie zamierzony skutek i moje dziecko zawsze będzie się mnie słuchało. Tylko że dzieci szybko przyzwyczajają się do kar i z czasem nic sobie z nich nie robią. Nie zapomnę, jak któregoś dnia przy kolacji:

Ja: Zjadaj kolację, bo…. (i tu nie zdążyłam dokończyć zdania)

Igi: Tak wiem, wiem nie będzie słodyczy i soczków.

W pełni świadom, że na powyższe będzie szlaban, nie zjadł kolacji. Nie robiło to już na nim żadnego wrażenia. W dodatku przez kilka dni nie prosił o słodycze!

6. Nie mów za dużo

Rodzice często próbują wyjaśnić dziecku pewne sprawy za wszelką cenę. Tak miał mój mąż. Sądził, że jeśli wyłoży swojemu synowi teorię dobrego zachowania, to on na pewno wszystko z tego zrozumie, wyciągnie wnioski i wprowadzi założone zmiany w swoje zachowanie.

No cóż…

Próbował! Podziwiam za cierpliwość.

Ale prawda jest taka, że Igi przy trzecim zdaniu się totalnie wyłączał i nie był w stanie powtórzyć, o co tacie chodziło.

Do dzieci trzeba mówić krótko, zwięźle i na temat!

7. Dziecko to nie żołnierz

 Zastanów się co tak naprawdę z rzeczy, o które prosisz dziecko jest ważne i niezbędne. Czy coś się stanie, jeśli ich nie wykona lub jeśli mu w nich pomożesz? Często kierujemy się swoimi nawykami i nadgorliwością. Wymagamy od dzieci, wykonania każdej czynności, o którą zostaną poproszone.

Nie uczmy ich bezwarunkowego posłuszeństwa. Dajmy im przestrzeń, pomóżmy w niektórych rzeczach, odpuśćmy od czasu do czasu i pozwólmy im zrobić pewne rzeczy po swojemu. Bezwarunkowe posłuszeństwo do niczego nie prowadzi. Kształtuje jedynie w naszych dzieciach bezradność i uzależnienie od poleceń. Nie róbmy z naszych dzieci odtwórczych istotek, pozwólmy im być samodzielnymi ludźmi, a zaprocentuje to w ich dorosłym życiu.

Dzięki powyższym sposobom:

  • masz szanse na zbudowanie ze swoim dzieckiem relacji, opartych na zaufaniu i zrozumieniu
  • ominiesz wiele konfliktowych sytuacji
  • będziesz spokojniejsza
  • w Twoim domu zapanuje miła i przyjemna atmosfera
  • ZYSKASZ CZAS! Pamiętaj, że każda kłótnia, każda sprzeczka z Twoim dzieckiem to strata czasu. Gdy się przepychacie, marnujecie go. Zamiast złościć się i tracić energię, możecie w łatwy sposób dojść do porozumienia. A zyskany czas poświęcić na wspólną zabawę lub chwilę każdy z osobna dla siebie.

Mam nadzieję, że powyższe sposoby zadziałają również u Ciebie. U mnie sprawdzają się rewelacyjnie. Wprowadzenie ich nie było proste, bo wymagało ode mnie i mojego męża sporo wysiłku i cierpliwości. Spędziliśmy godziny na dyskusjach co powinniśmy robić a czego nie, czytaliśmy mnóstwo książek i chodziliśmy na warsztaty.

Ale zapewniam Cię, że było warto:)

Jeśli masz jakieś pytania, coś jest dla Ciebie niejasne, zaczęłaś wprowadzać te metody i coś nie działa lub masz jakieś inne propozycje, zostaw komentarz pod postem lub napisz do mnie geeway@geeway.pl Odpowiadam na każdego maila i na każdy komentarz. Pisz śmiało!

Twoja GEE


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Jak rutyna u niemowlaka zmieniła moje życie

Są mamy, które biorą całe macierzyństwo na spontanie – chapeau bas! Ale są też takie, które w chaosie, które w codzienne życie wprowadza dziecko, nie do końca potrafią się odnaleźć. Tak też było ze mną.

Urodził się Ignaś, z początku wszystko wydawało się łatwe, bo dużo spał i nie wymagał ode mnie nic więcej jak karmienia i przewijania. Tak było przez pierwsze dwa, trzy tygodnie.

Tak ma wyglądać macierzyństwo??? Wow super! Miejmy zatem więcej dzieci – myślałam.

Moja sytuacja zmieniła się dość szybko, gdy Igi zaczął być bardziej wymagający, pojawiły się kolki czy też wkrótce ząbki. Brakowało mi rytmu dnia, który towarzyszył mi przed pojawieniem się dziecka. Nie miałam, kiedy się ubrać, zjeść śniadania a o prysznicu mogłam już tylko pomarzyć. Latałam jak przysłowiowy „ kot z pęcherzem” gasząc non stop jakieś pożary.

Ja? Czas dla mnie? Mogłam zapomnieć, nawet gdy miałam go chwilę, jedyne, o czym marzyłam to sen!

Wychodziłam z siebie. Ciągła gotowość do zadań specjalnych wysysała ze mnie energię. Cały czas musiałam zastanawiać się, o co chodzi, w czym rzecz, co teraz moje dziecko może chcieć?

Może spanie???

Nie, nie jest śpiący,

Może jedzenie? Ale dopiero jadł.

Dlaczego on płacze?

Zaczęłam szukać pomocy w Internecie i podpytywać znajomych czy też tak mieli. Po nitce do kłębka odnalazłam dla siebie sposób idealny. RUTYNA!

Sama idea już mnie zachwyciła. Ja lubię działać według planu i lubię ten plan realizować. Głęboko wierzyłam, że wszystko się uda i odzyskam w tym wszystkim odrobinę siebie.

I udało się! Ale sprawa nie była prost. Wymagała ode mnie bardzo dużo zaangażowania, cierpliwości i konsekwencji.

Wprowadziłam do naszego życia bardzo prosty schemat:

SPANIE

JEDZENIE

ZABAWA

Dokładnie spisywałam godziny w których odbywały się powyższe czynności. Po dwóch tygodniach zorientowałam się, że jego tryb dnia jest dość powtarzalny. O mniej więcej tych samych godzinach jadł, szedł spać i bawił się. EUREKA! Od tamtej pory wiedziałam jak organizować dzień, aby był on łatwiejszy do przetrwania i przyjemniejszy;)

Wprowadzenie schematu ułatwiło mi on organizację całego dnia, a w dodatku moje dziecko stało się spokojniejsze i bardziej przewidywalne.

Niesamowite było to, że po kilku tygodniach, Ignaś wiedział, że po zabawie, jest czas na drzemkę i automatycznie robił się śpiący. Nie płakał, nie marudził, nie był przemęczony. Bo ja reagowałam na pierwsze oznaki zmęczenia jak tarcie oczu i ziewanie (więcej o rutynie zasypiania u niemowlaka już wkrótce) Dwie, trzy piosenki i do łóżeczka. Wszystko wróciło do normy, a ja do psychicznej równowagi.

Julia natomiast rutynę zna od pierwszego dnia swojego życia. Ominęłam okres, w którym po urodzeniu dziecka, życie staje się totalnym chaosem, gdzie dochodzi zdenerwowanie, niewysypianie, wiecznie pusta lodówka i wyczerpane baterie. Za drugim razem było zdecydowanie łatwiej. Bez problemu znajdowałam czas dla siebie, na książkę na ćwiczenia czy inne przyjemności, które my mamy powinnyśmy sobie w ciągu dnia serwować…

…co by nie zwariować:P

  • Jeśli znalazłaś się w sytuacji, gdzie całe dnie wymykają Ci się spod kontroli.
  • Masz problem z usypaniem dziecka.
  • Masz wieczne poczucie, że nie ogarniasz, bo ciągle gasisz pożary.

Napisz do mnie. Opisz mi dokładnie swoją sytuację i z czym masz problem. Postaram się pomóc, najlepiej jak tylko potrafię. Bo naprawdę wierzę, że wprowadzenie rutyny do życia niemowlaka to klucz do sukcesu. Ty też możesz się o tym przekonać:)

Pozdrawiam Cię,

Gee

geeway@geeway.pl

 

Continue Reading