Czaru nie ma, kwiatów brak, czyli Matka i Walentynki

Walentynki???

NIE OBCHODZĘ

Kwiaty w ten dzień?

NIE DOSTAJĘ

Romantyczna kolacja?

NIE JESTEM ZAPRASZANA

To może chociaż sexy bielizna, łóżko i nocne igraszki?

TYLKO, JEŚLI AKURAT MA WOLNY WIECZÓR

 

Gee, czy Ty naprawdę masz takiego strasznego męża??????

 

Eheś….

Nie obchodzi Walentynek, kwiatów nie kupuje, na kolacje nie zaprasza, no i na co ta bielizna, skoro on właśnie siedzi i rysuje…

I wiecie co??? Chwała mu za to!!!

Bo ja też, Walentynek nie obchodzę, kwiatów w ten dzień nie doceniam, kolacje w zatłoczonych miejscach mnie męczą, a sex wolę uprawiać w dni, kiedy naprawdę mam na niego ochotę, a nie wtedy, kiedy wskaże mi na to kalendarz.

Walentynki, jasne, ale 15 lat temu. Kiedy to wysyłanie kartek, dostawanie czerwono-czerwonych upominków przyprawiało o szybsze bicie serducha. Kiedy, to z niecierpliwością czekałam na wymarzony prezent i niezapomniany wieczór.

Teraz gdy życiem zawładnęły dzieci, a lista priorytetów uległa przewartościowaniu, do takich dni jak dziś, zachowuje bardzo duży dystans. Albo nawet ostrzej, totalnie o nich zapominam!

Bo życie nie składa się z tych narzuconych nam dni miłości, a tych powszednich, w których pokazujemy sobie, jak ważni dla siebie jesteśmy. Wiem, zabrzmiało to nieco pompatycznie, ależ czy nie mam racji? Czy to nie, codzienne życie z drugą osobą definiuje nasz poziom szczęścia? Czy to nie, te małe rzeczy, drobne czyny sprawiają, że wiemy, że możemy liczyć na naszą drugą połówkę? Czy to nie te spontanicznie kupione kwiaty lub przypalona kolacja, sprawiają, że serce nam puchnie z radości?

Narzucone, oczekiwane, w kalendarzu wyznaczone, nie ma czaru, nie ma magii…

Przynajmniej dla mnie.

A jak jest u Was?Obchodzicie, gardzicie, czy nie zauważacie?

Bo u mnie to tyle w temacie Walentynek NIE OBCHODZĘ I KROPKA.

Mama Gee powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała….

 

Miłego dnia kochane, dla tych co obchodzą i nie obchodzą:)

Wasza Gee

Continue Reading

Szczęśliwi rodzice kładą swoje dzieci wcześnie spać

Przed pojawieniem się dzieci…

…byliście z mężem zapewne bardzo szczęśliwą parą, chodziliście do kina, do restauracji. Cieszyliście się sobą, wyjeżdżaliście na wakacje, czytaliście razem książki na kanapie. Cud miód i orzeszki.

Skoro tak bardzo się kochaliście, postanowiliście, że najwyższy czas na dziecko!

Okres ciąży, czas wypełniony wielkimi planami. Obietnicami, że nie zatracicie siebie, że nadal będziecie szczęśliwą kochającą się rodziną, że nie będziecie powielać błędów rodziców… dodać do tego tylko jeszcze świąteczną scenerię niczym z reklamy coca-coli, i można by się rozpłynąć…

A jak wygląda Wasze życie teraz?

Dzieci, dzieci i cały dzień dzieci. A to nakarmić, a to przebrać,, a to starsze odebrać z przedszkola i zawieźć na zajęcia piłki nożnej, a to poczytać, a to się pobawić, a to opowiedzieć bajkę na dobranoc, a to wyściskać… I tych A TOCHÓW, znalazłabym jeszcze całe mnóstwo!

Zachciało się dzieci to macie! Dzień wypełniony nimi po brzegi, klejącą podłogę, pomalowane ściany, stos brudnych ubrań i zero czasu dla siebie. Po całym dniu padacie z mężem na twarz i tyle z Waszej wyidealizowanej wizji życia z dziećmi.

I po co było się decydować???

Ale skoro już nie macie odwrotu, to może by tak odsunąć te szkodniki czasem trochę na bok i poświecić sobie nawzajem odrobinę uwagi? Nie mówię, żeby od razu wychodzić do kina, bo to jest już wyższy poziom zaawansowania. Ale, żeby chociaż wspólne wieczory przy serialu były tylko Wasze!

Jak to zrobić?

Połóż dzieci wcześnie spać!

O której Wasze dzieci idą do łóżek? 22,23? Nie za późno?

A może nie macie określonego czasu pójścia spać? I niech się dzieje wola nieba?

Od momentu pojawienia się Ignasia w naszym życiu, znajomi i rodzina, dziwnie się na nas patrzyli, gdy my kurczowo trzymaliśmy się pewnej rutyny i godzin snu.

Twierdzili, że nie ma w nas za grosz luzu i że nie można dzieci ustawić jak w wojsku. Czułam się z tym okropnie, bo zastanawiałam się, czy aby nie jestem złą matką, zasłaniając swojemu dziecku okna o 19 30, gdy latem było jeszcze widno.

Z perspektywy czasu i doświadczeń z drugim dzieckiem, wiem, że był to najmądrzejszy krok, jaki mogliśmy wykonać.

Z DWÓCH POWODÓW:

Sen ma niesamowicie korzystny wpływ na rozwój dziecka.

Są gdzieś jakieś na to badania, ale w przytaczaniu takich rzeczy jestem słaba, więc musicie mi uwierzyć na słowo. Dziecko wysypia się:

  • co eliminuje poranne fochy
  • lepiej znosi okres jesienno-zimowy i choroby za tym idące.
  • ma więcej energii, co nie zawsze jest dla nas rodziców korzystne, ale takie są już dzieci
  • lepiej przyswajają wiedzę i chętniej uczestniczą w zajęciach przedszkolnych i poza przedszkolnych
  • mają lepszy apetyt

Wczesny kładzenie dziecka spać ma również zbawienny wpływ na Wasz związek, bo:

  • zyskujecie czas na rozmowy o dorosłym życiu
  • możecie w spokoju zrelaksować się po całym dniu
  • lub oddać się przyjemnościom na które przy dzieciach nie możecie sobie pozwolićJ

DLATEGO godzina pójścia dzieci spać jest u nas godziną świętą.

Mamy taką zasadę, że maksymalnie do godziny 21: 00, Iguś musi być wykąpany, najedzony i wyczytany:P

Julkę odstawiamy do łóżeczka już o godzinie 19:00.

Godzina 21: 01 jest równoznaczna ze startem imprezy!

No dobra, może nie zawsze, bo Jula, a w sumie jej obecnie wychodzące zęby, potrafią nam czasem zrujnować plany, no ale takie życie. Nie zawsze wszystko jest kolorowe. Czasem i na dobrą imprezę wpada nieproszony gość.

Ale gdy wszystko idzie zgodnie z założeniami, mamy wolne!!!!

Spać chodzimy w okolicach 23-24, tak więc prosta kalkulacja, zdobywamy więc ponad 3, 4 godziny wolnego czasu tylko dla siebie!

Po prostu BAJKA!

Tym oto sposobem jesteśmy małżeństwem i jednocześnie rodzicami z prawie sześcioletnim stażem. I muszę powiedzieć, że całkiem nieźle się trzymamy.

Znalezienie balansu pomiędzy czasem spędzonym z dziećmi a czasem spędzonym ze współmałżonkiem jest dość istotną podwaliną naszego szczęśliwego życia. Gdy cały nasz dzień wypełnia jedynie praca, obowiązki domowe i dzieci, zatracamy się w tym wszystkim zapominając o potrzebach osoby, z którą to wszystko stworzyliśmy. A nie stworzyliśmy tego po to, żeby później się od siebie odsunąć, a po to, by razem się tym cieszyć.

Oczywistą sprawą jest, że nie każdy wieczór możecie poświęcić na przytulasy i romantyczne kolacje. Bo tam gdzieś zza okna wychyla się WIELKI OBIADUS, który trzeba na jutro przygotować. Idźcie zatem do kuchni i ugotujcie go razem! Łączycie wtedy pożyteczne z przyjemnym np. z rozmową przeprowadzoną w świętym spokoju i to w dodatku w Waszym języku.

Nie bylibyście w stanie tego zrobić, gdyby Wasze dzieci o 21:30 nadal biegały po kuchni, prawda?

Jeśli nie wiesz jak poradzić sobie ze zmianą nawyków i kładzeniem dziecka wcześnie spać napisz do mnie geeway@geeway.pl

Twoja Gee

 

Continue Reading

Bo nam kurka blaszka wmówiono, że musimy być perfekcyjne!

Perfekcyjna pani domu stereotyp nowoczensa mama

Kto do cholery wymyślił określenie Perfekcyjna Pani Domu? Jak znajdę to poddam pod jurysdykcję Sądu Najwyższego!
Oskarżę o narzucanie kobietom zbędnych obowiązków, wpędzanie ich w kompleksy oraz o przyczynianie się do marnowania ich cennego czasu na rzeczy w życiu nieistotne!

Gosiu Rozenek, z całą sympatią, jaką Cię darzę, wiedz o tym, że będziesz współwinna popełnionego czynu!

Perfekcyjna Pani Domu, co to określenie właściwie oznacza?

Że, nasze domy powinny być zawsze nieskazitelnie czyste?

Że, na stole ma zawsze czekać ciepły obiad?

Że, my urabiając się w domu po pachy, mamy nadal wyglądać świeżo i pachnąco?

Drogie Panie, nie da się! A nawet jeśli się da, to po co?

Perfekcjonizm rozumiany jest często w kategorii zalet. Sądzę jednak, że jest on bardziej naszą przywarą niż czymś, czym należy się szczycić. Gdzieś kiedyś, ktoś powiedział, że perfekcjonizm to obawa przed porażką. I chyba jest w tym sporo racji. Bo niby po co nam ten na błysk wysprzątany dom czy codziennie zdrowy i pożywny obiad? Po to, żeby innym udowodnić, że dajemy radę? Czy po to, żebyśmy uchroniły się przed nieprzychylnymi słowami z ust mamy, teściowej czy koleżanki?

No właśnie, bo jeśli powyższe się zgadza, to jest spora szansa, że jesteś z perfekcjonizmem za pan brat. Często boimy się krytyki innych i wpadamy w pułapkę idealnej wizji domu i rodziny. Więc jeśli koleżanka z pracy ma trójkę dzieci i twierdzi, że codziennie gotuje, ogarnia szkodniki, a jej dom lśni i pachnie świeżością, to zacznij jej współczuć, a nie podziwiaj! No, chyba że ma panią do sprzątania i gotowania na pełen etat, to rzeczywiście możesz postawić sobie to za cel:P Ale jeśli nie ma to też pod sąd;)

Zaharowywanie się w domu w imię jakieś tam wizji, jest stratą naszego czasu i energii. Jest tyle innych ciekawszych rzeczy, które możesz w tym czasie zrobić. Pomyśl sobie, co Ci lepiej zrobi:

Szorowanie kuchni czy spacer z rodziną?

Odkurzanie podłogi, która i tak za chwilę będzie brudna czy wypad z mężem do kina?

Prasowanie czy pójście spać?

Jeśli przy którymś pytaniu odpowiedziałaś, że obowiązki domowe sprawią Ci przyjemność, to przykro mi, ale ten artykuł nie jest dla Ciebie. I nie wiem, czy przeżyjesz to, co napisane jest dalej.

Zaraz powiesz, no tak, ale przecież ktoś to musi zrobić. Jasne! Samo się nie zrobi. Nie każę Ci zapuszczać swojego domu czy mieszkania. Ale najwyższy czas na zmiany. Zachęcam jednak do większego luzu. Jeśli obowiązki domowe nie sprawiają Ci przyjemności, ogranicz je do minimum przynajmniej takiego, żeby skarpetki nie przyklejały się do podłogi.

Dom i sprzątanie Ci nie ucieknie, a czas, którego niestety jest tak mało, pędzi jak szalony. Poświęć go dzieciom, rodzinie i przede wszystkim sobie. Z czego będziesz zadowolona za 30 lat? Z czystego domu czy z dobrze spędzonego życia? Wiem, brzmi strasznie, ale taka prawda.

Więc kiedy zabierzesz się kolejny raz w tym tygodniu za czyszczenie muszli klozetowej, bo zaraz ma przyjść teściowa, zostaw szczotę, usiądź na kanapie, poczytaj gazetę, a teściowej powiedz, że w miejskich toaletach jest na bank gorzej!

Continue Reading

Dlaczego warto opuścić rodzinę? – poradnik dla ambitnych kobiet!

spełniona mama

Nie masz czasem ochoty wszystkiego pieprznąć, wyjść z domu i zacząć żyć pełnią życia? Zamiast jak ten niewolnik ślęczeć w domu przy garach, zajmować się dziećmi i nie daj boże mężem! A pewnie, że masz, a ja udowodnię Ci, że warto!

 

Opuszczając rodzinę i domowe gniazdko:

  1. Zyskasz niezależność i nikt nie będzie Ci już więcej truł dupy.
  1. W końcu będziesz miała czas dla siebie (spa, fitness, fryzjer), bo do tej pory chodziłaś pewnie jak pożal się Boże straszydło.
  1. Będziesz mogła swobodnie realizować swoje marzenia i pasje, bo o tych, to już na bank dawno zapomniałaś.
  1. Nadrobisz stracony czas w świecie kultury, bo pewnie czujesz się jak neandertalczyk nie wiedząc, że pół roku temu Leo dostał Oskara.
  1. Pozbędziesz się tego nadmiaru tłuszczyku, który zaczął skrzętnie oplatać Twoje ciało.
  1. Wyjdziesz do ludzi, spotkasz się z koleżankami i odbudujesz swoje interpersonalne relacje. Bo życie niewolnika, jak wiesz, trochę uwstecznia.
  1. Staniesz się wolną kobietą, która robi to, co chce i kiedy chce!

To co pakujesz walizki i uderzasz na podbój świata?

 

 

 

Nie brzmi zachęcająco?

 

 

Hmmmmmmmmmmmmmm………………………

 

 

Wahasz się jeszcze?

 

 

I masz rację!

Przecież Ty sobie świata bez nich nie wyobrażasz! Dam sobie rękę uciąć, że rozważałabyś powrót do domu już na pierwszym skrzyżowaniu!

Życie nie jest ani białe ani czarne. Nie musisz wybierać albo rodziny albo fajnego życia. Możesz mieć jedno i drugie. To, że zostałaś mamą nie oznacza, że nie możesz cieszyć się życiem jak nastolatka. Wszystko to kwestia wypracowania pewnych nawyków. Spełniona kobieta to szczęśliwa mama i żona. Zapraszam do śledzenia mojego bloga, pokażę Ci jak znajduję balans między domowymi obowiązkami a swoimi potrzebami. Zdradzę Ci moje sposoby na znalezienie czasu dla siebie, poprawienie produktywności w ciągu dnia i wiele, wiele innych sposobów na większe zadowolenie z życia. Wszystko testuję na sobie i dzielę się moimi doświadczeniami:) Zapraszam!

Continue Reading