Dlaczego ja matka, chodzę na randki?

A w sumie, dlaczego chodzimy? Ja i mój mąż. RAZEM!

Gdy czasem opowiadam o naszym małym rytuale znajomym, spotykam się niejednokrotnie z totalnym brakiem zrozumienia.

Ale jak to? Macie na to czas? I tak po prostu zostawiacie maluchy i idziecie? Co na to dzieci? Co wtedy robicie? Nie nudzicie się?

Ja odpowiadam:

Tak, tak po prostu zawozimy dzieci do dziadków i wychodzimy. SAMI.

Idziemy wtedy do spa, restauracji, kina, teatru, lub zostajemy w domu i delektujemy się ciszą.

Nuda? My? NOPE!

A dzieci? Dzieci są przeszczęśliwe na myśl o nocce poza domem.

Czas? Zdecydowanie go mamy, bo mamy go zawsze na to co dla nas ważne.

A przecież jesteśmy ważni dla siebie nawzajem. Ważna jest dla nas nasza rodzina. A żebyśmy mogli tworzyć jej silny fundament, najpierw musimy zadbać o siebie. Więc dbamy i wychodzimyJ

Chodzicie z mężem/partnerem na randki? Jeśli nie, to zobacz, dlaczego warto zacząć.

  1. Randki podstawą do szczęśliwego związku

Zanim pojawiły się dzieci, założę się, że randki i wspólne wyjścia nie były dla Was niczym nadzwyczajnym. Wspólne spędzanie czasu to przecież nieodłączny element związku.

Gdy pojawiają się na świecie szkraby, dochodzi mnóstwo obowiązków, a Wasz wspólny czas schodzi nieco na bok.

Jasne, przebywacie ze sobą, bo razem opiekujecie się dziećmi, razem prowadzicie dom czy śpicie w jednej sypialni. Ale czy macie okazję pobyć, tak po prostu sami, odłączając się od wszystkiego, co dzieje się dookoła? Pewnie dla wielu związków z dziećmi, jest to nie lada przedsięwzięcie.

Dlaczego więc kiedyś poświęcaliście sobie czas, a teraz tego nie robicie?

Autorka „The Best Kept Secret” Janet Reibstein, starając się zrozumieć, od czego zależy szczęście w związku, przepytała o to setki par. Doszła do wniosku, że:

Wszystkie szczęśliwe pary, poświęcały sobie czas, wychodząc np. na randki.

Co więcej stwierdziła też, że:

Jeśli nie potrafimy czasami przedłożyć swojego partnera nad wszystko, co dzieje się dookoła, oznacza to, powolną śmierć dla związku.

Na co dzień dzieje się tak dużo, że czasami zapominamy o tym, co najważniejsze. Wieczne obowiązki, dzieci, dom, praca zaprzątają nam głowę tak mocno, że brakuje już miejsca na osobę, z którą to wszystko zbudowaliśmy.

Randki to czas wyjątkowy, tylko dla Was. Czas, w którym z dala od codziennego zgiełku, możecie w spokoju porozmawiać, nadrobić zaległości w kinowych nowościach, zrelaksować się i delektować czasem tylko we dwoje.

Nie musicie wychodzić, nie wiadomo gdzie i za ile. Możecie iść gdziekolwiek, ważne żebyście, zrobili to sami, bez dzieci.

  1. Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci

Kiedyś usłyszałam: Randki? Przecież macie dzieci, to takie egoistyczne…

Biorę to na klatę. Oczywiście jest to egoistyczne, bo przecież raz na miesiąc, lub o zgrozo raz na dwa tygodnie spędzamy wieczór bez dzieci. Aaaaaaaaaa, co z nas za rodzice!!!

One tam biedne, wywożone do dziadków, na pewno są nieszczęśliwe i płaczą z tęsknoty za rodzicami. Jak my śmiemy dobrze się bawić, gdy one przeżywają tam takie męki?

Gdyby usłyszał to mój sześciolatek, popukałby się pewnie w głowę. I powiedział:

Mama, tata, randka??? JUPI, JADĘ DO DZIADKÓW!

Szczęśliwi rodzice = szczęśliwie dzieci z dwóch powodów:

Z jednego bardzo przyziemnego, bo nocka u dziadków to zawsze niezła atrakcja. Oni przecież widzą mniej, a szczególnie mniej, jeśli chodzi o ilość spożywanych słodyczy. A także nie mają w domu zegarków, gdy chodzi o odmierzanie czasu przed TV;)

A z drugiego takiego, że gdy rodzice mają czas tylko i wyłącznie dla siebie, mogą odciąć się od codzienności, pośmiać się, zrelaksować i co najważniejsze wrócić z OLBRZYMIĄ DAWKĄ POZYTYWNEJ ENERGII!

Jest w sumie jeszcze jeden powód, taki trochę powstający jako efekt uboczny.

Tęsknota w miłości też jest wskazana!

Bo gdy mamy okazję za kimś zatęsknić, mamy też okazję przekonać się, jak bardzo nie umiemy bez kogoś żyć. Zarówno w związku, jak i w relacji dziecko- rodzic.

Gdy w sobotę wracamy po nasze maluchy, nie ma nic piękniejszego niż uściskać je ponownie w ramionach.

I wbrew oskarżeniom o egoistyczne pobudki rodzice wychodzący na randki stanowią bardzo silny fundament szczęśliwej rodziny.

Bo czy lepiej jest mieć rodziców, którzy są non stop w domu dla dobra dzieci. Ale w efekcie sfrustrowani codziennymi obowiązkami, warczą na siebie, niemiło się do siebie odnoszą i – co gorsza – przenoszą to na dzieci?

Czy może lepiej dać im chwilę oddechu, niech wyjdą, naładują baterie i wrócą z uśmiechami na twarzy? Dzieci od nich odetchną, ale też się odrobinę za nimi stęsknią. I wszystko będzie w równowadze.

Odpowiedź na pytanie musicie znaleźć sami.

  1. Dobry przykład dla dzieci

Jeśli do tej pory żadne z powyższych Cię nie przekonało. To może warto się zastanowić, jaki przykład dajecie swoim dzieciom, nie wychodząc na randki i nie spędzając wspólnie czasu? Co im tym sposobem pokazujecie?

Czy przypadkiem nie to, że dorosłe życie, to dopiero jest nudne i przytłaczające?

Spędzając ze sobą czas, bez dzieci, pokazujecie im, że tam za domowymi ścianami istnieje też życie, którym Wy potraficie się cieszyć.

Dzieci powinny wiedzieć, że dorosły świat to też fajna sprawa. A nie, jedynie opieka nad kolejnym pokoleniem

mówi Linda Blair (autorka The Key to Calm).

Tak samo gdy, realizując swoje pasje i marzenia, pokazujecie im, że warto je mieć, bo życie jest wtedy ciekawsze i barwniejsze. Tak samo chodząc na randki, dajecie przykład, że warto inwestować w czas dla siebie, gdyż procentuje on trwałością Waszego związku.

Co więcej, pokazujecie im, że się kochacie, lubicie ze sobą przebywać i nadal jest coś, co Was łączy. Dajecie im w ten sposób też do zrozumienia, że tworzycie solidny fundament rodziny, którą wspólnie tworzycie.

Dajecie im też przykład, że warto okazywać sobie uczucia i pokazujecie jak oni powinni traktować swoich przyszłych partnerów, gdy dorosną.

Czy Twoi rodzice okazywali sobie uczucia i dbali o swoją relację? Czy Twoje obecne zachowania, nie biorą się z tego, co u nich kiedyś zaobserwowałaś?

Zwolnij na chwilę i zastanów się, jak wpływ, to co robisz teraz, będzie miało w przyszłości na Twoje dzieci. Jaki przykład chcesz im dawać? Co chcesz, żeby zapamiętały?

Przemyśl i podejmij właściwą decyzję. Jeśli uznasz, że nie ma to sensu – Ok. Najważniejsze, żebyś zrobiła to świadomie.

  1. Przerwa od robienia

Po co mamy wychodzić, skoro czas razem możemy spędzić w domu, jak dzieci pójdą spać?

No tak, ale czy w domu nie jest zwykle coś do zrobienia? A to pralka, a to jeszcze kilka talerzy do umycia? A to podłogę wytrzeć, do mamy zadzwonić itp.?

Zawsze coś się znajdzie. Też tak kiedyś próbowaliśmy, ale domowe warunki, gdy dzieci jak na złość właśnie tego wieczoru się przebudzały, a lista obowiązków łapała nas na każdym rogu, po prostu nie sprzyjały i plan spalił na panewce.

Gdy wychodzisz z domu, gdziekolwiek, może być spacer po parku, kino, romantyczna kolacja, albo take away w pobliskiej budce, masz pewność, że ani dzieci, ani obowiązki nie przeszkodzą Wam we wspólnym wieczorze.

Nie musicie nic robić, jedyne co musicie, a w sumie chcecie, to być ze sobą i cieszyć się wolnym czasem!

  1. Pokazuje zaangażowanie

Wychodząc razem raz na dwa tygodnie, pokazujecie sobie, że Wam zależy. Udowadniacie, że umiecie odciąć się od codzienności i w spokoju, z pełnym zaangażowaniem się wysłuchać i poświęcić sobie uwagę.

Często w ciągu dnia, gdy dzieci biegają po domu, nie jesteście w stanie normalnie, tak od serca ze sobą porozmawiać. Wszystko odbywa się zazwyczaj w biegu, rozmowy przerywane są sprzeczkami między rodzeństwem lub milionem pytań do. Gdy dzieci idą spać, Wy też często jesteście już na tyle zmęczeni, że na głębsze rozmowy nie macie już zwyczajnie siły.

Planując wspólny wieczór, pokazujecie sobie nawzajem, że Wam zależy. Że mimo tego, że Wasze życie nie wygląda już tak jak kiedyś (gdy mogliście poświęcać sobie 100% uwagi), to nadal jesteście dla siebie ważni.

Najbardziej prozaiczna sprawa, jak to, że chcemy tego wieczoru wyglądać ładnie dla drugiej osoby, jest sprawą wysokiej rangi.

Zbierając informacje do tego artykułu, wpadłam na świetne zdanie (wypowiedziane przez jednego z klientów pewnego terapeuty od związków):

“Randki to tańsza forma terapii, znacznie tańsza niż rozwód, a w dodatku przyjemniejsza”

Chyba coś w tym jest;)

DODATEK Umacniajcie swój związek poprzez wspólne wyzwania

Tak szczerze, spójrzcie sobie w oczy i zastanówcie się, czy po 10 latach małżeństwa nadal czujecie do siebie tę samą chemię?

Jeśli tak to nie wiem, skąd się urwaliście, ale założę się, że jednak większość odpowie raczej: Chemia? Dawno i nieprawda:P

Czyż nie mam racji?

Okazuje się, że aby wskrzesić ponownie iskierki w związku, nie wystarczy jedynie wychodzić ze sobą do kina. Należy wymyślić coś, co dla obojga będzie stanowiło jakieś wyzwanie, np. wspinaczka wysokogórska, labirynt zagadek czy układanie bardziej zaawansowanych puzzli.

Psychiatra Artur Aron w roku 1974 opublikował badanie, w którym udowodnił, że ambitne lub wymagające czynności dają nam poczucie rozwoju osobistego, co w rezultacie może być kluczem do szczęśliwego związku.

Podobno wyzwania łączą i zbliżają ludzi. Jeśli macie w planach wspólne osiągnięcie jakiegoś celu, szanse na Waszą udaną relacje wzrastają. Stagnacja i brak celu nie wpływają korzystnie.

 Ps. My już mamy swój cel: Bachata od września WELCOME TO!

 

 

Plan działania

Pierwszy krok: Podejmijcie wspólną decyzję o dniu, w którym będziecie chodzić na randki

Drugi krok: Zadzwońcie do dziadków i ustalcie z nimi zasady przejęcia maluchów

Trzeci krok: Zdecydujcie, gdzie pójdziecie na pierwszą randkę

Czwarty krok: Podnieście poprzeczkę wyżej i wymyślcie wspólne dla siebie wyzwanie

Piąty krok: Cieszcie się Waszym wspólnym czasem

POWODZENIA!

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś

Continue Reading

Jak wyrabiać się z niekończącymi domowymi obowiązkami?

Miewałam dni, kiedy otwierałam oczy i od razu rzucałam się w wir obowiązków. Biegłam, próbując odznaczyć jak najwięcej rzeczy na liście. Chciałam każdego dnia wyrobić się ze wszystkimi zadaniami domowymi.

Wstawić dwie pralki, posprzątać łazienkę, salon, i kuchnię, przygotować dwudaniowy obiad, wyprasować itd. Dzień kończyłam z wywalonym językiem, a ciągle coś jeszcze pozostawało na mojej liście.

Tak dłużej być nie mogło. Musiałam coś zmienić, bo czułam, że dzień w dzień gonię swój własny ogon, a co gorsza bez głębszego sensu.

Zatrzymałam się i uświadomiłam sobie kilka rzeczy, które Ty też powinnaś.

Po pierwsze NIE ZROBISZ WSZYSTKIEGO

Zakładając, że kobiety z reguły uwielbiają nakładać na siebie tonę obowiązków, zazwyczaj ciągnie się za nimi lista niemożliwa do zrealizowania w ciągu jednego dnia.

Doba ma tylko 24 godziny i nie wiem jakbyś miała się prężyć i wysilać, nie wciśniesz tam więcej niż to możliwe. A jeśli Ci się to uda, to na pewno odbędzie się to jakimś kosztem np. Twoim snem, humorem czy czasem z dziećmi.

Mądrzej będzie, jeśli zaakceptujesz fakt, że czas nie jest z gumy i wrzucisz na luz. 

Po drugie JEŚLI CHCESZ ZREAZLIZOWAĆ SWOJĄ DOMOWĄ LISTĘ ZADAŃ, ZMNIEJSZ JĄ!

Najważniejsze jest, aby zastanowić się, co tak naprawdę musimy zrobić. I zadać sobie pytanie, co w najgorszej z możliwych opcji może się wydarzyć, gdy czegoś nie zrobię?

Czyli w ładniejszej angielskiej formie: What’s the worse that might happen?

  • Czy jak nie wstawię dwóch pralek, tylko jedną, to oznacza, że dzieci nie będą miały w czym iść do przedszkola, a my do pracy?
  • Czy jeśli zamiast całego domu, sprzątnę tylko łazienkę, to komuś zrobi to różnicę?
  • Czy jeśli zamiast dwóch dań na obiad, ugotuję tylko jedno, jednogarnkowe, to czy dzieci padną z głodu?

Czasem z przyzwyczajenia i przekonania, że to coś jest konieczne, poświęcamy temu zbyt dużo naszego cennego czasu. A w rezultacie okazuje się, że świat nadal funkcjonuje, dzieci idą do przedszkola ubrane, a w dodatku szybki obiad wcale nie jest gorszy od tego dwudaniowego.

Eliminowanie i zmniejszanie listy zadań jest idealnym sposobem na realizowanie;)

Po trzecie ODRZUĆ PERFEKCJONIZM

Przy dzieciach gra niewarta świeczki. Ty się naszorujesz i nasprzątasz przez cały dzień, a nie dość, że pewne nikt tego nie zauważy. To jeszcze, gdy dzieciaki jak huragan wpadną do domu, szybko wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ty stracisz czas, rozzłościsz się, a wszystko jak było, tak będzie. Lepiej to wszystko przewidzieć i pewne rzeczy sobie po prostu odpuścić. Jak? zobacz tutaj

Po czwarte DAJ SOBIE POMÓC

Nie musisz w domu robić wszystkiego sama. Masz przecież męża i dzieci i tak samo jak Ty, powinni uczestniczyć w obowiązkach domowych.

Możesz również zatrudnić panią do pomocy w prasowaniu czy sprzątaniu. Albo od czasu do czasu pozwolić babci ugotować obiad. Szczególnie jeżeli trafi Ci się tzw. babcia “gastronomiczna”, jak moja teściowa 🙂 Opcji jest wiele, wystarczy tylko chcieć. Więcej tutaj

Po piąte NIE TRAĆ ŻYCIA

Życie jest za krótkie. Rób to, co, kiedyś uznasz, że będzie miało dla Ciebie znaczenie.

Za kilka lat nie wspomnisz, jak to super, że miałaś zawsze idealnie wysprzątany dom, albo co jak co, ale kosz na brudy był u Ciebie zawsze pusty, pralki chodziły non stop, a dzieci zawsze jadały wystawny obiad. Będziesz wspominać czas spędzony z rodziną, to co robiłaś dla siebie, czego się nauczyłaś, co osiągnęłaś. Nie pozwól, abyś w przyszłości zadała sobie kiedyś pytanie typu: dlaczego nie nauczyłam się tańczyć, przecież zawsze o tym marzyłam, albo dlaczego nie zainwestowałam w siebie i nie poszłam na podyplomowe studia?

Także, tego…

Chcesz się wyrabiać ze wszystkim, przemyśl powyższe i przeorganizuj głowę, plan i swoich pomocników. A wtedy zobaczysz, że nagle wyrabiasz się ze wszystkim i nie jesteś w tym wszystkim sama:)

Powodzenia!

Twoja GEE


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

Nie narzekaj, że nie masz czasu. Wszyscy mamy go tyle samo

 i tylko od Ciebie zależy na co, go poświęcasz.

Twój dzień wypełniony jest po brzegi mnóstwem obowiązków – praca, dzieci, dom…

Wstajesz i biegniesz, odhaczasz zadania w biurze, w domu, z dziećmi…

Kładziesz się spać i przez sen znowu biegniesz, bo przecież jutro znowu lista pełna zadań…

Dzwoni do Ciebie koleżanka, a Ty wciąż powtarzasz, że nie masz czasu, bo przecież taka jesteś zapracowana…

Dzieci odsyłasz do pokoju, gdy marudzą, żebyś się z nimi pobawiła. Ty właśnie gotujesz obiad. Obiad musi być – wiadomo!

Widzisz w tym opisie choć trochę siebie?

Odpowiesz: TAK WIDZĘ, TAKIE CZASY, TAKIE ŻYCIE, CÓŻ ZROBIĆ?

Czy może…

O CHOLERA! WIDZĘ, CZAS TO ZMIENIĆ!

W kółko powtarzamy, jakie to my jesteśmy zapracowana, tyle na głowie a doba ma tylko 24 godziny. Pytanie tylko, czy rzeczywiście?

Nie, NIE czy rzeczywiście doba ma tylko 24 godziny, ale czy rzeczywiście jesteśmy takie zapracowane?!

Teraz powtarzaj za mną:

W ŻYCIU MAM CZAS NA WSZYSTKO, CO DLA MNIE WAŻNE

 A teraz proponuje takie ćwiczenie, które pomogło mnie i wielu osobom, które znam. Zacznij od wypisania wszystkich czynności, jakie wykonujesz każdego dnia i podziel je na cztery kategorie. Możesz skorzystać z mojej tabelki. Do ściągnięcia tutaj.

 

Absolutny MUS

Mam tu na myśli wszystkie czynności, które MUSZĄ się w ciągu dnia zadziać, typu:

  • wyprawić dzieci do szkoły/przedszkola
  • dojechać do pracy
  • zawieźć dzieci na zajęcia dodatkowe
  • pójść spać

Czyli wszystkie te rzeczy, bez których Twoje normalne funkcjonowanie w społeczeństwie może się delikatnie mówiąc-zachwiać. Dzieci trzeba odstawić, bo inaczej nie dojedziesz do pracy, a jak nie dojedziesz do pracy, to w końcu Cię zwolnią itd.

Na tej liście mogą pojawiać się rzeczy, które nagle okazują się bardzo ważne jak np. natychmiastowe zakupy, bo macie pustą lodówkę i możecie nie mieć wieczorem co jeść. Albo odebranie stroju na bal przebierańców, bo inaczej Twoje dziecko jako jedyne mieć go nie będzie. Wszystko zależy od dnia i od sytuacji.

Świat się bez nich nie zawali

Są to czynności, które wydają się nam super istotne, ale w rzeczywistości takie nie są. Po dłuższym zastanowieniu okazuje się, że nie są one na tyle krytyczne, aby dzień w dzień pojawiały się na naszej liście. Oto moje przykłady takich czynności:

  • odkurzanie
  • codzienne gotowanie obiadu
  • prasowanie
  • wieczorne ogarnianie mieszkania
  • kurtuazyjnie telefony do teściowej

Czyli wszystko to co, wykonujemy z przyzwyczajenia, bo np. tak wypada, ale w gruncie rzeczy nie musimy tego robić. Bo nikomu nie stanie się krzywda, jeśli po przyjściu z pracy darujesz sobie odkurzanie i czas poświęcisz na coś innego, ważniejszego. I nie mam na myśli zamiany odkurzania na prasowanie, ale na przykład zastąpienie odkurzania spacerem z dziećmi. Ty się dotlenisz, a dzieci wyszaleją. Same pozytywy.

Pożeracze czasu

Wszystko to co, jest w naszym życiu zbędne, mało nieistotne i to na co, często w ciągu dnia poświęcamy sporo czasu. Jeśli zastanowisz się nad tym głębiej, pewnie znajdziesz sporo czynności, które w ciągu dnia mnej lub bardziej bezsensowne i w rezultacie wnoszą wielkie NIC w nasze życie. Pożeracze, które zidentyfikowałam kiedyś u siebie:

  • bezmyślne przewijanie Facebook’a 10 x dziennie
  • wieczorne oglądanie seriali
  • przeglądanie sklepów internetowych w poszukiwaniu tych jednych wymarzonych butów (ja robię to niestety nagminnie)
  • siedzenie w pracy po godzinach, gdzie trudno już o jakąkolwiek efektywność i produktywność

Nie zrozum mnie źle, każda z powyższych rzeczy może być dla kogoś ważna i nie oceniam tego. Tak długo, jak jest to Twój świadomy wybór, że właśnie w ten sposób chcesz spędzać wolną chwilę. Pamiętaj tylko, że jeżeli wybierzesz np.oglądanie seriali wieczorem, to nie twierdź później, że nie masz, kiedy ćwiczyć, albo gdy siedzisz w pracy po godzinach, to nie tłumacz się, że nie masz czasu spotkać się ze znajomymi

Sprawy ISTOTNE

Czyli takie, które uważamy, że byłyby kluczowe, patrząc na nasze życie z większej perspektywy. Takich, których obecny brak w życiu, spowoduje, że kiedyś będziemy tego żałować. Ale też takie, na które przy nadmiarze powyższych, ostatecznie często brakuje nam czasu.

  • Twoje pasje – taniec, książka, rysowanie, basen
  • czas z dziećmi – spacery, wspólne gry planszowe, wypady do kina
  • czas z mężem – wspólne wieczory, randki, poranna kawa w łóżku
  • odpoczynek – relaks z książką, regenerujące drzemki czy aktywność fizyczna
  • czas z przyjaciółmi – wspólne wypady do kina, restauracji czy po prostu rozmowy przez telefon

Wszystkie powyższe podpowiedzi, są tylko sugestiami, więc nie musisz się nimi kierować. Każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Więc jeśli dla Ciebie porządek w domu to Sprawa Istotna, to jak najbardziej jest to ok. Ważne, żebyś Ty umiała podzielić wszystkie wykonywane codzienne czynności zgodnie ze swoim sumieniem I dokonała świadomego wyboru. Jeśli to zrobisz, możesz mnie pretensje tylko i wyłącznie do siebie, że nie znalazłaś czasu na coś innego. Ponownie podkreślam wszystko to kwestia priorytetów. sumieniem.

Jeśli Twoja lista jest już gotowa, poproszę Cię o to, abyś zastanowiła się co z kategorii Świat się bez nich nie zawali i Pożeraczy Czasu, możesz lub powinnaś wykreślić, bo zabierają ci one zdecydowanie za dużo dnia i koniec końców nie masz z nich żadnej korzyści. Aby pomóc Ci wykreślać., poniżej znajdziesz jeszcze kilka pytań pomocniczych:

  1. Czy plamy od pasty na lustrze sprawią, że jutro nie będziesz mogła się umalować i wyjść do pracy? Czy może umiejętnie wciśniesz swoją facjatę pomiędzy dentystyczną mozaikę i wyjdziesz z pięknym jak co dzień makijażem?
  2. Czy zlew pełen naczyń kiedyś Cię zaatakował? Czy po prostu Twoja mama opowiadała Ci takie koszmarne bajki na dobranoc?
  3. Czy lajkowanie zdjęć Twoich Facebookowych znajomych, wpłynie korzystanie na relacje z tymi w realu?
  4. Czy nadgodziny w pracy to konieczność? Czy może siedzisz tam, bo w domu jest jeszcze więcej pracy?
  5. Czy wieczorny serial to coś, bez czego nie możesz żyć? Czy robisz to tylko dlatego, żeby mieć o czym pogadać z koleżankami przy kawie?

Jeśli już skreśliłaś wszystko to co zbędne, pierwszy mały sukces za Tobą. Teraz powinnaś małymi kroczkami próbować wyeliminować lub ograniczyć je do minimum tylko, że w realu.

Nie jest to łatwe zadanie, bo często działamy automatycznie, bez zastanowienia, bo tak się przyzwyczaiłyśmy. Dlatego, żeby dopiąć swego, musisz tego naprawdę chcieć. Czeka Cię dużo pracy.

Teraz czas na priorytety. Powoli usuwając z życia czynności mało istotne, zaczynasz mieć czas na rzeczy ważne. Bo okazuje się, że gdy np. wyłączysz telefon, możesz swobodnie usiąść z dzieckiem i poczytać mu książkę. Migające lampki z powiadomieniami nie drażnią Twojego wzroku, a Ty całą sobą możesz być tu i teraz.

Więc, zamiast wciąż narzekać, że nie masz na nic czasu, zastanów się co, jest dla Ciebie w życiu ważne i działaj. Do dyspozycji masz AŻ 24 GODZINY!

 

Masz problem z wyznaczenie swoich priorytetów?

Za dużo czasu marnujesz za rzeczy zbędne, choć wiesz co jest dla Ciebie ważne?

Mimo starań wciąż masz za dużo na głowie?

Nie zgadzasz się z moimi farmazonami i chcesz mi o tym powiedzieć?

 Napisz do mnie na geeway@geeway.pl lub zostaw komentarz pod postem. Odpisuję na każdą wiadomość, więc pisz śmiało.

 

Twoja Gee


Głęboko wierzę w to, że kluczem do szczęśliwego macierzyństwa jest przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama. Wiem też, jak ciężko jest nam mamom wygenerować chwilę dla siebie. Dlatego przygotowałam dla Ciebie serię maili, w których opisuję moje sposoby na to aby w ciągu dnia pełnego obowiązków i wyzwań nie zapomnieć o sobie.

Po przeczytaniu maili:

  • Z łatwością wygenerujesz chwilę dla siebie
  • Nauczysz swoją rodzinę, że każdy ma swoje potrzeby i każdy potrzebuje czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Nawet MAMA!
  • Twoje życie będzie bardziej poukładane i spokojniejsze
  • Ograniczysz elementy zaskoczenia, które w łatwy sposób dezorganizują Ci dzień
  • Dzieci widząc spokojniejszą mamę, same będą spokojniejsze i szczęśliwsze.

Zapisz się poniżej, a otrzymasz pierwszego maila już dziś!

Continue Reading

3 sprawdzone narzędzia do organizacji dnia mamy

Każda mama wie, że w ciągu dnia dzieje się milion rzeczy, które jakoś umysłem trzeba ogarnąć. Pytanie jak to zrobić, żeby w tym wszystkim nie zwariować?

Żeby zapamiętać wszystkie czynności, które mamy do wykonania w ciągu dnia nasz umysł musi być w ciągłej gotowości. Po głowie lata nam często setka myśli, obijając się o siebie tworząc chaos i nierzadko poddenerwowanie.

Mimo tego, że wszystko starasz się zapamiętać wpadki się zdarzają. Ile razy zdarzyło ci się, że np. Twoje dziecko nie miało w czym iść do przedszkola, bo wszystko było brudne. Upssss… Mnie się zdarzało. I to nie raz i nie dwa. Każdej z nas może się to przytrafić i to żaden wstyd – na głowie mamy często więcej niż nie jeden dyrektor czy project manager 😉 Oni korzystają z różnych narzędzi pomagających ogarnąć wszystkie zadania. Dlaczego my nie możemy ułatwić sobie życia?

Czytaj dalej i zobacz jakie metody i narzędzia pomogły mnie. Może znajdziesz coś dla siebie:)

 PAMIĘTAJ GRUNT TO WSZYSTKO ZAPISYWAĆ!

Dla mnie najlepszym sposobem na sprawną organizację i spokojna głowę jest SPISYWANIE wszystkiego co jest do zrobienia.

Dzięki temu:

  • oczyszczam głowę ze wszystkich zadań, zarówno tych większych jak napisać post na blog, jak i małych, typu wstaw pralkę, zadzwoń do alergologa itp.
  • mam spokojniejszy umysł, bo nie powtarzam sobie ciągle w myśli, co jest do zrobienia i nie przypominam sobie co chwilę o tej samej rzeczy, którą wiem, że muszę zrobić, ale nie w danej chwili
  • nie jestem poddenerwowana perspektywą wielu piętrzących się zadań, które kumuluje w swojej głowie

GDZIE ZAPISUJĘ?

Tablica kredowa

Wisi sobie u nas w kuchni taka piękna prawie 2,5 metrowa tablica kredowa. Rozpisujemy tam zadania na najbliższy tydzień. Spisuję nawet te oczywiste rzeczy typu:

PONIEDZIAŁEK

  • ugotować obiad
  • spakować Igiego na basen
  • zrobić zakupy przez internet
  • Mati idzie na szkolenie
  • Gosia spotkanie
  • umówić wizytę u dentysty

Cały plan MNIEJ WIĘCEJ rozpisuję w niedzielę wieczorem. W tygodniu często go modyfikuję, bo i priorytety czasem ulegają zmianie.

W ciągu dnia zerkam na tablicę i odhaczam rzeczy zrobione.

Staram się nie narzucać sobie zbyt wiele jednego dnia, bo i po co?

Wolę zrobić jedną rzecz a od początku do końca. Jestem wtedy zdrowsza i szczęśliwa:)

Tablica służy nam również do spisywania listy zakupów. Wszystko co się kończy automatycznie tam ląduje. Gdy siadam wieczorem do zakupów internetowych, mam już ułatwiona sprawę, bo listę mam przed oczami. Uzupełniam ją o rzeczy, które zamawiam regularnie, klik, klik i po sprawie.

Z tablicy wbrew pozorom korzystam nie tylko ja. Początkowo stworzyłam sobie to narzędzie dla siebie, ale i mąż z czasem się przekonał.

Kalendarz na cały rok ścieralny z markerem

Zajmuje miejsce na naszej kuchennej ścianie tuż obok tablicy kredowej. Służy jednak do bardziej długoterminowych większych spraw typu:

21 grudzień – przedstawienie u Ignasia w przedszkolu

14 styczeń – wyjazd w góry, powrót 20 styczeń

17 luty – spotkanie blogerów w Poznaniu itd. Itd.

19 luty – Mati spotkanie rysunkowe w Krakowie

Mamy tu możliwość poruszania się po całym roku kalendarzowym. Wpisujemy do niego wszystkie nadchodzące spotkania, wydarzenia, wizyty u lekarza czy zaplanowane weekendy.

Pozwala nam to sprawnie organizować sobie tydzień, miesiąc, rok. Unikamy w ten sposób nakładania się na siebie planów i miliona zbędnych pytań typu…

„ Kochanie a co robimy w weekend za dwa tygodnie?” lub „ Kiedy ta wizyta u dentysty?”

Wtedy ze spokojem w głosie możesz odpowiedzieć:

„Sprawdź sobie w kalendarzu”

Kalendarz sprawdza się u nas rewelacyjnie!

 Mobilna aplikacja

Ciężko mnie czasem przekonać do korzystania z różnego rodzaju aplikacji. Ten typ tak ma! Dinozaur pełną gębą;)

Ale tym razem udało się mojemu mężowi przekonać mnie do aplikacji NOZBE.

PLUSY

  • telefon mam zawsze pod ręką i gdy tylko przypomni mi się coś co powinnam zrobić natychmiast to spisuję, żeby nie zaprzątało mi to głowy
  • w aplikacji można tworzyć różne projekty typu DOM, PRACA, DZIECI, wszystko jest uporządkowane i spójne
  • zamiast setki telefonów w ciągu dnia do męża typu:
  • kup chleb lub
  • trzeba wyrobić dzieciom paszport do końca miesiąca czy
  • pogadaj z mamą co z weekendem

Wrzucamy to w aplikację i dane zadanie przypisujemy któremuś z nas. Otrzymujemy wtedy maila z informacją o przypisanym zadaniu więc nic nie powinno nikomu umknąć.

Aplikacja rewelacyjnie sprawdza się w warunkach domowych jak i pracowych.

Nie trzeba też każdego zadania przypisywać do projektu. Możesz cokolwiek naprędce zanotować. Później możesz albo to zrobić, albo przepisać do kalendarza lub na tablicę kredową. Sprawdza się rewelacyjnie gdy np. nagle na spacerze przypomni Ci się coś, co trzeba dodać do listy zakupów.

Daje to niesamowity spokój, bo każde zadanie, myśl możesz tam wprowadzić i jesteś spokojna, że zajrzysz do niej w domu, zakutalizujesz listę i nie musisz już o tej rzeczy więcej myśleć.


Podstawowa wersja aplikacji jest darmowa, więc możesz spokojnie sprawdzić czy jest to rozwiązanie dla Ciebie. Jeżeli przejdziesz na stronę korzystając z tego linka (link afiliacyjny), to gdybyś zdecydowała się wykupić wersję płatną, ja będę z tego miała parę groszy (za co będę Ci bardzo wdzięczna) 

 Jeśli chciałabyś wypróbować możesz skorzystać z tego linka. Jest to link afiliacyjny, więc jeśli zdecydujesz się na płatną rozszerzoną wersję, mnie do kieszeni wpadnie parę groszy od Twojego zakupu. Natomiast jeśli chcesz możesz wejść na nozbe i tam skorzystać z aplikacji samodzielnie.


To chyba tyle. Jeśli masz jakieś pytania, coś jest nie jasne, napisz do mnie. Chętnie pomogę:)

Życzę Ci spokojnego dnia, tygodnia, miesiąca

Twoja Gee

 

 

Continue Reading

Wiosna to stan umysłu

spełniona mama

Kocham ten zapach, który unosi się w powietrzu gdy temperatura przekracza magiczne 10 stopni. Czuję świeżość i zapach odżywających roślin. Wszystko dookoła nabiera blasku. Pozytywna energia faluje między mijającymi się ludźmi. Uśmiechają się nieśmiało pod nosem…wdychają to samo wiosenne powietrze.

Kocham tę porę roku, energię, moc i siłę, którą mi daje. Jak dla niektórych nowy rok, to czas na zmiany i wytyczanie celów. Tak dla mnie pierwszy powiew ciepłego, słonecznego powietrza to taki mój mały sylwester.

Głowa pełna pomysłów, serce pełne wiary, wszystko jest jak być powinno. Jest dobrze a może być jeszcze lepiej…przecież przyszła wiosna.

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

spełniona mama

Koszula – Tatuum, Spodnie – vintage, Sandały – Kazar


fot. Mr Blacksheep Photography

 

Continue Reading

Mamo, czas zadbać o siebie

 

Mamo, piszę Ci dużo o tym, jak ważne jest, żebyś zadbała o siebie.

Dlaczego?

Bo szczęśliwa Ty to szczęśliwe dzieci i szczęśliwy mąż! I ogólnie całe życie szczęśliwe:P

To tak, w bardzo ekspresowym skrócie.

Może zanudzam, może inspiruje. Choć mam głęboką nadzieję, że to drugie. Ale nawet jeśli, to sama inspiracja, to często za mało!

Napływa do mnie dużo zapytań, jak ja to robię, jakie są moje sposoby? Przecież doba ma tylko 24 godziny, a dzieci wypełniają 23 z nich. A gdzie obiad, zakupy, sprzątnie, prasowanie? I co, może mam sposób na wydłużenie dnia?

Muszę Cię zmartwić, nie mam!

Przeszłam bardzo długą drogę, żeby najpierw zrozumieć, jak ważna jestem w tym wszystkim JA, mój czas i moje pasje. A później jeszcze dłuższą, żeby nauczyć się jak o to JA zadbać. Nie było to łatwe, ale wiedziałam jedno, jeśli nie poczynię jakichś kroków, będę wiecznie naburmuszona, fochata i -co gorsza- niezadowolona z życia.

Kiedyś dawno temu, kiedy jeszcze nie miałam dzieci, byłam królową własnego czasu. Praca, hobby, sport, przyjemności…

Aż łezka się w oku kręci. Posiadałam najwspanialszy skarb tej ziemi CZAS!

A teraz?

Teraz to się człowiek musi czasem nieźle nakombinować, żeby umyć rano zęby i zjeść śniadanie. A co dopiero mówić o sobie. Trzy minuty w toalecie to czasem niezłe błogosławieństwo! Znasz to?

 Doby nie rozciągniemy, ze snu nie zrezygnujemy, dzieci nie sprzedamy…

Więc co możesz zrobić, żeby zrobić coś dla siebie?

Po pierwsze, ułożyć sobie w głowie, że tego potrzebujesz, bo wszystkie homo sapiens tego potrzebują.

Po drugie, przetłumaczyć sobie, że odrobina matczynego egoizmu ma zbawienny wpływ na wszystkich dookoła.

Po trzecie, powtarzać sobie pierwsze i drugie do znudzenia.

Po czwarte, zacząć DZIAŁAĆ!

Ale co dokładnie mam robić? – zapewne zapytasz!

A ja Ci odpowiem, że przygotowałam dla Ciebie niespodziankę:)

3 SPOSOBY NA CZAS DLA SIEBIE!

Czyli dokładny plan działania, który pozwoli Ci w całym tym rodzinno-domowym chaosie, uszczknąć jakąś chwilę dla siebie.

Nieświadomie pracowałam nad nimi przez ostatnie kilka lat. Testowałam, zmieniałam, uczyłam się,. Teraz wiem, że to działa i mogę się nimi z Tobą podzielić.

Zostaw mi swój mail, a ja przez następne kilka dni podzielę się z Tobą tym, co wypracowałam i co u mnie sprawdza się rewelacyjnie.

Kto wie? Może i Ty na tym skorzystasz!

Aby zapisać się na mailing 3 SPOSOBY NA CZAS DLA SIEBIE!

skorzystaj z formularza poniżej.

Pozdrawiam Cię,

Twoja Gee

Continue Reading

Czaru nie ma, kwiatów brak, czyli Matka i Walentynki

Walentynki???

NIE OBCHODZĘ

Kwiaty w ten dzień?

NIE DOSTAJĘ

Romantyczna kolacja?

NIE JESTEM ZAPRASZANA

To może chociaż sexy bielizna, łóżko i nocne igraszki?

TYLKO, JEŚLI AKURAT MA WOLNY WIECZÓR

 

Gee, czy Ty naprawdę masz takiego strasznego męża??????

 

Eheś….

Nie obchodzi Walentynek, kwiatów nie kupuje, na kolacje nie zaprasza, no i na co ta bielizna, skoro on właśnie siedzi i rysuje…

I wiecie co??? Chwała mu za to!!!

Bo ja też, Walentynek nie obchodzę, kwiatów w ten dzień nie doceniam, kolacje w zatłoczonych miejscach mnie męczą, a sex wolę uprawiać w dni, kiedy naprawdę mam na niego ochotę, a nie wtedy, kiedy wskaże mi na to kalendarz.

Walentynki, jasne, ale 15 lat temu. Kiedy to wysyłanie kartek, dostawanie czerwono-czerwonych upominków przyprawiało o szybsze bicie serducha. Kiedy, to z niecierpliwością czekałam na wymarzony prezent i niezapomniany wieczór.

Teraz gdy życiem zawładnęły dzieci, a lista priorytetów uległa przewartościowaniu, do takich dni jak dziś, zachowuje bardzo duży dystans. Albo nawet ostrzej, totalnie o nich zapominam!

Bo życie nie składa się z tych narzuconych nam dni miłości, a tych powszednich, w których pokazujemy sobie, jak ważni dla siebie jesteśmy. Wiem, zabrzmiało to nieco pompatycznie, ależ czy nie mam racji? Czy to nie, codzienne życie z drugą osobą definiuje nasz poziom szczęścia? Czy to nie, te małe rzeczy, drobne czyny sprawiają, że wiemy, że możemy liczyć na naszą drugą połówkę? Czy to nie te spontanicznie kupione kwiaty lub przypalona kolacja, sprawiają, że serce nam puchnie z radości?

Narzucone, oczekiwane, w kalendarzu wyznaczone, nie ma czaru, nie ma magii…

Przynajmniej dla mnie.

A jak jest u Was?Obchodzicie, gardzicie, czy nie zauważacie?

Bo u mnie to tyle w temacie Walentynek NIE OBCHODZĘ I KROPKA.

Mama Gee powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała….

 

Miłego dnia kochane, dla tych co obchodzą i nie obchodzą:)

Wasza Gee

Continue Reading

Mamie też wolno wskoczyć w coś bardziej eleganckiego

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Tak wiem, na dworzu zimno a ja wyjeżdżam z letnim postem. Chciałam Wam jakoś umilić te ponure jesienne dni i mam nadzieję, że choć na chwilę przeniesiecie się w sierpniowe ciepłe popołudnie…

Rzadko mi się to zdarza, ale dziś wyjątkowo dużo elementów vintage, bo aż trzy w jednej stylizacji. Jest spódnica, jest płaszcz i do tego torebka. Wszystko pochodzi, ze sklepu, który do niedawna prowadziłam, ale to już historia na inny post. Wszystko połączyłam z błękitnymi sandałami (Kazar) i lekką bluzeczką na ramiączka (Mango). Stylizacja lekka a zarazem elegancka.
Ciekawa jestem co o niej myślicie? Zapraszam do dalszego oglądania:)

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Spódnica, płaszcz, torebka – vintage, sandały Kazar, bluzka na ramiączka – Mango


fot. Mr Blacksheep Photography

Continue Reading

Jak zmotywować się do ćwiczeń – najlepsze porady, prosto od fit blogerek!

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

 

– Na kanapie leży leń (matka), nic nie robi cały dzień…

– O wypraszam to sobie ja, nic nie robię????

– Nie!!!! Wróć, jak to? Matka nic nie robi???

– Racja, od nowa…

– Na kanapie przycupnęła matka, zapitala cały dzień…

No właśnie, z reguły udaje nam się na tej pięknej, owianej legendą kanapie JEDYNIE przycupnąć. Jest to często tak wspaniały i błogi moment, że mało której z nas przyjdzie do głowy myśl: CZAS NA TRENING!

No tak, ale trąbią w internetach, że ćwiczyć trzeba, bo to dla zdrowia i dla urody, dla siebie, no i dla męża…

No i co tu robić???

No właśnie, łatwo nie jest! Sama dobrze o tym wiem! Dlatego postanowiłam zebrać dla Was porady od kobiet, które ze sportem na co dzień są za pan brat. To właśnie one wiedzą najlepiej, co zrobić i jak zrobić, żeby nam się zachciało!

 


WIZUALIZUJ SUKCES! -mówi Karolina z biegającamama.pl


 

Yyyy, że co proszę?

Tak, tak, wizualizuj sukces. Użyj siły wyobraźni, by wywołać w sobie uczucie, jakiego doświadczysz, osiągając swój cel.

Karolina jest zawziętą biegaczką, dlatego swoje wizualizacje odnosi do wygranych zawodów.
Mówi: Zaprzęgnij do tego wszystkie zmysły! Wyobraź sobie, jak przekraczasz linię mety, widzisz czas na zegarku, ludzi wokół siebie, słyszysz brawa…

Piękna wizualizacja! Ale nie każda z nas marzy przecież o wielkich zawodach. Dlatego proponuję, zmieńmy obiekt wizualizacji i spróbujmy użyć porady Karoliny w nieco zmienionej formie.

Zaprzęgnij wszystkie zmysły, wyobraź sobie, jak najpierw wchodzi jedna nogawka, potem druga. Materiał spodni bez oporów sunie po Twojej skórze, przesuwając się wyżej i wyżej. A potem łapiesz za guzik, zaciskasz zęby, ściągasz materiał i jest! Zapięte!!!
Odwracasz się do lustra i widzisz siebie, w spodniach, o których tak dawno marzyłaś;)

I jak, odpowiada Ci taka wizualizacja?

Karolina uważa również, że fundamentem każdych zawodów jest solidne przygotowanie, które powinno iść w parze z treningiem mentalnym. I jak twierdzi, taki trening nie tylko dla zawodowców! Przyda się on każdemu, bo pomaga on w sporcie, ale i też w życiu zawodowym.

Pamiętajmy, pozytywne myśli, wywołują pozytywne emocje!

Tak więc, możesz zmienić trenera, środowisko, ale jeżeli nie zmienisz lub nie wypracujesz odpowiedniego sposobu myślenia, to osiągnięcie swoich celów i marzeń z każdym dniem stanie się wzywaniem coraz trudniejszym w realizacji – podsumowuje Karolina.

Także, droga MAMO, musisz uruchomić najpierw swoją głowę, a dopiero później ciało. Czaszka zaczyna dymić od tych wizualizacji, a Ty z każdą sekundą stajesz się bardziej gotowa powstać z kanapy! I udać się na najprzyjemniejszy z treningów, który przyniesie Ci jakże cudowne efekty! Jak mówi Ewa Chodakowska, pamiętaj nowe jeansy czekają.

 


WYRÓB W SOBIE NAWYK I NIE ODPUSZCZAJ-mówi Asia z jogosfera.com.pl


 

Powtarzalność i nawyki mają swoją moc. Jeśli rano nie wypijesz filiżanki kawy, czegoś Ci brakuje, prawda? To jest właśnie, Twój nawyk. Tak samo ćwiczenia i wysiłek fizyczny może zakorzenić się w Twoim życiu. Nie wierzysz? Czytaj dalej, a uwierzysz.

Obecnie Asia jest zaprawioną w bojach joginką, ale jak twierdzi aż 19 lat zajęło jej odnalezienie motywacji do ćwiczeń;) Wysiłek fizyczny traktowała raczej jako karę niż coś wartościowego. Dopóki nie trafiła na zajęcia jogi, gdzie jak pięknie to ujęła „ przepadła”.

Podstawą jest regularność, twierdzi Asia. Jeśli odpuścisz sobie raz czy drugi, pozwolisz sobie na to również kolejne razy. Aż w końcu w sposób naturalny przestaniesz ćwiczyć… I tak, aż do kolejnej wiosny, gdy ponownie stwierdzisz, że musisz coś ze sobą zrobić. I tak w kółko.

Dlatego gdy, bardzo Ci się nie chce, nie odpuszczaj-radzi Asia.

Słyszysz kochana, nie śpij na kanapie, obudź się! Im bardziej Ci się nie chce, tym bardziej musisz to zrobić! Raz odpuścisz to już zostaniesz na tej kanapie na zawsze, Ty i Twój cellulit do towarzystwa!

 


USZYJ SOBIE SPORT NA WŁASNĄ MIARĘ -mówi Ania z fitstylemama.pl


 

Matka maszynka do szycia i dajemy!

Ania twierdzi, że najważniejsze, to znaleźć taką aktywność, która wydobędzie z Ciebie endorfiny. Pod żadnym pozorem nie można się zmuszać do aktywności. Trzeba coś pokochać, aby w tym wytrwać.

Ania na przykład pokochała siłownię. Jest to jej wielka pasja, jak i sposób na idealną figurę. Tak kochana, na idealną!
Więc bierz z niej przykład i poszukaj sportu odpowiedniego dla siebie, a osiągniesz zamierzone efekty.

Ania radzi, że jeśli jesteś na początku swojej przygody zacznij od spacerów, basenu dwa razy w tygodniu, lub biegania. Nie musisz od razu katować się co dzień na siłowni. Wybierz taki rodzaj aktywności, który będzie Ci odpowiadał i sprawiał przyjemność.

Widzisz, nie taki sport straszny, jakim go malują! A nawet może być przyjemny.

Nigdzie też, nie jest napisane, że raz obrany sport musi towarzyszyć Ci do końca życia. Próbuj, eksperymentuj i ciesz się tym. W końcu trafisz na coś, co pochłonie Cię bez reszty – podsumowuje Ania.

I co? Igła Ci się złamała? Nie ściemniaj tylko szyj dalej, dopóki nie uszyjesz czegoś dla siebie!

 


WYZNACZ SOBIE CEL-mówi Patrycja z pokoleniefit.pl


 

Patrycja twierdzi, że słowo pisane ma magiczną moc.
I dużo w tym racji. Przynajmniej ja tak mam, nie wiem jak Wy. Ale, dopóki coś nie wyląduje u mnie w notatniku, nie ma prawa się zadziać.

Najlepiej spisać sobie realny cel i konsekwentnie się go trzymać, najlepiej, żeby był jak najbardziej sprecyzowany – mówi Patrycja.

Cel: schudnę 5 kg w miesiąc, jest zbyt ogólny. Najlepiej nie skupiać się na aspekcie odchudzania, ponieważ wywiera on na nas zbyt dużą presję i źle się nam kojarzy. Lepiej ustalić sobie cel typu: zwiększę swoją sprawność i przebiegnę 10 km lub wykonam cały trening z ulubioną trenerką – radzi Pati.

Jesień jest okresem nieco depresyjnym, dlatego trzeba pamiętać o tym, że trening polepsza samopoczucie i dodaje energii. Jeśli pogoda jest wyjątkowo paskudna i nie masz karnetu na siłownię, zrób ulubiony trening w domu. Lepiej ćwiczyć choćby 10 min dziennie, niż w ogóle – zapewnia Patrycja.

Tak, więc drogie mamy karteczki w rączkę i piszemy nasze cele, a później zostaje nam już tylko ich realizacja. Dziecinnie proste, prawda?

 


STAŃ PRZED LUSTREM-mówi Asia z Fit Matka Wariatka 


 

Stoję i co?

Rozbierz się i popatrz na siebie-mówi Asia. Jeśli nie podoba Ci się to, co widzisz, to najwyższy czas to zmienić. Bo, gdy nie czujesz się dobrze sama ze sobą i nie zaczniesz czegoś robić, to jesteś spalona. Bo to wszystko zacznie się na Tobie odbijać i w końcu dopadnie Cię smutek i depresja.

Asia wie, co mówi, zaufało jej już tysiące kobiet.

Pamiętajcie, piękne ciało to efekt uboczny treningu, najważniejsze jest to, co trening robi z naszą głową-podsumowuje Asia

Dokładnie tak, po treningu endorfiny szaleją, a my zmęczone, ale z uśmiechem od ucha do ucha zazwyczaj padamy na twarz.

A więc kochane, szlafroki w dół , mały striptiz przed lustrem, najlepiej po kąpieli jak radzi Asia. I się oglądamy! Tu fałdeczka, tam fałdeczka… już wiesz, co masz zrobić?

Na kanapę czy do roboty? Co wybierasz?

 

Boginie sportu powiedziały, co wiedziały! Teraz pewnie powiesz, no tak, ale one to pewnie mają dużo czasu, bo nie pracują, bo nie mają dzieci i łatwo jest im się mądrować na tych swoich blogach!
I tu Cię zaskoczę!
One są takimi samymi kobietami jak Ty i ja! Nic nas nie różni, no chyba tylko to, że pewnie one ćwiczą częściej! Ale to jest właśnie najlepszy czas dla nas, żeby to zmienić. Bo skoro one mogą, to czemu my nie?!

Która porada najbardziej przemawia do Ciebie? A może masz jakieś inne magiczne sposoby? Podziel się nimi.


fot. Mr Blacksheep Photography 

Continue Reading

Wkurza mnie, jak ktoś mi mówi, że czegoś mi nie wypada!

tatuum,louboutin,skrzydło samolotu

Tak właśnie! Czy wiek lub bycie mamą to jakieś ograniczniki? Wiele z nas tak niestety uważa. Wiele z nas nie robi rzeczy, na które ma naprawdę ochotę. Wydaje nam się, że pewne życiowe okoliczności do czegoś zobowiązują. Że ślub, że dzieci, że poważna praca i że już nie wypada. A ja Wam powiem, że gówno prawda i właśnie, że wypada!

Spójrz na mnie! Mam męża, dwójkę dzieci, pracę i teraz w dodatku siedzę na macierzyńskim – kurna całkiem poważne życie, nie?! I nie jedna z Was by pewnie pomyślała „do domu dziećmi się opiekować, zamiast wdzięczyć się przed aparatem”.

No właśnie i w ten oto sposób wchodzimy w jakże niewdzięczny temat stereotypów! A ja stereotypom mówię NIE! I robię w życiu to, co sprawia mi przyjemność! A nie to, co na danym etapie życia mi przysługuje! Oczywiście dzieci na pierwszym miejscu. Ale skoro one rewelacyjnie bawią się z tatą, mama nie może zrobić w tym czasie czegoś dla siebie?:)

Zawsze tak miałam? Oczywiście, że nie. Musiałam dojrzeć, żeby zrozumieć, że wpisywanie się w ogólnospołeczne przekonania to totalna strata czasu. Życie mamy tylko jedno i kiedy jak nie teraz mamy z niego korzystać? Na emeryturze? A jak nie dożyję, to co?

Tak, wdzięczę się przed aparatem, bo mam z tego mega fun!

Tak, piszę bloga, bo wylewanie myśli na papier zawsze sprawiało mi frajdę!

Tak jestem w hangarze, bo kurna miałam pierwszy raz skakać ze spadochronem, ale pogoda przeszkodziła! No tak, w ulewny deszcz to rzeczywiście nie wypada:P Więc zamiast przeżyć ze strefy spadochronowej, przywiozłam Wam kilka fotek.
Czy wypada? Sami oceńcie!

tatuum, awionetka

sexy mama, szpilki louboutin

tatuum, hangar

sukienka tatuum, skycam

tatumm sukienka, mama blogerka

tatumm sukienka, mama blogerka

Sukienka: Tatuum, Szpilki – Christian Louboutin (Moliera 2)


fot. Mr Blacksheep Photography https://www.facebook.com/Mr.BlacksheepPhotography/

Continue Reading